Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

15 sierpnia. Święto Wojska Polskiego i rocznica Bitwy Warszawskiej

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-08-15

15-sierpniarocznica-bitwy-warszawskiej

Bitwa warszawska (pot. cud nad Wisłą) – bitwa stoczona w dniach 13-25 sierpnia 1920 w czasie wojny polsko-bolszewickiej zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i przekreśliła plany rozprzestrzenienia rewolucji na Europę Zachodnią.

Kluczową rolę odegrał manewr Wojska Polskiego oskrzydlający Armię Czerwoną przeprowadzony przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, wyprowadzony znad Wieprza 16 sierpnia przy jednoczesnym związaniu głównych sił bolszewickich na przedpolach Warszawy. 

info-http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_warszawska_1920
Polish-soviet_war_1920_Aftermath_of_Battle_of_Warsaw

 za http://kliper25712.flog.pl/wpis/5397454/15-sierpnia-2012swieto-wojska-polskiego-i-92-rocznica-bitwy-warszawskiej

Reklamy

Komentarzy 11 to “15 sierpnia. Święto Wojska Polskiego i rocznica Bitwy Warszawskiej”

  1. jj said

    Co za bzdury Ginet-Piłsudzki opóźnił atak z flanki o prawie dwa dni i pozwolił swojemu pracodawcy wymknąć się z pułapki zastawionej przez gen. gen Rozwadowskiego i Hallera.
    „„„`A sam z artylerią i lotnictwem „wycofał się” na z góry upatrzone pozycje do swojej kochanki pod Krakowem.

    Jeszcze do lat 70 w szkołach uczyli, ze Ginet -Piłsudzki pracował u Lenina -Goldmana w drukarni Robotnika.
    Coś z ta pamięcia nietęgo???

  2. Stary Warszawiak said

    Ad Jj.
    Nikt nie zna Ginet – Piłsudzkiego bo to był pewnie jakiś dziwkarz i skurwiel.
    A w zwycięstwie nad bolszewicką swołoczą pomogła Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu sama Matka Boska.
    A Matka Boska byle komu nie pomaga.

  3. Minus said

    Szanowny Panie Stary Warszawiaku, nie da rady z endekami, jeszcze gorsi w bluzgach i skowytach komunoendecy, ci wielcy patrioci narodowi z PZPRu, od Piaseckiego, Moczara, etc., z nimi nie da rady rozmawiać, tylko co Pan się domyśla, a mi niepolitycznie wprost mówić przy ludziach.

    Proszę Pana Jj@ 1, tak, zgadza się, Marszałek wybył był na dwa dni. I q-wa co z tego? Amerykę Pan odkrywa? W podanym linku pod zdjęciem jak wół stoi dla tych co nie wiedzą:

    „W nocy z 8 na 9 sierpnia gen. Tadeusz Rozwadowski opracował rozkaz operacyjny specjalny nr 10 000, będący ostateczną modyfikacją planu bitwy warszawskiej. Zakładał on dodatkowe wzmocnienie Frontu Północnego i nakładał na 5 Armię gen. Sikorskiego poza zadaniami defensywnymi, również zadania ofensywne. Rozkaz kończył się słowami: … nogami i męstwem piechura polskiego musimy wygrać tę bitwę[6].

    12 sierpnia Józef Piłsudski opuścił Warszawę i udał się do Kwatery Głównej w Puławach. Przed wyjazdem złożył na ręce premiera Witosa dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. W liście do premiera zaznaczał, że jego zdaniem, skoro rozmowy pokojowe z bolszewikami nic nie dały, Polska musi liczyć na pomoc krajów Ententy, a te uzależniają ją od odejścia Marszałka. Witos jednak dymisji nie przyjął. „- przeczytał Pan zanim napisał kwiat swoich myśli?

    Ma Pan z serca potrzebę poplucia z okazji wygranej Bitwy Warszawskiej- kładę przedrewolucyjne, złote ruble przeciw guzikom, że o zawodach w obsrywaniu Dziadka nie zapomni w tych dniach Pan Mirosław Jan Wiechowski, ksywka Gajowy na swoim blogu https://marucha.wordpress.com/

  4. Stanisław said

    Ad j). Jak to się wlecze za Komuchami ich własna Historia i Ich Przodków.
    Nie do przecenienia jest Fakt że Psychiatra musiał by ponownie „iść na Studia”, by rozgryść co siedzi w tych zakutych Łbach Bolszewickich, co to służą „jedynemu bohu – diabłu”, jak obecna Masoneria Soviecka, nie pomijając Ukraińskiej OUN UPA.

  5. Kapsel said

    Cud nad Wisłą w Loreto

    W niewielkim włoskim miasteczku Loreto, w bazylice, znajduje się jedno z najpiękniejszych przedstawień Bitwy warszawskiej 1920 roku, określanej jako Cud nad Wisłą. W tym miejscu, jak nigdzie indziej, tradycja religijna i historyczna, splatają się ze sobą w sposób niezwykły. Paradoks historii sprawił, że w Loreto i okolicach, 24 lata po Bitwie warszawskiej, polscy żołnierze ponownie złożyli krwawą ofiarę w walce o wolność Polski i Europy.

    Piazza della Madonna w Loreto. Po prawej stronie fronton bazyliki, w głębi kopuła, pod którą znajduje się jedna z największych relikwii chrześcijaństwa – Domek z Nazaretu – ocalony przez Polaków.

    http://koszalin7.pl/st/hist/historia_701.html

  6. pugnus said

    Nie bylo zadnego cudu!Byla natomiast totalna mobilizacja Narodu Polskiego gdzie nastoletni gimnazjalisci zglaszali sie pod bron.Nazwanie tego zwyciestwa cudem jest policzkiem dla walczacego narodu!Cud natomiast to byl pod Moskwa 41′ ,bo w momencie kiedy armie niemieckie szykowaly sie do ostatecznego szturmu Moskwy to spadlo 2m sniegu a slupek rteci na termometrach spadl do -40 stopni! To byl dopiero cud!
    Panie Stary Warszawiaku.Po ukazaniu sie ksiazki Pajaka o Pilsudskim tylko ktos kto jej nie czytal ,lub zatwardzialy fanatyk moze bronic marszalka!Tezy przedstawione przez Pajaka zgadzaly sie sie z pogladami historyka szkoly krakowskiej M.Bobrzynskiego ,nawiasem ….pilsudczyka.Musial on potem za to swoje odcierpiec.Konkluzja z tych tez moze byc tylko jedna.:Pilsudski jest glownym sprawca kleski wzresniowej!Zeby sie nie rozwodzic ,bo temat jest wielowatkowy ogranicze sie do lotnictwa. W 1922r . za sprawa generalnego insp. wojsk lotniczych gen. Zagorskiego mielismy najsilniejsze w Europie lotnictwo!Gen. Zagorskiego po puczu kwietniowym( za angielskie pieniadze) …zamordowano! Braklo nam lotnictwa we wrzesniu nad Bzura ,kiedy ge.Kutrzeba rozpoczal kontrofensywe a posuwala sie ona do przodu do momentu ,kiedy zostala zatrzymana przez masowe uderzenie Stukasow ,w panice sciagnietych przez Niemcow z calego frontu!Ale nasi mysliwcy latali wtedy na PZL-11 ,ktore byly wolniejsze od wiekszoscvi niemieckich bombowcow!O innych rodzajch broni juz szkoda mowic.

  7. Kapsel said

    Czy Cud nad Wisłą to cud?

    Pan Bóg dyskretnie zostawił bilecik dla wierzących, żeby wiedzieli, jakie siły tam się naprawdę starły.

    W II Rzeczpospolitej 15 sierpnia obchodzono jako wielki triumf oręża polskiego, ale towarzyszyło temu też przekonanie o interwencji nadprzyrodzonej w trakcie bitwy, zwłaszcza, że data była znacząca – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Po wojnie bitwa znikła i jej nie było. Raz dlatego, że łupnia dostał bratni Związek Radziecki, a dwa – że data była znacząca – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Po upadku komunizmu wiktoria warszawska powróciła, ale przybyło takich, co – choć przecież istnieją – nie wierzą w cuda. Bitwa warszawska coraz częściej jest więc przedstawiana wyłącznie jako szczęśliwy splot okoliczności, jako wynik dobrego dowodzenia naszych, albo jako wynik złego dowodzenia tamtych. Tu łączność zerwana, tam manewr oskrzydlający, tu wysokie morale, tam zbytnia pewność siebie. I tak dalej.

    To wszystko prawda. Bitwa warszawska, zdaje się, nie była cudem zawieszającym prawa natury. Pod bolszewikami nie rozstąpiła się ziemia, nad polem bitwy nie pojawił się anioł z gorejącym mieczem. Tylko że brak dostrzegalnych rzeczy nadnaturalnych w jakimś wydarzeniu nie wyklucza zaangażowania sił niebieskich. Mało tego – siły niebieskie zdają się unikać ostentacji, gdy nie uznają jej za konieczną. Bóg ma za to, jak się zdaje, upodobanie w symbolach, w subtelnych znakach, czytelnych dla tych, którzy są w nie bezpośrednio zaangażowani, a dla innych to już niekoniecznie.

    Jednym z takich znaków bywa (choć też niekoniecznie) czyjaś data śmierci. Wielu świętych umierało w nieprzypadkowym momencie – jak choćby Jan Paweł II (pierwsza sobota, wigilia święta Miłosierdzia Bożego). Ale dla sceptyka to jest, oczywiście, przypadek. Takich „przypadków” jest szczególnie wiele 15 sierpnia lub w wigilię tej uroczystości. Tego dnia, lub poprzedzającego, zmarło wielu świętych i błogosławionych, którzy szczególnie ukochali Maryję – na przykład św. Jacek i św. Maksymilian Kolbe.

    Bóg przez takie rzeczy coś sygnalizuje, a już na pewno to, że wszystko na świecie jest pod Jego kontrolą. Wie o wszystkim i choćby człowiek siedział w bunkrze głodowym, nie jest sam. I Bóg w stosownym czasie „odda mu wieniec chwały”. Tym bardziej niemożliwe jest, żeby Bóg obojętnie patrzał na zmagania narodu z potwornym systemem, który chciał „rozszerzyć swoje błędy na cały świat” (jak o nadchodzącej Rosji bolszewickiej zapowiedziała Maryja w Fatimie). Jak wiemy, sowieckie błędy za dwie dekady ciężko zranią Polskę – ale to jeszcze nie teraz. Teraz – w 1920 roku – Polska dopiero wstawała z kolan. Gdyby wtedy została zagarnięta przez demoniczny system tworzącego się Imperium Zła, trudno przewidzieć, co by się stało. Ale Bóg przecież wiedział, co mogło się stać. Więc pozwolił Polakom zwyciężyć. I dyskretnie zostawił bilecik dla wierzących, żeby wiedzieli, jakie tam siły się naprawdę starły. Na bileciku widnieje data: 15 sierpnia.

    http://gosc.pl/doc/2641328.Czy-Cud-nad-Wisla-to-cud

  8. Minus said

    @6 Pan Pugnus. Pisze Pan: „Po ukazaniu sie ksiazki Pajaka o Pilsudskim…” świat wstrzymał bieg. A kto to jest Pan Henryk Pająk https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Paj%C4%85k z jego sensacjami, w gruncie rzeczy już dawno ogłoszonymi teoriami oraz ze spekulacjami, z których Pan Pająk przy okazji kolejnej książki się wycofuje. Można znaleźć na youtube polemiki i ludzi, którzy werbalizowali autorowi swoje odczucie nabicia w butelkę przy kolejnej wolcie. Te książki trafiając w niszę i specyficznego czytelnika jakoś tam pozwalają dorobić do emerytury. Nie mam nic przeciw temu, na zdrowie. Mnie poziom konfabulacji Pana Pająka kojarzy się ze wspomnieniowymi książkami Pana Siwaka. Można przeczytać i konfrontować, a nie traktować jako panaceum nawet nie na prawdę, a na udowadnianie swoich racji.
    Józef Piłsudski umarł w 1935, jego przesłaniem testamentowym było lawirowanie polityczne między dwoma wrogami Polski jak długo się da. Obarczanie Marszałka klęską wrześniową jest kolejną endecką mantrą. Za przewały z szemranymi zamówieniami na samoloty z Francji decydentów z obozu sanacji też jest wyłącznie odpowiedzialny Marszałek? A z IIRP chciał zrobić wielką stadninę koni wojskowych okraszoną fabrykami białej broni, prawda?
    Ten kociołek waśni nad dwiema narodowymi trumnami jest ciągle podgrzewany. I to działa, na nieszczęście. Komu to służy? Kim są ludzie dorzucający szczap?

  9. Minus said

    @3 wygrałem guziki! 🙂
    https://marucha.wordpress.com/2015/08/15/drugi-cud-nad-wisla/#more-52846 i niezawodna Myśl Polska w osobie Pana Rękasa; do bluzgania, gotowi, start!

  10. superkorba said

    Po pierwsze to nie geniusz Pilsudskiego zadecydowal o wygranej bitwie. Na zwyciestwo zlozylo sie kilka czynnikow. Pierwszy to polski radiowywiad ktory czytal sowieckie meldunki i dzieki ktoremu bylismy swietnie zorientowani w ich zamiarach, drugie plan bitwy opracowany przez generala Rozwadowskiego po trzecie pomoc rzadu wegierskiego w sprzecie wojskowym ktory dotarl na miejsce bitwy doslownie za piec dwunasta i po czwarte o czym morale i chec do walki zolnierza polskiego. Pilsudski wczesniej przed bitwa 12 sierpnia zlozyl dymisje na rece premiera Witosa.

  11. Minus said

    Dobrze, to idźmy dalej. Bitwę Warszawską wygrał dla Polaków Józef Stalin. Z http://www.bitwawarszawska.pl/index.php?cmd=zawartosc&opt=pokaz&id=68 :
    „Za klęskę wojsk rosyjskich w bitwie warszawskiej Tuchaczewski obciążał Józefa Stalina. Twierdził on, że dyrektywa Kamieniewa, dotycząca przekazania z Frontu Południowo-Zachodniego 1 Armii Konnej i 12 Armii pod jego rozkazy zablokowana została właśnie przez Stalina.
    Inni twierdzili (Szaposznikow, Budionny, Tuleniew, Golikow, Timoszenko, Woroszyłow), że rzeczywista odpowiedzialność spada na Tuchaczewskiego, który źle zorganizował operację zdobycia Warszawy.
    Znamiennym jest, że wszyscy w/w oficerowie przeżyli rok 1937, dosłużyli się wysokich stopni i dożyli długich lat. Ci zaś, którzy wskazywali, że winien jest Stalin, zakończyli swój żywot wraz z marszałkiem Tuchaczewskim w 1937 w ramach tzw. wielkiej czystki. ”

    Właściwie takie „odkrycia” powinno się wg obowiązujących norm neoendeckich, komunoendeckich, gajówkowych, frustratów post PRLowskich zaczynać paroma zdaniami pomyj na temat Dziadka i potem dopiero stawiać na stół światło ” swoich” odkryć. Porwiecie tłumy taką retoryką…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: