Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Andrzej Kumor: Paszportowe dialogowanie

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-03-23

Mimo tego, że – jak w podsłuchanej rozmowie zapewniał ziomek z Krakowa p. minister Sienkiewicz – państwo polskie to jedynie „kamieni kupa”, po dwuletnim hiatus postanowiłem odświeżyć datę ważności polskiego paszportu i po odbyciu niezbędnych kwerend oraz stosownym obfotografowaniu lica poszedłem do konsulatu RP w Toronto, aby poprosić o wydanie nowego, biometrycznego już, dokumentu

Przemogłem się nawet – mimo nie najlepszych wspomnień – do tzw. palcówki, którą w peerelu mam zdjętą w pełnym wymiarze obu rąk – i z naturalnym uśmiechem na twarzy, wypełnionym wnioskiem, z kolorowym zdjęciem, starym paszportem i skróconym odpisem aktu urodzenia (mam taki, a jakże!) stanąłem w całym swym uroku osobistym przed okienkiem miłej pani w biurze konsulatu.

Wszystko szło jak z płatka, przedkładałem kolejne wymagane dokumenty… Tu dodam na boku, że konsulat wydaje mi paszporty od 1990 roku; mam nawet jeden taki bardzo artystyczny wypisany flamastrem i laminowany, konsulat wydał mi również 12 lat temu poprzedni paszport polski. Pani w okienku była bardzo miła, stwierdziła nawet, że nie potrzebuje zaglądać do mojego skróconego aktu urodzenia (bo to czy potrzebny, czy nie, zależy od tego co ma w systemie).

Gdy tak wszystko miło dobiegało finału, pani zapytała ni stąd, ni zowąd, czy prócz paszportu, który właśnie złożyłem, nie mam jeszcze jakiegoś innego dokumentu tożsamości ze zdjęciem.

Tu mnie ścięło, bo przecież czytałem wszystkie pouczenia i nic tam nie pisali o dodatkowym dokumencie tożsamości, mówię więc, że żadnego polskiego nie mam, a pani, że może być kanadyjski, np. prawo jazdy. Na to ja, jeszcze bardziej zdziwiony, proszę grzecznie, aby mi pani podała podstawę prawną takiego wymogu. Bo z tego, co wiem, to obywatel polski przed polskim urzędnikiem i funkcjonariuszem ma się legitymować li tylko dokumentami polskimi! Pani na to, że tak jest może w Polsce, a tu jesteśmy w Kanadzie. Ja – obruszony – jak to?! W jakiej Kanadzie?!

Przecież stoję właśnie w placówce dyplomatycznej na terytorium państwa polskiego. Ponadto w informacji paszportowej jest zapisane, że „paszport polski jest dokumentem potwierdzającym tożsamość”! Pani na to, że mój paszport jest przeterminowany – ja, że mimo to nadal potwierdza moją tożsamość, choć być może nie uprawnia do podróżowania. Ponadto – mówię – w informacji paszportowej udostępnianej przez konsulat zapisane jest, że paszport wydawany jest na podstawie polskich aktów stanu cywilnego i wszystkie obce dokumenty trzeba tłumaczyć i umiejscawiać…

Po tym słownym ping-pongu pani uznała, że jestem „klientem awanturującym się” i nacisnęła przyrządy, wzywając pana konsula. Pan konsul Andrzej Janik lata temu wywiadowany przeze mnie na okoliczność nowych paszportów, nie chciał odpowiedzieć na pytanie o podstawę prawną żądania okazania niepolskiego dokumentu tożsamości, stwierdził, że mnie zna, i kazał dokumenty przyjąć bez dodatkowych formalności. Niby więc sprawę załatwiłem, ale niesmak pozostał.

Na razie efekt jest taki, że nic w konsulacie nie pokazałem. Zobaczymy, co będzie przy odbiorze…

Owszem, słyszałem, że konsulat miał różne smutne przygody z potwierdzaniem kanadyjskich dokumentów notarialnych, na które złodzieje podszywali się później pod spadkobierców i „odzyskiwali” pożydowskie kamienice w polskich miastach. Wiem, że są sytuacje kiedy trzeba dmuchać na zimne, ale standardowe i powszechne żądanie przedkładania kanadyjskich dokumentów i dołączanie ich skanów do dossier to – przepraszam – ale w jakim celu?

Bo że bez podstawy, to wiadomo, wszak Polska żadnych innych obywatelstw nie uznaje (choć je toleruje) i w świetle polskiego prawa obywatel polski jest li tylko obywatelem polskim, a dodatkowe obywatelstwa „nie dają mu ani plusów, ani minusów”.

Może się czepiam, może są ważniejsze sprawy w świecie, gdzie kelnerzy podają mikrofony na talerzach, a oko Saurona wszystko śledzi, ale na miły Bóg, zachowajmy przynajmniej jakieś pozory przyzwoitości…

•••

Polskie pieniądze

Dlaczego, według nomenklatury spopularyzowanej przez Stanisława Michalkiewicza (Pan Michalkiewicz będzie u nas gościł w Toronto w połowie kwietnia), Polska nie jest krajem poważnym? Na czym polegają aberracje polskiej polityki wewnętrznej i zewnętrznej?

Otóż, z naiwnej wiary rachitycznych elit polskich w demokrację i przy jednoczesnym całkowitym oderwaniu politycznego dyskursu od realu interesów spinających się w Republice, Polakom wydaje się, że władzę, tę realną, prawdziwie suwerenną, można uzyskać, wygrywając tzw. wybory; że realna zmiana układu sił politycznych może być osiągnięta poprzez „wybudzenie” społeczeństwa, uświadomienie go, a gdy tylko ludzie masowo się zorientują, jakie kanalie nimi rządzą, no to – zaraz „od pierwszego będzie Polska” (© Grzegorz Braun). Trzeba być politycznym dzieckiem, aby takie bajania brać za dobrą monetę.

Bo w skrócie jest tak: polityka jest uzgadnianiem interesów między silnymi, czyli między elitami władzy i pieniądza. W Polsce takich elit nie ma, albo są szczątkowe. Nie można robić polityki bez pieniędzy, nie robi się polityki sobie a muzom, żeby sprostać jakiemuś ideałowi. Co prawda od czasu do czasu trafiają się jacyś nawiedzeni rewolucjoniści, którym uda się „porwać masy”, ale za chwilę czy dwie podchodzą do nich ci, co zawsze, i „uzgadniają interesy”. Czasem zresztą owo porywanie mas jest częścią prowadzonej na ostro gry interesów.

Tzw. społeczeństwo (lud roboczy miast i wsi) liczy się o tyle, o ile jest w stanie w tym układzie położyć na stół jakieś atuty, jakieś kryterium uliczne, jakąś groźbę paraliżu ważnych interesów gospodarczych. Najczęściej jednak zaraz zaczyna „spijać koniak ustami swych najlepszych przedstawicieli”.

W Polsce obecnie nic takiego nie występuje, nie ma wielkiego przemysłu grupującego tysiące, nie ma liczących się chmar niezadowolonej młodzieży (bo jak się nie podoba, to won!) i nie ma polskich korporacji, realnego dużego polskiego kapitału, który (podobnie jak robi to kapitał niemiecki), byłby w stanie poważnie i w cywilizowany sposób wpływać na politykę, broniąc interesów swych polskich właścicieli, a co za tym idzie, zatrudnianych przez nich Polaków. W Polsce układ władzy domknął się pod stolikiem.

Spory, jakie widzimy w teatrze na Wiejskiej czy w mediach, to show na użytek gawiedzi, jeden z elementów stabilizacji społecznej. Czasem są one też odzwierciedleniem mafijnych wendet w sporach o podział łupów.

„Elita”, która dokonała transformacji ustrojowej, tak właśnie postrzega państwo – jako łup. Pół biedy, gdyby były to suwerenne mafie polskie; falowania obserwowane na powierzchni bajora pozwalają się domyślać, że są to aktualne interesy Żydów i Amerykanów z jednej, a ruskich czekistów z drugiej strony. Z ich potyczek można się jedynie domyślać, która frakcja którą chciała puknąć i kto komu nastąpił na odcisk.

Ludzie obecnego układu doskonale zdają sobie sprawę, że jedynym zagrożeniem jest dla nich niekontrolowana siła finansowa. Z całą resztą radzą sobie przy pomocy prostych chwytów. Dlatego z zacięciem i bez pardonu atakują wszelkie próby finansowej samoorganizacji Polaków oraz bogatych ludzi, usiłujących grać poza układem na polski interes. Roman Kluska jest tu podręcznikowym przykładem. Jaki wniosek?

Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze – polskie pieniądze! Jak najwięcej pieniędzy w polskich rękach!

Andrzej Kumor

Reklamy

Komentarze 4 to “Andrzej Kumor: Paszportowe dialogowanie”

  1. Kontra said

    19.30 KRAKÓW, Akademia Rolnicza – Aula w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej- Wydział leśny, Ul.29 listopada 46

    TRANSMISJA na żywo 23 marca 2015, na stronie http://www.radiochrystusakrola.pl

    rozpoczęcie o godzinie 19:30, serdecznie zapraszam.

  2. Mieczysław S.Kazimierzak said

    Zgodnie z tezą Feliksa Konecznego,twórcy oryginalnego podziału na cywilizacje,Polska była w najgorszej sytuacji kiedy do BIZANCJUM wschodu zbliżyło się zachodnie,a CYWILIZACJA ŻYDOWSKA była katalizatorem ANTYPOLONIZMU.POLSKA jest nadal MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM,tylko bardziej globalnie niż to analizował ten polski badacz w latach 20-tych ubiegłego wieku.
    Dezerterzy ze STRONNICTWA RUSKIEGO zasilili STRONNICTWO AMERYKAŃSKO-ŻYDOWSKIE,czemu służy proces od ŻYDOBOLSZEWIZMU do ŻYDOBANDERYZMU.

  3. solkraken said

    pieniądze to nie jest Wartość dla Polaków – pieniądz to tylko narzędzie wymyślone dawno temu przez etatowych urzędasów Perskich, a w posługiwaniu się nim ustępujemy i to znacznie przed rzekomymi spadkobiercami klanów Estery i Mardocheusza… dam prosty przykład – spróbujcie na uroczystościach, konferencjach lub wykładach porwać zebranych Polaków zawołaniem: Czołem Wielkiej Polsce!!! i co? – nie uda się wśród ojro-sowietów PiS, SP, „zmieleni” itp. partyi podszytej maSSońskimi zasadami oraz tępym hołdem dla SSyjonu. wsatńcie proszę gdzieś gdzie zbiera się wspólnota Narodowa i ryknijcie Chwała Wielkiej Polsce!!! a poznacie wartość

    PS. Jedynymi Wartościami jest Bóg+Honor+Ojczyzna, które dawno temu doprowadziły do sukcesu mierzonego liczbą zarżniętych przeciwników pewnego Narodu: http://ps-po.pl/najradosniejsze-z-zydowskich-swiat-purim/

  4. Mieczysław S.Kazimierzak said

    Aby lepiej zrozumieć jak działa ZAKON SPEKULACJI dla potrzeb globalizacji można dostosować słownik Bertranda Russella dla komunizmu:
    Aktualizacja słownika Bertranda Russella dla komunizmu z dostosowaniem do globalizmu:
    Jahwe = Materializm dialektyczny = Chaos i Nicość
    Mesjasz = Marx = Ewolucyjna droga marksizmu
    Naród wybrany = Proletariat = Świat finansjery
    Kościół = Partia komunistyczna = Banki i Giełda
    Powtórne przyjście (Mesjasza) = Rewolucja = Radykalizacja negacji
    Piekło = Kara na kapitalistów = Kara na „gojów”
    Tysiąclecie = Rzeczpospolita komunistyczna – Rzeczpospolita .globalizmu
    Dziś problemem dla Polski jest jak wyjść z kolejnej ekonomicznej PUŁAPKI.Sprawę komplikuje fakt,że trwa WOJNA O PIENIĄDZ,czego nie uwzględnia się w oficjalnej polskiej polityce historycznej.Natomiast jest akceptacja dla procesu od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm do ŻYDOBANDERYZMU,który zmilitaryzował handel wojną i pokojem na Ukrainie,odwołując się przy tym do antypolskich bandyckich korzeni.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: