Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Z Forum Wirtualnej Polonii: „Gnida” Pawlikowskiego dostała Oskara…. :(

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-02-23

„Gnida” Pawlikowskiego dostała Oskara… 😦

I tak oto na oczach całego „cywilizowanego” świata, żydowska prokurator Wolińska, zbrodniarka mająca na sumieniu setki Polaków, w tym przywódcę Kedywu AK gen. Fieldorfa „Nil”, stała się dzięki „Gnidzie” biedną skrzywdzoną ofiarą prześladowań Polaków. To wielkie kłamstwo i wielka manipulacja, w których z premedytacją Polacy sprowadzani są do roli pół zwierząt. Polska to „anus mundi”, w którym mieszka szlachetna żydowska mniejszość narodowa, prześladowana przez polskich antysemitów.
Merdia głównego ścieku zachłystują się z zachwytu i piszą, że cała Polska jest dumna.
Cała Polska jest dumna? Proszę się nie wypowiadać w moim imieniu. Jestem Polakiem i dumny nie jestem z Oskara dla „Gnidy”. Dumna to może być ta żydowska mniejszość zamieszkująca w moim kraju. Ja jestem raczej bardzo zażenowany, że pan reżyser na ten antypolski film dostał tyle kasy od mojego państwa a film o rotmistrzu Pileckim nie dostał złamanego grosza. 

https://wirtualnapolonia.com/2015/02/22/poznajemy-wszystkich-kandydatow-na-prezydenta-rp/#comment-146892

Reklamy

Komentarzy 35 to “Z Forum Wirtualnej Polonii: „Gnida” Pawlikowskiego dostała Oskara…. :(”

  1. victor said

    Skazani na pogarde…przez wlasna glupote i lenistwo oraz gnusnoisc – czyby Polacy sami nie wychowali tej gnidy na wlasnej piersi…Takie gnidy w innych krajach sa gonione, a szczegolnie u zyda…Ale antypolonizm wyssany z mlekiem matki najwyzej co wprowadza w zadume i oburzenie nad wisla…Nic pozatym…Takze spokojnie czekam na kolejna gnide, ktorej tez zamazy sie oskar rasistowski – wyssany z mlekiem matki.

  2. Marek said

    Przecież od 25-ciu lat robią co chcą i nie tylko w Polsce ale w całym tym
    demokratycznym półświatku. Teraz gdy piękna maska opada i ukazuje się obrzydliwa
    morda chcą doprowadzić do wojny światowej żeby przykryć swoje szwindle i zbrodnie.
    Widać na tym etapie historii są gotowi pójść na całość ryzykując nawet atomową
    konfrontację z Putinem.

  3. basia said

    Gnidy gnidzie łba nie urwały,dały” łoskarda”,coby lepiej gnębił Polaków. Re: Marek-Ja bym nie była taką optymistką ,jak Ty.Ryzykując wojnę,ryzykują tym samym holokaust światowy.

  4. romani : said

    Krytyk filmowy Tomasz Raczek cieszy się z Oskara dla „Idy” ale martwi , że po wypowiedzi Pawlikowskiego poszła w świat informacja, że Polak to wódka.

    http://film.onet.pl/tomasz-raczek-komentuje-oscary-2015-ludzie-z-zagranicy-wykrzykuja-ida/y0llz

    Mnie to jakoś wcale nie cieszy. Panie krytyku Raczek, poszła w świat nie opinia, że Polacy to tylko wóda… poszła w świat rzecz o wiele gorsza i groźniejsza dla nas! Zafałszowana i nieprawdziwa historia, zły obraz okrutnego Polaka, gorszego nawet od Niemca faszysty.
    Niejaki Bartoszewski zwany profesorem od lat publicznie ogłasza, że w czasie wojny jako Żyd bardziej bał się Polaków niż Niemców. Film tylko potwierdza jego osobistą prywatną wersję wydarzeń na ziemi polskiej.
    Niemcy kręcą swoje „Nazi Matki i nazi ojcowie” i ogląda to z zapartym tchem cały świat, a my Polacy nakręciliśmy „Idę”…
    Boję się nawet myśleć, co będzie za kilka lat w podręcznikach historii na temat II wojny światowej. Kiedy umrze ostatni świadek, kiedy nie będzie już komu zaprzeczać…
    Nowe pokolenie obejrzy taką „Idę” i już mam gęsią skore na plecach, co wtedy pomyśli…
    Dla mnie ten film, ta cała gala i ta cała nagroda to wielka żenada, wstyd i policzek dla wszystkich Polaków. Myślę, że nie jestem odosobniona.

  5. victor said

    #2

    …No ale i u niemca, u ruska czy w Skandynawi…Powiem wiecej niemal caly swiat nas tak widzi…A jezeli chodzi o wojne, to mimo wszystko – ‚polski rzad’ i tegoz ‚polskiego rzadu’ m media…Tak jak tzw opozycycja i takowej tzw opozycji m media pra do wojny do konfrontacji z putinem – jak nigdzie na swiecie.

    …Jezeli wojna wybuchnie, to po wojnie ‚polske’ oskarzy sie o wywolanie tej wojny i zwiazne z ta wojna zapomogi do uregulowania.

  6. j said

    Obserwujac zycie polityczne w Polsce nasuwa sie pytanie zasadnicze:
    Czyje interesy reprezentuje polski rząd?
    Czyje interesy reprezentuje polskie Ministerstwo Kultury, ktore placi krocie za realizacje antypolskich filmow.
    Ministerstwo, ktore finansuje i namaszcza Yael Bartana, izraelska artystke multimedialna na reprezentatke Polski na miedzynarodowych festiwalach.
    Ministerstwo, ktore sponsoruje wydawanie antypolskich ksiazek i broszur.

    /O tym, jak minister Zdrojewski razem z Tomaszem Grossem ręka w rękę Ryfce pierzynę ukradli i do Wenecji wywieźli
    http://blogmedia24.pl/node/44161 /

    Czy istnieje na swiecie jakis inny taki kraj, ktorego rzad zalatwia sie publicznie do wlasnego gniazda a tubylcza gawiedz cieszy sie i klaszcze?

    Najwyzszy czas zrozumiec, ze czegos takiego jak polski rzad od dawna w ogole nie ma w Polsce. Grzegorz Braun nazywa to cos, ten polski nierzad „rzadem z Warszawy” ale lepiej chyba nazwac „rzadem z nasiej Warszawki”.

    Rzad nasiej Warszawki zlozony z agentow obcych sluzb i panstw, zdrajcow i sprzedajnych szabesgojow nie chce i nie musi dbac o interesy Polski.

    Oczywiscie tak dlugo jak my Polacy to tolerujemy i zgadzamy sie na taki stan rzeczy.

  7. Mściciel z 27 WDP AK said

    (Litwak i agent IW/WSW/WSI tw. Litwin Osip Osipowicz Szczynukowicz alias)Komorowski zachwycony sukcesem „Idy”: „To niebywały postęp w promocji Polski! Stajemy się coraz bardziej atrakcyjni!” Prezydent Bronisław Komorowski określił sukces „Idy” w Los Angeles mianem „niebywałego postępu, jaki dokonuje się w zakresie promocji Polski. Walczący o drugą kadencję w Pałacu Prezydenckim polityk skomentował rozdanie Oskarów podczas krótkiej konferencji prasowej. Proszę państwa, to jest taki dzień ważny dla wszystkich, którzy chcą dostrzegać niebywały postęp, jaki się dokonuje w zakresie promocji Polski i polskiej kultury, dostępności do wiedzy o Polsce
    — ocenił Komorowski.
    Prezydent podkreślił „największą satysfakcję”, z jaką przyjął werdykt jury.
    To powinno być źródło satysfakcji dla wszystkich. Mam nadzieję, że i twórcy, i odbiorcy będą widzieli dobry znak świadczący, że stajemy się coraz bardziej atrakcyjni – nie tylko jako kraj konsumujący, ale i pokazujący rzeczy wartościowe
    — tłumaczył Komorowski. Ps. „Pokłosie”, „Ida” – czy to są filmy,z których Polacy mogą się cieszyć? A jaki ty miałeś wkład, ty śmierdzący żydowski ośle, że się tak kleisz do tego sukcesu ??? Borat z Belwederu wystękał kolejną „mondrość”. Antypolski film „źródłem satysfakcji dla wszystkich”. Tylko ptasi móżdżek, klekoczący się po wielkiej czaszce troglodyty, mógł wymyślić coś podobnego. Wstyd za takiego prezydenta a raczej p. Rezydenta! Wydaje mi się, że Bronek przemawia, do „Polaków” narodowości żydowskiej, w tym do swojej żony … My, Polacy z dziada pradziada, nie mamy z tym filmem nic wspólnego …Jego żona to kuzynka Fajgi Mindlak alias Wolińskiej ? I wszystko jasne !

  8. Terea said

    Mnie to martwi Polska I ida wybory na stronie absuradalne pomysly POlszewi http://www.niewygodne.info.pl

  9. Stary warszawiak said

    Już wiele wieków temu polscy pisarze w swoich powieściach i opowiadaniach nie tylko zauważali, ale i sygnalizowali polskiemu
    społeczeństwu i rządzącym wtedy Polską Polakom ekspansję Żydów na nasz kraj.
    Ale jakoś nikt tego nie zauważał.
    W ostatnim dwustu latach Reymont i Głowacki w swoich powieściach „Ziemia obiecana” i „Lalka” wyraźnie wskazywali jak
    się sprawy mają. (Oni jeszcze wtedy mogli bezkarnie to pisać i wydawać).
    I co mimo wielkiego heroizmu polskiego żołnierza w roku 1920, polskich „orląt” w walce o Lwów, polskiej armii w walkach od
    1939 roku do ostatniego żołnierza niezłomnego bodajże „Lalka”, władzę w Polsce przejęli nie Polacy.
    Tych nie Polaków nie interesuje, że ktoś donosił na Polaków do SB i był TW. To dobrze, że był, bo przynajmniej Polak dostał
    po d…e. To że w Warszawie nie jest otwarta II linia metra. To co tyle lat nie było metra to pseudo-warszawiacy mogą jeździć
    autobusem czy tramwajem. To co, że spalony został most. Tyle lat pseudo-warszawiacy mieli dwa mosty i wystarczało to
    i teraz wystarczy. Najwyżej trzeba się martwić o to ile ja i moi kumple (kumpelki też) zarobią na tej II linii metra, ile zarobimy
    na odbudowie tego spalonego mostu itd. itp.
    A jeśli chodzi o POLSKĄ HISTORIĘ i możliwości produkcji KASOWYCH POLSKICH FILMÓW HISTORYCZNYCH.
    Przecież PRAWDZIWA POLSKA HISTORIA ostatniego tylko 100-lecia TO NIEZGŁĘBIONA KOPALNIA DLA PRODUKCJI
    WSPANIAŁYCH FILMÓW nawet bardzo kasowych. Ale my nigdy nie pozwolimy, ażeby młody Polak mógł poznać postacie
    POLSKICH BOHATERÓW.
    I teraz POLSKI aktorze, aktorko też. Jeżeli skończyliście szkołę filmową to MUSICIE grać w antypolskich filmach w najlepszym
    razie prymitywnych serialach. Lub zapomnijcie, że jesteście aktorami.
    Ale pamiętajcie, że te antypolskie filmy mogą dostać (dzięki naszym ludziom) duże nagrody.

  10. AV said

    Nie miałem bladego pojęcia o czym jest ten film, ale gdy się dowiedziałem, że otrzymał Oscara, pierwszą myślą jaka mi przyszła do głowy było to, że pewnie to jakiś paszkwil antypolski o „biednych i prześladowanych” przez Polaków żydach… No cóż, nie pomyliłem się…

  11. pugnus said

    Nie tylko film o rtm. Pileckim nie dostal zlamanego grosza od instytutu filmowego majacego w nazwie cos o pielegnowaniu polskosci,ale teraz okazalo sie ,ze odmowiono rowniez finansowego wsparcia na restauracje oltarza Wita Stwosza ,ktory sie juz ponoc rozsypuje!Przeciez kasa potrzebna jest na wspieranie drobnych ukrainskich przedsiebiorstw podczas gdy poalscy przedsiebiorcy gnebieni przez mafie prokuratorsko-skarbowa popelniaja samobojstwa!No ale 50 % Polakow nie chodza na wybory a reszta przyjmuje obojetnie ich falszowanie !I czy nie mial racji niejaki Osadczuk ,ukrainski stypendysta Hitlera ,ktory po udekorowaniu go przez Kwasa orderem Orla Bialego na glos krzyknal :”ale ci Polacy sa glupi !”

  12. solkraken said

    i znowu szowinistyczny kit dla aszkeNAZIoli podczas gdy tragedia dziesiątek milionów Chrześcijańskich Słowian od 1917r. to dla nich „żaden temat”…

  13. obserwator said

    Pan Bóg wszystko widzi, widzi nieprawość ludu izraelskiego, nie tego narodu gorącej wiary, którzy dobrze życzą naszej ojczyźnie, ale bolszewii żydowskiej którzy podnoszą rękę na naród Polski. Oskarżają nas w swoich filmach, o straszne czyny, film ten niegodziwy nakręcony za nasze pieniądze, które dał ten antypolski rząd, Bóg wszystko widzi i uderzy w tą niecną łapę upadek będzie straszny. A kiedy odpowie ta bolszewia za swoje czyny po roku 1945. Tylu ludzi żeście skazali na karę śmierci, tylko dlatego że byli Polakami wielkiego ducha i nie podjęli współpracy z okrutnym okupantem-wszelkiej maści bolszewii A ilu naszych sąsiadów gniło niewinnie w więzieniach. Ja wam już przebaczyłem, ale zapomnieć nie jestem w stanie.

  14. Victoria said

    ad.12
    Pawlikowski i Gross wygladaja jak bracia… W przypadki nie wierze.
    Wszy, pluskwy i gnidy – jednym slowem: pasozydy!

  15. Piotrx said

    http://kultura.newsweek.pl/ida-film-pawla-pawlikowskiego-sylwetak-rezysera-newsweek-pl,artykuly,272387,1,2.html

    „Mój ojciec był pochodzenia żydowskiego, ale był ateistą, humanistą, wolnomyślicielem. Kochał Polskę jak nikt inny i wyjazd z kraju był dla niego ciosem – opowiada Paweł Pawlikowski.”

    A tutaj dalsze dowody tego typu „miłości”
    http://wpolityce.pl/swiat/234900-oskary-pawlikowski-mowil-o-polakach-pijakach-inarritu-o-godnych-szacunku-meksykanach

    „Paweł Pawlikowski na oczach setek milionów widzów mówił o Polakach jako wesołych i dzielnych pijakach, i tylko to pójdzie w świat, bo jego „Idy” te setki milionów na pewno nie obejrzą.”

    I typowego „uczulenia” na katolicyzm
    http://kultura.newsweek.pl/ida-film-pawla-pawlikowskiego-sylwetak-rezysera-newsweek-pl,artykuly,272387,1.html
    „Odpychający wydaje mi się trybalizm polskiego Kościoła z jego zaściankową formułą Polak-katolik. I także o tym opowiada mój film: że można być Polakiem, nie mając w sobie ani kropli słowiańskiej krwi – mówi Paweł Pawlikowski”

    A od kiedy to krew decyduje o poczuciu narodowym Polaków ?
    to myślenie typowo talmudyczne

  16. Mściciel z 27 WDP AK said

    Na dziś tylko 120 tys obejrzało ten film, pewnie une z rodzinami, że Polacy bojkotują ten paszkwil, płaczą już o tym w żydowskiej TVP żyda J. Brauna, w TVNie, Polszmacie. Tak trzymać Polacy! Bojkotować ten żydowski paszkwil o nas!

  17. Jan said

    KRZYCZĄ WIELKI

    Gdy nasi wrogowie
    Oddają mu hołd…
    Gdy świat krzyczy Wielki…
    To musimy się bać.

  18. kinoman said

    Rusza produkcja filmu „Smoleńsk”, co zapewne nie ucieszy tak żydków jak i sowieciarzy.
    Film „Smoleńsk” robią Polacy, którzy nigdy nie uwierzyli w pancerne brzozy, naciski, kota na pokładzie i pijanego generała. To zapewne zdenerwuje sowieciarzy.
    Producenci filmu nie otrzymali grosza z Ministerstwa Kultury i żydowskiego Dziedzictwa.
    Uznano bowiem, że „Smoleńsk” nie „GnIDA” i nie „Pokłosie”, nie nadaje się do Judeo-Hollywood, a tym bardziej rozpowszechnianiu w kinach przygłupim polskim gojom.
    Twórcy filmu okazali się przedsiębiorczy, znaleźli odważnych sponsorów i film powstanie.
    Nie muszę chyba dodawać, że film nie może liczyć na nagrody czy wyróżnienia w środowiskach które wymieniłem.
    Zapewne zostanie skrytykowany przez żydobolszewików i sowieciarzy, a następnie skazany na zamilczenie.

  19. komentarze said

    Paweł Pawlikowski, reżyser „Idy” o Polsce, polskości i Kościele

    – Wie pani – dodaje reżyser. – Ja mam łatwość wczuwania się w cudze emocje, dlatego bez trudu przychodzi mi rozumienie moich bohaterów bez potrzeby ich osądzania. Lubię kobiety takie jak Wanda: pełne pasji, gnane jakąś ideą; zmysłowe, a zarazem intelektualne, będące w ciągłej rozterce, mądre, lecz zarazem gdzieś tam naiwne, lądujące w ślepym zaułku. Ale im nie zazdroszczę. Zazdroszczę za to Idzie spokoju i wiary. Czy może: spokojnej wiary. Bycia w Bogu, stanu łaski. Chociaż jest kimś innym, niż myślała, to i tak jest pewna na tym świecie.

    Przeskoczyć własny cień

    – Mój ojciec był pochodzenia żydowskiego, ale był ateistą, humanistą, wolnomyślicielem. Kochał Polskę jak nikt inny i wyjazd z kraju był dla niego ciosem – opowiada Paweł Pawlikowski. – Mama pochodziła z tradycyjnej katolickiej rodziny, ale była czarną owcą, bo jak miała 17 lat, uciekła z Katowic do Warszawy, do baletu. Zawsze ją gdzieś gnało…
    Chodziłem czasem do kościoła w Warszawie, lecz wtedy raczej mechanicznie, bez przekonania. Z kolei w Anglii mieszkałem przez jakiś czas w internacie dla dzieci uchodźców z Polski, właściwie dla Anglików polskiego pochodzenia, w którym bywało chłodno i głodno, a dzień zaczynał się od zimnych pryszniców i mszy. Szybko stamtąd uciekłem. Za to zawsze była mi bliska postać samego Jezusa…………………………………………..

    http://kultura.newsweek.pl/ida-film-pawla-pawlikowskiego-sylwetak-rezysera-newsweek-pl,artykuly,272387,1,2.html

  20. komentarze said

    wojteczek
    …. co do ‚ciosu’. Zakładam, że chodzi o rok 1968. Teraz wszyscy Żydzi, którzy stąd uciekali biadolą, jaki to był dla nich cios, jakie cierpienie. Ach i och. Prawda natomiast jest taka, że wcale nie musieli stąd wyjeżdżać, bo była alternatywa – albo zostają, albo wyjeżdżają bez prawa powrotu. Wielu podjęło decyzję o wyjeździe, bo po co mieszkać w kraju, w którym nie sposób normalnie żyć. Słowem – wielu (partyjniaków) nafajdała, a potem stąd uciekła. To wtedy powstał słynny kawał o Aronku.
    Ale też wielu zostało. Na przykład Jacek Kuroń, Adam Michnik czy Drogi Bronisław…i wielu wielu innych.

    Natomiast ten opis ojca „był ateistą, humanistą, wolnomyślicielem” – ma nam niby pokazywać, jakim to wielkim umysłem był tata reżysera?
    Coś mi się zdaje, że cały ten Pawlikowski wywąchał lepszy interes do zrobienia. Zastanawia mnie, skąd biorą takich zwyrodnialców?

    Mark
    Nie wiedziałem że ten pan reżyser jest pochodzenia żydowskiego. Coś tak czułem ale nigdzie nie natknąłem się na te informacje, dopiero dzisiaj miesiąc po obejrzeniu, poszukałem głębiej i znalazłem ten artykuł.
    Czułem, że pod tymi wszystkimi nagrodami i nominacjami musi być jakieś drugie dno ! Dno, które wiele tłumaczy i podważa linię obrony filmu “Ida” na forum filmweb przez kinomaniaków oceniających to rzekomo “wielkie dzieło” na ocenę 9-10/10.

  21. z monitorapolskiego said

    Peryskop
    23 lutego 2015

    „Ida”

    Oscrau 2015

    Category:
    BEST non-English Khazar Correctness

    sub-Category:
    BEST anti-document

    sub-sub-Category:
    BEST IDAelogy holobiz

  22. Mściciel z 27 WDP AK said

    Wizyta premiera Małego Izrahella zbrodniarza Benjamina Netanjahu w Dużym Israhellu czyli obecnym USA. (spierają się Republikanie z Demokratami spierają o to, kto będzie robił mu laskę? Może się ci parlamentarzyści o względy gościa nie pobiją? Sądziłem, że chodzi o jakąś istotną, jakościową, polityczną różnicę stanowisk między Republikany a Demokraty, a oni jak dzieciaki rywalizują na wyprzódki, kto pierwszy zaprosi, ale jaja! ). Wzbudza ta wizyta kontrowersję także a raczej przede wszystkim z innego powodu, Chiny naciskają na Stany aby te zaczęły spłacać swoje kredyty zaciągnięte u nich!!! Pustych dolarów nikt nie chce!!!. A nie mają czym!!! Wizyta laureata pokojowej nagrody Nobla zbiegła się także się z nagrodzeniem Oscarem antypolskiego filmu IDA. Czyżby laureat chciał pogratulować polskojęzycznemu reżyserowi za promowanie i propagowanie wśród narodu amerykańskiego idei rzekomego cierpiętnictwa żydów z rąk polskiego narodu i wysunięciu kolejnych roszczeń do rządu amerykańskiego, żeby zaczęli naciskać na „rząd polski” w celu wypłaty rzekomego odszkodowania i zwrotu rzekomych majątków? – Cytat: “Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.” Antoni Słonimski, poeta żydowski – Powstanie Izrahell a było największym błędem politycznym wielkich mocarstw po II wojnie światowej. Ten haniebny akt oznaczał początek terroru na masową skalę, wysiedleń i mordów na rdzennej ludności, niszczenia gospodarek ościennych państw i permanentnej wojny na Bliskim Wschodzie. Izrahell jest państwem najbardziej destabilizującym sytuację polityczną w tamtym rejonie. Grunt się żydkom pali pod nogami, to trzeba poszczuć Duży Israhell czyli obecne USA na „wrogów narodu wybranego”. A niech się świat wali i pali, byle żydowski interes miał się dobrze! Szalom. Od 1946 roku władzę w Izrahellu przejęli terroryści tacy i takiego pokroju jak obecny premier Izrahella i laureat pokojowej nagrody Nobla Benjamin Netanjahu(co za hipokryzja, zbrodniarz z pokojową nagrodą?!). Najpierw skupili wysiłki na wypchnięciu Brytyjczyków z Palestyny, co wydawało się im łatwym zadaniem w sytuacji stworzonej po II Wojnie Światowej. Gdyby Brytyjczycy powstali w swojej obronie, czy w obronie Arabów, natychmiast rozległby się wrzask „antysemityzmu”, nękający Amerykę tak długo, aż politycy waszyngtońscy zwróciliby się przeciw Wlk. Brytanii. Z kolei, odejście Brytyjczyków miało izrahellskim terrorystom umożliwić wypędzenie Arabów. Terror trwał już od wielu lat – zabójstwo lorda Moyene było jednym z incydentów. I tak w 1944 roku jeden ze znękanych sekretarzy do Spraw Kolonii, Oliver Stanley oświadczył przed Izbą Gmin, że terror znacznie osłabił „brytyjski wysiłek wojenny”, a co za tym idzie, przedłużył wojnę (jest on wiarygodnym świadkiem, wychwalanym po śmierci przez syjonistów jako „wypróbowany przyjaciel”). Po Kongresie Genewskim, w latach 1946-47 terror rozpętał się na dobre: setki brytyjskich żołnierzy padło ofiarą zamachów, zostało zastrzelonych w czasie snu, wysadzonych w powietrze, itp. W wypadku dwóch żołnierzy brytyjskich, zamęczonych powolną śmiercią i powieszonych w gaju, terror przybrał rozmyślnie uwypuklone cechy „starego zła”. Wybór lewickiej formy masakry („powieszenie na drzewie”, śmierć „przeklętego od Boga”) podkreślał, że czyn ten został dokonany zgodnie z Prawem Judei. Izrahell współpracując z byłym RPA przejął metody postępowania Burów. Stworzył swego rodzaju apartheid w stosunku do Palestyńczyków. RPA została za to potępiona Izrahell nigdy. Jest jeszcze kwestia dzieci palestyńskich jako więźniów politycznych ale o tym sza….Wszyscy wiedzą jak terroryści izrahellscy traktują ludność palestyńską. To dziwne, że cały ten rzekomo demokratyczny świat szuka terrorystów i terroru wszędzie, tylko nie w Izrahellu. Jak silna jest magia pieniądza! Za pieniądze nawet najczarniejsze staje się białe. Podobnie ma się sprawa ze zbrodniami niemieckimi w czasie II WS. Ostatnio w mediach zaprzestano używania terminu zbrodnie niemieckie, a zaczęto używać terminu zbrodnie nazistowskie, hitlerowskie. Powstało więc nam nowe państwo o nazwie Naziland lub Hitlerland (?). Przypuszczam, że ponad połowa mieszkańców globu nie ma zielonego pojęcia, gdzie takie państwa się znajdują. I o to właśnie chodzi w całej tej propagandzie: odsunąć od bogatych Niemiec wizję odpowiedzialności za swe zbrodnie, a skierować ją do jakiegoś tam Nazilandu czy Hitlerlandu. To samo dotyczy współczesnych zbrodni w wykonaniu Dużego Izrahella czyli USA i Małego Izrahella. Zabicie dwunastu ludzi w Paryżu – to akt terroru i tchórzostwa, ale strzelanie do bezbronnych dzieci palestyńskich- to akt obrony koniecznej. Przed kim? Przed tymi bezbronnymi dziećmi? Rosja – to reżim i terror, Syria i Iran również, ale zabicie ludności cywilnej w jednej z wiosek irackich przez jankeskich terrorystów, czy obecnie w Syrii – to tłumaczy się jako wypadek przy „pracy lub pomyłka. Ciekawe, jaka „nagroda” czekałaby przeciętnego Kowalskiego, gdyby przez pomyłkę zastrzelił kilkadziesiąt osób? Takie właśnie wizje sprawiedliwości wśród narodów świata niesie nam współczesna „demokracja” żydoamerykańska wprowadzana za pomocą wojen, etc… przykładów aż nadto. Nic już dodać, nic ująć! Ps. Takie ciekawostki na koniec.
    1. Prezydent Izrahella Simon Peres chwali się jakie kraje Izrahell wykupuje,
    2. Aktor Sierakowski i jego udział w filmie,
    3. Hebrajski językiem urzędowym w Polsce,
    4. Nasza nowa flaga, itd.
    Film trwa prawie 7 minut, ale wart jest obejrzenia. Język żydowski oficjalnym językiem urzędowym w Polsce

  23. Żydzi nie mają szacunku dla wszelkich goi . Niezależnie od tego czy są z bliskiego czy dalekiego wschodu,Europy ,czy AMERYKI ! Żydzi czują jedynie respekt przed wszystkimi swoimi oprawcami !
    Polacy i Polska dla nich to jedynie głupi żywiciel z którego krew piją !
    Holokaust to ich dźwignia handlu ! Układ Ben Gurion — Adenauer określiły ile kosztuje termin NAZISTA ! I SPOSÓB INTERPRETACJI TEGO ROZWODNIENIA !

    Klątwą tego narodu jest to że powodzenie odbiera mu rozum !
    Prawda jest taka że Bóg jak chce kogoś ukarać to odbiera mu rozum, jest ona dla nich nie do przyjęcia !

    A WIĘC HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA , a może jest ?

    Urodził się z małymi wąsikami
    kuje matczyna pierś tą szczoteczką
    A ONA TULI GO DO PIERSI
    SERCEM CAŁYM !
    Och dobry Boże! Pozwoliłeś mi
    powić mą miłość !
    Jutrznia gubi gwiazdy
    Szpak modlitwę zaczyna.
    A komuś zer brakuje
    do szczęścia, o zgrozo !

  24. Mściciel z 27 WDP AK said

    Ciotka Idy… zdjęcie poniżej…

  25. Mściciel z 27 WDP AK said

  26. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 2425 Postać z filmu Ida, czyli tajemnicza ciotka to nikt inny tylko stalinowska prokurator Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak.

    Postać z filmu Ida, czyli tajemnicza ciotka to nikt inny tylko stalinowska prokurator Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak. Takie było założenie reżysera.
    Jak czytamy wsieci:
    „Paweł Pawlikowski, (reżyser Idy przypis mój) który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach 80. u jej męża, prof. Brusa. Państwo Brusowie podejmowali go podwieczorkami. I Pawlikowski zainspirował się tym, ‚ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku’. Tak powstała jedna z głównych bohaterek ‚Idy’ Wanda” – pisze historyk Tadeusz Płużański.

    Będąc studentem męża stalinowskiej prokurator nie sposób założyć jakiegoś obiektywizmu w przekazie, gdyż Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny był oficerem politycznym LWP…

    Dodałbym jeszcze manipulacje widzem ze zdjęciem Ireny Sendlerowej w albumie ciotki Idy…

    Pisze bloger kazef w blogmedia24.pl :
    “Gdy oglądałem tę agitkę, zastanowiła mnie scena, w której grana przez Agatę Kuleszę stalinowska bestia-prokurator rozkliwia się nad rodzinnym albumem ze zdjęciami. Pomiędzy kilkoma żydowskimi zdjęciami jest tam na jednej karcie fotografia słynnej Ireny Sendlerowej, która ratowała żydowskie dzieci z ramienia Polskiego Państwa Podziemnego i organizacji „Żegota” (64 minuta filmu). Cóż robi w tym albumie fotka Ireny Sendlerowej? Nadmieniam, że wzmianka o jej osobie czy działalności w ogóle w filmie się nie pojawia – mamy jednostronny obraz zachłannych, prymitywnych i mordujących dla kasy chłopów. Nie pojawiają się Niemcy, tak, jakby ich w czasie okupacji na polskich ziemiach w ogóle nie było i nie odpowiadali w żaden sposób za Holocaust.

    Po co więc Pawlikowski umieszcza znaną fotografię Sendlerowej w albumie pani prokurator? Czyż nie dlatego, żeby powiedzieć w razie potrzeby: patrzcie, esbecka prokurator umieściła między rodzinnymi zdjęciami fotkę Sendlerowej. Zatem potrafi docenić pomoc Polaków dla Żydów. Ma tę niezbędną wrażliwość. Mój film nie jest jednostronny, acz obiektywny.

    Rzecz jasna cała reszta filmu przeczy takiemu postawieniu sprawy. Zdjęcie Sendlerowej mało kto zauważy i zidentyfikuje. Pani prokurator nie widzi przecież nic zdrożnego w tym, że wydawała wyroki śmierci na jakieś tam „bandy”. „- Chcesz pączka?” – pyta tytułową bohaterkę opowiadając o swojej krwawej przeszłości. „- Nazywano mnie Krwawą Wandą…” – mówi. „- Chcesz pączka?”

    http://blogmedia24.pl/node/70306

    Kim w takim razie jest Ciotka Idy ?

    Kim ? Świetnie opisał to Tadeusz Płużański…
    Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie, posługując się imieniem i nazwiskiem Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (zajmującego się walką z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu akowców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.

    Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r. przedłużając areszt Fieldorfowi – podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.

    Faktyczny wyrok śmierci

    Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć „Nila” była taka sama, jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy – mówiła mi kilka lat temu Maria Fieldorf-Czarska, córka generała.

    Gdy ważyły się losy wydania zbrodniarki Polsce, tygodnikowi „Sunday Telegrapch” Maria Fieldorf powiedziała: – Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości, której mojemu tacie odmówiono.

    Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą, jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: – Z prokurator Wolińską będzie tak, jak z sędzią Marią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu.

    16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła – pod zmienionym nazwiskiem Górowska – w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o „mord sądowy”.

    Polski Pinochet

    15 lat temu, kiedy w „Życiu Warszawy” ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi nieodżałowany varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej stalinowskiej prokurator, prowadzący śledztwo mówił: – Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej.

    W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski. Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r. stwierdził: – Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka.

    Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. „Daily Mail” pisał: „W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję”. „The Sunday Times”: „Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?”

    Sprawiedliwość w kraju Auschwitz

    W sprawie zaczęły się jednak pojawiać kłopoty. „The Independent” podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony uderzył „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany. (…) Polski antysemityzm odradza się w sposób alarmujący”.

    Jewish Telegraphic Agency przeprowadziła wywiad z inkwizytorką. Zawarta w tekście sugestia była jasna – fakt przebywania w czasie wojny w warszawskim getcie i doznawane tam cierpienia uprawniły ją do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).

    – Podpis ppłk Wolińskiej figuruje na moim akcie oskarżenia czerwonym ołówkiem. Zatwierdzając go wiedziała, że działałem w Żegocie (podziemnej Radzie Pomocy Żydom). Jestem przykładem, że tłumaczenia pewnych ludzi wokół Wolińskiej i jej samej, że trwa wokół niej jakaś antysemicka akcja, są bzdurą – komentował Władysław Bartoszewski.

    Kiedy w latach 50., jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać „w śledztwie” tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Wolińska nakazy aresztowania wydawała co prawda mechanicznie, nie zapoznając się z aktami sprawy (sama potwierdziła to w liście do Marii Fieldorf-Czarskiej, ale wtedy jeszcze nie mówiło się o jej ekstradycji), jednak w sposób świadomy – z myślą o wyeliminowaniu przeciwników politycznych.

    Żona jest… kozłem ofiarnym

    Jak konkretnie tłumaczyła się Wolińska? W wywiadach dla brytyjskiej prasy (z polską nie chciała rozmawiać) oznajmiła, że ta „kretyńska sprawa” jej „nic, a nic nie obchodzi”. Że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty „ukręciłaby łeb”. Już w „ludowej” partyzantce: Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, pod wdzięcznym pseudonimem „Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a nawet „załatwiła” odsiadkę.

    Wspomniany już „Daily Mail” skomentował: „Polska jest krajem demokratycznym, przyjaznym wobec Wielkiej Brytanii. Nie ma powodu by kwestionować niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości. W sprawie Wolińskiej rząd brytyjski jest na moralnie grząskim gruncie”.

    Heleny Wolińskiej bronił Włodzimierz Brus, jej mąż, z którym przyjechała do Wielkiej Brytanii na początku lat 70. Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny oficer polityczny LWP, później marksistowski ekonomista, w końcu rewizjonista) twierdził, że żona jest… kozłem ofiarnym. Po wyjeździe z Polski państwo Brus osiedli w willowej dzielnicy Oksfordu. On wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Ona uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Przedstawiciele polskiej emigracji zapamiętali, że wręcz demonstracyjnie popierała „Solidarność” i potępiała stan wojenny.

    Brytyjska obywatelka przed sądem wojskowym

    Przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski było od początku więcej. Brytyjczycy nie chcieli jej wydać wymiarowi sprawiedliwości III RP, gdyż… nie rozumieli, dlaczego – zamiast przed sądem powszechnym – ma być sądzona przed sądem wojskowym (takie sądy funkcjonują w Wielkiej Brytanii jedynie w czasie wojny). Dlatego w 2000 r. prokuratura wysłała drugi, poprawiony wniosek ekstradycyjny, w którym wyjaśniła m.in., że w Polsce wojskowi (w latach 50. – czyli w czasie popełniania przestępstw – Wolińska była prokuratorem wojskowym) podlegają jurysdykcji sądów wojskowych.

    Trzeci wniosek wysłał w 2001 r. nowo powstały Instytut Pamięci Narodowej, który z mocy prawa przejął sprawę ścigania Wolińskiej od prokuratury powszechnej. Wszystko na nic. W 2006 r. (po ośmiu latach starań) Polska usłyszała, że Brytyjczycy (a konkretnie Home Office, czyli odpowiednik naszego MSWiA) nie wydadzą swojej szanowanej obywatelki (bo sędziwa, chora, sprawa się przedawniła, a w ogóle to Polska za późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję, bo dopiero po kilku latach od upadku komunizmu w naszym kraju). Informacja dotarła do Polski w przeddzień 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Historia po raz kolejny okrutnie zadrwiła z bohaterów, gdyż była prokurator wojskowa nienawidziła szczególnie akowców (czego nie ukrywała i o czym wielokrotnie mówiła), wydając ich w ręce bezpieki na tortury i śmierć. Dodatkową przykrością był fakt, że Brytyjczycy przysłali odmowę faksem.

    Brytyjczycy zignorowali nawet wysłany za Wolińską ENA (Europejski Nakaz Aresztowania), który ułatwia sprawne przekazywanie obywateli podejrzanych o przestępstwa między krajami UE. Polscy śledczy mieli nadzieję na skuteczność tych uproszczonych przepisów ścigania, bo np. w odróżnieniu od zwykłej ekstradycji, nie obowiązuje tu zasada podwójnej karalności, czyli, że czyn musi być ścigany w obu krajach – w kraju, w którym podejrzany mieszka i w kraju, który stara się o wydanie tej osoby. Tak więc Wielka Brytania wcale nie musiała uznawać czynów Heleny Wolińskiej za przestępcze, aby akceptować polski nakaz aresztowania i wydać ją naszemu krajowi. Dodatkową nadzieją było to, że ENA jest niezaskarżalna, a Brytyjczycy mieli 90 dni na odpowiedź. Odpowiedzi w ogóle nie udzielili.

    Oni odmówili Polsce ekstradycji
    Nierozwiązywalnym problemem okazało się podwójne obywatelstwo Wolińskiej. Aresztując generała „Nila”, przedłużając mu areszt i nadzorując śledztwo była obywatelką Polski. Jednak na początku lat 70., kiedy wraz z Brusem znalazła przyjazną przystań w Oksfordzie, otrzymała również obywatelstwo brytyjskie. Na skutecznym ściganiu byłej stalinowskiej prokurator zaważył zatem fakt, że Wielka Brytania – mimo podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym z Polską – na ogół nie wydaje swoich obywateli innym państwom, tym bardziej, gdy pojawią się wątpliwości prawne.

    Można jednak nie znać terminu zbrodni stalinowskiej, ale egzekwować własny przepis o „pozbawieniu kogoś wolności z premedytacją”. Ponadto, zgodnie z orzeczeniem powołanego przez międzynarodową społeczność Stałego Trybunału Karnego w Hadze – obywatelstwo nie może chronić przed wydaniem osoby oskarżonej o zbrodnie przeciwko ludzkości (przypadek Wolińskiej), ludobójstwo, zbrodnie wojenne i agresję zbrojną. Nie może chronić, a jednak chroni. Powołując się na tę samą zasadę Izrael odmówił nam ekstradycji Salomona Morela, naczelnika komunistycznego obozu w Świętochłowicach (dla Niemców, volksdeutschów, a w praktyce wrogów „ludu”) i Jaworznie („reedukacja” młodych antykomunistów wedle sowieckiego pedagoga Makarenki). Tak samo Szwecja nie wydała nam stalinowskiego sędziego Stefana Michnika.

    W jednym z wywiadów dla brytyjskiej prasy Wolińska powiedziała również, że do tych „haniebnych kłamstw”, które wyszły z Polski, może się ustosunkować jedynie przed sądem brytyjskim – faktycznie istniała taka możliwość (strona polska występuje wówczas o tzw. pomoc prawną – do miejscowego sądu przybywa polski prokurator, który może osobiście przedstawić zarzut albo uczestniczyć w rozprawie; mogła również składać przed polskim konsulem, lub pracownikiem konsulatu w Londynie) – ale III RP całkowicie ją zlekceważyła.

    Również Brytyjczycy – z czego była prokurator świetnie zdawała sobie sprawę – mają problem z rozliczaniem przeszłości. Przez 40 lat nie ścigali np. w ogóle zbrodni wojennych. Dopiero w 1990 r. w Sądzie Karnym Old Bailey w Londynie utworzono specjalną komórkę do badania tych zbrodni. Na liście podejrzanych znalazło się 400 żyjących jeszcze osób. Pierwszy miał stanąć przed sądem Szymon Serafinowicz, szef pronazistowskiej policji na Białorusi, która uczestniczyła w masakrach ludności żydowskiej (o jego przeszłości brytyjski wywiad wiedział od 1947 r., ale chronił zbrodniarza). Na proces było już jednak za późno, gdyż Serafinowicz zmarł. Inną sprawę udało się zakończyć. W 1999 r. sąd skazał na dożywocie 78-letniego Antoniego Sawoniuka, również Białorusina, w czasie wojny szefa oddziału policji w jednym z białoruskich miasteczek. Sprawa weszła na wokandę właściwie przypadkowo – pół roku wcześniej Sawoniuk pobił dziennikarzy telewizji BBC. Wcześniej prokuratorzy uważali, że Białorusin jest za stary, aby stawiać go przed sądem. Właśnie „względy humanitarne” (podeszły wiek i choroby – prawdziwe, lub wymyślone) – prócz kwestii obywatelstwa – powodują, że wielu oprawców unika sprawiedliwości. Tak stało się również w przypadku Wolińskiej.

    Nikt nie sprawdził również innego wątku. Na początku lat 70., kiedy Wolińska ubiegała się o przyznanie jej brytyjskiego obywatelstwa, we wniosku musiała odpowiedzieć na pytanie: czy brała udział w prześladowaniach, czy było wobec niej prowadzone śledztwo? Jeśli odpowiedziałaby twierdząco, nie mogłaby dostać brytyjskiego obywatelstwa. Musiała zatem zataić prawdę. Śledztwo przeciwko Wolińskiej (jak również innym stalinowskim funkcjonariuszom) prowadziły w latach 1956-1957 dwie komisje prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura. Obie komisje postawiły jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną – m.in. aresztowania bez dowodów winy i niereagowanie na skargi o przestępczych metodach śledczych. Wówczas zwolniono ją jedynie z prokuratury „z uwagi na to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje ją jako prokuratora” i zdegradowano.

    Za zaciągniętymi zasłonami

    Na pytanie polskiego dziennikarza w dniu wydania nakazu jej aresztowania przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie (3 grudnia 1998 r.) była prokurator odpowiedziała: „śmieję się”.

    Tylko, czy w czasach stalinowskich jej ofiarom też było do śmiechu? Akowiec Juliusz Sobolewski po aresztowaniu przez Wolińską w 1953 r. został skazany na karę śmierci i zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia okazały się celowymi naświetleniami). Wcześniej karę Sobolewskiemu zmniejszył były konkubent Wolińskiej – „ludowy” gen. Franciszek Jóźwiak – przedwojenny działacz Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) i Komunistycznej Partii Polski. Jako wspomniana „Lena” pracowała najpierw w jego sztabie GL i AL, potem w Milicji – Jóźwiak był twórcą i pierwszym komendantem MO, a następnie w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej – od marca 1945 do marca 1949 Jóźwiak był wiceministrem bezpieki. Z Brusem, z którym wzięła ślub jeszcze w 1940 r., zeszła się ponownie w 1956 r., dając kosza Jóźwiakowi.

    Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: – Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym – żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.

    Na początku polskich starań o ekstradycję prokurator Wolińskiej-Brus, w „Daily Mail” można było przeczytać: „Za ozdobnymi oknami imponującej wiktoriańskiej posesji w północnym Oksfordzie 80-letnia żona czołowego oksfordzkiego akademika czeka na dzwonek do drzwi. (…) Pieczołowicie skonstruowane emigracyjne życie profesora Brusa i jego żony zawaliło się. Oboje ukrywają się w domu za zaciągniętymi zasłonami, z niepokojem wyczekując wieści z ambasady RP w Londynie lub brytyjskiego MSW”. My też czekaliśmy…

    Bezkarna, ale bez przywilejów

    Stalinowska prokurator dożyła 89 lat, jej ofiary często zaledwie 1/3 tego. Zamiast odsiadywać wyrok 10 lat w polskim więzieniu, do końca była chroniona przez prawo wolnej i demokratycznej Wielkiej Brytanii, tak jak kiedyś chronił ją stalinowski system bezprawia.

    Ze znienawidzonej przez siebie Polski pobierała przez dekady wojskową emeryturę. Dopiero w 2006 r. MON zawiesił jej wypłatę 1,5 tys. zł – ustalono, że od początku brakowało jej do tego odpowiedniej wysługi lat.

    W tym samym roku śp. prezydent Lech Kaczyński pozbawił ją Krzyża Komandorskiego i Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Również w 2006 r. głowa państwa odznaczyła pośmiertnie gen. Augusta Emila Fieldorfa Orderem Orła Białego. Wtedy też Brytyjczycy odmówili nam wydania zbrodniarki.

    Nie doczekaliśmy się także osądzenia innych żyjących – głównie w kraju – oprawców gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. W 2014 r. miejsce pogrzebania polskiego patrioty nadal pozostaje nieznane.

    Tadeusz Płużański dla Wirtualnej Polski

    http://historia.wp.pl/title,Helena-Wolinska-potwor-w-mundurze,wid,16975764,wiadomosc.html

    Pawlikowski jednak w swojej wizji pięknie upudrował nieboszczyka pudrem męczeństwa pokazując w swoim obrazie lecącą do “krainy wiecznych łowów” ciotkę pijaczkę, którą zżerało sumienie pewnie nie do końca spełnionej misji rozprawienia się z polskim antysemityzmem…
    Ale my Polacy wiemy, że ciotkę Idy nigdy nie zżerało sumienie, dożyła sędziwych lat pod patronatem fałszywych angoli, jak wielu, którzy ukrywają się jeszcze przed ziemską sprawiedliwością.

    Ps. Taki zbiór informacji jest bardzo potrzebny, zwłaszcza dziś jak ciągle znajdują się podłe kreatury, która chcą zakłamać historię. Przeglądając komentarze internautów na ” łonetach”, można łatwo zauważyć, że ludzie już wiele rozumieją, niestety w kontekście tego przejrzenia na oczy jest szykowany drugi garnitur. Wszystko mają przemyślane. Szykuje się powtórka z przejęcia „Solidarności”. Obecne kukły są już zbyt zgrane. Komorowski ma już przygotowanego zmiennika i to z tej samej drużyny-nie mylić z PO. …następny będzie film „Wujek Stefan” :))

  27. Mściciel z 27 WDP AK said

  28. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 24-27 No, chyba naraziłem się „krajowym cudzoziemcom”. Jak tylko niejaki banderowski pomiot Duda zostanie Żyrandolem Polinu, a jego Ryfka pierwszą…to już jego syjonistyczny teść poeta się postara, żeby by mnie zamknęli w jakimś Guantanamo….ale wpierw pewnie „rurką na odlew”…przez łeb :))) Musimy jednak baczyć, abyśmy się nadto nie rozpędzili..:poniżej zdjęcie wuja tego o którym poniżej, a być może i ojca jak warszawskie i nie tylko warszawskie wróbelki ćwierkają, coś za bardzo podobni, jak w A. Dudy przypadku, ze zdjęć można dużo i to bardzo dużo wyczytać…
    Ps. Dzisiaj o 11:20 prezes Kaczyński na konferencji prasowej stwierdził, że jako Polak(?) bardzo się cieszy z przyznania filmowi Ida Oskara bo ja jako Polak wręcz przeciwnie i inni Polacy także, ponieważ bojkotują ten paszkwil antypolski.

  29. Mściciel z 27 WDP AK said

  30. Mściciel z 27 WDP AK said

  31. Mściciel z 27 WDP AK said

  32. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 30/31 to Wszarze Oskarowani a poniżej Osip Osipowicz Szczynukowicz alias Komorowski: „Ida” to promocja Polski i wiedzy o Polsce (sic!!!)z facjatą imbecyla, analfabety. [Prezydent Bronisław Komorowski bardzo pozytywnie odniósł się do prestiżowej nagrody, jaką otrzymał film „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Jego zdaniem kontrowersyjny obraz to postęp w zakresie promocji Polski i wiedzy o Polsce. „Proszę państwa, to jest taki dzień ważny dla wszystkich, którzy chcą dostrzegać niebywały postęp, jaki się dokonuje w zakresie promocji Polski i polskiej kultury, dostępności do wiedzy o Polsce” – stwierdził prezydent Komorowski. Jego zdaniem nagroda dla filmu Pawła Pawlikowskiego „powinna być źródło satysfakcji dla wszystkich. Mam nadzieję, że i twórcy, i odbiorcy będą widzieli dobry znak świadczący, że stajemy się coraz bardziej atrakcyjni – nie tylko jako kraj konsumujący, ale i pokazujący rzeczy wartościowe”. Wcześniej Bronisław Komorowski w publicznych wypowiedział jasno sugerował, że Polacy są współsprawcami zbrodni z okresu II wojny światowej, a nie jej ofiarami. „Naród ofiar musiał uznać niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą” – napisał prezydent do uczestników uroczystości 70. rocznicy mordu na Żydach w Jedwabnem. wpolityce.pl / Kresy.pl]

  33. Mściciel z 27 WDP AK said

  34. Mściciel z 27 WDP AK said

    Cały świat się dowie, że Polacy mordowali Żydów. „Ida” z Oscarem. Oto triumf polityki kulturalnej III RP. Film w którym Polacy mordują Żydów, a komuniści usprawiedliwiają tym swą nienawiść do Armii Krajowej i Żołnierzy Wyklętych został przez amerykańską Akademię Filmową włączony do grona najlepszych filmów świata. Ida” była nominowana do Oscara w dwóch kategoriach – za zdjęcia i za najlepszy film nieanglojęzyczny. Statuetkę przyznano w tej drugiej kategorii. Film Pawła Pawlikowskiego pokonał m.in. antyputinowskiego „Lewiatana” rosyjskiego reżysera Andrieja Zwiagincewa. Może to świadczyć o tym, że antyrosyjskie lobby w Hollywood, nawet w czasie prowadzonej przez Kreml wojny, jest znacznie mniej wpływowe, niż lobby żydowskie.

    Film „Ida” początkowo nie wywołał w Polsce poruszenia – obejrzało go zaledwie sto tysięcy osób. Dopiero gdy zaczął być chwalony za granicą polscy eksperci z dziedziny kinematografii przyznawali, że jest to „arcydzieło sztuki filmowej”. Obraz Pawlikowskiego opowiada historię Heleny Wolińskiej – stalinowskiej sędzi żydowskiego pochodzenia, skazującej polskich bohaterów na karę śmierci. Na ekranie towarzyszy jej tytułowa Ida – jej siostrzenica – nowicjuszka jednego z zakonów, która dopiero od ciotki dowiaduje się o swym pochodzeniu.

    Historia opiera się o mord dokonany przez Polaków na dziecku Wolińskiej – ma on usprawiedliwiać jej późniejszą nienawiść do chrześcijan znad Wisły.

    Gdy „Ida” została nominowana do Oscara, Reduta Dobrego Imienia zwróciła się z apelem do Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej – a więc instytucji dotującej film. Sygnatariusze prosili o dopisanie do filmu prawdy historycznej o relacjach Polaków i Żydów w trakcie wojny. PISF apel zbagatelizował.

    W promocję filmu zaangażowała się też premier Ewa Kopacz.”Gorąco kibicuję naszym twórcom. Jesteśmy z Was wszyscy bardzo dumni. Stworzyliście mądre i przejmujące kino” – mówiła szefowa rządu w specjalnym filmie przygotowanym przez kancelarię premiera z okazji ceremonii rozdania Oscarów.

    „Budzący zachwyt polskich salonów film „Ida” to nic innego jak wyjątkowo wredna opowiastka usprawiedliwiająca komunistyczną zbrodniarkę. Jakie wrażenie odniesie światowa societa kulturalno-polityczna, zobaczywszy ów obraz? Że Polacy to żądna żydowskiej krwi i kasy dzicz, która sama zasłużyła sobie na wszystkie cierpienia, zadane jej po wojnie przez czerwonych katów” – pisał Krzysztof Gędłek w recenzji filmu do której przeczytania zachęcamy.

    „Choć wizja Oscara dla „Idy” ekscytuje elity postkolonialnej III RP – musimy stanowczo zaprotestować i powiedzieć głośno: nie chcemy tego Oscara! Cena, jaką przyszłoby nam za niego zapłacić byłaby bowiem obłędnie wysoka” – pisaliśmy przed rozdaniem nagród Akademii Filmowej w tekście zatytułowanym „Nie chcemy tego Oscara”.

    pch24.pl

  35. Sceptyk said

    Mamy duzo Dziwiszow w Polsce.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: