Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Żydowscy kaci NKWD i UB w powojennej Polsce.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-03-07

nkwdNegowanie znaczenia roli Żydów w służbie NKWD jest sprzeczne z podstawowymi faktami ustalonymi przez historyków. Prof. Andrzej Paczkowski sformułował tę tezę jako „nadreprezentacją Żydów w UB”. Jednoznacznie pisze o „nadreprezentatywności Żydów w UB” inny czołowy historyk IPN-owski dr hab. Jan Żaryn w swym opracowaniu „Wokół pogromu kieleckiego” (Warszawa 2006, s. 86).

 

O bardzo niefortunnych dysproporcjach, wynikających z nadmiernej liczebności Żydów w UB, pisali również niejednokrotnie dużo rzetelniejsi od Grossa autorzy żydowscy, np. Michael Chęciński, były funkcjonariusz informacji wojskowej LWP, w wydanej w 1982 r. w Nowym Jorku książce „Poland. Communism, Nationalism, Anti-semitism” (s. 63-64).

Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki „Les Juifs en Pologne et Solidarność” („Żydzi w Polsce i Solidarność”) Michel Wiewiórka pisał na s. 122: „Ministerstwo spraw wewnętrznych, zwłaszcza za wyjątkiem samego ministra, było kierowane w różnych departamentach przez Żydów, podczas gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności”.

 

Na szeregu stronach „Strachu” Gross stara się całkowicie zanegować wobec amerykańskich czytelników jakiekolwiek znaczenie roli Żydów w UB. Równocześnie jednak ten sam Gross całkowicie przemilcza istotne wpływy, wręcz dominację żydowskich komunistów w innych sferach władzy, takich jak sądownictwo, propaganda czygospodarka. W ponad 50-stronicowej części książki poświęconej „żydokomunie” nawet jednym zdaniem nie wspomina o tym amerykańskim czytelnikom, cynicznie utrzymując ich w totalnej nieświadomości na ten temat.

 

Rola Żydów w bezpiece, jej wyjątkowość polegała nie tylko na nadmiernej liczebności, lecz także na splamieniu się przez bardzo wielu żydowskich funkcjonariuszy UB przykładami ogromnego okrucieństwa, brakiem jakichkolwiek skrupułów i brutalnym łamaniem prawa wobec polskich więźniów politycznych. Rzecz znamienna – złowieszcza rola żydowskich funkcjonariuszy jest widoczna w każdej bardziej znaczącej zbrodni UB, od ludobójczych mordów w obozie w Świętochłowicach począwszy, poprzez sądowe mordy na generale Fieldorfie „Nilu” i rotmistrzu Pileckim po proces gen. Tatara i współoskarżonych wyższych wojskowych.

 

Główni winowajcy zabójstwa tego polskiego bohatera to w przeważającej części żydowscy komuniści. Była wśród nich czerwona prokurator Helena Wolińska (Fajga Mindla-Danielak), która zadecydowała o bezprawnym aresztowaniu gen. Fieldorfa, a później równie bezprawnie przedłużała czas jego aresztowania. Wyrok śmierci na generała w sfabrykowanym procesie wydała sędzia komunistka żydowskiego pochodzenia Maria Gurowska z domu Sand, córka Moryca i Frajdy z domu Einseman.

 

Dodajmy do tego żydowskie pochodzenie trzech z czterech osób wchodzących w skład kolegium Sądu Najwyższego, które zatwierdziły wyrok śmierci na polskiego bohatera (sędziego dr. Emila Merza, sędziego Gustawa Auscalera i prokurator Pauliny Kern). Cała trójka później dożywała ostatnich lat swego życia w Izraelu. Przypomnijmy również, że wcześniej w rozprawie pierwszej instancji oskarżał gen. „Nila” jeden z najbezwzględniejszych prokuratorów żydowskiego pochodzenia Benjamin Wajsblech. Dodajmy, że prawdopodobnie sam Józef Różański (Goldberg) wręczał przesłuchującemu gen. Fieldorfa porucznikowi Kazimierzowi Górskiemu tzw. pytajniki, tj. odpowiednio spisane zestawy pytań, które miał zadawać więźniowi (wg P. Lipiński, Temat życia: wina, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 18 listopada 1994 r.).

 

Warto przypomnieć w tym kontekście fragment rozmowy Sławomira Bilaka z Marią Fieldorf-Czarską, córką zamordowanego generała.

 

Powiedziała ona m.in.: „Pytam się dlaczego nikt nie mówi, że w sprawie mojego ojca występowali wyłącznie sami Żydzi? Nie wiem, dlaczego w Polsce wobec obywatela polskiego oskarżali i sądzili Żydzi” (cyt. za: Temida oczy ma zamknięte. Nikt nie odpowie za śmierć mojego ojca, „Nasza Polska”, 24 lutego 1999 r.).

 

Przypomnijmy teraz jakże haniebną sprawę wydania wyroku śmierci na jednego z największych polskich bohaterów rotmistrza Witolda Pileckiego i stracenia go w 1948 roku. Człowieka, który dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Oświęcimia i zbadać prawdę o sytuacji w obozie, a później stał się tam twórcą pierwszej obozowej konspiracji. Oficera, którego wybitny angielski historyk Michael Foot nazwał „sumieniem walczącej przeciw hitlerowcom Europy” i jedną z kilku najwybitniejszych i najodważniejszych postaci europejskiego Ruchu Oporu. Otóż – jak pisał na temat sprawy rotmistrza Pileckiego i współoskarżonych z nim w procesie Tadeusz M. Płużański:

 

„Wyroki zapadły już wcześniej – wydał je dyrektor departamentu śledczego MBP Józef Goldberg Różański. Podczas jednego z przesłuchań powiedział Płużańskiemu: „Ciebie nic nie uratuje. Masz u mnie dwa wyroki śmierci. Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb, i to będzie taka zwykła ludzka śmierć” (por. T.M. Płużański, Prokurator zadań specjalnych, „Najwyższy Czas”, 5 października 2002 r.).

 

Warto przy okazji stwierdzić, że jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który 3 maja 1948 r. zatwierdził wyrok śmierci na Pileckim, wykonany 25 maja 1948 r., był sędzia Leo Hochberg, syn Saula Szoela (wg T.M. Płużański, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, „Najwyższy Czas”, 27 października 2001 r.).

 

Pominę tu szersze relacjonowanie jednej z najczęściej przypominanych zbrodni – ludobójczego wymordowania około 1650 niewinnych więźniów w ciągu niecałego roku przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich oprawców z UB (zob. na ten temat szerzej książkę autora jakże rzetelnego żydowskiego samo-rozrachunku Johna Sacka „Oko za oko”, Gliwice 1995).

 

Przypomnę tu tylko jedną z ulubionych „zabaw” ludobójczego „kata ze Świętochłowic” S. Morela, polegającą na ustawianiu piramid z ludzi, którym kazał się kłaść czwórkami jedni na drugich. Gdy stos ciał był już dostatecznie duży, wskakiwał na nich, by jeszcze zwiększyć ciężar. Po takich „zabawach” ludzie z górnych części stosu wychodzili wnajlepszym wypadku z połamanymi żebrami, natomiast dolna czwórka lądowała w kostnicy.

Dużo mniej znane są późniejsze zbrodnie, popełnione przez Morela na młodocianych polskich więźniach politycznych „reedukowanych” w obozie w Jaworznie. Morel zastąpił tam na stanowisku komendanta kapitana NKWD Iwana Mordasowa. W książce Marka J. Chodakiewicza, „Żydzi i Polacy 1918-1945” (Warszawa 2000, s. 410), czytamy:

„Między 1945 a 1949 rokiem w obozie w Jaworznie zmarło około 10 tysięcy więźniów”. Te aż tak przerażające dane liczbowe brzmią wprost niewiarygodnie i wymagają gruntownego sprawdzenia, choć Chodakiewicz przytacza je za źródłową pracą M. Wyrwicha, („Łagier Jaworzno”, Warszawa 1995).

Różne relacje potwierdzają w każdym razie wyjątkowe okrucieństwo okazywane wobec młodocianych polskich więźniów przez komendanta Morela. Począwszy od witania przez niego kolejnych transportów młodocianych więźniów typowym dlań powitaniem:

„Popatrzcie na słońce, bo niektórzy widzą je po raz ostatni!”. Czy słowami: „Jesteście bandytami, pokażemy wam tutaj, co znaczy wojowanie przeciwko władzy ludowej”.

(Oba cytaty za tekstem napisanego przez Mieczysława Wiełę „Listu otwartego do premiera rządu RP” („Jaworzniacy” nr 2/29 z lutego 1999 r.).

Poza katuszami fizycznymi Morel lubił zadawać swoim ofiarom różne udręki psychiczne. Na przykład kazał pisać po tysiąc razy: „Nienawidzę Piłsudskiego” (wg M. Wyrwich, „Łagier Jaworzno”, Warszawa 1995, s. 90).

Ludobójczy zbrodniarz S. Morel otrzymywał   polską rentę – mniej więcej 5 tys. zł.

Czołowy historyk IPN dr hab. Jan Żaryn pisał niedawno:

”Doświadczenia z lat 1944-1945 jedynie utrwalały stereotyp żydokomuny”. „NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie’ – meldował Władysław Liniarski „Mścisław”, komendant Okręgu AK w Białymstoku w styczniu 1945 r. do „polskiego Londynu” (…).

Polacy po wojnie, używając hasła „żydokomuna”, posługiwali się zatem stereotypem wytworzonym przez samych Żydów komunistów. Żydzi stawali się zatem współodpowiedzialnymi za cierpienia Polaków, w tym za utratę – po raz kolejny – niepodległości państwowej.

Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich kazamatach ich najbliżsi – często żołnierze podziemia niepodległościowego. „Gdy wyszedłem z karceru, zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber [Samuel Faber – przypis J. Żaryna], (kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy Rosjanin, na pewno Żyd) (…) kazał mnie związać. Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać chyba ropę. Po jakimś czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem. Dostałem od tego krwotoku (…)’ – wspominał Jakub Górski „Jurand”, żołnierz AK” (…).

Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:

„(…) Na pytania zadawane przez Józefa Światłę – szefa Wojewódzkiego UrzęduBezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci. Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie brakowało. Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim”.

„Józef Światło – Żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb (…)”.

Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również był Żydem, i ten rozpoczął śledztwo wstępne (…). Oficerowie ubowscy zmieniali się często (…). Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki – był to sam Józef Różański (Józef Goldberg), zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.

W takiej sytuacji i wśród tej zgrai ubeckiej byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie (…)”. (cyt. za J. Żaryn, Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947, we: „Wokół pogromu kieleckiego”, Warszawa 2006, s. 86-88)”.

Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański (Goldberg), dyrektor Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną z ofiar „piekielnego śledztwa” prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy, jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP. Spośród 49 rodzajów maltretowania i tortur, którym go poddawano, Moczarski wymienił m.in.:

„1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);

  1. bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp – szczególnie bolesna operacja torturowa;
  2. bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę – kilka razy dziennie);
  3. wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;
  4. miażdżenie palców między trzema ołówkami (…);
  5. przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu; (…)
  6. zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni (…)” (cyt. za K. Moczarski, Piekielne śledztwo, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.).

Dygnitarz MBP – Józef Światło nadzorował tajne więzienie w Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5 godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów (wg T. Grotowicz, Józef Światło, „Nasza Polska”, 22 lipca 1998 r.).

O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książkach J. T. Grossa, tak chętnie i obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach.

Warto przypomnieć, że Różański (Goldberg) był odpowiedzialny za działanie tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi. Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu ks. Antoniego Dąbrowskiego, byłego kapelana 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej (27 DP AK) – wielkiej jednostki piechoty Armii Krajowej utworzonej z siłOkręgu Wołyń w ramach akcji „Burza”. W marcu 1944 27 DP AK liczyła około 6000 żołnierzy.

Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona.

Warto przypomnieć, że żydowski komunista Leon Kasman, przez wiele lat redaktor naczelny organu KC PZPR „Trybuny Ludu”, był tym działaczem, który najgwałtowniej nawoływał do zaostrzenia represji wobec przeciwników politycznych podczas obrad Biura Politycznego KC PPR w październiku 1944 roku.

„Wsławił się” wówczas powiedzeniem: „Przerażenie ogarnia, że w tej Polsce, w której partia jest hegemonem, nie spadła nawet jedna głowa” (cyt. za P. Lipiński, Bolesław Niejasny, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 3 maja 2000 r.).

I głowy polskich patriotów, głównie AK-owców, zaczęły spadać w przyspieszonym tempie na skutek rozpętanej wówczas pierwszej wielkiej fali terroru przeciw Narodowi.

I tak np. w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy domu przed Zamkiem Lubelskim. Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej (wg. mgr Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, „Raport o sądowych morderstwach”, Warszawa 1994, s. 108).

Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych polskich oficerów znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.

Jerzy Poksiński opisał np., jak to „kpt. Mateusz Frydman chwytał przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział do majora Krzysika:

„Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł pomnika wystawić” (por. J. Poksiński, „TUN. Tatar – Utnik – Nowicki”, Warszawa 1992, s. 38).

W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz. W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski. Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z najbezwzględniejszych żydowskich oprawców – szefa Głównego ZarząduInformacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, zwanego „krwawym Kuhlem” (por. A.K. Kunert – J. Poksiński, Płk Stefan Kuhl, „Życie Warszawy”, 24 lutego 1993 r.).

Dyrektor departamentu V MBP żydowską komunistkę Lunę Brystygierową, wyspecjalizowaną w prześladowaniu Kościoła katolickiego i inteligencji patriotycznej, nazywano „Krwawą Luną” z powodu wyjątkowej bezwzględności, z jaką przesłuchiwała więźniów. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa pisała w swych wspomnieniach, iż:

„Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom. W czasie przesłuchań we Lwowie wsadzała więźniom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była zboczona na punkcie seksualnym, i tu miała pole do popisu” (por. A. Rószkiewicz – Litwinowiczowa, Trudne decyzje. Kontrwywiad Okręgu Warszawa AK 1943-1944. Więzienie 1949-1954, Warszawa 1991, s. 106).

Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w 1947 r. na podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny obronnej 1939 roku.

Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku zaledwie 42 lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa. Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr S.D. Mojsezon (Mojżeszowicz), Żyd z pochodzenia.

On to napisał własnoręczne rzekome „zeznania” mjr. Słabego, przyznającego się w nich do tego, jakoby „działał na szkodę państwa polskiego”. Majora Słabego nakłoniono zaś odpowiednimi metodami do podpisania sformułowanych przez prokuratora Mojsezona zeznań. Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem.

Na wyjaśnienie ciągle czeka po dwukrotnych umorzeniach śledztwa (w 1993 i 1995 r.) sprawa kulisów śmierci w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jednego z bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego z batalionu „Zośka” – Jana Rodowicza ps. „Anoda”.

Był jedną z postaci słynnych z niewiarygodnej wręcz odwagi, poświęcenia i zdolności do ryzyka. Za swe wojenne zasługi był odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie) i Krzyżem Virtuti Militari.

Wszechstronnie uzdolniony, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdy padł ofiarą represji. Aresztowano go w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. i zabrano do ubeckiej katowni. Jego przesłuchiwaniami kierował naczelnik V Departamentu MBP major żydowskiego pochodzenia Wiktor Herer (później profesor ekonomii).

Zaledwie w dwa tygodnie po aresztowaniu legendarny „Anoda” zginął w gmachu MBP. Z informacji złożonych w prokuraturze przez innego członka batalionu „Zośka”, uwięzionego w tym samym czasie, co „Anoda”, Rodowicz został zastrzelony przez Bronisława K. z MBP.

Były naczelnik w MBP Wiktor Herer zaprzeczył wersji o zamordowaniu „Anody”.Podtrzymał starą oficjalną wersję, jakoby „Anoda” popełnił samobójstwo, skacząc na parapet otwartego okna i wyskakując z czwartego piętra.

Wersja ta wydaje się dość nieprawdopodobna, choćby ze względu na to, że był wówczas środek zimy – 7 stycznia 1949 r. Jak więc wytłumaczyć twierdzenie, że w takim czasie w budynku MBP na czwartym piętrze było otwarte okno?

Generalnie ciągle za mało znane są liczne zbrodnie popełnione w różnych województwach na polecenie i pod dowództwem miejscowych żydowskich ubeków. Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16 Polakach – zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i 13 kwietnia 1945 roku.

W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90. bezspornie udowodniono, że mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach. W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik, oficer narodowości żydowskiej, mający za „doradcę” oficera NKWD – majora Timoszenkę.

W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na około 50 pracowników, około 20 było narodowości żydowskiej. Według historyka Marka J. Chodakiewicza, większość uczestników porwań i zabójstw 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach, a wśród nich Braun (Bronek) Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została przeniesiona służbowo do innych miejscowości (por. M.J. Chodakiewicz, op. cit., s. 466).

Spośród zbrodniczych oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno wymienić majora (Izaaka) Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału IV GZI w latach 1949-1951. Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo wymierzone przeciw gen. Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk. Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań. Kilku z torturowanych przez Maciechowskiego oficerów po przyznaniu się do „win” zostało skazanych przez stalinowskie sądy na karę śmierci, płk Ścibor, płk Barbasiewicz i płk Sidorski (por. T. Grotowicz, Ignacy Maciechowski, „Nasza Polska” z 10 lutego 1999).

Osobny obszerny temat, który tu przedstawiam bardzo skrótowo, to sprawa rozlicznych odpowiedzialnych sędziów żydowskiego pochodzenia typu wspomnianej już prokurator Heleny Wolińskiej (Fajgi Mindla-Danielak) czy sędzi Marii Gurowskiej.

Wymieńmy tu m.in. takie osoby, jak zastępcę prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcę szefa Najwyższego Sądu Wojskowego i szefa Zarządu Wojskowego Oskara Szyję Karlinera (doprowadził on do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję tę złośliwie nazywano „Naczelnym Rabinatem Wojska Polskiego”), szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, prokuratora Benjamina Wajsblecha, sędziego Stefana Michnika, ppłk. Filipa Barskiego (Badnera), kpt. Franciszka Kapczuka (Nataniela Trau), prokuratora Henryka Holdera, sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Marcina Danziga, sędziego płk. Zygmunta Wizelberga, sędziego Aleksandra Wareckiego (Weishaupta), prokuratora płk. Kazimierza Graffa, sędziego Emila Merza, płk. Józefa Feldmana, płk. Maksymiliana Lityńskiego, płk. Mariana Frenkla, płk. Nauma Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk. Feliksa Aspisa, płk. Eugeniusza Landsberga.

Dość przypomnieć, że tylko w 1968 r. wyjechało około 1000 osób z dawnego aparatu władzy, skompromitowanych udziałem w służbach specjalnych UB, etc. (według informacji podanej 12 marca 1993 r. w audycji telewizyjnej przez wybitnego badacza najnowszej historii płk. J. Poksińskiego).

A przypomnijmy, że część żydowskich ubeków i morderców sądowych, najbardziej skompromitowanych działaniami w aparacie terroru, opuściła Polskę już wcześniej, w pierwszych latach po 1956 r. Porównajmy te dane ze skrajnie próbującym pomniejszyć rolę Żydów w aparacie represji J.T. Grossem, wypisującym  uwagi o „paru tuzinach Żydów” , „działających jako pachołki Stalina”.

Wspomnę tu tylko bardzo skrótowo o kilku mało świetlanych postaciach z kręgu sądownictwa. Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy Simoberg, były przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego w latach 1937-1938.

26 lutego 1946 r. jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK.

Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, „aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie” (wg: T.M. Płużański, „Przypadek prokuratora Graffa”, „Najwyższy Czas”, 6 lipca 2002 r.).

Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, doprowadzając do wydania wyroków śmierci na „Warszyca” i szereg innych współoskarżonych.

Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w sprawie tej „miało miejsce morderstwo sądowe” (por. tamże). Graff „zasłynął” m.in. jako współautor aktu oskarżenia w sfabrykowanym procesie gen. S. Tatara i innych wyższych wojskowych, mającym wykryć „spisek w wojsku” (por. tamże).

Opracowany przezeń akt oskarżenia uznany został jednak za zawierający wiele oskarżeń „zbyt naiwnych i musieli go przerabiać dwaj dużo bardziej doświadczeni od Graffa spece od stalinowskich śledztw – A. Fejgin i J. Różański.

Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie 27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał matury.

„Zasłużył się” tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych. Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk. Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego.

10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Stefana. Michnika mjr. Z. Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.).

8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki. Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim.

W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk (w procesie podlaskiego NSZ – zbrodnia całkowicie nieznana.

Tak Stefan Michnik skazywał żołnierzy NSZ na śmierć.

 

Karol Sęk to jedna z piękniejszych kart patriotycznych. W wieku 16 lat zerwał godło niemieckie, później uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. W czasie II wojny światowej więzień Majdanka, żołnierz NOW i NSZ. Życie dla Polski zostało przerwane 7 czerwca 1952 r. decyzją Stefana Michnika, brata Adama Michnika. Karol Sęk zginął zamordowany w więzieniu.

W tym samym procesie podlaskiego NSZ Stefan Michnik wydał jeszcze dwa wyroki śmierci: jeden wykonano (na Stanisławie Okunińskim), inny (na Tadeuszu Moniuszce) złagodzono na dożywocie. W „Życiu” z 11 lutego 1999 r. podano, że według informacji redakcji S. Michnik wydał około 20 wyroków śmierci w procesach politycznych.

.

Prof. Witold Kulesza, ówczesny szef pionu śledczego IPN, szumnie zapowiadał, że Instytut Pamięci Narodowej będzie się domagał ekstradycji Stefana Michnika.

Ciekawe, jakie to względy (czyżby troska o to, żeby nie osłabiać „autorytetu” Adama Michnika?) zdecydowały o wycofaniu się z tej zapowiedzi? Warto przy tym zapytać, dlaczego kieresowskim władzom IPN zabrakło elementarnej uczciwości i odwagi do publicznego poinformowania o motywach wycofania się z zapowiedzianych żądań ekstradycji S. Michnika?

Wśród innych morderców sądowych warto wspomnieć m.in. o przypadku szefa Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Eugeniusza Landsberga. Został on uratowany przez Polaków w czasie wojny dzięki schronieniu danym mu przy kościele katolickim. Odpłacił się za nie licznymi wyrokami śmierci na polskich patriotów w sfabrykowanych procesach politycznych.

Obsadzenie bardzo wielu wpływowych stanowisk w UB, prokuraturze i sądach osobami żydowskiego pochodzenia, niezwiązanymi z polskością, z polskimi tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawało się dla sterujących sprawami w Polsce stalinowskich dygnitarzy sowieckich najlepszą gwarancją zdecydowania w walce z polskimi patriotami z podziemia niepodległościowego. I pod tym względem się nie zawiedziono.

Spośród ubeków, sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia wywodziła się szczególnie duża liczba najbardziej nieubłaganych „pogromców” polskiego AK-owskiego podziemia gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych oskarżeń.

Typowy pod tym względem był sędzia Dawid Rozenfeld, który uzasadniał wyrok skazujący tylko na dożywocie agentkę gestapo winną zadenuncjowania i śmierci wielu żołnierzy i oficerów AK, współwinną wydania gestapo gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Jako okoliczność łagodzącą sędzia Rozenfeld uznał w przypadku tej agentki to, iż:

Zdaniem Sądu Wojewódzkiego oskarżona jest ofiarą zbrodniczej działalności kierownictwa AK, które jak wiemy obecnie, współpracowało z Gestapo, było na usługach Gestapo i wraz z Gestapo walczyło przeciw większej części Narodu Polskiego w jego walce o narodowe i społeczne wyzwolenie” (cyt. za: J. Piłek, Stalinowcy są wśród nas, w: „Gazeta Polska”, 4 sierpnia 1994).

ADWO – KACI

Dodajmy do powyższych opisów jeszcze rolę niektórych adwokatów pochodzenia żydowskiego. Szczególny typ „obrońcy” w procesach politycznych reprezentował np. adwokat żydowskiego pochodzenia Mieczysław (Mojżesz) Maślanko. Tak „bronił” swych podopiecznych, że porównał grupę Moczarskiego do Gestapo i Abwehry, twierdząc, że „wszystkie te instytucje zostały powołane przez klasy posiadające, które chcą zatrzymać koło historii” (wg: T.M. Płużański, Adwo-kaci, w: „Najwyższy Czas”, 26 stycznia 2003 r.).

W podobny sposób Maślanko „bronił” – oskarżając szefa II Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, słynnego „Łupaszkę”, czyli mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcę V Wileńskiej Brygady AK, narodowca Adama Doboszyńskeigo, rotmistrza Witolda Pileckiego i współoskarżonych, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” (Maślanko zgodził się z większością rzekomych dowodów „winy” gen. „Nila”).

Według ostatniego delegata Rządu w Londynie na Kraj Stefana Korbońskiego, w sprawie Pileckiego i współoskarżonych „Różański postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady obrońców (której przewodniczył Maślanko – przypis T.M. Płużańskiego) jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym” (por. tamże).

Niegodne zachowanie M. Maślanki, robiącego wszystko, by pogrążyć oskarżonych, których miał bronić, było tym bardziej oburzające, że on sam został uratowany od śmierci w Oświęcimiu przez słynnego narodowca Jana Mosdorfa.

Podobnym do Maślanki „obrońcą”, a raczej „adwo-katem” w sprawach politycznych był inny adwokat żydowskiego pochodzenia, pracujący we wspólnej kancelarii z Maślanką –Edward Rettinger.

„Bronił” on Moczarskiego i jego kolegów słowami: „(…) to było bajoro zbrodni, którego miazmaty dziś nam trują jeszcze duszę.

To było bajoro zbrodni, gdzie zastygła krew lepi się jeszcze do rąk” (por. tamże). Innym tego typu pseudoobrońcą był Marian Rozenblitt, który działał już w sądownictwie polskiej armii w ZSRS.

W Krakowie działali konfidenci Gestapo i SB, jak żydowscy adwokaci Maurycy Wiener i Karol Buczyński. Prokuratorem wojewódzkim w Krakowie był Rek, a jego zastępcami Gołda, Józef Skwierawski, Krystyna Pałkówna. Działali wspólnie i w porozumieniu z adwokatami Wienerem i Buczyńskim, za grube pieniądze umarzając śledztwa pospolitych bandytów. Bogatych bandziorów „rekomendował” Bruno Miecugow, tatuś Grzegorza Miecugowa dziennikarza TVN. Bruno Miecugow jako sygnatariusz haniebnej listy 53 literatów w sprawie wyroków śmierci w procesie „Kurii krakowskiej” wysłał przy pomocy lekarki Żydówki M. Orwid  (psychiatria) do krakowskiego Kobierzyna (szpital psychiatryczny) wielkiego polskiego architekta i patriotę Wiesława Zgrzebnickiego („Zgrzesia”) za publiczne potępienie w krakowskim Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” podpisu Brunona Miecugowa w owej hańbie 53 krakowskich literatów. Hańbę „53” podpisali jeszcze m.in. Wisława Szymborska i Sławomir Mrożek, z decyzji kard. Stanisława Dziwisza pochowany w Panteonie Narodowym w krypcie pod kościołem św. Piotra i Pawła w Krakowie.

Wiesław Zgrzebnicki zadręczony przez krakowską ubecką kobierzyńską psychuszkę zmarł w wieku 40 lat.

Do pomocy Brunonowi Miecugowowi wyznaczono krakowską lekarkę Ewę Hołowiecką sekretarza POP PZPR w krakowskiej Akademii Medycznej.

Należy przypomnieć zbrodnie wojenne:

Zbrodnia w Nalibokach – masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki dokonana przez oddziały sowieckich i żydowskich partyzantów 8 maja 1943 roku pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. Stalina, w tym grupa składająca się z osób narodowości żydowskiej (trwa ustalanie czy była to część oddziału pod dowództwem Tewje Bielskiego czy Szolema Zorina).http://www.bibula.com/?p=2061

Tewje Bielski lub Tuwia Bielski i Anatol Bielski (ur. 8 maja 1906 w Stankiewiczach koło Nowogródka, zm. 1987 w Nowym Jorku) – polscy Żydzi, twórcy (wraz z trójką braci) i dowódcy żydowskiego oddziału partyzanckiego w lasach Puszczy Nalibockiej podczas II wojny światowej.

 

Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. W sowieckich źródłach szacowano liczbę zabitych Polaków na 250 osób, 6 sierpnia 1943 roku wieś została ponownie spacyfikowana, tym razem przez oddziały niemieckie, w ramach tzw. „Akcji Hermann”, a jej mieszkańców wywieziono w głąb Rzeszy na roboty przymusowe.

Zbrodnia w Koniuchach – zbiorowe morderstwo co najmniej 38 polskich mieszkańców (mężczyzn, kobiety i dzieci; najmłodsze miało 2 lata) wsi Koniuchy (dziś na terenie państwa litewskiego, dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim) dokonane 29 stycznia 1944 przez partyzantów sowiechich (Rosjan i Litwinów) i żydowskich.

W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych, a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej około 60 zabudowań. Partyzanci sowieccy wcześniej często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony.

W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN. Dotychczas ustalono, że napadu dokonały sowieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej.

Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky.

Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek. Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa (ok. 130).

Atak na Koniuchy i wymordowanie tutejszej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki sowieckiej i żydowskiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej (np. masakra ludności w miasteczku Naliboki).

W maju 2004 w Koniuchach odsłonięto pomnik pamięci ofiar, zawierający 34 ustalone nazwiska ofiar.

W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś (np. Izaaka Chaima i Chaima Lazara) często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy (w innych źródłach litewskiej policji).

Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi (część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę). Informacja stwierdzająca, że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się także w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

Dokumenty, źródła, cytaty:

prof. Jerzy Robert Nowak, („Nasz Dziennik”, 18 sierpnia 2006)

http://pantarhei.type.pl/1712/zydowscy-kaci-w-powojennej-polsce/

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=10450&Itemid=53

http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=9400&Itemid=56

Autor Aleksander Szumański

http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1103&Itemid=2

Reklamy

Komentarzy 14 to “Żydowscy kaci NKWD i UB w powojennej Polsce.”

  1. bronek said

    A co -tylko tam u was w Polsce. Kto ma kontrol w Ameryce?

    Video- 90 sec.

    http://www.lewrockwell.com/2015/03/john-v-walsh/watch-laugh-then-cry/

  2. Mieczysław S.Kazimierzak said

    Trzeba też mówić o nadreprezentacji mniejszości żydowskiej,która wykreowała korupcjogenna ustawę zasadnicza.Dzięki ordynacji wyborczej tam zamieszczonej mamy PARTYJNIACKĄ DEMOKRACJĘ.
    Inną sprawa jest procentowy udział nadreprezentacji (masy rozpuszczonej) w całej ludzkiej masie (objętości)

  3. Alina said

    Trzeba co jaki czas przypominać o tej oczywistej oczywistości, bo kolejne roczniki polskiej młodzieży są nauczane historii jakby nacja żydowska w Polsce nie istniała, a jeśli to tylko jako ofiary holokaustu.
    Tymczasem obca Polakom nacja działa nieustannie na nasza szkodę, co widać po kondycji państwa, zadłużeniu, podatkach, a szczególnie dobitnie (w dosłownym tego słowa znaczeniu) po kwocie wolnej od podatku – ok. 250 zł miesięcznie.
    Warto zwrócić uwagę na nazwiska, jakoś tak dziwnie znajome z czasów współczesnych: Blumsztajn, Halicki, Lityński, Kern, Michnik.
    Szkoda, ze nikt nie wspominał o Humerach – Umerach, mordercach skazanych przez AK na karę śmierci za zbrodnie na Polakach, dziadku, tate i stryju artystki Magdy Umer, pracownikach UB i Informacji Wojskowej, katach takich samych jak Różański.
    Nieznana jest też statystyka ilu Żydów przyjęło nazwiska swoich ofiar wraz z ich majątkami (jak przodek Komorowskiego Szczynukowicz, czy Jaruzelski) i teraz udaje Polaków. Równie niechętnie poruszana przez media i dziennikarzy jest wiedza o ukraińskim pochodzeniu polityków, dziennikarzy, kapłanów.

  4. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 3 Alina jest znana lecz przed nami Polakami utajniona tak przez Archiwum Akt nowych jak i pod żydobanderowską kuratelą IPN z nadania niestety PiS!. W Archiwum Akt Nowych grzebałem w latach 90 ub. wieku gdy było dostępne, potem po 2000 roku zamknęli do niego dostęp Polakom. Chodzi o Operację Sezam zaczętą przez Niemcy a kończoną po wojnie przez żydowskie NKWD/UB i inne żydowskie twory. Także tysiące zbrodniarzy banderowskich z Kresów/Wołynia czy Małopolski osiedliło się po wojnie w Polsce na nazwiskach, dokumentach pomordowanych przez siebie Polaków, Wielu zostało rozpoznanych przez krewnych pomordowanych, część skazano, innych wydalono na wschód do Sowietów, zasilili kopalnie węgla, uranu w Magadanie, etc…część sowieci ubili jak sobaki. Większości nierozpoznanych pozwolono zostać i zasiedlono nimi Dolnośląski, Pom. Zachodnie, Olsztyńskie, dziś ich pomiot jest we władzach, policji, sądach i prokuraturach, etc…W słynnym Aneksie było ponad 500 takich nazwisk, PiS chciał nimi grać, mieć na nich haki, lecz to oni i ich promotorzy dali PiSowi szach mata z wiadomym wszystkim skutkiem. Zresztą w PiS jest wielu pomiotów banderowskich takich jak kandydatka na markietankę Pawłowicz wieczna dziewica, markietanka Azowa Gosiewska, Kuchciak, Błaszczak, Kurski, etc..etc…no i dziś doszedł mieszaniec Duda, nie mówiąc już o PO, PSL, SLD…CDN…

  5. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 3 Alino – Jedno ze źródeł, bardzo wiarygodne – Nazwiska autentyczne (rodowe) niżej wymienionych osób zostały ustalone w oparciu o:

    1). Dane tajne kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW
    (nr arch. 1/6526/1 – data archiwacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 – data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa)
    2). Relacje osób znających osobiście wielu spośród wykazanych.
    3). Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach.
    4). Dane i fakty dotyczące pochodzenia wyszukane w źródłach oficjalnych, nieoficjalnych i niezależnych (polsko i angielsko-języcznych), z książek, dokumentów,
    wywiadów, felietonów i artykułów prasowych i internetowych
    5). Dane, narodowość, pochodzenie zdemaskowane, ustalone z postawy, powiązań, działalności, dokonań i wypowiedzi. WIESZ ILU BANDEROWCÓW, CHAZARÓW Z TAMTYCH TERENÓW, PRZYJECHAŁO DO POLSKI JAKO „REPATRIANCI” NA PAPIERACH POMORDOWANYCH CAŁYCH RODZIN POLSKICH, NA TERENY DOLNEGO ŚLĄSKA, CZY POMORZA? Miałem swego czasu dostęp do Archiwum Akt Nowych, zanim dostęp dla Polaków zamknięto? do archiwów CIA, BND, archiwum Wehrmachtu, Biblioteki Departamentu Stanu/USA, tam jest kopalnia wiedzy w tym i nie tylko tym bo i holokitu temacie.

    A drugie to Operacja Sezam, zaczęta przez Niemców kończona przez żydobolszewię z NKWD/IW/UB,> Polakom urabia mózg żydoniemiecka i żydobolszewicka ze swym POmiotem PROPAGANDA – prasa, radio, telewizja, wydawnictwa szkolne i encyklopedyczne etc. w języku polskim i obcym, która jest w łapach „koczowników plemiennych” (96% światowych mediów), koczujących na wszystkich kontynentach i żyjących kosztem innych narodów ze szkodą dla tych narodów. Ilu Polaków o tym wie ? Na ul. Wiejskiej w Warszawie jest „KNE-SEJM”, w którym zdecydowanie dominują „koczownicy plemienni” pod po raz którym zmienionymi tetełe/nazwisku, vide pierwszy kaszalot PRL – bis, niezależnie od ugrupowania politycznego, a Polaków jest tam niewielu. Ponad 4 miliony żydów, większość z nich to gorszy, najgorszy ich sort chazarzy, zamieszkałych w Polsce jest członkami Światowej Federacji Żydów – według oświadczenia Szymona SZURMIEJ w Telewizji Warszawskiej. Udokumentowanych jest w zasobach archiwalnych MSW 2 miliony i 700 tysięcy, w czym olbrzymia liczba żydów ukrywających swoje pochodzenie. Większość Żydów zajmuje kluczowe stanowiska w masmediach, kulturze, polityce i gospodarce. W takim razie coś nie tak z tym ich holoicośtam/holokicie, prawda? Kłania się tu OPERACJA niemiecka SEZAM (przerobiono tak ok. 1.6 mln niemieckich żydów!!! i osiedlono ich w Polsce w spacyfikowanych polskich wsiach, etc…)kończona po wojnie przez NKWD/UB(„wyeksportowanie” do Polski z taborami krasnoarmiejców, Smierszy, NKWD, pod polskimi nazwiskami, Polaków wymordowanych przez NKWD jak i tych co życie zakończyli w tajdze Syberii, stepach Kazachstanu, czy w Morzu Białym, Katyniu, etc..tzw. niegramotnych, prymitywnych, Litwaków, chazarskiej biedoty, przybłędów w liczbie ok. 600tys), czyli przerabianie żydów i ich gorszej części chazarów na „polaków” nadając im polskie nazwiska, majątki wymordowanych Polaków, osiedlając ich w polskich środowiskach lecz nie w miejscu wymordowania Polaków, ich miejscu zamieszkania. Z nich pochodzą tzw. „polskie” „jelyty” w tym zbrodniarz, sowiecka chazarska matrioszka Margulis ksywa Jaruzelski, Szczynukowicz ksywa Komorowski, etc.. W/g danych osobowych kartoteki MSW z 1984r( opracowane na podstawie operacji Sezam, zaczętej przez Niemcy a kończonej po wojnie przez NKWD, Śmiersz, IW, UB, SB, etc. – czyli „przerabianie” żydoniemców vide ryży, żydobolszewików – 400 tys tzw.litwaków czyli biedoty żydowskiej zza Donu na „polaków” nadając im polskie tetełe/nazwiska po wymordowanych polskich rodzinach z przywłaszczonych dokumentów tożsamości, plus 4000 enkawudzistowskich zbrodniarzy, oprawców, bandytów, czyli matrioszek vide Wolski ksywa Jaruzelski czy Kiszczak, Stoltzmany ksywa Kwaśniewscy, etc. Akta tej operacji znajdują się w Archiwum Akt Nowych w Szczecinie, były dostępne lecz obecnie nie), w Polsce żyje ponad 3 mln żydów ukrytych pod polskimi nazwiskami i udających Polaków, a w/g S.Szurmieja, przewodniczącego organizacji żydowskich, aż ponad 4 miliony z tymi ściąganymi z Izraela, zza Donu. Polakom może pomóc poznanie BEZWZGLĘDNEJ PRAWDY, która wpłynie na podwyższenie ich ŚWIADOMOŚCI NARODOWEJ. Dlatego Polacy muszą się wystrzegać kłamstwa i półprawd, które są równie niebezpieczne jak kłamstwo, ponieważ powodują wtórne ogłupienie co widać po wpisach na forach. O matrioszkach pisze Henryk Piecuch, pisał Rybiński w imieniu Jaroszewicza, co ten ostatni i nie tylko on przypłacił życiem ze swą żoną. Polecam książkę „Radomierzyce. Archiwa pachnące śmiercią” Jerzego Rostkowskiego, mówiącą o tym co znalazł Jaroszewicz w Radomierzycach, dlaczego wszyscy z nim na czele zginęli + agent GRU, KGB Jerzy Fonkowicz. ( Mordercze archiwum – Były premier PRL Piotr Jaroszewicz mógł zginąć z powodu tajemnic, które poznał w czerwcu 1945 r. w Radomierzycach koło Zgorzelca. W czerwcu 1945 r. na dziedziniec pałacu w Radomierzycach wjechały trzy terenowe samochody. Z aut wysiadło kilku cywilów i uzbrojeni żołnierze w polskich mundurach. Zamierzali przeszukać zdeponowane tam pod koniec wojny ogromne niemieckie tajne archiwum. Jadąc do pałacu, nie wiedzieli jeszcze, co ono zawiera. Kilkadziesiąt lat później trzy najbardziej wtajemniczone w te poszukiwania osoby zostały zamordowane – wszystkie w tajemniczych okolicznościach. Był wśród nich płk. LWP i prokurator wojskowy Jaroszewicz.
    Tajemnica
    Latem 1944 r. hitlerowcy rozpoczęli w Radomierzyckim pałacu toczone ścisłą tajemnicą prace budowlane. W jednym z pomieszczeń powstało coś na kształt opancerzonego bankowego skarbca. Zaraz potem do Radomierzyc zaczęły zjeżdżać ciężarówkami tajne dokumenty, zebrane w całej Europie. Raporty o przebiegu tej akcji trafiały bezpośrednio na biurko Waltera Schellenberga, szefa VI departamentu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). To może świadczyć o randze całego przedsięwzięcia, a także o znaczeniu archiwum dla hitlerowców. Wskazuje również na osobę, której najbardziej zależało na ukryciu dokumentów, będących już po wojnie znakomitym punktem przetargowym w różnych rozgrywkach nie tylko politycznych. Rozgrywkach o życie!
    Misja Jaroszewicza
    Znany sudecki przewodnik Tadeusz Steć, współpracownik służb wywiadowczych, ujawnił, że w 1945 r. odwiedził Radomierzyce w poszukiwaniu złożonych tam dokumentów. Okoliczni autochtoni wspominali, że w majątku mieszkali również obcokrajowcy, prawdopodobnie Francuzi. Widzieli także polskich żołnierzy, którzy przyjechali do pałacu. Kierował nimi Jaroszewicz, wówczas pułkownik LWP. Trafiła do niego informacja o ukryciu przez Niemców ważnych dokumentów w pałacu koło Zgorzelca. Chciał on, by nie była to oficjalna akcja wojskowa, lecz prywatne przedsięwzięcie, które pozwoliłoby mu się zorientować, co kryło się w Radomierzycach. Zabrał tylko zaufanych ludzi. Z Jaroszewiczem byli m.in. Tadeusz Steć i ppłk Jerzy Fonkowicz, agent sowieckiego wywiadu oraz mjr Władysław Boczoń.
    Akta wywiadu
    Po dotarciu do pałacu w Radomierzycach ekipa Jaroszewicza odnalazła w jednym z pomieszczeń tysiące teczek zawierających tajne dokumenty Głównego Urzędu Bezpieczeństwa III Rzeszy. Były tam akta personalne, listy, plany; głównie archiwa wywiadu francuskiego. Miało się tam także znajdować archiwum paryskiego gestapo, zawierające listy konfidentów. Były to dane o ludziach, ich ciemnych interesach i kolaboracji z Niemcami oraz wydarzeniach prowokowanych przez niemieckie tajne służby, w których uczestniczyły znane osobistości. Tadeusz Steć powiedział prasie – “Z późniejszym Premierem PRL Piotrem Jaroszewiczem zostałem w Radomierzycach jeszcze dwa lub trzy dni. Cały czas tłumaczyłem. Jaroszewicz przebierał. Wybrał stosik dokumentów. Zrobił z nich dwie lub trzy niewielkie paczki. (…) Byłem akurat pod pałacem, razem z dwoma cywilami. Nagle na dziedziniec pałacu wpadła grupa czerwonoarmiejców z bronią gotową do strzału. Ani się obejrzeliśmy, jak ustawiono nas pod ścianą z rękami do góry. Na szczęście wyszedł Jaroszewicz, pogadał z dowódcą grupy, jakimś lejtnantem chyba. Czerwonoarmiści pognali nas w kierunku wioski, nie szczędzili kopniaków, doprowadzili do drogi Bogatynia – Zgorzelec i kazali iść, doradzając, abyśmy zapomnieli o pałacu i wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Paczki z wybranymi dokumentami pozostały w samochodzie Jaroszewicza.
    Likwidacja świadków?
    Pod koniec lipca 1945 r. Radomierzyckie archiwum wyekspediowano do ZSRR. Zawierało ono około 300 tys. teczek, średnio po 250 stron każda, w tym 20 tys. teczek niemieckiego i francuskiego wywiadu wojskowego, 50 tys. teczek sztabu generalnego i liczące 150 teczek akta Leona Bluma i archiwum rodziny Rothschildów. Oprócz tego był tam ogromny zbiór dokumentów dotyczących kolaboracji Francuzów z Niemcami. Niewielką część archiwum pochodzącego z Radomierzyc, a także z zamków Czocha (koło Zgorzelca) i Książ (koło Wałbrzycha), Rosja prawdopodobnie sprzedała Zachodowi. W Polsce, w prywatnym archiwum Piotra Jaroszewicza, pozostała część dokumentacji, nie wiadomo jednak, jakiej rangi. Do lat 90. ubiegłego wieku dożyły trzy osoby przeglądające w czerwcu 1945 r. Radomierzyckie archiwum: Piotr Jaroszewicz, Tadeusz Steć i Jerzy Fonkowicz. Wiadomo, że przez lata osoby te utrzymywały z sobą kontakt. Wszystkie trzy zostały zamordowane przez nieznanych sprawców; ofiary torturowano przed śmiercią. Jaroszewicza i jego żonę zabito w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. W nocy z 11 na 12 stycznia 1993 r. zamordowano Stecia, a Fonkowicza – w 1997 r. W żadnym z tych zabójstw nie wykazano motywu rabunkowego.) . Lecz powodem śmierci Jaroszewicza mogło być i to o czym poniżej: Cytat: Były premier PRL Piotr Jaroszewicz mógł zginąć z powodu tajemnic, które poznał w czerwcu 1945 r. w Radomierzycach koło Zgorzelca. – Mógł.Ale równie dobrze mógł zginąć z powodu tajemnic które poznał na początku 1980r .I do tej wersji się skłaniam nie dlatego że ona moja, ale dlatego że bardziej umocowana w realiach. Kim w roku 1945 mógł być Piotr Jaroszewicz ? Piotr Jaroszewicz ze swoim pochodzeniem społecznym ?z rodzinnymi powiązaniami ? Nikim,a może jeszcze mniej. I jako taki nie mógł być ani uczestnikiem ani świadkiem czegokolwiek czego ranga bodaj ocierałaby się o sprawy sekretne. Kwestia rodzinnych powiązań Jaroszewicza została już przeze mnie przedstawiona ale niestety temat jako, że był umieszczony w „pie.dolni ” po zmianie kompa -zniknął.Nie mam kopii tamtego postu,dlatego załączam jego szkic. Cytat: W sierpniu 1939 r przebywający w Tallinie, komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski dowódca ORP. Orzeł, zakochał się w Marinie Krzyżanowskiej. Ta niezwykłej urody kobieta, była żoną radcy handlowego polskiej ambasady w Estonii.Radca Krzyżanowski był drugim mężem Mariny, pierwszy zginął w Hiszpanii gdzie jako pilot walczył po stronie generała Franco. Zawiłe losy ORP Orzeł, sprawiły że komandor Kłoczkowski znów znalazł się w Tallinie i romans z Mariną Krzyżanowską trwał jeszcze jakiś czas.W tym czasie mąż Mariny,przebywał w obozie znajdującym się w miejscowości o mało wówczas znanej nazwie -Katyń. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Estonii, pani Marina Krzyżanowska została aresztowana i wywieziona do Kazachstanu, a że nie miała powołania Penelopy ,szybko zakochała się w rosyjskim oficerze -pilocie i wyszła za niego.Fakt ten nie pomógł oficerowi w karierze ale za to Marina ,już wówczas Podgórska, wyjechała do Moskwy,gdzie mieszkała jeszcze parę dziesiątek lat, nic nie wiedząc o tym, że jej drugi mąż cudem boskim zdołał zbiec z Katynia. Po ucieczce Krzyżanowski schronił się u swych rodziców w okolicach Grodna.Tam też, ( co dziwne) nie niepokojony przez nikogo przeżył samotnie następnych kilkadziesiąt lat, pracując jako robotnik w fabryce papierosów. Niebywały przypadek sprawił, że żyjąca w Moskwie Marina Podgórska i mieszkający w Grodnie Krzyżanowski, odnaleźli się w 1979 r .Wkrótce doszło do wzruszającego spotkania w Moskwie. Stary i już schorowany Krzyżanowski przekazał swej byłej żonie Marinie „pamiętnik” oraz inne „papiery”. Marina Podgórska zapoznała się dokładnie z zawartością depozytu – całość dotyczyła Katynia. Dokładnie nie wiadomo jakiego rodzaju były to informacje,ale najwidoczniej ważne skoro Marina Podgórska zdecydowała się natychmiast przekazać je swemu bratu – Piotrowi Jaroszewiczowi, byłemu premierowi PRL. Przekazała mu również wszystkie listy jakie do 1940 r otrzymywała od komandora Henryka Kłoczkowskiego. Uważam, że przyczyną śmierci Jaroszewiczów była obawa przed tym aby treści zawarte w „katyńskich zapiskach” radcy Krzyżanowskiego, nie stały się powszechne. Nawet się nie domyślam co mogły zawierać, ale wierze, że sporządzone były fachową ręką i miały rangę dowodów, wszak wiadomo że radcy handlowi przy ambasadach są ekspertami w wielu dziedzinach a najmniej w dziedzinie handlu. Uważam, że ten trop z Radomierzyc może być fałszywy, może został podsunięty celowo. Zbyt dużo lat minęło od tamtych zdarzeń, aby istniały motywy do dokonania morderstwa, gdyby jakieś siły chciały tego dokonać, zrobiłyby to wcześniej, przecież Jaroszewicz był na emeryturze już od 12 lat. Uważam, że morderstwo to należy raczej wiązać z przebiegiem tzw. transformacji przełomu lat 80 i 90 ub. wieku. On musiał coś za dużo wiedzieć na temat mechanizmu tej tzw. transformacji i osób biorących w niej udział – może Leiby Khone ksywa Wałęsy, może Wolskiego ksywa Jaruzelskiego. Również zbieżność czasowa z przewrotem – „nocną zmianą” 4 czerwca 1992 może nie być przypadkowa. Być może, podobnie było z Ceauşescu – tylko oprawcy wybrali wariant „zemsty ludu” i proces kapturowy, gdyż okoliczności im sprzyjały. Niektórzy jak i ja ( zapiski i dokumenty rodzinne) wiążą to morderstwo ze sprawą wiedzy Jaroszewicza na temat tzw. „matrioszek” – podstawionych agentów sowieckich o fizycznym podobieństwie do zamordowanych Polaków wywodzących się ze znanych i poważanych rodzin, o patriotycznej przeszłości, którzy następnie zostali wprowadzeni do aparatu władzy w Polsce i w ten sposób mogli realizować politykę Moskwy, nie budząc podejrzeń. A sowiecki generał Wolski ksywa Jaruzelski jest jedną z takich „matrioszek”, których 4000 Śmiersz i NKWD pozostawiło w Polsce i nie tylko.. To tłumaczyłoby związek morderstwa z dokumentami dotyczącymi Katynia.

  6. Mściciel z 27 WDP AK said

    ad. 3 Alino – W latach 20 ub. wieku, na polecenie żydostwa z zachodu, czego warunkiem było odzyskanie i uznanie nieodległości Polski przyjęto na garb biednej wyniszczonej zaborami Polski 600 tys litwaków, czyli żydowskiej biedoty, która stała się wrogiem wewnętrznym nr. 1! W czasie II WS była przeprowadzona przez Niemcy operacja SEZAM czyli przerabianie żydowskiej biedoty i nie tylko na „Polaków”. nadawano im polskie nazwiska i domostwa po zamordowanych rodzinach polskich, lub polsko brzmiące, tak nasycono Polskę 1.4-1.6 mln żydów!!! Po wojnie tę akcję kończyło Smiersz, NKWD.UB,IW, sprowadzono 400 tys litwaków na tereny polskie, Moskwa nadała im polskie obywatelstwo a nie polskie legalne władze, (można teraz im i ich pomiotowi odebrać, bo nadane przez okupanta, niemieckiego, sowieckiego, kto kim jest jest w IPN i Archiwum Akt Nowych niedostępnych dla nas Polaków), nadano nazwiska po wymordowanych Polakach oraz domostwa po nich, pozostawiono także nad tym nadzór w osobach swych matrioszek, oraz 4 tys smierszowców, enkawudzistów, obsadzono nimi prokuratury, sądy, służby, MO, etc… dziś już tam jest ich pomiot w drugim a nawet trzecim pokoleniu co po ich mordach widać aż nadto, wypisane na nich pochodzenie zza Donu, Khazarii, Mongolii, Kałmucji. Więc Alino trzeba o tym ciągle przypominać, a nie przymykać na wroga wewnętrznego, czyli najgorszego z wrogów, bo w nas Polaków wtopionego i żyjąc ego wśród nas, trudnego do zwalczenia…

  7. Shadowman said

    Ad 6: „W latach 20 ub. wieku, na polecenie żydostwa z zachodu, czego warunkiem było odzyskanie i uznanie nieodległości Polski przyjęto na garb biednej wyniszczonej zaborami Polski 600 tys litwaków, czyli żydowskiej biedoty, która stała się wrogiem wewnętrznym nr. 1!”

    Czyli wychodzi na to, że II RP też wcale taka suwerenna nie była (ale i tak o wiele bardziej suwerenna niż III RP) jak to się mówi.

  8. Janusz1945 said

    Szkoda, że na takie wspaniałe artykuły nie ma miejsca w popularnych mediach, jak np. wPolityce.pl, niezależnej.pl (w której nie występuje słowo żyd), salonie24.pl itp.

  9. Piotrx said

    Rosyjskie dokumenty o Żołnierzach Wyklętych to propaganda i manipulacja – wynika z analizy IPN

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rosyjskie-dokumenty-o-zolnierzach-wykletych-to-propaganda-i-manipulacja-wynika-z-analizy-ipn

    „Według prezesa IPN Łukasza Kamińskiego, już wstępna analiza dokumentów opublikowanych przez Rosjan i oskarżających żołnierzy podziemia antykomunistycznego o współpracę z nazistami wykazała, że są one propagandą, a nie materiałem naukowym.

    Zdaniem Kamińskiego publikacja Rosarchiwu ma „ewidentnie propagandowy, a nie – naukowy charakter”, zaś „dobór dokumentów został dokonany w celu pewnej manipulacji”. Podkreślił też, że „część tych dokumentów była wykorzystywana przy przygotowaniu procesu szesnastu przywódców Polski Podziemnej uprowadzonych w marcu 1945 r. do Moskwy, bezprawnie tam następnie osadzonych, z których trzech nie wróciło nigdy do kraju”. Jego zdaniem „nawiązywanie wprost do haniebnej działalności sowieckich prokuratorów jest tutaj szczególnie bolesne”.

    Jednocześnie zaznaczył, że mimo to dokumenty te przedstawiają pewną wartość naukową, opisując m.in. rozbrajanie żołnierzy AK, tzw. akcje likwidacyjne wobec Armii Krajowej czy rozbicie obozu NKWD w Rembertowie w maju 1945 roku. „Jest też chociażby informacja o tym, że walkę z wojskami sowieckimi podejmowały także podporządkowane nowym władzom komunistycznym jednostki milicji i wojska. Było to spowodowane tym, jak ta armia się zachowywała” – powiedział Kamiński.

    Prezes INP przypomniał, że Armia Czerwona podczas wkraczania na terytorium przedwojennej Polski „nie zachowywała się jak wojska sojusznicze, ale jak wojska okupacyjne, stąd decyzja o podjęciu walki przede wszystkim w samoobronie”.

    Kamiński nawiązał też do rocznicy obławy augustowskiej. „Chcielibyśmy się wreszcie dowiedzieć, gdzie jest 600 ofiar, gdzie tych 600 zamordowanych osób jest pochowanych. Liczymy, że może zamiast publikować tego typu tendencyjne wybory dokumentów, strona rosyjska wreszcie udostępni nam dokumenty, dzięki którym będziemy mogli godnie pochować naszych rodaków” – powiedział szef IPN.”

  10. Sławomir said

    Żyd i komunista to pasożyty okradające i mordujące.

  11. 4 miliony Żydów zamieszkałych w Polsce jest członkami Światowej Federacji Żydów – według oświadczenia Szymona SZURMIEJ w Telewizji Warszawskiej.Udokumentowanych jest w zasobach archiwalnych MSW 2 miliony i 700 tysięcy, w czym olbrzymia liczba Żydów ukrywających swoje pochodzenie.Większość Żydów zajmuje kluczowe stanowiska w masmediach, kulturze, polityce i gospodarce.Żydzi twierdzili, ze w obozach zginęło 3 ml 400 tys. czyli 100% ludności żydowskiej z przedwojennej Polski! Ostatnie kalkulacje podają 110 tysięcy.Przed i w 1939 roku Żydzi polscy uszli przeważnie do Związku Sowieckiego. Oni powrócili przebrani za II Dywizje Piechoty tzw. Wojska Polskiego.Jakub Berman i inni żydowscy zbrodniarze wojenni wprowadzili władze “zydokomuny” terrorem. Wyszkoleni przez NKWD Żydzi z Rosji tworzyli 70% ilości “pracowników” i cale kierownictwo Urzędu Bezpieczeństwa. Ludzie ginęli jak za czasów bolszewickiej rewolucji w Rosji. Ponad 1 milion polskich patriotów przeszedł przez ciężkie wiezienia i obozy pracy niewolniczej, jak w kopalni uranu w Kowarach. 1 milion 100 tysięcy wywieziono do gułagów w Związku Sowieckim, w tym co najmniej 300 tysięcy inteligencji mogącej utworzyć administracje państwa. Nieokreślona liczbę patriotów z AK, SZ., Bach i opozycje rozstrzelano, zamęczono na śmierć lub latami trzymano w więzieniach.W walce z okupantem hitlerowskim zginęło 10% stanu żołnierzy AK. Pod okupacja sowiecka zginęło 90%.Żydzi polscy szpiclowali i wyszukali opozycje polska i sporządzili listy w Gminach Żydowskich, według których NKWD zlikwidowało polskich patriotów.W 1989 przeprowadzono “holocaust” na narodzie polskim postanowieniem tajnego rzadu żydowskiego, Sanhedrynu brukselskiego: Międzynarodowy Fundusz Walutowy zdewastował kraj “prywatyzacja” i lichwiarskim zadłużeniem przeprowadzonym głownie przez Żydów Sachsa i Sorosa.Obecna elita polityczna to dzieci morderców, jak W. Cimoszewicz i M. Borowski. Ich rodowód polityczny to PKP, PPR, PZPR, UW i UP.Kiedy Natanyahu przyjedzie do USA, to spotyka się z organizacjami żydowskimi. Kiedy Cimoszewicz, KWASNIEWSKI przyjechali to – tez, ale nie spotkali się z Kongresem Polskim i uchodźcami polskimi.Żydzi zmienili nazwiska, niektórzy nawet imiona rodziców i obecnie pozują na najlepszych Polaków.Żydzi kształcili się korzystając z przywilejów w “zydokomunie”, a obecnie kształcą następny swój miot w prywatnych szkołach i uniwersytetach granicznych. Przykład: Hanna Suchocka (Haik Silberstein) lub K. Skubiszewski (Szymon Szimel).Hanna Suchocka (Haik Silberstein) uczestniczyła w ostatniej konferencji Bilderbergow. Jej uzgodnienia tam SA trzymane w tajemnicy przed Polakami.Aaron Szechter (Adam Michnik) powiedział w telewizji australijskiej, gdzie wystąpił w jarmułce, ze Żydzi w Polsce przygotowują ekspansje i mogą ja zrealizować, gdyż Polacy to stado tępych baranów.Wyniki wyborów ulęgły dystorsji przez zawile i pokrętne ordynacje.Ksiądz prałat Henryk Jankowski postuluje, aby kandydat w wyborach musiał okazać się świadectwem, ze jest Polakiem wywodzącym się z conajmniej trzech pokoleń polskich i nie ze zdrajców ojczyzny (nie daleko pada jabłko od jabłoni), żeby Polska była Polska. Na to istnieje precedens Anglii, Izraela, Japonii i Szwecji.Jednak Żydzi kontrolują 90% prasy a także wydawnictwa, telewizję i radio i urabiają opinie wyborców propagandą. Powodują oni podwójnym standardem prawdy . Dezinformacja zamęt w społeczeństwie, demoralizacje, podważają katolicyzm, z którego Narod czerpie swoja sile, poprzez sprzeciwianie się naukom Kościoła itd. W Polsce, jak w USA, obowiązuje Political Correctness (poprawność polityczna). “Gazeta Wyborcza” i “Nie” to gazety żydowskie. Żydostwo stworzyło państwo w państwie.Unia Wolności jest partia żydowska. Inne partie są zinfiltratrowane przez manipulatorów żydowskich.2 tysiące agentów Mosadu spenetrowało gospodarkę i politykę.Plany Żydów:– wyniszczyć kraj finansowo;– pozbawić 5 milionów pracowników posad poprzez zrujnowanie zakładów pracy, nawet tych które przetrwały od 1918 roku;– zrujnować rolnictwo aby 3 miliony rolników emigrowało “za chlebem”;– “oczyścić” kraj z inteligencji patriotycznej;– wyludnić kraj innymi sposobami do liczby 15 milionów Polaków, którzy będą służyć kolonizatorom żydowskim za wyrobników;– zwiększyć opłaty za uniwersyteckie studia i naukę w szkołach średnich, aby Polacy mieli tylko podstawowe wykształcenie niezbędne do najemnej pracy w resorcie usług i pracy robotniczej według schematu wypracowanego na Palestyńczykach.To tylko krótki rys naszej najnowszej historii, ale warto go poznać i z tą wiedzą dokonywać wyborów.Zrodlo : http://naparkiecie.pl/ftopic12022.html

    OpracowałRyszard NowakŚwiatowy Kongres Żydowski WikipediaŚwiatowy Kongres Żydowski to firma nastawiona tylko na kapital ,zbieranie kapitalu z HOLOKAUSTU (z zaglady zydow). Dla nich wszystko jedno , czy jest to majatek staly , czy nie staly – oby pieniadze np: wyciagniecie 65 miliardow dolarow za pomordowanych zydow , za to , ze Hitler ich w Polsce pomordowal . Teraz ZYDZI morduja i grabia- Bolesław Szenicer

    Bolesław Szenicer oskarża Żydów cz. 3

    HOLOKAUST SPONSOROWANY PRZEZ ZYDOW !!

    ZYDZI GRABIEZCY !!

    ZYDZI OSZUKUJA POLSKE !

    Pozdrawiam Wszystkich

  12. Wiecho said

    Mala uwaga do redakcji, nie prezydęt, tylko prezydent…wstyd…

  13. Relacje polsko-żydowskie ze sprzężeniami zwrotnymi mają swoją historię.Rozdział 1918-1955 opisał Marek Jan Chodakowski.
    Istotą POLSKIEGO DRAMATU w walce zła ze złem to jest nazizmu z komunizmem był brak lojalności wobec Polski mniejszości narodowych żydowskiej i ukraińskiej.
    „polskie”,czy „norweskie” obozy koncentracyjne?!
    http://anti-defamation.org/rdiplad/uncategorized/petycja-reduty-do-norweskiej-rady-etyki-mediow/

  14. glog said

    Totalne farmazony debila po uniwersytecie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: