Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Mirosław Kokoszkiewicz: Piękne ptaki kontra pętaki

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-04-28

Wielu Polaków zbulwersowała okładka „Newsweeka”, na której wizerunek Jarosława Kaczyńskiego opatrzono podpisem „Zamachowiec”. Wszyscy wiemy, że jest to już kolejny tego typu atak ziejącego nienawiścią pałkarza i lokaja reżimu, Tomasza Lisa wymierzony w lidera opozycji.

Ja jednak chciałbym odnieść się bardziej do zdania umieszczonego na okładce nieco wyżej i napisanego mniejszą czcionką.

Brzmiało ono: Po katastrofie smoleńskiej Jarosław Kaczyński z rozmysłem niszczył jedność Polaków i instytucje państwa. W tym zdaniu streszcza się bowiem cały scenariusz rządzącej Polską zdradzieckiej i złodziejskiej mafii, która parafrazując słowa Stalina wciela w życie zasadę mówiącą, że W miarę postępów w budowie oligarchicznej III RP walka klasowa zaostrza się.

 

Jak wszyscy wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, po smoleńskiej zbrodni nastąpiło domknięcie systemu i przejęcie przez niszczących Polskę renegatów i zdrajców kluczowych instytucji w państwie, takich jak urząd prezydenta, Narodowy Bank Polski, Rzecznik Praw Obywatelskich czy dowództwo wszystkich rodzajów wojsk łącznie ze stanowiskiem szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Tylko osoba głupia, naiwna i kompletnie ślepa może nie dostrzegać beneficjentów tego krwawego zamachu stanu. Są oni nie tylko w rządzącej Polską koalicji zdrady narodowej, ale również w Moskwie i Berlinie. Jarosław Kaczyński już od ośmiu lat nie ma możliwości wpływania na żadną podlegającą rządowi instytucję, a po zamordowaniu jego brata i całej udającej się do Katynia delegacji, opozycja de facto nie dysponuje żadnym przyczółkiem, czyli ujmując to lapidarnie, nie ma już nic.

 

Lis i wszyscy lisopodobni bojówkarze Systemu wiedzą o tym doskonale. Ich zadaniem jednak jest przekonywanie Polaków, że żyjemy we wspaniałym demokratycznym państwie prawa, dla którego największym zagrożeniem jest silna opozycja. Sprawująca rządy absolutne koalicja PO-PSL oraz ich dwór forsując tezę, że w demokracji opozycja jest największym zagrożeniem i powinno się ją za wszelką cenę niszczyć oraz marginalizować i otaczać jak proponują, „kordonem sanitarnym”. Oni już od ośmiu lat powtarzają, że co złego to niemy tylko Kaczyński. Ci zaprzańcy sami sobie zadają kłam. W cywilizowanym świecie istnienie prawdziwej opozycji zdolnej do przejęcia władzy jest samym jądrem demokracji. Wychodzi na to, że wywodzące się z Magdalenki łże elity to zwykłe wytresowane przez Kiszczaka, Jaruzelskiego i Pożogę totalniackie tępe łby.

 

Mamy, więc w Polsce pełzającą dyktaturę, której celem nie jest dobro wspólne, ale rządy uprzywilejowanej mniejszości kierującej się tylko własnym interesem. Warto ostro i zdecydowanie powiedzieć, że Lis jest znaczącym, ale tylko trybikiem w tej całej propagandowej machinie, której cel jest identyczny z tym wyznaczonym wydawanemu w hitlerowskich Niemczech tygodnikowi Der Stürmer.

Jego rolą jest wskazywanie Polakom palcem współczesnego wstrętnego i obrzydliwego Żyda, którego można obarczyć odpowiedzialnością za całe zło tego świata. Tym zbiorowym Żydem jest dla Lisa i jego protektorów, PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

 

Redaktor naczelny Der Stürmera, Julius Streicher, został powieszony 16 października 1946 roku w Norymberdze. Oczywiście nie wzywam do zaciągnięcia Lisa na szubienicę, ale wiem jedno. On i jemu podobni w prawdziwej i wolnej już Polsce powinni zostać potraktowani, tak jak chore komórki i tkanki traktuje system immunologiczny zdrowego człowieka.

 

Bartłomiej Sienkiewicz nie odkrył Ameryki mówiąc, że polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. On po prostu opisał stan faktyczny. Wynajętemu przez reżim pałkarzowi Lisowi wypadałby zadać jedno pytanie. Skoro – sądząc po okładce – tak zależy mu na zdrowym funkcjonowaniu instytucji państwowych to, dlaczego nie pochyla się nad nimi z dziennikarską troską? Właściwie nikt z tej dziennikarskiej psiarni zajętej ściganiem opozycji nie zauważa upadku polskiej państwowości. Dlaczego nie było takiej wrzawy jak po słowach Sienkiewicza, kiedy o wiele bardziej dosadnie stan państwa i jego instytucji opisał ówczesny szef MSWiA, Jerzy Miller podczas spotkania z rodzinami smoleńskimi?

Andrzej Melak: – Czy Pan wie, że zgadzając się na konwencje chicagowską pozbawiliśmy się wpływu na cokolwiek?

Jerzy Miller: I o to właśnie chodziło. My za nic nie odpowiadamy. Nie ponosimy odpowiedzialności za ostateczny raport. To dla nas idealny układ.

 

Czy dociera do nas przerażający wydźwięk tych słów? Oto wysoki urzędnik państwowy w randze konstytucyjnego ministra, w obliczu największej po drugiej wojnie światowej narodowej tragedii i głosach opinii publicznej domagających się prawdy mówi wprost, że „o to właśnie chodziło”, żeby nie mieć na nic wpływu i za nic nie odpowiadać.

Pałkarzu do wynajęcia, Tomaszu Lisie pytam: Czy to Jarosław Kaczyński niszczy instytucje państwa czy może raczej hołota, która dorwała się do władzy? Czy to opozycja jest zagrożeniem dla państwa czy raczej zdradziecka złodziejska władza i podobni do ciebie jej dziennikarscy lokaje i kamerdynerzy? Nie łudźmy się. Rządzący Polską obóz zdrady narodowej prędzej przekaże stery państwa w ręce obcego okupanta niż odda je polskiej opozycji, która mogłaby pociągnąć ich do odpowiedzialności.

 

Chcę jednak zakończyć ten tekst bardziej optymistycznym akcentem. Te dzikie ataki na opozycję i Jarosława Kaczyńskiego przypominają zachowanie szczura, który wyczuwa, że za chwilę zapędzony zostanie do kąta, z którego nie ma już ucieczki. Oni są coraz bardziej sparaliżowani strachem i zaczynają rozumieć, że jest to już tylko gra na czas. Szkoda, że spora część polskiego społeczeństwa jest ciągle jakaś taka otępiała i zachowująca się niczym czyściciele kanałów ściekowych w Kalkucie, którzy z czasem tak przyzwyczajają się do otaczającego ich potwornego smrodu, że już go nawet nie czują.  III RP cuchnie rozkładem, a System i jego słudzy trzęsą portkami. Czy to czasami nie o pałkarzu i tchórzu Lisie oraz jemu podobnym tak pisał K.I. Gałczyński?

 

Posłuchajcie, o dziatki,
bardzo ślicznej balladki:

Był sobie pewien pan,
na twarzy kwaśny i wklęsły,
miał portek z piętnaście par
(a może szesnaście)
i wszystkie mu się trzęsły

 

Gdy wieje wiatr historii,
ludziom jak pięknym ptakom
rosną skrzydła, natomiast
trzęsą się portki pętakom.

 

Artykuł opublikowany w tygodniku Warszawska Gazeta

Nowy numer Polski Niepodległej już w kioskach

Dla Wirtualnej Polonii autor

Mirosław Kokoszkiewicz

 

 

 

Reklamy

Komentarzy 11 to “Mirosław Kokoszkiewicz: Piękne ptaki kontra pętaki”

  1. Grzegorz Braun: „Gdy wygram przywrócę w Polsce normalność!” – wywiad z kandydatem na prezydenta RP said

    Grzegorz Braun: „Gdy wygram przywrócę w Polsce normalność!” – wywiad z kandydatem na prezydenta RP

    by thepolandtimes · Kwiecień 25, 2015

    BraunKrystian Żelazny – Witamy ponownie. Dziś, w przeciwieństwie do wywiadu sprzed dwóch miesięcy już bez najmniejszej nutki niepewności możemy powiedzieć, iż rozmowa prowadzona jest z kandydatem na urząd Prezydenta RP. Będzie Pan ubiegać się o możliwość zamieszkania w Pałacu Namiestnikowskim. Wymowna nazwa dla siedziby głowy państwa polskiego, nieprawdaż?

    Grzegorz Braun – A otóż w tym rzecz właśnie, by głowa państwa NIE była u nas zaledwie „namiestnikiem” rządzącym z nadania obcych stolic – ale żeby wreszcie jasno i bez niedomówień artykułowana była polska racja stanu. Klientelizm, który niepodzielnie panuje w elitach IIIRP, prowadzi nas do kolejnej katastrofy dziejowej – niezależnie od tego, czy klamka, u której wieszają się nasi „namiestnicy” umocowana będzie na Kremlu, czy w Białym Domu. Ja chcę Polski suwerennej – państwa, które w polityce wewnętrznej przestrzega równości wobec prawa, a w polityce zewnętrznej skutecznie egzekwuje zasadę wzajemności.

    Krystian Żelazny – Wielu nie dowierzało, że może Pan bez pomocny jakichkolwiek struktur partyjnych oraz przy ogólnej „nagonce” mediów głównego nurtu zebrać wymagane 100 tys. podpisów. Jak Pan zatem tego dokonał?

    Grzegorz Braun – Proszę o to pytać tych wszystkich moich rodaków, którzy w kraju i w szerokim świecie zaangażowali się w tę akcję. Sam się dziwię – jak pomimo takiej blokady medialnej udało się temu pospolitemu ruszeniu osiągnąć taki poważny efekt. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy nań zapracowali.

    Krystian Żelazny – Dwa miesiące to w przypadku kampanii prezydenckiej długi okres. Wiele spotkań, rozmów z wyborcami, mediami. Czy utkwiło Panu w tym czasie coś szczególnego?

    Grzegorz Braun – Z jednej strony poznałem tylu Polaków, którym Polska jeszcze się nie znudziła, że moje nadzieje na przyszłość poważnie wzrosły. Z drugiej – kontakt z mediami codziennie uświadamia mi skalę wyzwania. Nieustannie bowiem przeciwko wolności i godności Polaków pracuje na pełnych obrotach ta fabryka kłamstwa, którą współtworzy większość mediów działających na naszym terytorium.

    Krystian Żelazny – Skoro jesteśmy już przy wydarzeniach kampanijnych. Zapewne obserwuje Pan zmagania swoich konkurentów, liczne ich wpadki, czy też ciekawe zdarzenia. Pokusi się Pan o stwierdzenie, który z kandydatów prowadzi najlepszą kampanię prezydencką?

    Grzegorz Braun – Nieskromnie zaryzykuję twierdzenie, że jeśli za kryterium oceny przyjmiemy stosunek sum wydatkowanych na kampanię do liczby pozyskanych zwolenników, to niewątpliwie moja kampania jest najbardziej wydajna (śmiech).

    Cezary Żelazny – Jeśli można zadam teraz pytanie w pełni bliskie mi – emigrantowi. Wiadomo, że jako prezydent nie będzie miał Pan tak istotnego wpływu na politykę gospodarczą naszego kraju jak choćby premier. Mimo wszystko proszę powiedzieć, jakie widzi Pan rozwiązania systemowe, które pozwoliłyby rzeszom naszych rodaków na powrót do kraju?

    Grzegorz Braun – Trzeba po prostu pilnie wyeliminować te wszystkie przyczyny, wyplenić te wszystkie plagi, które są przyczyną utrapień, nędzy, a więc i tak masowej emigracji Polaków. Przede wszystkim: dość wyzysku fiskalnego i talmudyzmu biurokratycznego! Trzeba zdjąć z polskich pleców te ciężary podatkowe i proceduralne, które i pracobiorców i pracodawców zniechęcają do działania w Polsce.

    Cezary Żelazny – Jest Pan zwolennikiem Intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla Polski. W dobie laickiej wizji państwa jaka jest forowana przez różne siły już od czasów Rewolucji Francuskiej taka postawa wielu wyborcom wydaje się być śmieszną. Proszę uzasadnić, dlaczego wspomniana inicjatywa jest dla Polski tak ważna?

    Grzegorz Braun – Przysłowie powiada: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Ta zasada działa niewątpliwie w życiu prywatnym – czemu miałaby nie działać w życiu zbiorowym? Jeśli się komuś zdaje, że to rzeczy nie na dzisiejsze czasy, to proszę czytać preambułę nowej węgierskiej konstytucji – zaczyna się ona od słów: „Boże, błogosław Węgrom”. Czemu i my nie mielibyśmy prosić o to samo?

    Krystian Żelazny – Skoro weszliśmy już na temat związany bezpośrednio z kwestią monarchii. W Pana poglądach obserwujemy tutaj niezwykłą konsekwencję. Uznaje Pan ustrój monarchistyczny za najbliższy ideałowi. Grzegorz Braun zarzeka się jednak, iż nie chce panować, powiada: „chcę umrzeć jako poddany”. Piękna wizja, ale na ile w naszym kraju możliwa do zrealizowania i kto powinien zatem zostać królem Polski?

    Grzegorz Braun – Proszę raczej zastanowić się nad realną alternatywą. Obawiam się, że jeśli w porę nie wymodlimy powrotu króla, to skończymy pod rządami jakiejś zwykłej, świeckiej junty. Więc módlmy się i działajmy na rzecz realizacji piękniejszego scenariusza. Króla tylko Pan Bóg dać może, więc kwestie personalne to nie nasze zmartwienie. Martwmy się raczej o to, czy dosyć jest wiernych poddanych, zwłaszcza rycerstwa (na miarę XXI stulecia), które gotowe będzie stanąć przy tym, który Koronę Polską zechce podnieść i zdoła utrzymać.

    Braun2Krystian Żelazny – Wróćmy do tematu bliskiego każdemu emigrantowi. Jeden z Pana konkurentów, Jacek Wilk jest gorącym orędownikiem wprowadzenia tzw. polonijnych okręgów wyborczych do Sejmu i Senatu RP. Jakie jest Pana stanowisko w tej kwestii?

    Grzegorz Braun – W ślad za Stanisławem Michalkiewiczem już dawno jednoznacznie opowiedziałem się też za stałym udziałem Polaków z zagranicy w krajowych organach przedstawicielskich.

    Krystian Żelazny – Jak chciałby Pan z kolei wykorzystać wielki potencjał jaki drzemie w amerykańskiej Polonii? Mowa tutaj nie tylko o ponad 10 milionach ludzi przyznających się do polskich korzeni. Nasza społeczność uchodzi także za jedną z najbardziej zamożnych. Przez lata Polacy byli rozbijani przez agenturę PRLu, obecnie też nic nie wskazuje na to, aby rząd Ewy Kopacz przyczyniał się do wzmocnienia naszej pozycji w USA.

    Grzegorz Braun – Komuniści zrobili wiele, by emigrację zdezintegrować i odsunąć, rządy post-peerelowskie to dzieło kontynuowały – najwyższy czas przestać trzymać Polonię na dystans. Wielokrotnie wyrażałem przekonanie, że do pomyślnego rozstrzygnięcia sprawy polskiej potrzebny jest powrót nowej „błękitnej armii” – bez żywego i bezpośredniego zaangażowania emigracji w życie polityczne Kraju. Co zresztą wcale nie musi we wszystkich przypadkach oznaczać powrotu w sensie dosłownym, geograficznym. W rozmowach z członkami Kongresu Polonii Amerykańskiej niejednokrotnie wyrażałem przekonanie, że KPA powinien otworzyć stałe „przedstawicielstwo dyplomatyczne” w Warszawie.

    Krystian Żelazny – Fatalna polityka względem Polaków zamieszkałych na Zachodzie to jedno. Można to bardzo naciągając fakty usprawiedliwić tym, że niby sami sobie jesteśmy winni, opuściliśmy kraj… Niemniej co z naszymi rodakami, których to Polska, że tak to ujmę opuściła. Miliony Polaków na Kresach, Zaolziu. Koncepcja polityki, jak to Pan zwie „rządu warszawskiego” dąży do całkowitego wykorzenienia polskości z Wilna, Grodna, Dyneburga, czy Lwowa. Ma to pomóc uregulować dobre stosunki z sąsiadami. Giedroyć jest tutaj tylko przykrywką, czy rzeczywiście mamy władze o nie najwyższym poziomie intelektualnym?

    Grzegorz Braun – To nie jest kwestia nierozgarnięcia, nieuwagi – to są po prostu zdrajcy u władzy. Co się tu święci, to widać dobrze, kiedy porównamy formalności, jakie przejść muszą Polacy ze Wschodu pragnący osiedlić się w Ojczyźnie – w porównaniu z tą szybką ścieżką, jaka przysługuje tysiącom aplikujących o uznanie, czy nadanie obywatelstwa Polskiego w Izraelu, czy wobec krajowych organów władzy z powołaniem się na pochodzenie żydowskie. Tu jest rażąca dysproporcja. Co do Polaków na Litwie, Białorusi, Ukrainie – władze warszawskie traktują ich po prostu instrumentalnie. Ich interesy są tanio wyprzedawane i podporządkowywane doraźnym koniunkturom politycznym. Z tym trzeba skończyć.

    Cezary Żelazny – Kwestia Kresów nieodzownie wiąże się z innym tematem. Ukraina, Donbas i problem „Rzezi Wołyńskiej”. Każdy kto krytykuje politykę polskich władz prowadzoną względem obecnego rządu na Ukrainie uznawany jest zrazu za „ruskiego agenta”. Wśród wielu polityków i dziennikarzy polskich przeradza się to wręcz w fobię. Niemniej odpowiedzmy sobie uczciwie, czy za przyjaźń uchodzą relacje gdzie z jednej strony nadstawia się za domniemanym przyjacielem karku, a w ramach odwdzięczenia dowiadujemy się, iż UPA to organizacja bohaterska? Żeby tylko na tym przykładzie poprzestać…

    Grzegorz Braun – Jako reżyser-dokumentalista nasłuchałem się świadectw ocalonych z rzezi wołyńskiej. Odpowiem więc krótko: prawda o ludobójstwie Polaków na Kresach nie może być przedmiotem jakichkolwiek targów – pamięć pomordowanych nie może być wyprzedawana za miraż jakichkolwiek zysków politycznych. Zwłaszcza, że i zyski te okazują się coraz bardziej problematyczne. W tej sprawie wypowiedziałem się szerzej odpowiadając na pytania Kresowiaków i Wołyniaków postawione mi jako kandydatowi na najwyższy urząd – i do tych odpowiedzi, jednoznacznie potępiających i sama zbrodnię, i jej przemilczenie, odsyłam.

    Krystian Żelazny – Janusz Korwin – Mikke we wcześniejszej rozmowie z nami zastrzegł, że nie dopuści do tego by wykorzystywać choćby Polaków na Litwie w charakterze V kolumny. Jaki ma Pan stosunek do tego typu pomysłów, które mogłyby dopomóc scaleniu i zbudowaniu silnej społeczności polskiej, która czując więzy z Rzeczpospolitą przyczyniałaby się do wspomagania realizacji naszych interesów państwowych nie tylko na Wileńszczyźnie, ale też na Białej, Czarnej czy Czerwonej Rusi?

    Grzegorz Braun – Są dwa klucze do tej sytuacji. W polityce wewnętrznej – po porostu wyzwolenie i wzmocnienie Polski. Polska jako kraj wolny od wyzysku fiskalnego i talmudyzmu biurokratycznego szybko podniesie się na tyle, by dawać oparcie również naszym rodakom żyjącym poza aktualnymi granicami Post-PRL-u. W polityce międzynarodowej zaś – kluczem jest dla nas Białoruś. Unormowanie, urealnienie kontaktów – przede wszystkim gospodarczych – na tym kierunku będzie wpływało normująco i ożywczo na nasze stosunki także z innymi państwami. Kiedy Mińsk i Warszawa zaczną wreszcie robić ze sobą dobre interesy, wówczas i w Wilnie dwa razy zastanowią się, zanim podejmą kolejną antypolską kampanię. I w Kijowie dwa razy pomyślą, zanim znów uczczą minuta ciszy w parlamencie jakiegoś mordercę Polaków.

    Krystian Żelazny – Wróćmy jeszcze do polityki krajowej i kampanii. Jak Pan odbiera prezydenturę Bronisława Komorowskiego?

    Grzegorz Braun – Proszę czytać nową książkę Wojciecha Sumlińskiego poświęconą tej kreaturze sowieckich i postsowieckich służb. Tego człowieka trzeba po prostu jak najpilniej odsunąć od wszelkiego wpływu na los narodu. Najbardziej odpowiednie dlań miejsce w państwie, to ulica Rakowiecka w Warszawie.

    Braun3Krystian Żelazny – Grzegorz Braun wygrywa majowe wybory prezydenckie i…

    Grzegorz Braun – Będzie się działo… (śmiech). Po prostu zacznie wracać normalność: wolność, ze szczególnym uwzględnieniem wolności gospodarczej, równość wobec prawa i wzajemność w stosunkach z innymi państwami. Trzeba pilnie zadeklarować neutralność w wojnie ukraińskiej. Na 1050-lecie Chrztu Polski trzeba też pilnie podjąć narodowy rachunek sumienia i odprawić nowennę – w drodze do Intronizacji. Trzeba zmienić bez mała wszystkie zasadnicze akty prawne, które organizują – a właściwie dezorganizują – nasze życie. Trzeba dać Polakom nową, nadająca się do czytania konstytucję, nową ordynację wyborczą i podatkową, itd. itp. Mnóstwo pracy.

    Cezary Żelazny – Jaki jest tutaj Pana stosunek do Unii Europejskiej i waluty euro?

    Grzegorz Braun – Nie ma się do zastanawiać nad rozlanym mlekiem: należy wszcząć procedurę secesyjną z Eurokołchozu.

    Krystian Żelazny – Załóżmy, że wyjdziemy z Unii, co dalej?

    Grzegorz Braun – Handlujmy i układajmy się z kim się da, ale nie rezygnujmy z własnego państwa.

    Krystian Żelazny – Niedawno Bronisław Komorowski ratyfikował Konwencję antyprzemocową. Motywował to m.in. tym, iż nie chcemy stać w ogonie europejskiego postępu. Faktem jednak jest to, że jesteśmy dopiero 10 krajem w UE, który wprowadził jej postanowienia w życie. PiS straszy tutaj Sodomią, czy rzeczywiście mamy się czegoś strasznego tutaj obawiać?

    Grzegorz Braun – Podpisując tę konwencję Komorowski zobowiązał się w naszym imieniu m.in. do zwalczania „stereotypu” normalnej rodziny. Bo, jak wiadomo, w całej tej tzw. konwencji antyprzemocowej nie o przemoc chodzi, ale o wprowadzanie ideologii gender do ustroju państwa. I temu właśnie trzeba się stanowczo przeciwstawiać.

    Krystian Żelazny – Pytaliśmy o to w poprzednim wywiadzie, niemniej ponowię je i tutaj. Wydaje się o tyle zasadne, że rywalizacja kampanijna mogła w ostatnim czasie wiele zmienić. Czy w jesiennych wyborach do Sejmu i Senatu widzi Pan realną szansę na stworzenie jednego bloku antysystemowego z Grzegorzem Braunem, Jackiem Wilkiem, Marianem Kowalskim, Januszem Korwinem–Mikke i Pawłem Kukizem?

    Grzegorz Braun – Odpowiem dyplomatycznie, że podjęte przeze mnie w ostatnich miesiącach i tygodniach starania o poszerzenie frontu działania, nie przyniosły, jak na razie, żadnych rezultatów. Z wielu stron dostrzegam raczej przemożną wolę uprawiania detalicznej polityczki – z marnowaniem szansy na poważną, hurtową transakcję polityczną. A moim zdaniem teraz właśnie jest czas na taki poważny, wizjonerski ruch, który wyłamywałby się poza ramy tego scenariusza, który dla nas inni piszą.

    Cezary Żelazny – Na koniec pozwólmy sobie jeszcze na małą wróżbę. Co się stanie jeśli Bronisław Komorowski uzyska reelekcję?

    Grzegorz Braun – Będzie to oznaczało milowy krok na drodze do realizacji scenariusza rozbiorowego – kolejny etap konstytuowania się kondominium rosyjsko-niemieckiego pod żydowskim zarządem powierniczym na naszym terytorium.

    Krystian Żelazny / Cezary Żelazny – Dziękujemy za rozmowę i życzymy pomyślnego wyniku i to nie tylko w tych najbliższych wyborach.

    Grzegorz Braun – Również dziękuję i wierzę, że w maju Polonia dokona właściwego wyboru.

    Wywiad przeprowadzili Krystian Żelazny / Cezary Żelazny

    Grzegorz Braun – reżyser, dokumentalista, nauczyciel akademicki, publicysta. Bezpartyjny kandydat na urząd Prezydenta RP. Żonaty.

  2. No tak…Tylko jak wytlumaczyc fakt, ze opozycja i okupant zgodnie uwalili Polakow na swiadczenia i odszkodowania dla zydow…Przypomne: za faszyzm i bolszewizm i mienie zydowskie podczas okupacji niemiecckiej…A to dopiero poczatku, bo roszczeniom nie bedzie konca…

    Trzeba tez przypomienc, ze ta opozycja w osobie Kaczynskich byla dobrana przez kiszczaka do magdalenki…

  3. Ukraina chwali mordy i ludobójstwo! said

    http://warszawskagazeta.pl/felietony/jadlospis/item/1453-ukraina-chwali-mordy-i-ludobojstwo

  4. Wawel na razie bez flagi said

    Ze zdumieniem i z rozżaleniem przyjąłem podaną przez „Dziennik Polski” informację, że Dyrekcja Zamku Królewskiego na Wawelu – Państwowych Zbiorów Sztuki nie widzi podstaw prawnych do stałego wywieszenia państwowej flagi w miejscu symbolizującym polską historię i majestat Rzeczypospolitej.

    http://www.naszapolska.pl/index.php/categories/polska/18533-wawel-na-razie-bez-flagi

  5. PAWEŁ PIEKARCZYK O Platformie Obywatelskiej said

  6. Alina said

    4 Wawel na razie bez flagi

    Jest to oczywiste! Jesteśmy w Polsce, a Wawel póki co jest tylko zabytkiem i byłą siedzibą królów Polski. Póki co nie jest siedzibą żadnego urzędu więc nie ma potrzeby wywieszania polskiej flagi.
    Jeśli kiedyś dojdzie wreszcie do realizacji projektu, którego makieta wykonana m.in. przez S. Wyspiańskiego na początku XX wieku znajduje się w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie, to na Wawelu powinno być wiele polskich flag.
    Wywieszenie polskiej flagi na Wawelu mogłoby sugerować, że jakiś ważny urząd tam jest, albo, że Wawel jest polska wyspą wydzieloną w jakimś obcym terenie.

    Nie wolno zapominać, że przez całą wojnę siedzibę polskich królów kalał Hans Frank z rodziną.
    Kraków usiłuje ten fakt historyczny wymazać ze świadomości współczesnych turystów. A przecież był to pierwszy prawdziwy europejczyk, posługujący się tym samym europejskim językiem co wczorajsza gościówa Angela Merkel. Pozostała po nim smuga zbrodni.
    Jeszcze za Gomułki i Gierka Niemcy mogli zwiedzać Wawel w dużo większym zakresie niż polskie dzieci.

  7. Tadeusz Sikora - Żołnierzom NSZ said

  8. Tusk nadal chce oderwać Kaszuby od Polski? said

    Tusk chciał oderwać Kaszuby od Polski. Wywiad z wieloletnim działaczem kaszubskim – Ryszardem Śnieżką.

    Polacy, zaszokowani niszczeniem wszystkiego, co polskie, przez rząd PO z Tuskiem na czele, budzą się ze snu okłamywania ich i coraz powszechniej włączają się do walki przeciwko antypolskim działaniom władz. Na tej fali coraz większego rozgłosu nabiera sprawa działalności Tuska, działalności zmierzającej do oderwania od Polski znacznych terenów, określanych mianem „Kaszub” i „Śląska”. W „Naszej Polsce”, nr 40 (519), opublikowano materiał pod tytułem „Tusk chciał oderwać Kaszuby od Polski”, przypominając o niezmiernie ważnym antypolskim publicznym wystąpieniu Tuska już w 1992 roku. W dniach 12-14 czerwca 1992 roku, Donald Tusk uczestniczył w II Kongresie Kaszubskim w Gdańsku. 13 czerwca 1992 r. do uczestników Kongresu wygłosił Tusk programowe przemówienie zatytułowane „Pomorska idea regionalna jako zadanie polityczne”. Przedstawił w nim program pełnej autonomii Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać nie tylko własny rząd, ale i własne wojsko oraz własny pieniądz. Na takie dictum obecni ks. prof. Janusz Pasierb, posłowie z WAK Alojzy Szablewski i Feliks Pieczka, szefowie Wielkopolan i Górnośląska oraz inni wyrażali swoje oburzenie, gdyż oni nie widzieli Kaszub poza Polską ani Polski bez Kaszub.

  9. prawda wychodzi bokiem !!! said

  10. Julka said

    Marny jest przekrój naszego społeczeństwa. Ptaki wyfrunęły za chlebem, trochę zostało, ale cóż to znaczy wobec armii uwikłanych wcześniej emerytów – współpracowników układu oraz siły chamów z powyższego zestawienia! Emerytom, słuchaczom Radia Maryja stręczy się fircykowatego Dudę, którego nauczono roli w prowadzonej kampanii, i który de facto chce wprowadzić kosmetyczne poprawki do istniejącego od lat układu. Z góry wiadomo, że żadne retusze nie zmienią gnijącego systemu i państwa. Pocieszam się słowami GBrauna „jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści”.

  11. Basia 1 said

    Ten Ryszard Snieżko na Kaszuba NIE WYGLADA. Piszę z Gdańska.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: