Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Adolf Hitler: Moja walka. (część I, rozdział Ι)

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-04

Ponieważ nasi przyjaciele i adwokaci w Unii Europejskiej zza Odry dali znak, że publikowanie i czytanie dzieła p. Adolfa Hitlera „Mein Kampf” nie podlega już kodeksowi karnemu ani terrorowi międzynarodowych mediów – w tę pędy biegniemy w ich ślady (no bo kimże jesteśmy, by dyskutować z niemieckimi demokratami?) i zamieszczamy „Moją walkę” po polsku, w odcinkach cotygodniowych.
Włodek Kuliński/Wirtualna Polonia

2b5d6-o-adolf-hitler-570.

Tytuł oryginału Ι
Mein Kampf
Tłumaczenie
Irena Puchalska
Piotr Marszałek

Część I
Obrachunek

Słowo wstępne Adolfa Hitlera

9 października I921 roku, w cztery lata od jej powstania, Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza została rozwiązana, a jej działalność zakazana w całej Rzeszy.

I kwietnia I924 roku wyrokiem Sądu Ludowego w Monachium zostałem skazany i osadzony w twierdzy Landsberg nad Lechem.

To dało mi po latach nieprzerwanej pracy możliwość przystąpienia do dzieła, którego wielu się domagało, a które ja uważałem za pożyteczne dla ruchu. Tak więc postanowiłem wyjaśnić w tej książce cele naszego ruchu, a także przedstawić obraz jego rozwoju. Z niej będzie się można więcej nauczyć niż z jakiejkolwiek czysto doktrynerskiej rozprawy naukowej. Dało mi to sposobność przedstawienia swojej osobowości na tyle, na ile jest to potrzebne do zrozumienia idei tej książki i rozwiania sfabrykowanej przez żydowską prasę legendy mojej osoby.

Tą pracą zwracam się nie do obcych, ale do tych stronników ruchu, którzy należą do niego sercem i pragną jego zrozumienia.

Wiem, że ludzi łatwiej można pozyskać słowem mówionym niż pisanym i że każdy wielki ruch na tej ziemi rośnie w siłę dzięki mówcom, a nie wielkim pisarzom.

Jednakże w celu stworzenia podstaw jakiejś doktryny i jej ujednolicenia wewnętrzne zasady muszą zostać spisane. Może więc ta książka stanie się kamieniem węgielnym naszego ruchu, do którego i ja wniosę swój wkład.

Autor

ROZDZIAŁ I

W domu rodzinnym

Dzisiaj rozumiem, jak dobrze się stało, że los wybrał na miejsce mojego urodzenia Braunau nad Innem. To małe graniczne miasteczko leży między dwoma państwami niemieckimi, o których ponowne zjednoczenie należy zabiegać wszelkimi możliwymi środkami.

Niemiecka Austria musi powrócić do wielkiej niemieckiej ojczyzny i to nie z powodów ekonomicznych. O nie! Nawet gdyby z tego punktu widzenia ponowny związek był rzeczą obojętną – a także wtedy, gdyby aktualnie był szkodliwy – musi on nastąpić. Wspólna krew powinna należeć do wspólnej Rzeszy. Niemcy nie mają prawa zajmować się polityką kolonialną tak długo, jak długo nie będą zdolni do połączenia swoich synów we wspólnym państwie. Dopóki każdy Niemiec nie znajdzie się w granicach Rzeszy i nie będzie w stanie wyżywić się, dopóty nie będą mieli Niemcy moralnego prawa zdobywania obcych terenów, choćby to było korzystne dla poszczególnych obywateli. W ten sposób to małe miasteczko stało się symbolem wielkiego przedsięwzięcia.

Czy my nie jesteśmy tacy sami jak wszyscy Niemcy? Czy wszyscy nie stanowimy całości?

Ten problem zaczął wrzeć w moim dziecięcym umyśle. W odpowiedzi na swoje nieśmiałe pytania, byłem zmuszony z zazdrością uznać fakt, że Niemcy nie byli nigdy tak szczęśliwi, jak będąc członkami imperium Bismarcka.

W tym austriackim miasteczku nad Innem, mieszkali w końcu lat osiemdziesiątych minionego stulecia moi rodzice: ojciec był urzędnikiem państwowym, matka zajmowała się gospodarstwem domowym. Z tych czasów niewiele pozostało w moich wspomnieniach, gdyż wkrótce ojciec musiał opuścić na zawsze to miasteczko i podjąć pracę w Passau, w samych Niemczech.

Los austriackiego urzędnika celnego wymagał ciągłego podróżowania. Po pewnym czasie ojciec przeniósł się do Li n z u i tam doczekał emerytury. Kupił w Marktfleckens Lambach w Górnej Austrii gospodarstwo rolne i tym samym poszedł w ślady naszych przodków.

Wolą mego ojca było, abym został urzędnikiem państwowym. Był dumny z tego, co sam osiągnął i tego samego pragnął dla swego dziecka. Nie wyobrażał sobie odmowy: według niego niedoświadczony chłopiec nie mógł sam o sobie decydować. A jednak miało się stać inaczej. Pierwszy raz w swoim życiu, mając zaledwie jedenaście lat, musiałem stanąć w opozycji do ojca! Tak jak on był zdecydowany przeforsować swoje plany, tak ja byłem nieugięty w odmowie.

Nie chciałem zostać urzędnikiem. Żadne rozmowy czy poważne argumenty nie zmieniły mej niechęci. Nie chciałem być urzędnikiem i nie godziłem się zostać nim. Każda próba powoływania się na przykład mego ojca, mająca wzbudzić we mnie zachwyt i zainteresowanie tym zawodem, wywoływała jedynie przeciwny efekt. Nienawidziłem siedzenia w biurze nie pozwalającego być panem swojego własnego czasu; spędzenie całego życia na wypełnianiu formularzy wydawało mi się nudne.

Teraz, gdy dokonuję przeglądu tych lat, ujrzałem dwa zdarzenia, które uwidoczniły się w tym okresie najwyraźniej: I) stałem się nacjonalistą, 2) nauczyłem się rozumieć prawdziwy sens historii.

Stara Austria była państwem wielonarodowościowym.

W stosunkowo wczesnej młodości miałem możliwość wziąć udział w nacjonalistycznej walce w starej Austrii. Mieliśmy szkolną organizację i wyrażaliśmy nasze poglądy przy pomocy kwiatów chabru i czarno-czerwono-złotych barw. Pozdrawialiśmy się słowami „Heil”, a zamiast pieśni „Kaiserlied”, śpiewaliśmy, pomimo ostrzeżeń i kar, „Deutschland uber Alles” (Niemcy ponad wszystko – przyp. tłumacza). W ten sposób młodzież kształciła się politycznie, podczas gdy obywateli tak zwanego państwa narodowego nie łączyło nic więcej poza wspólnym językiem. Mimo to, oczywiście, nie zaliczałem się do obojętnych i stałem się wkrótce fanatycznym niemieckim nacjonalistą, jednak nie w dzisiejszym partyjnym rozumieniu tego słowa.

Rozwój w tym kierunku następował u mnie bardzo szybko, tak że już w wieku piętnastu lat rozumiałem różnicę między dynastycznym „patriotyzmem”, a narodowym „nacjonalizmem”. To ostatnie rozumiałem o wiele lepiej.

Czy my już jako chłopcy nie wiedzieliśmy, że to austriackie państwo nie darzyło nas, Niemców, w ogóle żadną miłością?

Nasza wiedza o metodach postępowania Habsburgów była potwierdzana każdego dnia przez codzienne doświadczenia. Na północy i na południu trucizna obcych ras zżerała ciała naszego narodu i nawet Wiedeń coraz mniej przypominał niemieckie miasto. „Dom Cesarski’, stawał się czeskim, gdzie tylko to było możliwe; wreszcie ręka bogini odwiecznej sprawiedliwości i nieubłaganej zemsty zadała śmierć największemu wrogowi niemieckości Austrii, arcyksięciu Franciszkowi Ferdynandowi. Zabiła go kula, której sam pomógł. To on był przecież głównym patronem ruchu, którego celem było uczynić z Austrii państwo słowiańskie.

Zarodek przyszłej wojny światowej i w istocie całkowita ruina Niemiec leżą w fatalnym połączeniu młodej niemieckiej Rzeszy z austriackim niby-państwem. W trakcie pisania tej książki będę musiał zająć się gruntownie tym problemem. Wystarczy tu jedynie stwierdzić, że od najwcześniejszej młodości byłem przekonany, iż zniszczenie Austrii jest koniecznym warunkiem bezpieczeństwa niemieckiej rasy, a ponadto, że poczucie narodowości w żaden sposób nie może być identyfikowane z dynastycznym patriotyzmem. Nieszczęściem niemieckiej rasy był przede wszystkim panujący dom Habsburgów.

Konsekwencjami tego stanu była gorąca miłość do mojej niemieckiej Austrii i głęboka nienawiść do austriackiego państwa.

Decyzja o wyborze zawodu zapadła szybciej, niż mogłem tego oczekiwać. W trzynastym roku życia straciłem nagle ojca. Zawał serca pozbawił życia tego jeszcze krzepkiego człowieka. Umarł bezboleśnie pogrążając nas w głębokim bólu. Nie powiodło mu się to, czego najbardziej pragnął – zapewnić swojemu dziecku egzystencję i tym samym uchronić go przed goryczą Życia, której sam zaznał.

Z początku nic się nie zmieniło. Matka zgodnie z Życzeniem ojca czuła się zobowiązana nadal kierować moim wychowaniem i kształcić mnie na urzędnika. la jednak, jak nigdy przedtem, byłem zdecydowany, że pod żadnym warunkiem nim nie zostanę.

Dlatego już w szkole średniej unikałem niektórych przedmiotów i w ogóle nauki. Z pomocą przyszła mi choroba i w ciągu kilku tygodni zdecydowały się losy mojej przyszłości. Ciężka choroba płuc spowodowała, że lekarz stanowczo odradzał podjęcie pracy w biurze. Musiałem przerwać naukę na jeden rok. To, o czym tak długo marzyłem, stało się rzeczywistością. Pod wpływem mojej choroby matka w końcu uznała, że po przerwie wrócę do szkoły realnej, a później będę mógł uczęszczać do akademii.

Były to najszczęśliwsze dni, jak przepiękny sen. I naprawdę miał to być tylko sen. Dwa lata później śmierć matki położyła kres tym wszystkim planom. Jej choroba od początku nie dawała wielkich nadziei na uleczenie, jednak jej śmierć była dla mnie wielkim ciosem. Swojego ojca czciłem, a matkę kochałem.

Ubóstwo i twarda rzeczywistość zmuszały mnie do podjęcia szybkiej decyzji. Skromne środki finansowe mojej rodziny prawie zupełnie się wyczerpały wskutek ciężkiej choroby matki. Przyznana mi sieroca renta nie wystarczała nawet na przeżycie, tak więc byłem zmuszony zarabiać jakoś na swoje utrzymanie.

Z walizką pełną ubrań i bielizny oraz determinacją w sercu pojechałem do Wiednia. Miałem nadzieję odmienić los, tak jak mój ojciec pięćdziesiąt lat wcześniej. Chciałem zostać „kimś”, ale w żadnym wypadku nie urzędnikiem.

cdn.

Reklamy

Komentarzy 16 to “Adolf Hitler: Moja walka. (część I, rozdział Ι)”

  1. akurat w sama porę. codziennie płoną w Niemczech domy azylantów powoli zbliżamy się do kryształowej nocy. historia znowu zatoczy kolo

  2. Ość said

    To warte .pdf-juta w całości.

  3. Ość said

    Szkopy to świetne narzędzie żydochazarii globalnej, jakoś nie mogą tego pojąć, że znowu kurwy chazarskie się nimi wyręczają i poświęcą ich na barłogu swojej władzy.

  4. Piotrx said

    „… i rozwiania sfabrykowanej przez żydowską prasę legendy mojej osoby”

    „Hitler założycielem Izraela?” – Hanecke Kardel
    http://holywar.org/txt/founder_of_Israel.pdf

    „Zanim przyszedł Hitler”- Dietrich Bronder
    http://www.forsite-verlag.de/uploads/media/Dietrich_Bronder_-_Bevor_Hitler_kam__1975_.pdf

  5. pugnus said

    „Mein Kampf” w wersji polskiej kupilem chyba gdzies pod koniec lat 90-tych na miejskim kiermaszu!Pozyczylem go koledze i poszedl w ludzi i tyle go widzialem.Pamietam ,ze jacys Rosjanie pytali sie sprzedawcy czy ma wersje po rosyjsku?

  6. Gość said

    Mein Kampf po Polsku – całość

    https://www.radioislam.org/historia/hitler/mkampf/pdf/pol.pdf

  7. narodowiec said

    Mein Kampf – najlepszy prezent dla Żyda na święto hanuki !!!!!!!!!!!!!!

  8. Analityk said

    @Gość

    Podany website w Kanadzie niedostępny!

  9. Bronisław said

    Re. 3. Dobrze Pan prawi Panie Ość! Ale pytam Pana czy dostrzega Pan fakt, iż obecnie wiele elit państwowych z
    rządami na czele – zwłaszcza Zachodu – „tak tańczy, jak im przygrywa syjonistyczna orkiestra?!!! A czy tkz. „elity polskie” w tym także PIS nie uczestniczą w tej „hulance”?!!!

    Gorąco Pana pozdrawiam!

  10. Z Nachorr said

    Ale bzdury ten szaleniec wypisywał! Teraz czekam jeszcze na publikację złotych myśli smurfa Ważniaka…

    @8 – Widocznie ta Kanada to jakieś za**pie

  11. Angela Merkel said

    http://www.bild.de/regional/hamburg/sexuelle-belaestigung/auf-der-reeperbahn-44017940.bild.html

    Arabi gwalca Niemry, prawdziwy genetyczny rynsztok.

  12. konfuzjusz said

    Młody Hitler był tak niezaradny i obawiał sie rozmawiać z ludźmi, że zatrudnił kolegę, aby ten sprzedawał po gasthausach pocztówki jego autorstwa. O żydach wyrażał sie z sympatią, mówiąc, że najlepiej mu sie z nimi współpracuje.

    Hitler był nienajgorszym malarzem realistą, z dobrym okiem do szczegółów i wyczuciem perspektywy, ale czy jego malunki miały artystyczna wartość, trudno powiedzieć,

    I więcej:

    https://www.google.com/search?q=Hitler+painings+images&oq=Hitler+painings+images&aqs=chrome..69i57.7495j0j1&sourceid=chrome&es_sm=122&ie=UTF-8

  13. konfuzjusz said

    Tak, Hitler był założycielem tego małego kraju. Niedwuznacznie na to wskazuje relacja uznanego historyka izraelskiego, TOma Segeva, w książce Siódmy Milion.

  14. Wiesiek said

    Bardzo dobry artykuł Panie Włodku. Warto Hitlera kontynuować dalej. Nic nie straciło na czasie to jego arcydzieło. Panie Włodku, proszę o więcej takich bardzo ciekawych artykułów.

  15. Work Buy Consume Die said

    Hitler chciał przede wszystkim zniszczyć nas- Słowian. Dobrze by było, aby tłumaczenie było z nieocenzurowanego przez żydów oryginału… Mam znajomego starej daty i on jasno mówi, że jego w szkole uczono o tym, że niemcy w obozach masowej zagłady likwidowali głównie Polaków (skąd obecnie tylu „potomków” ofiar wśród żydów, to przecież absurd nad absurdy!). Nie dajmy się omamić tej „pięknej” idei, że Hitler chciał dobrze; chciał dobrze, ale tylko dla niemców i austriaków; wszystkich, którzy stali mu na drodze, przede wszystkim Słowian, musiano zlikwidować. Kwestia międzynarodowego żyda i światowej lichwiarskiej finansjery, to tylko jeden z wątków jego działań…

  16. czytelnik said

    Dziwne jest tylko, że oryginał ma blisko 800stron, a to tłumaczenie tylko 105?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: