Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stan Tymiński: Trwanie po śmierci

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-12-21

trwanie po śmierciKiedy miałem 17 lat przeżyłem śmierć kliniczną co było dla mnie tak frapujące, że bardzo długo nie mogłem o tym mówić ani pisać. Musiałem dać sobie sporo czasu na dystans i refleksję tego wydarzenia. Niewielu ludzi miało takie doświadczenie i trudno było ich znaleźć aby je z nimi porównać i przedyskutować. Nasz język jest nieadekwatny do opisu jakie jest „życie” po śmierci. W podsumowaniu moich doświadczeń nasza dusza trwa bo trudno powiedzieć ze żyje – wiecznie.

Późno zimowym wieczorem wracałem z Warszawy do Komorowa kolejką WKD ze szkolną koleżanką Moniką Kaletą (obecnie mieszka w USA) i szarmanckim zwyczajem postanowiłem ją odprowadzić do domu. Za nami ze stacji poszło czterech nastolatków, których znałem z widzenia bo chodzili ze mną do tej samej szkoły podstawowej. W połowie drogi nagle zaatakowali mnie z tyłu. Instynktownie zacząłem się bronić pięściami i udało mi się w końcu stanąć plecami do siatki ogrodowej. Spojrzałem im prosto w twarze – spuścili wzrok i odeszli.

Ja też zacząłem iść w kierunku domu Moniki, ale po klikudziesięciu metrach nagle poczułem wilgoć na plecach i kiedy pod latarnią włożyłem tam rękę to była pełna krwi. Szczęśliwie pierwszy z brzegu dom miał dzwonek przy furtce i właściciele pozwolili nam wejść – mieli telefon aby zadzwonić na pogotowie. Stanąłem przy ścianie w przedpokoju, krew zaczęła wychodzić z moich ust, poczułem się słabo i osunąłem się przy ścianie aby usiąść na podłodze. Czułem że umieram i ręką dałem znak Monice aby przy mnie uklękła. Cichym głosem powiedziałem: „Przekaż mojej mamie że odszedłem bez bólu aby się o mnie nie martwiła”. Zaraz potem zamknąłem oczy, wszedłem w różowy tunel i szybko w nim posuwałem się do góry. Nagle obudziłem się w karetce, która mnie zawiozła na pogotowie w Pruszkowie gdzie dyżur miała dr. Kowalska, które mnie 17 lat wcześniej odebrała przy porodzie. Zaszyła mi ranę kłutą poniemieckim bagnetem na plechach. Miałem przebite lewe płuco a bagnet zatrzymał się 7 milimetrów od mego serca.

Po opatrzeniu rany na plecach położono mnie na wojskowych noszach na podłodze w osobnym pokoju. Zapadłem w sen a kiedy się obudziłem, okazało się że nosze są pełne krwi. Moje jęczenie (nie mogłem krzyczeć bo miałem płuca pełne krwi) ktoś usłyszał przez uchylone drzwi i znowu znalazłem się na stole operacyjnym, gdzie dr. Kowalska opatrzyła drugą ranę kłutą na prawym pośladku. Mogłem umrzeć drugi raz tej samej nocy z powodu ubytku krwi. Rano przewieziono mnie do szpitala na Pradze w Warszawie, gdzie trzymano mnie przez miesiąc czasu aby zapobiec infekcji.

Od tego czasu zawsze interesowało mnie co jest po wyjściu z tego różowego tunelu. Moja ciekawość została zaspokojona kiedy w Peru ponownie dwa razy
przeżyłem śmierć kliniczną i wyszedlem na drugą stronę z pełną świadomością i pamięcią tego co było.
Śmierć zaczyna się od wejścia w długi okrągły tunel, który prowadzi do wyjścia w zupełnie inny świat gdzie nie ma poczucia grawitacji, temperatury, głodu i materialnego bogactwa lub biedy. Czas jest praktycznie nieograniczony. Można trwać w czasie terazniejszym lub cofać się do tyłu wspomnieniami.

Pierwsza rzecz na którą zwróciłem uwagę to kojące białe światło w oddali. Zbliżyłem się do tego światła i było mi tak dobrze przy nim trwać, że przez długi czas stałem w tym samym miejscu. Byłem bardzo spokojny i szczęśliwy.

Wzmocniony i ośmielony tym wspaniałym światłem poczułem się pewniej i zacząłem wyczuwać moją nową sytuację. Okazało się że dzięki sile woli mogłem się przemieszczać w czasie przeszłym. Nagle zachciało mi się być na wojnie Napoleona z Rosją i stałem się obserwatorem bitwy między nimi. Z góry w żywych kolorach „widziałem” jak na filmie atak francuskich żołnierzy, strzelających z armat i karabinów. Wyczułem grozę tego momentu poprzez rozrywane ciała i trupy. Później mogłem porównać kolorystykę ich mundurów ze obrazkami armii francuskiej z tego okresu opublikowanymi na internecie.

Następnie chciałem być z moją ŚP. ukochaną babcią, która pojawiła się taka jak ją pamiętałem, dumna, spokojna i pełna prawdziwej miłości. Chciałem być z nią dłużej ale coś mnie nagliło do powrotu do mego ciała na Ziemi.

Kiedy nagle doszedłem do siebie rozumiałem że przeszedłem przez śmierć bez strachu. Pamiętam wszystko tak jak jakby to było dziś. Choć moja dusza nie miała ciała mój „umysł” pracował, pamiętał i potrafił odczuwać emocje i się z nich uczyć. Mogłem się przemieszczać w czasie, w przestrzeni bo moim motorem była siła woli. Miałem kolorowe wizje tego co chciałem „widzieć” i odczucie emocji tego co było.

Potem przez rok czasu nie mogłem sobie znależć miejsca na Ziemi ponieważ brakowało mi tego kojącego białego światła i niebiańskiego spokoju bez żadnych stresów.

Po roku przemyśleń postanowiłem wykorzystać mój czas na Ziemi do pomocy dla tych ludzi, którzy jej rzeczywiście potrzebują. Z czasem zrozumiałem że można pomóc tylko tym, którzy proszą o pomoc.

Nie rozmawiam o mojej śmierci klinicznej ponieważ nie ma wielu ludzi, ktorzy ją przeżyli. Po tych przeżyciach przestałem się bać śmierci a nawet się cieszę że któregoś dnia moja świadomość przejdzie w inny wymiar i będę miął nieograniczony czas na rozpamiętywanie moich emocji z czasu pobytu na Ziemi oraz dalsze refleksje i poznanie Wszechświata.

Zdecydowana większość ludzi panicznie się bo śmierci, która jest nieunikniona. Przychodzimy na ten świat sami i odchodzimy sami z bagażem naszych emocji. Jesteśmy na Ziemi aby je zebrać aby je potem rozpamiętywać i się z tego uczyć. Dlatego powinniśmy unikać negatywnych emocji. Nasza dusza po śmierci będzie się dalej rozwijać na drodze do doskonałości.

Nie wiem jaki jest cel doskonałości duszy ponieważ podczas mojej śmierci klinicznej nie „patrzyłem” w przyszłość. Podejrzewam jednak że taka „doskonała” dusza stanie się w końcu aniołem.

Nasze życie na Ziemi jest bardzo krótkie w porównaniu do miliardów lat istnienia kosmosu a jednak ma one wielkie znaczenie dla naszego rozwoju. Czasem myślę, że nasze życie jest jak sen, który będzie trwał dalej w innej rzeczywistości. Takie myślenie daje mi zaufanie do Wszechświata, który jest piękny nie tylko tutaj ale i potem.

Dlatego przestałem się smucić jeśli ktoś umrze bo wiem ze jest to naturalny proces, który daje możliwość dalszego rozwoju.
Jedyne o co musimy się starać na Ziemi to dobre emocje aby potem nie mieć żalu do samego siebie ponieważ złe czyny i negatywne emocje zahamują nasze dążenie do doskonałości.

Te doświadczenia wzmocniły moją wiarę w uniwersalnego Boga, którego chwalą wszystkie religie, jako twórcę wspaniałego wszechświata, który jest mozolnie przez nas odkrywany frontami matematyki i fizyki. Największe jednak możliwości człowieka to jego rozwój duchowy i bagaż wszystkich emocji, które zbieramy w czasie życia na Ziemi. Po śmierci zostawimy tu wszystkie nasze materialne zabawki i wejdziemy w inny wymiar rzeczywistości, który jest równie piękny i ciekawy.

Dla Wirtualnej Polonii

Stan Tymiński
Acton, Kanada 13 grudnia 2015
http://www.rzeczpospolita.com

Reklamy

Komentarzy 15 to “Stan Tymiński: Trwanie po śmierci”

  1. puls said

    Przepraszam panie Stanisławie Tymiński ale traktuję ten opis wyłącznie jako próbę literacką. Pojęcie o kulturze krajów Ameryki Południowej można sobie wyrobić na podstawie lektury „Sto lat samotności”, książki kolumbijskiego pisarza Marqueza.
    Opowieść w artykule jest osadzona w podobnym klimacie.

  2. NoTak said

    NIE, nie na podstawie „Sto Lat Samotnosci”. Nie na podstawie wizji Ameryki Pld lewaka.Dodatkowo: wizji, ktora dokladnie tym jest : POETYCKA WIZJA

  3. semperparatus said

    RE.1…A to niby dlaczego „próbę literacką”tylko…?Takich albo podobnych opisów są tysiące…na całym świecie…Świadczą one o tym że wszyscy przechodzą po tzw.”śmierci”…do tej samej wyższej rzeczywistości…i że-tak naprawdę-śmierć nie istnieje…A my jesteśmy istotami duchowymi…przebywającymi tylko chwilę w materialnym świecie…w celu zbierania doświadczeń i rozwoju…Ten fakt pociąga za sobą implikacje etyczne…bo jeśli jesteśmy istotami o naturze duchowej to tylko „kapitał duchowy”(czyli miłość i wiedza)ma rzeczywiste znaczenie…a wszystkie dobra materialne(pieniądze,domy,samochody…a także własne ciała)niedługo zostawimy „po tej stronie”…A więc…tego typu doświadczenia…skłaniają ludzi do praktykowania dobra i wiedzy właśnie…a są wrogiem postaw egoistycznych i materialistycznych…

  4. rysiu said

    Osoby które mają pewnego rodzaju lub całkowity brak wiedzy na ten temat, zapraszam do prześledzenia bardzo wzruszającej wypowiedzi profesora który kiedyś mówił że ci co wierzą w Boga to idioci. Po przeżyciu tego co przeżył pan Tymiński, ten że profesor nawołuje do powrotu do Boga i zapewnia że nie ma na świecie takiej siły która powstrzymała by go od drogi do Nieba . Naprawdę warto przejrzeć te dwa linki a trzeci link to prawdziwy cud.

  5. Hanusen said

    To taki trochę opis z kategorii New Age.
    A po śmierci wszyscy będą żyli długo i sczęśliwie…
    Uniwersalny Bóg? To znaczy jaki? Taki który jednocześnie zadowoli wyznawców wszystkich religii?
    Ciekawe co na ten temat powiedzieliby sataniści?
    Prawdę mówiąc to nie jestem ciekaw.

  6. semperparatus said

    Re.5 Niekoniecznie „długo i szczęśliwie”…bo to będzie zależało od ich postępków i myśli na Ziemi…jak pisałem…jesteśmy duszami nieśmiertelnymi ewoluującymi(rozwijającymi się) w różnych światach i wymiarach…Istnienie świadomości poza fizycznym ciałem można udowodnić na drodze eksperymentalnej…a jeśli „poza ciałem”to także w sytuacji zniszczenia ciała(po tzw.”śmierci”)…A etykietka „New Age”…to tylko nazwa…ważne są autentyczne doświadczenia ludzi dobrej woli…różnych ras i kultur…które mówią w przybliżeniu to samo co Pan Stanisław Tymiński…

  7. OSTOJA said

    http://www.nautilus.org.pl/?p=21pietro&id=215

  8. Hanusen said

    @6
    Nie kwestionuję tzw. „życia po śmierci”.
    Problem pojawia się w opisywaniu rzeczywistości tego co PO.
    Łatwo jest trafić na manowce.
    „New Age” to nie tylko etykietka, wiem coś o tym z własnego doświadczenia.
    Jeśli weźmiesz pod uwagę, iż tylko w jednym roku (po „obaleniu komuny”)
    Rosja została zalana setkami różnych sekt to musisz sobie uzmysłowić,
    że nie są to procesy naturalne i żywiołowe.
    Rozgrywa się prawdziwa bitwa o nasze dusze.
    Zalecam tylko daleko posuniętą ostrożność.
    Po „tamtej stronie” możemy znaleźć się w sytuacji kiedy pewnych błędów nie da się już „odkręcić”.

  9. semperparatus said

    To nie jest kwestia sekt…tylko niezbitych faktów…jak pisałem…możemy istnieć poza materialnym ciałem…i materialnym światem…i to jest fakt zasadniczy w tej całej układance….i to pociąga za sobą pozytywne moralne implikacje…które opisałem powyżej…..A że są nieuczciwi ludzie którzy oszukują maluczkich i w tej kwestii to niestety się zdarza…w każdej dziedzinie życia…

  10. Tyminski Stanley said

    yes, even Jews.

  11. bum bum said

    to opis lewaka, niestety… bog uniwersalny to bog masonow… chcial cos uklecic sentymentalnego na Boze Narodzenie, no i uklecił…

  12. semperparatus said

    Re.11 To opis rzeczywistych faktów!Występujących zresztą wiele tysięcy razy…w różnych częściach świata i u różnych ludzi…bardzo podobnych do siebie…tak jakby wszyscy byli w jednym miejscu(rzeczywistości)…A jeśli nie podoba ci się uniwersalność Boga(z dużej litery,profanie)to może byś wolał plemiennego Jahwe…kochającego tylko Żydów?Bóg ze swojej natury jest uniwersalny…i jest miłością…

  13. bum bum said

    napisane celowo mala litera, bo to nie Bog Chrzescijan, ten bog uniwersalny..
    opisy sa, tyle, ze nikt nie mowi o ” rozowym tunelu”.. ale to nikt ..

  14. Cieszy mnie taka rzeczowa dyskusja. W tym temacie mogłem napisać tylko tyle bo mojej felietony są ograniczone do 1000 słow. Pracuje nad ksiazka, ktora opisze niezwykle mozliwosci rozwoju czlowieka ale aby nie byc swiadkiem kontrowersji chyba bedzie opuiblikowana po mojej smierci:

    http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/swiadomosc-zyje-po-smierci-ciala-twierdzi-polska-uczona/xn2nx?utm_source=fb&utm_medium=fb_detal&utm_campaign=podziel_sie

    http://innemedium.pl/wiadomosc/fizyka-kwantowa-udowadnia-istnienie-duszy:

  15. semperparatus said

    Panie Stanisławie…ciekawy i budujący opis…dobrze że Pan go tu zamieścił…Dowodzi on-po raz kolejny-że śmierć nie istnieje…a my jesteśmy istotami duchowymi…I nie ma ważniejszej prawdy dla ludzi na tym świecie…niż ta powyższa…Ta prawda czyni nas lepszymi i mądrzejszymi…Dziękujemy,Panie Stanisławie…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: