Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Al-Azhar, ISIS i Obama

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-12-29

Al-Azhar, ISIS i Obama

Władzom Stanów Zjednoczonych, podobnie jak całemu Zachodowi cały czas wydaje się, że można bezkarnie używać islam do rozgrywania własnych celów politycznych, bo jest on taką samą religią, jak inne. Tu leży podstawowy błąd w ich myśleniu: niedocenianie, ignorancja i lekceważenie przeciwnika. W istocie jednak to islam wykorzystuje Zachód.

Po serii walk i okresie infiltracji syryjskich sił zbrojnych przez finansowanych z wielu stron terrorystów, pod koniec czerwca mijającego roku ogłoszony został samozwańczy kalifat –  Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS). Już wcześniej na terenie Syrii działali Czeczeńcy, Irańczycy i Turcy, których wyłapywały wojska Asada oskarżane o używanie broni gazowej (o dowodach na użyciu sarinu przez rebeliantów pisze Walid Shoebat). Teraz dołączyło do nich prawie 3 tysiące wyznających islam Europejczyków, głównie z Wielkiej Brytanii i Francji, których usłużnie wpuściła Turcja.

 

Od początku doniesienia z Syrii były gorsze, niż te z Iraku, jeśli może być coś gorszego niż porwania, gwałty, wysadzanie kościołów w powietrze i oblewanie kwasem twarzy chrześcijanek, które nie chcą nosić „brudnych szmat”, jak nazwał hidżab pierwszy prezydent Tunezji, Habib Bourguiba. W Syrii bestialstwo terrorystów przeszło wszelkie oczekiwania. Są doniesienie o wyrywaniu i spożywaniu serc ofiar z cytowaniem odpowiednich ustępów tradycji muzułmańskiej. ISIS trudni się na całego niewolnictwem, a gwałty dokonywane po kilkanaście razy dziennie na porwanych z Iraku Jezydkach i chrześcijańskich Asyryjkach to codzienność tego nowego „państwa”.

 

Może dlatego władze kairskiej uczelni Al-Azhar postanowiły zwołać konferencję pod znamiennym tytułem: „Wobec przemocy i terroru”? W trakcie sesji przemawiał nigeryjski mufti, nazywając terrorystów z ISIS (arabski skrót tej organizacji to Da’isz) „heretykami, którzy zajęli się ekstremizmem i zepsuciem w każdej postaci”, „tyranami” oraz „gorszymi od herezji charydżytów”. Pomimo tak ostrych określeń przedstawiciele Al-Azhar oświadczyli, że nie ma podstaw, by ocenić członków ISIS jako niewiernych i odstępców od islamu (takfir). W oficjalnym oświadczeniu po zakończeniu konferencji ta najważniejsza sunnicka uczelnia muzułmańska na świecie odmówiła potępienia ISIS.

 

Kto kogo przechytrzy?

 

Innym faktem pośrednio związanym z ISIS jest wsparcie obecnej administracji amerykańskiej dla muzułmańskich organizacji terrorystycznych, takich jak Hamas czy Bractwo Muzułmańskie. Nie od dzisiaj wiadomo, że biorąc pod uwagę szeroko pojętą tematykę bliskowschodnią, o czym innym donoszą czasopisma arabskojęzyczne, a czym innym zajmują się te angielskojęzyczne. Pół roku temu przez amerykańskie i arabskie media przetoczył się temat afery podatkowej Obamagate związanej z bezprawnym zwolnieniem od podatków fundacji charytatywnej założonej przez przyrodniego brata Baracka Obamy, Malika (Organizacja Charytatywna Sary Husejn Obamy, imienia babci prezydenta USA). Jego powiązania z Bractwem Muzułmańskim, jak i z poszukiwanym międzynarodowym listem gończym Omarem Al-Baszirem są bardzo wyraźne. A jak wiadomo, z Bractwa zrodził się Hamas i inne terrorystyczne organizacje. Dowodem powiązań Baracka Obamy z międzynarodowym terroryzmem jest też wywiad, którego udzielił Musa Ismail Obama, kuzyn obecnego prezydenta USA, dla telewizji Al-Dżazira. W rozmowie tej wspomina o żywych relacjach prezydenta ze swoją kenijską, muzułmańską rodziną. Nazwisko Obamy otwiera wiele drzwi, nie tylko w muzułmańskiej Kenii, ale także w Arabii Saudyjskiej, gdzie Musa Ismail studiował język arabski i szariat. Wiadomo, że prezydent Obama wychował się w muzułmańskiej rodzinie. Gdyby odszedł od islamu i – jak twierdzi – stał się ewangelikalnym chrześcijaninem, wówczas jego bliscy z pewnością odwróciliby się od niego, zdecydowanie, nie chwaląc się nigdzie kontaktami z „odstępcą od wiary”. Jego nazwisko zaś na pewno nie wzbudzałoby zachwytu wśród innych muzułmanów.

 

Ta przemyślana amerykańska polityka leży u podstaw funkcjonowania obecnego „nowego” Iraku i całego Bliskiego Wschodu. Władzom Stanów Zjednoczonych, podobnie jak całemu Zachodowi cały czas wydaje się, że można bezkarnie wykorzystywać islam do własnych celów, bo jest on taką samą religią, jak inne. Tu leży podstawowy błąd w ich myśleniu: niedocenianie, ignorancja i lekceważenie przeciwnika. W istocie jednak to islam wykorzystuje ich do swoich celów.

 

Wojenne DNA islamu

 

Żeby zrozumieć naturę islamu, należy odnieść się do nazwy, która w samym języku arabskim na tę religię pojawiała się od wieków: al-muhammadijja – mahometanizm. Islam to nic innego, jak wierne naśladowanie Mahometa we wszystkim: także w jego łupieżczym stylu życia, podejściu do kobiet i dzieci, morderstwach i… niestałości poglądów. Mahometanizm pochwala ukrywanie swoich poglądów, a nawet udawanie niemuzułmanina w celu szerzenia islamu. Mahometanizm pochwala małżeństwa z ośmiolatkami, skoro sam Mahomet ożenił się z sześcioletnią zaledwie dziewczynką, a małżeństwo skonsumował, gdy jego „żona” miała 9 lat. „Nawet w arabskim społeczeństwie taki kontrakt był czymś wysoce niezwykłym”, jak pisze w swojej książce Jezus i Mahomet. Głębokie różnice i zaskakujące podobieństwa Mark A. Gabriel, były profesor Al-Azhar, obecnie chrześcijanin ukrywający się w USA po ucieczce z Egiptu. Człowiek ten, podobnie jak Robert Spencer w swej książce Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach, opisał w szczegółach, powołując się na prawowierną tradycję muzułmańską, standardy, którymi posługiwał się Mahomet, i którymi powinni żyć jego naśladowcy. Gabriel, opatrując swoją książkę w ramy własnego świadectwa życia, porównuje w szczegółach nauczanie i życie Mahometa z Jezusem. Najlepszym przykładem różnic w ich nauczaniu jest podejście do wojny.

 

Ewangelia jasno odrzuca przemoc. Jezus wyklucza walkę o uwolnienie spod rzymskiego panowania (Mt 22,15-21). Zabrania również karać tych, którzy Go nie chcą przyjąć (Łk 9,55-56), a w sytuacji zagrożenia usuwa się (zob. J 7,1; Mt 12,14-15; Łk 4,28-30 i in.). Innym dowodem na odrzucenie przemocy jest fakt, że „po śmierci Jezusa Jego uczniowie nie zaczęli gromadzić broni” (Jezus i Mahomet…, s. 184), bo byli świadkami Jego ostatecznego zwycięstwa, zmartwychwstania. Każdy z nich był gotów potwierdzić to swoją śmiercią, i poza św. Janem Apostołem, uczynił to.

 

Co innego Koran i życie Mahometa. Mahomet nie zmartwychwstał, ale zmarł nagle z bliżej niewyjaśnionych przyczyn, nie zostawiając następcy. Koran, co prawda, z jednej strony wzywa do tolerancji (sura 2,256 i 29,46), ale były to wersety objawione w Mekce, gdzie Mahomet starał się udawać pokojowego przywódcę. W Medynie, gdzie zebrał już armię swoich zwolenników, mamy do czynienia z całkowitą przemianą. Pojawia się wezwanie do zwalczania niewiernych, aż „religia w całości będzie należeć do Allaha” (zob. sura 8,39). Mahomet ma pobudzać wiernych do walki (sura 8,65), a to wszystko w kontekście zasady wyrażone w surze 2,106: „Kiedy znosimy jakiś znak albo skazujemy go na zapomnienie, przynosimy lepszy od niego lub jemu podobny” (zob. też sura 16,101). Zasada abrogacji (arab. nasch) oznacza, że późniejsze przesłania w Koranie, te z Medyny, znoszą te „pokojowe”, z Mekki. Prawdziwe oblicze islamu jest zatem wojenne. I tak było zawsze, choć w fazie początkowej muzułmanie przykładają wiele wysiłków, by przekonywać kogo się da, że tak nie jest. To jest zasada takijji – prewencji i ukrywania swoich prawdziwych poglądów. Trudno się zatem dziwić, że mamy do czynienia z eskalacją poczynań takich organizacji, jak ISIS, i proces ten będzie się nasilał, jeśli w końcu świat się nie przebudzi, by zapobiec islamskiej hekatombie. Ostatecznie jednak, cokolwiek się stanie w najbliższej przyszłości, trzeba nam pamiętać, że „większy jest Ten, który mieszka w nas, od tego, który jest na świecie” (1J 4,4), i że Chrystus ostatecznie zwycięży.

 

 

Bartłomiej Grysa

Read more: http://www.pch24.pl/al-azhar–isis-i-obama,32906,i.html#ixzz3ND7fKoaI

Advertisements

Odpowiedzi: 39 to “Al-Azhar, ISIS i Obama”

  1. Mieczysław Sylwester Kazimierzak said

    Po globie rozlewa się konflikt,a do tego jeszcze krwawy między ludami semickojezycznymi.
    Doświadczamy CYWILIZACYJNEJ MIESZANKI,w Polsce pod znaczącym wpływem CYWILIZACJI PODWÓJNEJ MORALNOŚCI,bo tak nazwał ŻYDOWSKĄ twórca oryginalnego podziału na cywilizacje,polski badacz,Feliks Koneczny.
    Nadal jest aktualna jego teza,tylko możliwa inaczej,że Polska była w najgorszej sytuacji kiedy do BIZANCJUM wschodniego zbliżyło się zachodnie,a katalizatorem ANTYPOLONIZMU była CYWILIZACJA ŻYDOWSKA.

  2. gość said

    Obama spędził Wigilię na golfie z islamistą

    Wigilijny golf prezydenta USA z premierem Malezji Najibem Razakiem, otwarcie popierającym terrorystów z ISIS, na długo pozostanie w pamięci obydwu narodów.

    Amerykanie nie darują głowie państwa, że wraz z najbliższymi współpracownikami z Białego Domu Joe’em Paulsenem i Mikem Brushem spędził Wigilię Świąt Bożego Narodzenia na grze w golfa z politykiem, który otwarcie mówi o swoich sympatiach dla ISIS. Z kolei Malezyjczycy w kolejnych wyborach dadzą zapewne czerwoną kartkę szefowi rządu, który świetnie bawił się na Hawajach razem z prezydentem USA, podczas kiedy Malezję nawiedziła powódź, jedna z największych w dziejach tego kraju, która dotychczas pozbawiła dachu nad głową 120 tys. osób.

    Obama już nie raz pokazał, jaki ma stosunek do Amerykanów. Kiedy terroryści z ISIS zamordowali Amerykanina, transmitując cały mord przez internet, prezydent tylko na chwilę przerwał grę w golfa, aby wydać oświadczenie – tragedia tego człowieka i jego rodziny nie przeszkodziła mu w powrocie do gry, za co Biały Dom musiał oficjalnie przepraszać.

    Co ciekawe obydwu wyżej wymienionym politykom „dobrze poinformowani” zarzucają przynależność do masonerii.

    Karolina Maria Koter

    http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/7932-obama-spedzil-wigilie-na-golfie-z-islamista

  3. głównym problemem USA w tym regionie nie jest tzw. Państwo Islamskie a „reżim” Asada w Syrii, i to do tego stopnia, że traktuje się jako „przypadek” zbombardowanie pozycji ISIS i Al-Nusry – ugrupowań które zwalczały wspierane przez USA „umiarkowane” sunnickie organizacje występujące przeciw syryjskimi wojskom rządowym. USA traktuje tych rzeźników jak swojego sojusznika, gdyż są oni najsilniejszymi i najskuteczniejszymi przeciwnikami prezydenta B. al-Asada. Mniejszym złem w tym przypadku traktują USA fakt, że ugrupowania te rozgromiły wspierany przez USA tzw. Syryjski Front Rewolucyjny i Ruch Hazm, w wyniku czego wielu członków tych ugrupowań, razem z bronią dostarczoną przez USA, wpadło w ręce Frontu Al-Nusra…

    Przy okazji dowiedziałem konkretu, dlaczego wojsko Turcji rozlokowane niedaleko Kobani nie interweniowało podczas jego oblegania przez siły Państwa Islamskiego. „Wróg mego wroga jest moim przyjacielem”… Islam jest w tym wypadku traktowany przez USA instrumentalnie.
    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/12/06/usa-i-ich-priorytety-na-bliskim-wschodzie-irak-i-panstwo-islamskie-kluczem-do-pokonania-syrii-republikanie-pra-do-interwencji-ladowej-co-wiemy-a-czego-nie-wiemy-o-isis/

  4. aga said

    Obama to komunista zarówno po matce Ann hipisce i – co się wielu tutaj spodoba lewackiej żydówce,jak i ojcu , który przeszedł długa drogę od islamu poprzez chrześcijaństwo az dotarł do ateizmu, bardzo mozliwe ,że po swoich studiach marksizmu-leninizmu w Moskwie (sic!).
    Opublikował nawet artykuł w 1965 w „East Africa Jurnal” ważny artykuł „Problemy przed którymi stoi nasz Socjalizm” 😉

    Chcąc poznac i zrozumieć zachowania syna czyli Obamy jr , bardzo wazne aby znac jego dzieciństwo i wychowanie.

    ISIS ma takie same korzenie jak OWP. Ale nie przypuszczam aby większość tutejszych trolli spod znaku sierpa i młota czyli centrali w Moskwie chciał zgłębić i rozświetlić ten temat.

    Tylko głupiec ignoruje Golicyna.

  5. aga said

    To, co określane jest w niniejszej ankiecie jako „etap upadły” bolszewizmu, a szerzej, w dyskursie politologicznym jako „postkomunizm”, to w istocie neobolszewizm, neokomunizm. Albo „komunizm ukryty”, jeśli przywołać śp. Christophera Story. Komunistyczne struktury władzy zamieniły władzę bezpośrednią na władzę pośrednią i kontrolę totalną na kontrolę strukturalną. Hierarchiczne i scentralizowane struktury partii komunistycznych i bezpieki zamieniono na policentryczne struktury sieciowe, po części ukryte i nieformalne. Kontrola totalna, czyli kontrola nad każdym aspektem życia politycznego, społecznego i jednostkowego została zastąpiona pośrednią i po części zakulisową kontrolą strukturalną, czyli kontrolowaniem jedynie najważniejszych, strategicznych dla funkcjonowania systemu odcinków życia politycznego, społecznego i gospodarczego oraz najważniejszych procesów.

    Proces transformacji ustrojowej komunizmu w neokomunizm, proces pieriestrojki, czyli przebudowy komunizmu przebiegał i przebiega inaczej w byłym ZSRS (oraz na terenie wewnętrznego i zewnętrznego imperium sowieckiego), a inaczej w ChRL. Federacja Rosyjska, czyli współczesna inkarnacja i kontynuacja ZSRS reprezentuje typ „komunizmu ukrytego”, gdzie centrum władzy jest struktura sieciowa składająca się z przeobrażonych sowieckich specsłużb, komsomolskiej oligarchii i zdominowanej przez bezpiekę mafii. Ten sam model powiela się w krajach „byłego” sowieckiego imperium wewnętrznego i zewnętrznego, nadal zresztą uzależnionych od moskiewskiej centrali. Natomiast ChRL prowadzi, i to już od śmierci Mao i początków kadencji Denga, politykę bardzo przypominającą leninowski NEP. W komunistycznych krajach peryferyjnych, przedstawianych jako „skanseny” komunizmu (Kuba, Wietnam, Laos, Demokratyczna Republika Kongo, Kongo Brazzavile, Benin, Zimbabwe itd.) dopiero od 2000 roku wprowadza się albo model „pieriestrojki”, albo mniej lub bardziej zmodyfikowany model ChRL-owski.

    2. Zgodna ze stanem faktycznym jest każda z prób odpowiedzi zawartych w pytaniu. Czy trzeba brać pod uwagę jeszcze inne czynniki? Na pewno dynamikę zmieniających się wydarzeń, która na szczęście znajduje się poza kontrolą czynników decyzyjnych na Kremlu, na Łubiance czy w „Nowym Zakazanym Mieście”. Nie powinno to być jednak powodem do optymizmu: istotą zarówno strategii, jak i taktyki jest ich zmienność i dostosowywanie do zmieniających się warunków.

    3.Najważniejszym ideowym celem bolszewizmu jest władza. Władza zarówno nad wszystkimi aspektami życia w danym państwie, jak i władza nad światem. Cel ten nie został jeszcze spełniony, ale bolszewicy są z każdym rokiem coraz bliżej jego realizacji. Od z górą trzydziestu lat spełniają się chyba wszystkie geopolityczne prognozy Anatolija Golicyna zawarte w dwóch ostatnich rozdziałach „Nowych kłamstw w miejsce starych”, jak i te dotyczące bolszewickiej agresji ideologicznej i sowietyzacji niejako od wewnątrz, przedstawione przez Jurija Bezmienowa.

  6. aga said

    Być może (mniej więcej od lat 2008-10) mamy do czynienia właśnie z przejściem z „etapu trzeciego” do „etapu czwartego”. Etap trzeci był etapem „komunizmu ukrytego”, cechującego się względnie małą represyjnością (pomijając zbrodnie Rosji Sowieckiej w Czeczenii i czerwonych Chin w Tybecie, Turkiestanie Wschodnim i na własnych, narodzonych i nienarodzonych poddanych) i chaosem w strukturach komunistycznych, jak się okazało z perspektywy czasu, chaosem pozornym. Od kilku lat, przetransformowany komunizm przechodzi do coraz ostrzejszej ofensywy, zarówno na terenach przez siebie opanowanych, jak i na zewnątrz.

    Aktualną sytuację należy analizować na dwóch poziomach: pierwszy to poziom geopolityczny, a drugi to stopień, w jakim dane państwa, dane cywilizacje atakowane są rozkładane wewnętrznie przez bolszewizm i torujący mu drogę demoliberalizm (liberalizm realny).

    Współczesną kontynuacją bloku komunistycznego jest projekt geopolityczny, który w pewnym uproszczeniu można określić jako „blok eurazjatycki”. Jest to sieć sojuszy oplatająca już bez mała cały świat, którego centrum jest oś Moskwa-Pekin, a peryferiami sojusznicy i wasale Rosji Sowieckiej i ChRL. Organizacyjne formy bloku to polityczno-wojskowa Szanghajska Organizacja Współpracy, gospodarczy sojusz BRIC, Organizacja Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego oraz tworząca się Unia Eurazjatycka mające zreintegrować przestrzeń byłego ZSRS wokół Rosji Sowieckiej. Moskwa i Pekin wykorzystują także do swoich celów grupę G-20 i forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Kolejnymi instrumentami światowej polityki Moskwy i Pekinu są organizacje skupiające neokomunistyczne kraje i ruchy Ameryki Południowej oraz orkiestrowanie grupy państw sponsorujących terroryzm (Iran, Syria, Korea Płn., Birma, Sudan), którą neokonserwatyści określają jako „oś zła”. Celem, a jednocześnie fundamentem projektu eurazjatyckiego jest realizacja mocarstwowych i globalistycznych ambicji Moskwy i Pekinu, a tym samym bolszewizacja świata.

    Od lat ’90 decydenci z Moskwy i Pekinu otwarcie deklarują zamiar stworzenia „Nowego Porządku Świata” w oparciu o paradygmat „wielobiegunowości” i… „demokratyzacji stosunków międzynarodowych”. Powinno być oczywiste dla każdego zdrowego na umyśle, że za takimi deklaracjami w rzeczywistości kryje się właśnie zamiar zdominowania świata przez ChRL i Rosję Sowiecką. Kolejnymi przykładami są koncepcje Siergieja Karaganowa i Aleksandra Dugina – czołowych architektów sowieckiej/neosowieckiej geostrategii i polityki zagranicznej. Doktryna Karaganowa przewiduje zjednoczenie Federacji Rosyjskiej, przestrzeni sowieckiej oraz UE w twór o nazwie „Związek Europejski”, a następnie utworzenie „Dyrektoriatu” – światowego „rządu”, składającego się ze Związku Europejskiego, ChRL i USA. Aleksandr Dugin postuluje podział świata na „wielkie przestrzenie” („rosyjsko-eurazjatycką”, „chińską”, „arabo-islamską”, „europejską”, „latynoamerykańską”, „północnoamerykańską”), zredukowanie amerykańskiej aktywności w świecie do roli jednej z „wielkich przestrzeni”, a finalnie – globalną dominację „Uniwersalnego Imperium Eurazjatyckiego”, czyli sojuszu Moskwa-Pekin.

  7. aga said

    Wróćmy jednak do koncepcji Karaganowa i Dugina, których w żadnym wypadku nie można traktować jako czekistowskich dowcipów po spożyciu napojów wysokoenergetycznych: na chwilę obecną mamy do czynienia ze spełnianiem się tych właśnie koncepcji geostrategicznych. Obserwujemy kształtowanie się „nowego porządku świata” z podziałem na strefy: „rosyjsko-eurazjatycką” i „chińską” (złączone polityczno-wojskowo-gospodarczym sojuszem Moskwa-Pekin), „europejską” (sfinlandyzowaną przez Moskwę), „latynoamerykańską” (we władzy promoskiewskich i propekińskich komunistów), „afrykańską” (de facto kolonia ChRL) i „amerykańską”, ograniczoną terytorialnie do kontynentu północnoamerykańskiego. Koncepcja ta jest podzielana przez globalistyczne (lewackie, liberalne i bolszewickie) elity z Zachodu, np. koncepcje Henry’ego Kissingera czy Zbigniewa Brzezińskiego.

    Jakie są perspektywy na przyszłość? Być może bolszewicki, sino-sowiecki „Nowy Porządek Światowy” z osią Moskwa-Pekin jako hegemonem i satelickimi „wielkimi przestrzeniami” (w tym – amerykańską i europejską, w różnym zakresie opanowanymi przez liberałów i bolszewików) to tendencja trwała. Być może bolszewicy z Kremla/Łubianki i Zhongnanhai będą utrzymywać ją tak, jak to czyniły dotychczas za pomocą kombinacji wojny ideologicznej, ekonomicznej, „Proxy Wars” i terroru na ograniczoną skalę.

    Nie wolno jednak wykluczać scenariusza wojennego. Czekistowscy decydenci z Moskwy i partyjno-wojskowo-bezpieczniaccy aparatczycy z Pekinu mogą mieć zamiar „dobicia” upadającego i dogorywającego Zachodu. Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym np. terroryści islamscy czy „prawicowi” dokonują zamachów w USA za pomocą broni masowego rażenia, na skutek których następuje chaos i bezhołowie. Następnie, Rada Bezpieczeństwa i Zgromadzenie Ogólne ONZ, zdominowane przez ChRL i Rosję Sowiecką, decydują o wprowadzeniu do pogrążonej w chaosie Ameryki wojsk ONZ. Można też sobie wyobrazić sytuację, w której konflikt lokalny (np. na Bliskim Wschodzie) przekształca się w konflikt o zasięgu światowym. Teatrem przyszłej wojny może okazać się Europa, podminowana przez coraz bardziej radykalną diasporę islamską, z zapleczem strategicznym na Bliskim Wschodzie. W sytuacji gwałtownych zamieszek, albo konfliktu zbrojnego, władze krajów europejskich (albo establishment unijny) raczej nie zwróci się o pomoc do odizolowanej i oblężonej Ameryki, tylko do Rosji Sowieckiej (wspomaganej przez ChRL).

    http://wydawnictwopodziemne.com/2013/07/16/odpowiedz-na-iii-ankiete-wydawnictwa-podziemnego-7/

  8. Ból Prawdy said

    Od wielu już lat kandydatami na prezydentów USA są wyłącznie członkowie lóż masońskich, bo to one finansują im kampanie wyborcze. To by było na tyle!!!

  9. aga said

    ad.7
    Ból prawdy to jest taki ,że owe loże masońskie jak i wszystkie lewackie projekty zorganizowały i finansują do dziś Sowiety…

  10. aga said

    Był jeden , autentyczny antykomunista zresztą najlepszy w historii prezydentów USA , nie- mason Ronald Reagan
    Drugi natomiast też jedyny katolik , trochę za młody i dlatego dający się wkręcać w gry sowieckiej agentury w Administracji Białego Domu – John Kennedy ale tego ubijcy ubili zanim zdołał z nieopierzonego w pełnokrwistego antykomucha czy antysowieta się przeobrazić.

  11. aga said

    ad.9
    Zresztą brat Jacka – Bob Kennedy,ktory miał wygraną w kieszeni został zabity zanim zdązył kandydować na urząd przez Palestyńczyka, Sirhhaja. tak, tak zaraz odezwa się głosu ,ze to był żyd che, che. No jeżeli w OWP są również Żydzi to bardzo być może ..
    Ciekawa jestem czy jakaś niewidzialna ręka Sowietów w USA wypuściła tego mordercę czy jeszcze siedzi?

  12. Gotro said

    #8 Kobieto, czy zydzi tak dobrze placa, czy nie masz pieniedzy na lekarstwa?

  13. aga said

    ad.11
    Sowietów po tym mozna poznac również ,że kiedy nakaz chwili to bardzo elastyczni są i używaja wielu masek w zalezności od okoliczności i warunków. Kiedy trzeba to są socjalistami, innym razem ultrakatolikami, etc.
    Pięknie podsumował tp Besancon w swojej ostatniej książce.
    Wielu masek i nicków. Pod którymi niegodnie i tchórzliwie ukrywaja się.
    Bo honor to dla nich pojęcie nie tylko obce ale i zbędne 😉

    Oj, bo centrala w Moskwie nie da premii z dniom Prazdnika skoro …takie stare zgrane psychuszkowe insynuacje…

  14. Bol Prawdy said

    Ojeju!!!https://www.youtube.com/watch?v=X1lxr6Sqgtg

  15. Pugnus said

    „teraz dolaczylo do nich 3 tys. wyznajacych islam Europejczykow…”

    Zas autor najwyrazniej dolaczyl do poprawnosciowego klubu czolowych piewcow multi-kulti ,ktorzy uznali ,ze Turek ,Marokanczyk ,czy Algierczyk urodzony juz w Europie staje sie automatycznie Europejczykiem!Sam mialem zabawny incydent z Indonezyjka urodzona juz w Holandii ,ktora nie uznawala mnie za Europejczyka (slad po demoludach).Ripostowalem ,ze to wlasnie ona nie jest Europejka tylko Azjatka zapytujac czy bialy Holender urodzony w Indonezji jest …Azjata?Przyznala z niechecia ,ze nie i w chwile pozniej nie posiadala sie ze zdumienia ,ze nie jest …Europejka!
    Wspomniane 3 tys. „Europejczykow” to czystej krwi Arabowie ,ktorzy w ogole z Europa sie nie identyfikuja a wrecz nia gardza!

  16. Piotrx said

    Ach znowu ci anonimowi „sowieci”

    „Wojna o pieniądz” – Song Hongbing
    /fragmenty/

    „…4 czerwca 1963 roku, Kennedy podpisał mało znany prezydencki dekret o numerze 11110, wydając jednocześnie instrukcje Departamentowi Skarbu, by ten, „wykorzystując srebro we wszelkich dostępnych postaciach, włączając srebrne buliony, srebrne monety oraz standardowe srebrne dolary, dokonał emisji srebrnych certyfikatów, tak by natychmiast weszły one do obiegu pieniężnego”.

    Zamiary Kennedyego były bardzo czytelne: chciał wyrwać prawo do emisji waluty z rąk prywatnego banku centralnego – Rezerwy Federalnej! Gdyby ten plan wszedł w życie, amerykański rząd stopniowo pozbywałby się przymusu „pożyczania pieniędzy” z Rezerwy, a przede wszystkim wypłacania jej absurdalnie wysokich odsetek. Co więcej, pieniądz wsparty przez srebro nie jest „zaciągniętym debetem na przyszłość” pieniądza długu, ale opartym o fizyczne rezultaty ludzkiej pracy, „uczciwym pieniądzem”. Wejście srebrnych certyfikatów w obieg pieniężny stopniowo miałoby zmniejszać znajdującą się w nim liczbę emitowanych przez Rezerwę Federalną dolarów, co najprawdopodobniej ostatecznie doprowadziłoby banki Rezerwy Federalnej do bankructwa.

    W przypadku utraty kontroli nad prawem do emisji pieniądza, międzynarodowi bankierzy utraciliby w dużym stopniu wpływ na kraj wytwarzający najwięcej majątku na świecie. Dla bankierów była to więc kwestia życia i śmierci.
    (…)
    Ponieważ całkowita likwidacja standardu złota i jego pozycji jako waluty znajdowała się w fazie bardzo zaawansowanej realizacji, rozwiązanie problemu srebra uzyskało rangę absolutnego pierwszeństwa. Istniały potencjalne ogromne zapasy srebra i gdyby państwa świata, biorąc pod uwagę jego cenę rynkową, rozpoczęły na szeroką skalę prace eksploracyjne i wydobywcze, nie tylko trudno byłoby doprowadzić do likwidacji standardu złota, ale mogłoby dojść do wojny między frontem złota i srebra. W przypadku wielkiego wzrostu podaży srebra, srebrne certyfikaty najprawdopodobniej powstałyby niczym feniks z popiołów, by ponownie podjąć rywalizację z banknotami Rezerwy Federalnej, a ponieważ rząd amerykański posiadał ważne prawo emisji srebrnych certyfikatów, trudno byłoby przewidzieć rezultat tej bitwy i prognozować, kto zdobędzie ostateczną supremację. Gdyby to właśnie srebrne certyfikaty zdobyły przewagę, Rezerwa Federalna stanęłaby przed śmiertelnym niebezpieczeństwem.

    Tak więc najpilniejszą sprawą dla międzynardowych bankierów [Sowietów] było zadanie utrzymania ceny srebra na możliwie najniższym poziomie. Z jednej strony więc umożliwiano egzystencję przynoszącej straty czy minimalne zyski światowej branży wydobywającej srebro, co przynosiło efekt w postaci opóźniania i odkładania w czasie prac nad projektami eksploracji i otwierania nowych złóż oraz redukcją podaży, z drugiej zaś strony, promowano wzrost wykorzystania srebra w przemyśle. Ponieważ cena srebra była bardzo niska, odrzucano projekty i prace badawcze dotyczące zastępowania srebra przez inne materiały, by w ten sposób, w jak najszybszym tempie, doprowadzić do skonsumowania wciąż posiadanych przez Departament Skarbu USA rezerw srebra. W chwili gdy Departament Skarbu nie mógłby już sięgnąć po rezerwy srebra, srebrne certyfikaty naturalnie poddałyby się bez walki, a likwidacja pozycji srebra jako waluty odbyłaby się sprawnie i szybko. Kluczem do sukcesu był czas.

    Kennedy znakomicie rozumiał sytuację, toteż z jednej strony dawał międzynarodowym bankierom [Sowietom] do zrozumienia, że gdy nastąpi korzystny moment, jest on w stanie rozważyć możliwość likwidacji srebra jako waluty, z drugiej zaś strony czynił całkowicie przeciwstawne przygotowania. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że jego sekretarz skarbu Douglas Dillon nie należał do „ludzi prezydenta” . Dillon pochodził z bankierskiej [„sowieckiej”] rodziny z Wall Street. Mimo czekającego nań miejsca w Partii Republikańskiej, został przez bankierów niemal siłą wepchnięty w szeregi wewnętrznego gabinetu Partii Demokratycznej Kennedyego. Najważniejsze uprawnienia, posiadane przez Departament Skarbu, Dillon przekazał międzynarodowym bankierom . Po objęciu stanowiska, głównym zadaniem Dillona stała się jak najszybsza konsumpcja znajdujących się w skarbcach Departamentu rezerw srebra. Naturalnie Dillon nie służył interesom publicznym, kiedy po niesłychanie niskiej cenie 91 centów za uncję sprzedawał klientom przemysłowym ogromne ilości kruszcu.”

  17. solkraken said

    oi! Jaguś – sowiet to internacjonalny satanizm, nigdy do końca nie ustalony kompromis kotłujących się między sobą gangów bez jakiejkolwiek filozofii i etyki poza najprymitywniejszą postacią darwinizmu… oczywiście – tymczasową stolicą tego „ideału” wg księcia kłamstwa do 1989r był Kreml, ale teraz ;)))

  18. Piotrx said

    cd..
    raport z „New York Timesa” z 19 marca 1961 roku:

    SENATOR OSKARŻA AMERYKAŃSKI DEPARTAMENT SKARBU O WIELKIEJ WYPRZEDAŻ SREBRA PO NISKICH CENACH

    Senator Alan Bibie postawił wobec Departamentu Skarbu wniosek o ponowne przeprowadzenie dochodzenia w sprawie polityki wielkiej wyprzedaży srebnl po cenach znacznie niższych od światowych cen rynkowych. Ten demokratyczny senator z Nevady w liście do sekretarza skarbu Douglasa Dillona pisze, że stopień otwarcia amerykańskiego przemysłu wydobywającego srebro pozostaje znacznie i w tyle za popytem konsumpcyjnym na ten metal, a wyprzedaż po cenach dumpingowych, prowadzona przez Departament Skarbu, nie pozwala przekroczyć jego nierzeczywistej ceny. Problem deficytu srebra na świecie może być rozwiązany tylko poprzez wielkie projekty eksploracyjne i otwarcie nowych złóż w Ameryce Północnej i Południowej. Senator mówi: „wystarczy, by Departament Skarbu rozluznił prowadzoną ostrą politykę zbijania cen wobec rynku wewnętrznego i sąsiednich i krajów, a wówczas będzie można spróbować rozwiązać wszystkie te problemy.

    19 sierpnia 1961 roku „New York Times” zamieścił następująca relację:
    Trzynastu demokratycznych senatorów reprezentujących zachodnie okręgi wyborcze, w których przede wszystkim skoncentrowane jest’wydobycie srebra, złożyło dziś oficjalny list na ręce prezydenta Kennedyego. W swoim liście senatorowie domagają się natychmiastowego zatrzymania akcji wyprzedaży srebra. Ceny dumpingowe Departamentu Skarbu zbiły ceny srebra na rynkach krajowych i zagranicznych.

    16 października 1961 roku „New York Times” pisał:
    Wyprzedaż rezerw srebra przez Departament Skarbu, niczym pokrywka nad garnkiem, zaczęła dusić rynkową cenę srebra. Przemysłowcy wiedzą, że mogą dokonywać zakupów srebra ze skarbca Departamentu Stanu po cenie 91-92 centy za uncję, tak więc odmawiają płacenia większych sum nowym producentom srebra.

    Notatka z 29 listopada 1961 roku:
    Producenci srebra z wielką radością przyjęli wczoraj jedną z wiadomości dnia. Otóż prezydent Kennedy wydał Departamentowi Stanu polecenie zatrzymania sprzedaży srebra kręgom przemysłowym. Przemysłowi kupcy srebra doznali szoku.

    I jeszcze raz „New York Times” z 30 listopada 1961 roku:
    Notowania ceny srebra na nowojorskiej giełdzie osiągnęły poziom rekordowy od 41 lat, w wyniku ogłoszonej decyzji prezydenta Kennedyego o całkowitej zmianie polityki wobec srebra prowadzonej przez amerykański rząd, która oddała rynkowi prawo do decydowania o cenie srebra. Pierwszą konsekwencją prezydenckiej decyzji było zatrzymanie wyprzedaży przez Departament Skarbu po cenach dumpingowych, niewymaganych do wspierania srebrnych certyfikatów srebra.

    Prezydent Kennedy w końcu wszedł do gry i choć było już dość późno, gdyż w skarbcu Departamentu Skarbu pozostawało mniej niż 1,7 miliarda uncji srebra, to jego zdecydowany krok doprowadził do wysłania czytelnego sygnału producentom srebra przez rynki finansowe. Jak łatwo przewidzieć, nastąpił stopniowy wzrost produkcji srebra oraz stabilne, umiarkowane zwiększenie jego rezerw w Departamencie Skarbu. Akcje producentów srebra poszły w górę. Swoją decyzją Kennedy uderzył w międzynarodowych bankierów.

    W kwietniu 1963 roku, przewodniczący Rezerwy Federalnej William Martini podczas przesłuchania w Kongresie powiedział: „Rada Rezerwy Federalnej głęboko wierzy, że nie istnieje konieczność obecności srebra w amerykańskim systemie walutowym. Nawet jeśli niektórzy sądzą, iż usunięcie srebra jako jednego z fundamentów naszego systemu monetarnego doprowadzi do dewaluacji waluty, to ja nie podzielam takich poglądów”. Zgodnie ze zwyczajnym trybem postępowania, od czytelnego sygnału o rosnących cenach uzyskanego od rynków srebra, przez ponowne rozpoczęcie prac eksploracyjnych, zakup sprzętu, aż do ostatniej fazy zwiększenia podaży musi upłynąć około pięciu lat. W takiej sytuacji, z punktu widzenia uchronienia srebra jako waluty oraz nadziei amerykańskiego rządu na zachowanie prawa do bezpośredniej emisji pieniądza kluczowe znaczenie miał odegrać rok 1966.

    Pozycja srebra jako waluty była szczytem w cieniu którego rozgrywała się bitwa między Kennedym i międzynarodowymi bankierami. Wynik kampanii miał zadecydować, czy wybrany w drodze wolnych wyborów amerykański rząd zachowa prawo do emisji pieniądza. W przypadku ponownego uruchomienia wielkiej podaży srebra, Kennedy mógł wejść w sojusz z producentami srebra z Zachodu USA, pchnąć o krok dalej przepisy dotyczące zawartości srebra w dolarze, zwiększając emisję srebrnych certyfikatów, dla których czas z pewnością ponownie by nadszedł. W tamtej chwili dyrektywa prezydenta Kennedyego z 4 czerwca 1963 roku była niczym niespodziewany cios maczugą zadany banknotom Rezerwy.
    Jednak bankierzy dostrzegli zamiary Kennedyego. Zdawali sobie sprawę, że ten szalenie popularny, wręcz uwielbiany prezydent był pewnym zwycięzcą kolejnych wyborów w 1964 roku, co oznaczało jego rządy przez drugą kadencję. Gdyby tak się stało, sytuacja na rynkach walutowych mogłaby całkowicie wymknąć się spod kontroli.

    Jedynym wyjściem było pozbycie się niewygodnego prezydenta….”

  19. aga said

    ad.15
    Ależ chińczycy stanowili i stanowią znaczącą partycypację wśród sowietów ,( neokomuchów, neobolszewików ), szczególnie teraz kiedy świat dzieli się na oś Pekin-Moskwa pod zarządem Niemiec w Europie a Verlin- Moskwa- Pekin kontra reszta świata.

    TVP.info, „Putin z oficjalną wizytą w Chinach”: http://www.tvp.info/informacje/swiat/putin-z-oficjalna-wizyta-w-chinach

    2. Inwestycje.pl, „Chiny i Rosja zawarły porozumienie”: http://inwestycje.pl/energetyka/chiny_i_rosja_zawarly_porozumienie;71395;0.html

    3. Ekonomiapolityczna, „To już (prawie) oficjalnie oś: Indie-Chiny-Rosja”: http://ekonomiapolityczna.salon24.pl/251102,to-juz-prawie-oficjalne-os-indie-chiny-rosja

    4. Niezalezna.pl, PAP, „Rosja i Chiny prężą muskuły ws. tarczy”:http://niezalezna.pl/12044-

    Niezalezna.pl, PAP, „Rosja i Chiny wzmacniają sojusz”: http://niezalezna.pl/29477-rosja-i-chiny-wzmacniaja-sojusz

    6. Arcana, „Wspólne manewry marynarek wojennych Rosji i Chin”: http://www.portal.arcana.pl/Wspolne-manewry-marynarek-wojennych-rosji-i-chin,2658.html

    7. RIA Novosti, „Russia Seeks Closer Military Ties With China”: http://www.en.rian.ru/world/20121121/177627642.html

    8. / – /, “Russia, China Plan to Boost Cooperation on Missile Defense”: http://www.en.rian.ru/military_news/20130109/178663401/Russia_China_Plan_to_Boost_Cooperation.html

    9. Arcana, „Rosja i Chiny zacieśniają współpracę”: http://portal.arcana.pl/Rosja-i-chiny-zaciesniaja-wspolprace,3498.html

    10. Głos Rosji, “Kurs Chin na rozwój stosunków z Rosją jest niezmienny”: http://polish.ruvr.ru/2012_11_22/Chiny-Rosja-rozwoj-stosunkow/

    11. Xinhuanet, „China, Russia to strenghten military ties”:http://news.xinhuanet.com/english/china/2012-11/21/c_131990453.htm

    12. Stosunkimiedzynarodowe.info, „Od konfrontacji do normalizacji”: http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,stosunki_dwustronne,Rosja

    13. Foxmulder (Hubert Kozieł), „Chiny bronią werbalnie swych zbójeckich sojuszników”: http://foxmulder2.blogspot.com/2011/12/chiny-bronia-werbalnie-swych-zbojeckich.html

    14. Anatolij Golicyn, „Nowe kłamstwa w miejsce starych…”, Wyd. SKW 2007, rr. 6, 25, 26

    15. Nevin Gussack, „Revisiting of the Sino-Soviet Split and the Failure of the China Card”: http://www.jrnyquist.com/Sino-Soviet_Split.html

    16. Robert Kagan, „Brutalny powrót ideologii”: http://www.rp.pl/artykul/132249.html

    17. Jakub Kumoch, „Smok i niedźwiedź – dwa bratanki”: http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1724&Itemid=49

    8. Stanislav Lunev, “Sino-Russian Alliance Challenges US Interests”: http://archive.newsmax.com/archives/articles/2002/1/13/132400.shtml

    19. Piotr Maciążek, „Chiny zainteresowane rosyjskim systemem obroni przeciwrakietowej”: http://politykawschodnia.pl/index.php/2012/05/06/chiny-zainteresowane-rosyjskim-systemem-obrony-przeciwrakietowej/

    20. Piotr Maciążek, „O Chińczykach na Syberii i inne ruskie baśnie”: http://politykawschodnia.pl/index.php/2012/05/23/maciazek-o-chinczykach-na-syberii-i-inne-ruskie-basnie/

    21. Piotr Maciążek, „Putinowski kierunek Azja”: http://politykawschodnia.pl/index.php/2012/10/07/maciazek-putinowski-kierunek-azja/

    22. Lev Navrozov, „China-Russia Alliance Would Create New World Order”:http://www.newsmax.com/navrozov/China-Russia-Alliance-Stalin/2011/08/25/id/408654

    23. Stanisław Niewiński, “Chiny i Rosja – sojusz czy rywalizacja?”:http://prawica.net/node/13169

    24. Stanisław Niewiński, „Moskwy i Pekinu małżeństwo z rozsądku a sprawa polska”: http://www.polska-azja.pl/2012/11/07/s-niewinski-moskwy-i-pekinu-malzenstwo-z-rozsadku-a-sprawa-polska/

    25. Jeffrey Nyquist, „Strategiczne oblężenie w wielkiej grze”: http://wydawnictwopodziemne.com/2008/02/15/„strategiczne-oblezenie”-w-wielkie-grze/

    26. „Trójkątna konstelacja” – wywiad z Jeffreyem Nyquistem: http://wydawnictwopodziemne.com/2009/11/08/trojkatna-konstelacja/

    27. Paweł Pienziew, „Sojusz strategiczny Rosji i Chin?”: http://geopolityka.org/analizy/1329-sojusz-strategiczny-rosji-i-chin

    28. Antoni Rybczyński, „Moskwa, Pekin w konstelacji zła”: http://www.gazetapolska.pl/20945-moskwa-pekin-w-konstelacji-zla

    29. Aleksander Ścios, „Antykomunizm – broń utracona (3)”: http://cogito.salon24.pl/125591,antykomunizm-bron-utracona-3

    30. Aleksander Ścios, „Putin, Pekin, Polska czyli strategiczny sojusznik”: http://bezdekretu.blogspot.com/2012/07/putinpekinpolska-czyli-strategiczny.html

    31. Kazimierz Wóycicki, „Przyszłość Rosji – rozbieżne scenariusze 2020 – 50”: http://kazwoy.wordpress.com/2012/07/14/przyszlosc-rosji-rozbiezne-scenariusze-2020-50/

    32. Peter Zeihan, „China and Russia”:http://www.stratfor.com/weekly/china_and_russia_s_geographic_divide

    itd.itp.
    Proszę sobie poszerzyć źródła i horyzonty.a także wzbogacić arsenał mentorów poza esbeckich pozronych antyjudaistów 😉 Im wcześniej, tym lepiej.

  20. aga said

    ad.18
    „Bankierzy” zabiliby lub inaczej wykończyliby JFK skrycie i cicho.Więc proszę wyjść z ciasnego , sprytnie podsuwanego dobrze wiemy przez kogo, optyki tej sytuacji.

  21. aga said

    Zanim Admin zwolni wpis 18 zawierający kilkanaście linków do pozycji ,które warto zgłębić o rosyjsko-chińskim Sowiecie

    Moskwa-Pekin. Intensyfikacja współpracy wojskowej i politycznej

    http://jaszczur09.salon24.pl/579464,cywilizacja-bolszewicka

  22. Guła said

    A ja tam powiadam że nijakim sposobem nie da się zrewaloryzować 1:10 000, czy tez denominować 1:10 kiedy ona jest ze złota. No ta waluta.
    Rzecz jasna robota ta była bankierów skośnookich. Znaczy kusych.

  23. Piotrx said

    Ja z kolei nijakim sposobem nie rozumiem co ma owe kilkanaście linków do faktów przedstawionych wcześniej. Widocznie z faktu że Chiczycy stanowią znaczącą partycypację wśród sowietów, ma z definicji wynikać że Song Bing pisze same kłamstwa. Może i tak, bo w końcu New York Times to gazeta „sowiecka”, rewolucje bolszewicką finansowali „sowieci”, podwaliny masonerii zakładali „sowieci” i Talmud też napisali „sowieci” . Ale co wtedy jesli okaże się , że Song Bing jest np. żydem skośnookim a nie Chińczykiem?

  24. Marc said

    do AGA

    Nic dziś o Lefebrystach?

  25. solkraken said

    o naiwna Jagusiu – zapamiętaj raz na zawsze: zanim setki tysięcy buntowników – ciemnych chłopów, rezerwistów i weteranów z I.WŚ odrzucających Tożsamość Narodową jako „ludobójcze zło” – dowodzonych przez tysiące najemnych kryminalistów zwarło jeszcze mocniej szyki po deklaracji narzuconej przez gen. Denikina – „za rewolucję BEZWZGLĘDNIE zawiśniecie na stryczku bez jakiegokolwiek prawa łaski”, to ktoś ich w tą rewolucję wciągnął i był to wg wyraźnych i nadal dostępnych dowodów: https://www.google.pl/search?q=Jacob+Schiff

    ps. może to nadinterpretacja, ale Anton Denikin był idealnym dowódcą „białych” z punktu widzenia „czerwonych”- miał zerową zdolność do kompromisów z potencjalnymi sojusznikami (zwłaszcza „naczelnikiem Zjukiem”;) i oferował przeciwnikom jedynie walkę O PRZEŻYCIE W OGÓLE, generując w nich ogromną determinację oraz żądzę walki do końca, niczym u zrozpaczonych zwierząt przypartych do muru… spełnił chyba wówczas taką samą rolę w Rosji jak Jarosław Kaczyński w III.RP 2005r ;)))
    https://www.google.pl/search?q=anton+denikin

  26. aga said

    ad.Piotr X

    Sowieci to Sowieci i niech pana nie zmyli jedna z ich prowokacji jakoby były jakieś „chamy” i „żydy”.
    To byli i sa zawsze komuniści – internacjonałowie, a,że jest ich mnogo również w USA i pracuja tam nie tylko w gazetach ale i w administracjach Białego Domu Sowieciarze, to tylko powinno dawać panu do myslenia.
    Bo przecież ich walka o „pokój ” czyli zwycięstwo Komuny nad całym światem,wciąż trwa, a co gorsza porywa nowych entuzjastów, nawet bez szpiegowskich korzeni jak rodzice i sam Snowden.
    Ale mimo wszystko zsowietyzowane USA to wciąż wolny świat w przeciwieństwie do tego drugiego wraz z tzw byłym Blokiem i zlewaczona po zwycięskim gramsciańskim marszu przez instytucję Europą..
    Korzenie nie genetyczne ale ideologiczne oczywiście są te same ,więc niech pana nie zmyli ,że były jakieś „chamy” i „żydy”.
    A w Chinach wciąż rządzi Komunistyczna partia chin a na ulicach giną ludzie. Oczywiście rzeczony autor ma się dobrze, co już powinno panu dac do myślenia.jak również to,że chińczycy zajmuja po cichutku całą Syberię,mnożac się tam jak muzułamnie ;), ba stali się już chińska nie mniejszościa a większością i co mysli an,że Putin tak czuły na sprawy terytorium tego nie dostrzega?
    Za bardzo naczytał się pan a co gorsza zaufał komunistycznej propagandzie i zatracił zdrowy rozsądek.
    A im o to chodzi,żeby zapomnieć ,że Komuna czyli Sowieci to zawsze Podstęp.I Mega oszustwo.
    Na jeden całkiem niedawny,którego skutki odczuwamy do dzisiaj, wszyscy dalismy się nabrać.Tylko nie Mackiewicz, Golicyn czy Bukowski. A czytał pan ich? jesli tak to poproszę o merytoryczna krytykę czy podważenie..

    A jak się jak zwykle zresztą to wszystko „pięknie”zaczęło i te hasełka, które zapewne większość forumowiczów pamięta:

    „Cała Polska czeka na swego Dubczeka”.

    „No, i doczekała się. Młodzi, sfrustrowani komuniści w rodzaju Adama Michnika czy Jacka Kuronia rzucali takie hasła, nie powinien nas wcale dziwić, ale kiedy polska emigracja podjęła to samo hasło, to Szelepin z Mironowem musieli zatrzeć ręce z zachwytu nad swą strategią i odtańczyć triumfalnego kazaczoka. Mamy tu znowu pełną analogię z sytuacją z października 1956 roku, kiedy to emigracja poparła „dobrego Polaka” Gomułkę przeciw „złemu kacapowi” Chruszczowowi. „

  27. aga said

    ad.20
    W styczniu 1968 roku czeskie politbiuro wybrało szefa słowackiego oddziału partii, Aleksandra Dubczeka, na stanowisko genseka. Stało się tak rzekomo w wyniku „buntu centralkomitetu” wobec polityki Novotnego. Mit buntu i sporów w łonie kierownictwa propagowany był od samego początku. W istocie jednak Breżniew przybył do Pragi w październiku 1967 roku i w rozmowach z Novotnym, Dubczekiem i Szikiem ustalił „nowy kierunek” i zmiany personalne. Mamy tu tak dokładne powtórzenie sztampy „polskiego października”, że aż wstyd przyznać, z jaką łatwością wszyscy się na takie sztuczki nabierają. Novotny prędko ustąpił, w zgodzie nie tylko z zaleceniem Breżniewa, ale także ustaleniami 20 zjazdu kpzr na temat kolektywnego kierownictwa. W nowym kierownictwie znaleźli się Husak i Swoboda (potwierdzając w ten sposób kolejny element schematu prowokacji, że ten sam kolektyw dokonuje liberalizacji oraz dokręca śruby), a jednocześnie wypłynęła na powierzchnię jedna z najważniejszych postaci w tej grze, Rudolf Barak.

    Najważniejsza analogia między polskim październikiem i praską wiosną leży w rozegraniu pozornej „walki o władzę” między frakcjami „reformatorów” i „konserwatystów” oraz w pozornym sporze z Moskwą. Tak samo jak Gomułka, Bierut i Ochab, byli wszyscy stalinistami gotowymi wprowadzić w życie każdą linię partyjną, tak samo nie było wielkiej różnicy między Novotnym, Dubczekiem i Husakiem (z tą różnicą, że Husak spędził 9 lat w więzieniu, wypuszczony dopiero w 1960 roku). Wszyscy wyrośli w stalinowskiej partii i przeprowadzili „destalinizację” zgodnie z zaleceniami innego stalinisty, Chruszczowa. Golicyn zwraca uwagę, że Dubczek wręczał rodzinom ofiar terroru stalinowskiego order Gottwalda – tego samego Gottwalda, który ów terror wprowadził.

    O ile w polskim październiku legenda sporu z Moskwą dotyczyła samego powołania Gomułki na urząd, to w praskiej wiośnie dokonano bezpośredniej i zmasowanej zbrojnej interwencji, aby wesprzeć legendę. Powody dla tej taktycznej eskalacji wydają mi się dwojakie. Po pierwsze, wszelkie manewry wojsk sowieckich będą odtąd brane jako przygotowanie do inwazji. Po drugie i znacznie ważniejsze, pozorna ostrość reakcji umacniała przekonanie na Zachodzie, że sowieci boją się „demokratyzacji”, że lękają się „socjalizmu z ludzką twarzą”, że obawiają się „oderwania państw satelickich”, że drżą na samą myśl o „opozycji”. Umacniały zatem tę tendencję wśród zachodnich analityków, która skłonna była dać wiarę, że blok sowiecki nie jest monolitem, że prowadzenie zróżniczkowanej polityki wobec członków bloku, może doprowadzić do jego rozpadu. Po trzecie, potwierdzały tezę, że we wszystkich partiach komunistycznych istnieją autentyczne frakcje „liberałów” i „konserwatystów”, że wspieranie jednych przeciw drugim nie jest grą skazaną na niepowodzenie. Wręcz przeciwnie, „liberalna frakcja” przerodzić się może w autentyczną opozycję.

    Zyski z praskiej wiosny na tym się nie kończyły. Komuniści udowodnili (przede wszystkim sobie samym), że mogą przeprowadzić skomplikowaną grę strategiczną i nieliczne głosy sceptyczne zginą wśród kakofonii głosów wychwalających reformatorów i potępiających inwazję. W prlu dysydenci, którzy mieli za 20 lat objąć władzę wznosili okrzyki: „Cała Polska czeka na swego Dubczeka”. No, i doczekała się. Fakt, że młodzi, sfrustrowani komuniści w rodzaju Adama Michnika czy Jacka Kuronia rzucali takie hasła, nie powinien nas wcale dziwić, ale kiedy polska emigracja podjęła to samo hasło, to Szelepin z Mironowem musieli zatrzeć ręce z zachwytu nad swą strategią i odtańczyć triumfalnego kazaczoka. Mamy tu znowu pełną analogię z sytuacją z października 1956 roku, kiedy to emigracja poparła „dobrego Polaka” Gomułkę przeciw „złemu kacapowi” Chruszczowowi.

    Wykazali czarno na białym, że liberalizacja nie zagraża ich władzy. Terror potrzebny będzie nadal na marginesie społeczeństw demoludów, ale wystarczą jeszcze dwie dekady erozji antykomunizmu, i nie będzie już żadnej siły na świecie, która uzna obalenie komunizmu za warunek sine qua non uwolnienia od zarazy.

    Michał Bąkowski

  28. aga said

    Od ponad 50 lat!!!! mały ale WIELKI i piękny lud Hmong w całym swoim „majestacie” jak nasi Niezłomni ale wraz z kobietami, dziećmi walczy przeciwko Sowietom w Laosie. Czy świat o nich jeszcze chce słyszeć?Czy demonstruje przeciwko krwawej w tym miejscu odmianie tychże Sowietow?
    Takie smutne skojarzenie z naszymi Łupaszką,,Żbikiem, Warszycem… czyz nie to samo się z nimi stało?Oni też swoja smiercią :

    „Dowiedli także, że nikt na Zachodzie nie ruszy palcem w obronie kogokolwiek, więc odtąd będzie można przeprowadzać coraz bardziej śmiałe eksperymenty. Potwierdzili raz jeszcze, że fałszywa liberalizacja, skutecznie odbiera wiatr z żagli autentycznemu antykomunizmowi, że coraz mniej ludzi chce „obalać”, bo coraz więcej pragnie „poprawiać”. Praska wiosna była pod wieloma względami o wiele bardziej śmiałą operacją niż polski październik, czym przygotowywała grunt pod następną, jeszcze bardziej spektakularną manipulację.”

    Ceniący swoją wolność i niezależność Hmongowie wiedzieli dobrze czym jest komunizm i mieli swoje porachunki z partyzantką Phatet Lao.
    Amerykańscy instruktorzy zaczęli szkolić i wyposażać antykomunistycznych bojowników. Ich dowódcą został generał Vang Pao. Jeszcze w 1961 roku powstała armia licząca 9 tysięcy żołnierzy. Dwa lata później administracja prezydenta Kennedy’ego zwiększyła jej liczebność do 20 tysięcy.
    A jak się skończyło?

    Do rzędu najbardziej makabrycznych należy także zaliczyć proceder wydawania niewinnych, bezbronnych, często chorych, ludzi w ręce komunistycznych oprawców, deportację ludności Hmong, żyjącej od dziesięcioleci w obozach dla uchodźców w Tajlandii. Mimo lamentów zdesperowanych uchodźców, perspektywy niemal pewnej śmierci w którymś z laotańskich obozów koncentracyjnych, za to pod nadzorem żołnierzy ONZ i z pełną aprobatą amerykańskiego Departamentu Stanu, przeprowadzany jest proceder wydawania antykomunistycznej ludności Hmong w ręce laotańskich oprawców. [8]

    Proceder tego typu nie jest niczym niezwykłym w historii tzw. demokracji. Wydanie w ręce Stalina antykomunistycznej ludności sowieckiej tuż po zakończeniu II wojny światowej, to klasyczny, choć nie jedyny, przykład zdrady. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, zdradzane były liczne narody i społeczeństwa, często z nie mniej strasznym skutkiem. Niczym innym niż zdradą było porzucenie wietnamskiego społeczeństwa przez wojska amerykańskie w 1975 roku, w wyniku podpisania porozumienia pokojowego z komunistyczną północą. Cały świat odetchnął wówczas z ulgą, z ulgą odetchnęła Ameryka, natomiast społeczeństwa Wietnamu, Laosu i Kambodży podzieliły los setek milionów poddanych komunistycznemu terrorowi.

    Paradoksalnie, największa moda na zdradę nastąpiła wraz z rzekomym upadkiem komunistycznego bloku. W okresie rządów Busha Ameryka rozpoczęła gwałtowny proces porzucania antykomunistycznych sojuszników na całym świecie, w Angoli, w Mozambiku, w Ameryce Środkowej. Los laotańskich antykomunistów nie jest pod tym względem wyjątkowy. [9] Podobnie jak w innych krajach, liczne przypadki terroru, gwałtów, morderstw, które bez wątpienia należy zaliczyć do aktów ludobójstwa, nie przeszkadzają amerykańskim politykom w nawiązywaniu przyjaznych stosunków z komunistycznym reżimem. [10]

    http://wydawnictwopodziemne.com/2009/08/10/hmong-znaczy-wolny/

  29. aga said

    Dezinformacja strategiczna prowadzona jest przez kilka, a nawet przez dziesiątki lat.
    Dezinformacja strategiczna była kluczowym elementem długofalowej ofensywy
    politycznej Związku Sowieckiego, której celem było osiągnięcie dominacji światowej.
    Przepojona ideologią i prowadzona w globalnej skali kampania intensywnej propagandy i dezinformacji obliczona była na stopniowe uzyskanie inicjatywy i narzucenie wzorców postrzegania rzeczywistości sprzyjających imperialnym interesom Kremla.
    Rozpatrywana w kategoriach oręża wojennego, dezinformacja należy do sfery walki służb specjalnych. Jest syntezą działań wywiadu i kontrwywiadu. Pierwszy zbiera informacje o przeciwniku i podsuwa dezinformację własną, drugi penetruje służbę wywiadowczą nieprzyjaciela sprawdzając, czy i w jakim zakresie dezinformacja została „połknięta” i przyjęta za pewnik.

    To z kolei umożliwia kontynuowanie operacji lub korygowanie
    kolejnych podsuwanych dezinformacji wytwarzających w sumie u przeciwnika fałszywy obraz rzeczywistości. Podstawowa zasada brzmi: przeciwnika można skutecznie wprowadzić w błąd jedynie wówczas, kiedy podsuwana dezinformacja jest oparta na wiedzy jaką on już posiada. Stąd tak istotne dla powodzenia dezinformacji jest rozpoznanie przeciwnika i jego sposobu myślenia. „Rozpoznanie jest matką karmiącą podstępu; bez rozpoznania podstęp byłby ślepy; nieświadom, czy skusił już przeciwnika
    do uwierzenia w ponętny fałsz, czy też nie.”

    Zadaniem dezinformacji jest blokowanie kanałów wzajemnego komunikowania się i w ten
    sposób sianie zamętu, rozbudzanie i podsycanie konfliktów oraz uniemożliwianie
    zbudowania platformy porozumienia. Dezinformacja może być przy tym adresowana nie tylko do całej opinii publicznej, ale także do bardzo wąskiego jej segmentu, z zamiarem“manipulowania elitą decyzyjną”.

    Ideałem działań dezinformacyjnych jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy przeciwnik szukając potwierdzenia podsuniętej mu informacji fałszywej, uzyskuje je z drugiego źródła dezinformującego.

    http://socjocybernetyka.files.wordpress.com/2012/02/dezinformacja-skrypt-1.pdf

  30. Piotrx said

    Dla zainteresowanych znających język angielski kolejna „dezinformująca” pozycja naświetlająca inne aspekty zamachu na prezydenta JFK. Każdy ma swój rozum niech oceni czy przedstawione w tej bardzo dobrze udokumentowanej książce informacje można uznać za wiarygodne czy nie.

    M.C.Piper – Final Judgment – The Missing Link in the JFK Assassination Conspiracy

    /wersja pdf/
    https://wikispooks.com/w/images/f/f6/Final_Judgment.pdf

    „…on July 25, 2004, many of Piper’s critics were red-faced and silent when Israel’s respected Jerusalem Post carried a story headlined: „Vanunu: Israel behind JFK Assassination.” The newspaper reported that famed Jewish-born nuclear physicist, Dr. Mordechai Vanunu, recently released after spending 18 years in prison for exposing Israel’s covert atomic weapons program—had charged that supporters of Israel’s drive for nuclear weapons were involved in the JFK assassination precisely because of JFK’s interference with their ambitions….”

    /wersja papierowa/
    http://www.amazon.com/Final-Judgment-Missing-Assassination-Conspiracy/dp/0974548405

  31. Basia said

    Kiedy JFK przejrzał na oczy i zrozumiał iluminatów zakusy, postanowił o tym swojemu narodowi powiedzieć, to Go zgubiło, po kilku dniach już nie żył.

    Myślę, że nawet w jakimś sensie był na to przygotowany.

    Ponieważ był prezydentem sumienia, to rozumiał do czego zmierzają iluminaci i nie chciał by USA zamienili na żydowski konc-łagier w drodze ku NWO, a Jego łaskawie(choć niekoniecznie) ustanowiliby naczelnym tego obozu kapo.

  32. Kapsel said

    Przesłany 7 sie 2011
    22.11.1963 prezydent Kennedy, za publiczne ujawnianie owego spisku został według własnych słów… ‚uciszony’ na zawsze. Najprawdopodobniej to przemówienie zaważyło o jego losie. Publiczne zabójstwo było przestrogą dla każdego członka rządu, który odważy się przekroczyć wyznaczoną mu linię działania.

    JFK – Prezydent który powiedział PRAWDĘ

    Przesłany 3 lip 2009
    22.11.1963 prezydent Kennedy, za publiczne ujawnianie owego spisku został według własnych słów… ‚uciszony’ na zawsze. Najprawdopodobniej to przemówienie zaważyło o jego losie. Publiczny mord był przestrogą dla każdego członka rządu, który odważy się przekroczyć wyznaczoną przez ukrytych spiskowców linię działania. Wyrok wykonano w publicznym miejscu, w masońskim centrum, a udział brały niemal wszystkie agencje rządowe, jak służby ochrony, CIA, FBI, także mafia, media a nawet służba zdrowia. Sprawcy tej zbrodni zademonstrowali, że są w stanie zrobić co zechcą i nigdy nikt nie wskaże na nich palcem, pomimo, że dokonano tego w ciągu białego dnia na oczach tysięcy ludzi, przed obiektywami wielu aparatów fotograficznych oraz przez kamerami filmowymi. Owa okrutna akcja zakończyła się całkowitym sukcesem morderców!

    Jaką zbrodnię popełnił John F. Kennedy?

    Wystąpił on przeciwko rzeczywistemu rządowi, która w ukryciu sprawuje władzę nie tylko w USA ale na całym świecie. Głowy państw są jedynie marionetkami w ich rękach oraz są przez ów rząd wybierani.

    Kennedy rozpoczął ujawnianie światowego spisku, planował ujawnienie tajemnicy UFO, planował rozwiązanie CIA oraz rozpoczął wydawanie rzeczywistej rządowej waluty, srebrnego dolara, w celu uniezależnienia się od prywatnie kontrolowanego przez syjonistów Banku Federalnego USA – Executive Order 11110 Podobną ‚zbrodnię’ popełnił Lincoln.

    JFK o tajnych stowrzyszeniach / JFK secret societies speech

  33. Kapsel said

    Przesłany 7 sie 2011
    22.11.1963 prezydent Kennedy, za publiczne ujawnianie owego spisku został według własnych słów… ‚uciszony’ na zawsze. Najprawdopodobniej to przemówienie zaważyło o jego losie. Publiczne zabójstwo było przestrogą dla każdego członka rządu, który odważy się przekroczyć wyznaczoną mu linię działania.

    JFK – Prezydent który powiedział PRAWDĘ

  34. aga said

    Tylko kto stoi za owym „spiskiem” naprawdę a nie w interpretacji rozemocjonowanej tłuszczy ?Można dojść ale po bardzo żmudnym posuwaniu się po nitce do kłębka czy analizie wszystkich elementów a nie tylko tych sugerowanych przez owych..
    Bo interpretacja podsuwana to własnie taka sama sowiecka manipulacja – wydmuszka jak Alex Jones ….
    A,że paru nawet rzekomo byłych a naprawdę krypto-sowieciarskich autorów się na nia nabrało prawdziwie lub fikcyjnie – aby się uwiarygodnić w oczach tłuszczy ( słownictwo zaczerpnięte od monarchist (sic!) Bartyzeka 😉
    wszak ludziska lubieja wszelkie tajemnice i spisków,no cóż. Krawiec tak kraje jak materii staje, zgadza się na warunki podyktowane przez bolszewickiego czerwonego „sojusznika” albo mówi non possumus gotowy na smierc.

  35. aga said

    Panie Piotrze X
    Skoro najlepszy prezydent w historii USA – Reagan dał się wkręcić Gorbiemu…
    A co do Xinga tak naprawdę nie pisze nic nowego, jesli chodzi o tzw. transformację i prywatyzację byłego bloku wschodniego. Dawno, dawno temu pisał o tym prof. K. Poznański ( żyd- frankista jakby wskazywało nazwisko. chi, chi ) .

    Nie wiem jak Pan ale ja biorę na wstrzymanie, bo już na paru takich „odkrywców” prawd, które okazały się półprawdami się przejechalam. -nie on pierwszy , nie jedyny i nie ostatni ,skoro cała rzeszę takowych mamy w wolnym jeszcze póki co ,świecie jakim są USA…A co dopiero mówić o komunistycznych Chinach, trzymających w garści USA za pomocą bonów skarbowych.

    Wxciąz w porównaniu z Sowietami, USA to wolny kraj – chociaż proces ich sowietyzacji postępuje w tempie zastraszającym, i to po rzekomym wygraniu „zimnej wojny” i fałszywym „zwycięstwie” nad komunizmem – to jest dopiero spisek i mega półprawda;).

    A poza tym już Panu podpowiedziałam ,że najwyższa pora zainteresowac się tym 80 % „gojami” w PZPR i 90 % w KPZR. Bardzo to się nie spodoba oczywiście tym byłym aparatczykom buszującym i tutaj…Sam Pan może wydedukowac komu
    Nie dajmy się podpuszczać -tym,którzy bardzo możliwe ,że za „gojów ” chca uchodzić przede wszystkim dlatego,że maja ów brzydki „epizodzik ” w swoim życiorysie a po prostu nie „załapali” się do Magdalenki, jak ich niedawni kolesie,nie myśli pan?

    Niech Pan spojrzy co o cytowanym chyba kiedys tez chyba onegdaj przez pana? -Suttonie pisza przecież wcale nie na filosemickim portalu niepoprawni.pl, cytując chyba najlepszych Analityków tych sowieckich maskirowek.
    Co najważniejsze, tacy,którzy nie byli ani jawnymi ani ukrytymi członkami Sowietu, ba nawet z nim 25 lat temu walczyli, o których zarówno w Sralonie jak i AntySralonie cisza :
    Dariusz Rohnka i Michał Bakowski czy Jeffrey Richard Niquist , z którymi przeprowadzili wywiady.
    Dla mnie w kwestii żydowskiej w bolszewii pozostaje autorytetem Józef Mackiewicz i M. Zdziechowski a nie – sam Pan wie kto…

    pozdrawiam

    http://niepoprawni.pl/blog/485/kto-stal-za-bolszewicka-rewolucja

  36. aga said

    A dla Kapsla mam cos fajnego z ery komunizmu, przecież już o twarzy rzekomo ” ludzkiej ” ,
    która przeszła tak gładko jak Marylka R. w erę (post) komunizmu .
    I wcale się nie dziwię,że dogaduje się z jej nową emanacją – Dodą, zapewne w trosce o siebie aby jej do jakiejś prawdziwej elektrody nie podłączyli…
    Ostateczni kończy nam się kolejny rok ostatniej maskirowki…

  37. aga said

    ad.JFK

    Identycznie zachowywało się FBI, usiłując za wszelką cenę nie dopuścić do wypłynięcia jakichkolwiek wątków komunistycznych. W ciągu zaledwie kilku godzin od śmierci prezydenta, na polecenie wicedyrektora, Williama C. Sullivana (tego samego Sullivana, który kilkanaście lat później zginął w incydencie myśliwskim, choć nie brał udziału w polowaniu) z siedziby w Dallas usunięte zostały dwa istotne dokumenty, wiążące Oswalda z kagebowskim ekspertem od „mokrej roboty”, Kostikowem. Jak później stwierdził jeden z pracowników Biura, dokumenty te zatajono przed Komisją Warrena, ponieważ niebezpieczeństwo konfrontacji ze Związkiem Sowieckim na tle zabójstwa Kennedy’ego było zbyt duże.

    Obawa przed wojną, przed milionowymi ofiarami była powszechna, nie tylko w agencjach, ale także na szczytach władzy, nie był to jednak jedyny powód tuszowania komunistycznych powiązań ze sprawą. Szczególnie FBI obawiało się (i słusznie) o swoją reputację. Sam już fakt dopuszczenia do udanego zamachu na życie prezydenta był dostatecznie kompromitujący. Nawet pozycja samego Hoovera nie była pewna. Gdyby okazało się, że za śmiercią prezydenta kryje się komunistyczny spisek, los jego i jego podwładnych byłby przesądzony. Z tego właśnie powodu FBI, podobnie jak i CIA, nie było w najmniejszym stopniu zainteresowane drążeniem wątku komunistycznego.

    Oczywiście, tego rodzaju obawy nie mogły powstrzymać wszystkich pracowników obu instytucji przed wnikliwym śledztwem i próbą odkrycia prawdy. Wolny od tego typu rozterek był najwybitniejszy przedstawiciel swojej profesji tego czasu James Angleton. W chwili zamachu Angleton przypomniał sobie z pewnością słowa Golicyna, wypowiedziane na samym początku ich znajomości, wiosną 1962 roku, o tym że 13 Departament KGB przygotowuje zamach na ważnego zachodniego polityka.(…)

    Koncepcja trzecia, oparta w dużej mierze na Deriabinowskiej intuicji, jest właściwie niczym więcej jak tylko próbą wyciągnięcia najprostszych wniosków z tego co o całej tej sprawie wiemy na pewno. U progu lat 60. komuniści całego świata pod wodzą sowietów przeszli do zdecydowanej ofensywy. Nie interesowały ich drobne cele, w rodzaju dozbrajania zamorskich terytoriów, „wyzwalania” kolejnych krajów kolonialnych, budowania murów dzielących dwa światy etc.; cel był i pozostał jeden – zdobycie panowania nad światem. Jeśli tak, jeśli taki właśnie cel założyli sobie sowieccy przywódcy wraz z towarzyszami, wówczas żaden krok nie mógł uchodzić za nadmiernie śmiały, w tym i mordowanie przywódcy światowego mocarstwa, tym bardziej jeśli dysponowało się stosowną wiedzą, mianowicie, że owo mocarstwo ani pomyśli, aby na ten niejawny przecież do końca atak odpowiedzieć w sposób adekwatny. W kontekście tego celu, celu ostatecznego, wypadnie także spojrzeć na Nosenkę, Golicyna i związaną z nimi historię.

    http://wydawnictwopodziemne.com/2011/09/25/golicyn-nosenko-i-kilka-zapomnianych-drobiazgow-v/

  38. Kapsel said

    Historyczne przemówienie w Damaszku szokuje świat

    Fragment)

    W ub. tygodniu na Konferencji o Zwalczaniu Terroryzmu i Religijnego Ekstremizmu w Damaszku, Syria, Gordon Duff wygłosił istotne historyczne przemówienie, które wywołało fale szoku na świecie.

    Gordon Duff był członkiem delegacji Veterans Today, która podróżowała do Damaszku i była w konsultacji z Zarządem VT i innymi podobnie myślącymi ze wspólnoty militarnej i wywiadowczej.

    Przemówienie Gordona Duffa szybko mieniło fokus całej konferencji i teraz wysyła fale szoku na świecie w różnych służbach dyplomatycznych, militarnych i wywiadowczych.

    Dlaczego jego przemówienie jest historyczne? Z wielu powodów. Jest to pierwsze przemówienie w historii amerykańskiego „niedziałającego” zespołu wywiadu, które dało odprawę wojskową publiczności tego typu, w tym liderom militarnych różnych sił plemiennych z Libanu, Syrii i Iraku, razem z rosyjska delegacją i wielu innymi z całego świata.

    Ale co ważniejsze, Duff, wybitny międzynarodowy konsultant ds. wywiadu i bezpieczeństwa, zidentyfikował przyczynę nie funkcjonującego zaangażowania USA w Iraku i Syrii i prawdziwy powód powstania ISIS / Daish.

    Przemówienie Duffa natychmiast zmieniło cały ton konferencji i zwróciło jej uwagę na bardzo praktyczny temat prawdziwych przyczyn ISIS/Daish. Przeniosło bezpośrednio uwagę z teoretycznych dyskusji o terroryzmie i ekstremizmie, na poziom praktyczny – kto za to odpowiada i dlaczego.

    Gordon Duff po raz pierwszy tak publicznie w prostych słowach przedstawił prawdziwą przyczynę ISIS/Daish, i to ujawnienie przez tak bardzo wiarygodnego profesjonalisty teraz wywołuje szok na całym świecie.

    Duff oświadczył, że teraz jest zbyt wielu, którzy zmarli mówiąc wyraźnie, ze nadszedł czas dzielenia się kluczowymi hipotezami w oparciu o sygnały wywiadu.

    To co się dzieje w Iraku i Syrii z ISIS to nie terroryzm, to po prostu ZBRODNIA. Jest to dzieło międzynarodowej zbrodniczej kabały, która zdobyła kontrolę nad amerykańskim Kongresem.

    Zbrodniczą kabałę Duff zidentyfikował jako Izraelczyków i wskazał, że jest to światowa zbrodnia na nigdy wcześniej niespotykana skalę.

    Duff wyjaśnił w jaki sposób decyzja o Citizens United Sądu Najwyższego umożliwiła magnatowi z zorganizowanej przestępczości amerykańsko-izraelskiej działającemu z Makao, Sheldonowi Adelsonowi, zasadniczo kupić kontrolę nad zarówno Izbą i Kongresem w ostatnich wyborach i jak Kongres dostał się pod kontrolę międzynarodowego syndykatu zbrodni, który specjalizuje się w handlu ludźmi i narkotykami.

    Duff zidentyfikował również amerykańskich generałów McInerneya i Vallely’ego jako zaangażowanych w organizację Daisch, razem z sen. Johnem McCainem.

    Wskazał także, że sekretarz obrony Chuck Hagel [właśnie zrezygnował] uniemożliwił amerykańskie bombardowanie Syrii w odpowiedzi na gazowy atak pod fałszywą flagą w Aleppo, Syria.

    Poniżej przemówienie Gordona Duffa:

    http://marucha.wordpress.com/2014/12/26/historyczne-przemowienie-w-damaszku-szokuje-swiat/#more-47772

  39. gość said

    W Syrii odkryto masowy grób ofiar islamistów

    Zbiorową mogiłę ofiar islamistów znaleziono we wschodniej Syrii w prowincji Deir ez-Zor, podaje agencja Xinhua. Podczas ekshumacji znaleziono ciała 70 osób.

    Mogiła znajduje się we wsi Al – Bahr. Większość ofiar należy do plemienia, które walczyło po stronie Dżabhat an-Nusra przeciwko Państwu Islamskiemu. Zwłoki mają rany postrzałowe, ale także, w większości przypadków, poodcinane kończyny.

    Organizacja terrorystyczna zwana ISIS lub Państwem Islamskim, zajęła większą cześć Iraku i Syrii, a latem 2014 roku ogłosiła kalifat. Państwo Islamskie jest w stanie wojny z siłami rządowymi obu państw, a także z konkurencyjnymi grupami rebelianckimi, w szczególności z Dżabhat an-Nusra związanej z Al-Kaidy.

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/w-syrii-odkryto-masowy-grob-ofiar-islamistow

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: