Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Dokument Kopenhaski : ustala reguły wolnych wyborów w Europie – Podpisali i… schowali… W Polsce jest prawie nieznany…

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-11

Dokument Kopenhaski  –  tak  nazywa się ważny dokument międzynarodowy, podpisany przez Polskę, w kraju prawie nieznany,  który ustala reguły wolnych wyborów w Europie.

Ci,   którzy   w   imieniu   Polski   dokument  podpisali,   nie zadbali o to, żeby uczynić go powszechnie dostępnym i znanym,  przetłumaczyć na język polski,   a przede wszystkim wdrożyć do polskiego prawodawstwa. 

Polskie prawo wyborcze stoi w jawnej sprzeczności z zadeklarowanymi w dokumencie celami.

Dokument Kopenhaski został podpisany 29 czerwca 1990 r. na konferencji KBWE w Kopenhadze, dotyczącej praw człowieka (ang. Conference on Human Dimension).

Oficjalnym powodem była potrzeba potwierdzenia katalogu podstawowych praw człowieka i wolności w obliczu upadku reżimów komunistycznych w krajach Europy Wschodniej.

Podpisy złożyli przedstawiciele 34 państw europejskich, — między innymi Polski,   —  dwóch   państw niemieckich, Stolicy Apostolskiej, a także USA, jako gwaranta bezpieczeństwa i pokoju w Europie.

— Wiele zapisów tego dokumentu odnosi się do wyborów i musi wprawić w zakłopotanie polską klasę polityczną.

W Polsce dokument jest prawie nieznany.

Zdarza się, że jego nazwa jest wymieniana,   — ale prawie zawsze w kontekście ochrony praw mniejszości narodowych.

Niezwykle trudno dotrzeć do jego treści w polskim przekładzie.

 

W Wikipedii hasło „Dokument kopenhaski” odsyła do… wersji angielskiej, niemieckiej,   rosyjskiej, francuskiej.

Zainteresowany czytelnik jest skazany na własne amatorskie próby przełożenia   — niekiedy wieloznacznych  — terminów prawniczych.

—  W   ten sposób, z wiedzy, która powinna być powszechną, uczyniono wiedzę tajemną i zastrzeżoną dla nielicznych.

Przejdźmy jednak do samego Dokumentu.

W art. 6 państwa uczestniczące oświadczają, że podstawą prawowitości władzy jest

„wola narodu, swobodnie i uczciwie wyrażana poprzez okresowe i prawdziwe wybory”.

Dalej deklarują, że będą szanować prawo obywateli do

„uczestniczenia   w   rządzeniu   swoim   krajem, —   bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli  

— swobodnie przez nich wybranych w uczciwym procesie wyborczym”.

W Polsce nie ma mowy o spełnieniu tych warunków.

 

Prawo do efektywnego kandydowania do Sejmu przysługuje nielicznym,

— nie ma możliwości indywidualnego ubieganiu się o mandat, — ten przywilej zastrzeżony jest dla ogólnopolskich partii, korzystających z ogromnych subwencji państwowych.

Kandydatów   typują partyjni liderzy, ustalając w praktyce skład Sejmu jeszcze przed głosowaniem.

Polski wyborca otrzymuje w lokalu wyborczym zestaw nazwisk, wyłonionych w wyniku niejawnych procedur, realizowanych w zaciszu partyjnych gabinetów, podczas których dochodzi do faktycznego mianowania posłów,

— przez umieszczenie nazwisk na tzw. miejscach biorących,   — czyli „jedynkach”, „dwójkach”.

W dalszej treści dokumentu państwa uczestniczące zobowiązują się, że:

7.3. Zagwarantują powszechne i równe prawo głosowania dla wszystkich dorosłych obywateli.

Polska ordynacja wyborcza do Sejmu nie spełnia tych warunków.

Powszechność wyborów oznacza, — że zarówno prawo głosowania (czynne prawo wyborcze), —  jak i kandydowania (bierne prawo wyborcze)

— przysługuje wszystkim obywatelom.

 

O ile pierwsze prawo jest realizowane w sposób niepełny, — to drugie jest już niemożliwe do spełnienia w świetle zapisów Kodeksu wyborczego,

— Polacy nie posiadają bowiem biernego prawa wyborczego w wyborach do Sejmu.

Równość wyborów oznacza, — że „waga głosu” jest w każdym okręgu wyborczym  taka sama lub zbliżona do siebie.

W Polsce,   — w wyborach 2011 roku   — najsłabszy mandat (3075 głosów)

— ważył 120 razy mniej (!!!) niż najmocniejszy (374 920 głosów).

Wybranym posłom przysługiwał jednak podczas głosowania jeden głos w parlamencie.

W przeprowadzonych rok wcześniej wyborach w JOW w Wielkiej Brytanii

— waga głosu wynosiła od 6723 do 35471 głosów,  —  czyli była zaledwie 5-krotna.

Sygnatariusze dokumentu zobowiązali się do tego, że:

 

7.5. Będą szanować prawo obywateli do ubiegania się, bez dyskryminacji, indywidualnie lub jako przedstawiciele partii, lub organizacji politycznych, o urząd polityczny lub publiczny.

Nie ulega wątpliwości, że członkowie partii, stanowiący 0,3 proc. wszystkich wyborców,   — mają znacznie większe szanse na ubieganie się o urząd polityczny lub publiczny, niż pozostałe 99,7 proc. wyborców.

Oznacza to uprzywilejowanie zdecydowanej mniejszości, a jednocześnie dyskryminację ogromnej większości.

Z tym artykułem koresponduje zresztą wcześniejszy:

5.4.    Wyraźne   oddzielenie     państwa   od   partii   politycznych;    —   w szczególności   partie    polityczne   nie   będą   scalane   z   państwem.

W Polsce   — nomenklatury partyjne obsadzają wszystkie stanowiska państwowe, które traktowane są jak łup polityczny

— i stanowią przedmiot przetargu podczas tak zwanych „rozmów koalicyjnych”   — w trakcie formowania rządu po wyborach.

Proceder osiągnął taką skalę, że śmiało można mówić o zawłaszczeniu państwa przez partie.

To oczywiście to tylko wybrane przykłady niezgodności polskiego prawa z prawem międzynarodowym.

Łatwo   jednak  dostrzec inne odstępstwa,  —  jak choćby obowiązek stworzenia   gwarancji   prawnych dla nowych organizacji politycznych

— „w celu umożliwienia im wzajemnej rywalizacji w warunkach równego traktowania przez prawo i władze” (art. 7.6).

W Polsce trzeba dokonać cudu, żeby przebić się przez dwie bariery, którymi otoczyły się partie:

— 5 procentowy próg wyborczy w skali kraju

—  i ogromne dotacje finansowe dla zabetonowanego systemu partyjnego.

Inny przepis mówi o konieczności zapewnienia warunków prawnych do głosowania w swobodnej atmosferze

— „bez obawy przed negatywnymi następstwami” (7.7).

Jeszcze inny wspomina o obowiązku rządu i władz publicznych

— „stosowania się do konstytucji” (5.3),

— podczas gdy gołym okiem widać niezgodność obecnego Kodeksu wyborczego z Konstytucją RP,   — głównie w zakresie stosowania biernego prawa wyborczego.

Jeden z artykułów Dokumentu Kopenhaskiego może zabrzmieć w Polsce jak ponury żart:

5.8. Ustawy   uchwalone w rezultacie jawnej procedury legislacyjnej oraz   przepisy   —  będą   publikowane, — co stanowić będzie warunek ich stosowania.   — Teksty te będą dostępne dla każdego.

To   może   wyjaśniać, — dlaczego dokumentu dotąd w Polsce nie przetłumaczono i nie opublikowano.

Skoro nie jest dostępny, —  nie trzeba go przestrzegać.

W ten prosty sposób polska klasa polityczna rozwiązała problem respektowania podpisanego, co prawda, ale niewygodnego dla siebie dokumentu międzynarodowego.

Przypomina to trochę kawał o Radiu Erewań, które kiedyś miało na swój prześmiewczy   sposób   ogłosić:    —    „Surowość naszego prawa łagodzi nieco brak obowiązku stosowania się do niego”.

Uwaga. — Po długich poszukiwaniach udało się odnaleźć specjalistyczne wydawnictwo prawnicze, liczące ok. 500 stron,   — w którym znajduje się treść dokumentu po polsku.

— Roman Kuźniar, —  „Prawa człowieka – prawo, instytucje, stosunki międzynarodowe”. Fundacja Studiów Międzynarodowych, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2000

————————————————

https://forumemjot.wordpress.com/2015/10/24/dokument-kopenhaski-ustala-reguly-wolnych-wyborow-w-europie-podpisali-i-schowali-w-polsce-jest-prawie-nieznany-polecam/

Jedna odpowiedź do “Dokument Kopenhaski : ustala reguły wolnych wyborów w Europie – Podpisali i… schowali… W Polsce jest prawie nieznany…”

  1. Fiona said

    http://jow.pl/podpisali-i-schowali-podpisali-w-imieniu-polski-zapomnieli-przetlumaczyc-na-polski/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: