Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Adolf Hitler: Moja walka (część III)

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-18

2b5d6-o-adolf-hitler-570.

Tytuł oryginału Ι
Mein Kampf
Tłumaczenie
Irena Puchalska
Piotr Marszałek

Część III

*
Poglądy polityczne z okresu wiedeńskiego

Generalnie rzecz biorąc myśl polityczna w starej naddunajskiej monarchii była bogatsza i miała szerszy zakres niż w Niemczech w tam samym czasie, z wyjątkiem Prus, Hamburga i wybrzeża Morza Północnego.

Niemiecki Austriak, żyjąc w granicach wielkiego imperium, nigdy nie stracił poczucia obowiązków z tego wynikających. Tylko on w tym państwie poza granicami cesarstwa widział jeszcze granice imperium. Chociaż przeznaczenie oderwało go od wspólnej ojczyzny, do końca jednak próbował dokonać wielkiego zadania, polegającego na utrzymaniu tego imperium dla Niemiec, bo zdobyli je jego przodkowie w trwających wiele wieków walkach na wschodzie. W sercach i w pamięci najlepszych Niemców nigdy nie wygasła sympatia dla wspólnej ojczyzny-matki.

Krąg widzenia Niemca austriackiego był szerszy niż mieszkańców reszty imperium. jego stosunki ekonomiczne często obejmowały całe imperium. Prawie wszystkie wielkie zakłady znajdowały się w jego rękach, podobnie jak stanowiska urzędnicze i techniczne. Poza tym zajmował się handlem zagranicznym, o ile Żydostwo nie zdążyło położyć ręki na tej dziedzinie. Niemiecki Austriak – rekrut – powoływany był do niemieckiego regimentu, z tym że ów regiment mógł także stacjonować w Herzegowinie, jak w Wiedniu czy Galicji. Korpus oficerski pozostawał niemiecki, w tymi zwłaszcza wyżsi oficerowie. Sztuka i nauka były niemieckie. W muzyce, architekturze, rzeźbiarstwie i malarstwie Wiedeń był niewyczerpanym źródłem nowych prądów.

Także polityka zagraniczna była kierowana przez Niemców, chociaż można się było również doliczyć kilku Węgrów .

Mimo to możliwości utrzymania imperium były niewielkie, ponieważ brakowało najważniejszych założeń. W austriackim imperium wielonarodowościowym jedyną możliwością przezwyciężenia tendencji odśrodkowych poszczególnych nacji mogło być zarządzanie centralne i zorganizowanie wewnętrzne. W innym wypadku nie mogło ono przetrwać.

Rzeszę niemiecką, w przeciwieństwie do Austrii, gdzie warunki były odmienne, zamieszkiwał jeden naród.

W różnych krajach Austrii, z wyjątkiem Węgier, przeszłość nie odgrywała większej roli, być może zniszczył ją czas. Za to rozwijały się w nich ruchy narodowościowe, których zwalczanie było trudne. Na obrzeżach monarchii zaczęły się tworzyć państwa narodowościowe.

Sam Wiedeń nie mógł przez dłuższy czas tej walki wytrzymać.

Kiedy Budapeszt stał się wielkim miastem, okazał się rywalem Wiednia. Od tej pory już nie wzmacniał całej monarchii, lecz tylko jej część. Wkrótce Praga poszła za jego przykładem, następnie Lwów i inne centra.

Od śmierci Józefa II w 1790 roku ten proces był coraz bardziej widoczny. Jego szybkość zależała od różnych czynników, które częściowo znajdowały się w samej monarchii, a częściowo były rezultatem posunięć Austrii w polityce zagranicznej .

Jeżeli walka o utrzymanie państwa miała być poważna i skuteczna, to osiągnąć ten cel można było jedynie poprzez bezwzględną i konsekwentną centralizację. Ale to wymagałoby wprowadzenia zasady jednolitego języka państwowego, a więc także przygotowania technicznych instrumentów wprowadzenia go drogą administracyjną, ponieważ bez tego państwo nie może przetrwać. Jedynym sposobem osiągnięcia tej jednolitości jest wyrobienie świadomości już w szkole i w ogóle w czasie pobierania nauki. Nie można tego osiągnąć w dziesięć czy dwadzieścia lat, a dopiero w ciągu wieków, ponieważ tak jak w przypadku wszelkich problemów kolonizacyjnych konsekwentne dążenie do celu jest znacznie ważniejsze niż spazmatyczne wysiłki.

Austriackie imperium nie składało się z podobnych narodów – nie łączyła ich wspólna krew, ale raczej wspólna pięść. Słabość kierownictwa niekoniecznie musi prowadzić do odrętwienia w państwie, ale może obudzić indywidualne instynkty.

Niezrozumienie tego jest być może największą winą Habsburgów.

Józef II, cesarz rzymski narodu niemieckiego, rozumiał, że jego „Dom” stanie nad przepaścią i dostanie się w wir babilonu ras, chyba że w ostatniej chwili uda mu się naprawić słabe strony dokonań jego poprzedników. Ten „przyjaciel ludu” zaczął z nadludzką energią naprawiać zaniedbania poprzednich władców i próbował w okresie dziesięciu lat odzyskać to, co zostało wypuszczone z rąk w ciągu stuleci. Jego następcy nie stanęli na wysokości zadania ani duchem, ani siłą woli.

Rewolucja 1848 roku była, być może wszędzie, walką klas, lecz w Austrii była ona początkiem walki narodów. Ale Niemiec, zapominając o swoim pochodzeniu i nie zdając sobie sprawy z jego znaczenia stanął w służbie ruchu rewolucyjnego i przypieczętował w ten sposób swój los.

Odegrał znaczną rolę w budzeniu ducha światowej demokracji, która w krótkim czasie obrabowała gol z podstaw jego egzystencji.

Utworzenie reprezentacyjnego ciała parlamentu, bez[ uprzedniego ustanowienia języka państwowego, stanowiło początek końca panowania niemieckiej rasy; od tej chwili samo państwo wydało na siebie wyrok. To, co następnie się stało, było już tylko ewolucją imperium.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ponieważ nie jest to celem tej książki, chcę jedynie rozważyć te wypadki, które będąc zawsze przyczynami upadku narodów i państw, mają znaczenie dla naszej epoki, a i mnie pomogą ustalić zasady własnej myśli polityczne).

Wśród instytucji wskazywanych zwykłym obywatelom – chociaż nietrudno było zauważyć, że monarchia jest rozbita – najważniejszą, stanowiącą podstawową jakość był parlament, czy jak go zwano w Austrii Reichsrat.

Jest oczywiste, że parlament w Anglii, kraju „klasycznej” demokracji, był ojcem tego ciała. Ta błogosławiona instytucja została przeniesiona stamtąd w całości i osadzona w Wiedniu bez istotnych zmian.

Angielski dwuizbowy system rozpoczął swój byt w „Abgeordnetenhaus und Herrenhaus”. Jednak „domy” się nieco różniły. Gdy Barry pozwolił na wyłonienie się pałacu z fal Tamizy, zaczerpnął z historii brytyjskiego imperium natchnienie udekorowania tysiąca dwustu nisz, konsoli i kolumn tego wspaniałego gmachu. W ten sposób w rzeźbiarstwie i malarstwie Izba Lordów i Wspólna Izba Reprezentantów stały się Świątynią narodowej chwały.

To był pierwszy problem Wiednia. Gdy Duńczyk Hansen ukończył ostatnią wieżyczkę marmurowego pałacu dla przedstawicieli narodów, nie pozostawało mu nic innego jak zapożyczyć ornamenty z antyku. Greccy i rzymscy mężowie stanu i filozofowie upiększyli ten teatralny gmach „zachodniej demokracji”, a na szczycie z symboliczną ironią umieszczono kwadrygę obracającą się na cztery strony świata i obrazującą rozbieżne tendencje wewnątrz państwa.

Inne narodowości uznały za zniewagę i prowokację fakt, że tą pracą gloryfikowano austriacką historię, podobnie jak i to, że w imperium niemieckim ośmielono się poświęcić budynek Reichstagu w Berlinie „narodowi niemieckiemu”.

Los Niemców w państwie austriackim zależał od ich siły w Reichsracie. Do czasu wprowadzenia powszechnego i tajnego głosowania Niemcy posiadali większość w parlamencie. Nawet wtedy, gdy socjaldemokracja nie była jeszcze uważana za niemiecką partię. Od wprowadzenia powszechnego głosowania Niemcy stracili liczebną przewagę. Teraz nie było już żadnych przeszkód w dalszej degeneracji państwa.

Obecna demokracja zachodnia jest zwiastunem marksizmu, który nie powstałby bez demokracji. Jest ona pożywką zarazy rozwijającej się na świecie. W swojej zewnętrznej formie wyrazu – w systemie parlamentarnym – pojawia się ona jako „potworność gówna i ognia” (ein Spottgebust aus Dreck und Feuer), ku memu ubolewaniu jej ogień wypalił się zbyt szybko.

Jestem bardzo wdzięczny losowi, że ten problem stanął przede mną jeszcze w Wiedniu. Obawiam się, że w Niemczech znalazłbym zbyt łatwo odpowiedź na to pytanie. Gdybym za pierwszym pobytem w Berlinie poznał absurdalność związaną z funkcjonowaniem parlamentu, mógłbym popaść w przeciwną skrajność, to znaczy popierać idee imperialne i bez zastanowienia stanąć w opozycji do ludzkości.

W Austrii to było niemożliwe. Nie tak łatwo było popełnić tak prosty błąd. Jeżeli parlament nic nie był wart, Habsburgowie jeszcze mniej znaczyli, w każdym razie nie więcej.

Parlament podejmuje decyzję, jej konsekwencje są fatalne – nikt nie ponosi odpowiedzialności, nikt nie ma obowiązku wytłumaczyć się z tego. Czy parlament bierze odpowiedzialność za rząd, który wyrządził ! wszelkie szkody i po prostu ustępuje z urzędu? Albo czy parlament się rozwiązuje, kiedy zmienia się koalicja? Czy w ogóle większość może być za cokolwiek odpowiedzialna? Czyż każda koncepcja odpowiedzialności nie jest związana z jednostką? A czy w praktyce jest możliwe oskarżenie jakiejś osobistości z rządu o machinacje?

Czy sądzimy, że rozwój tego świata bierze się z połączonej inteligencji większej grupy, a nie z umysłu poszczególnych jednostek? Albo czy wyobrażamy sobie, że w przyszłości będziemy mogli pomijać ten aspekt ludzkiej kultury?

Czy przeciwnie, nie jest teraz nawet bardziej potrzebny niż dawniej?

Czytelnikowi żydowskich gazet trudno sobie wyobrazić zło spowodowane przez nowoczesne instytucje demokracji, kontrolowane przez parlament, chyba że nauczył się samodzielnie myśleć i badać. J es t to podstawowa przyczyna zalania naszego politycznego życia najbardziej bezwartościowymi zjawiskami naszych czasów.

Jednej rzeczy nie wolno nigdy zapomnieć. Większość nie może nigdy zastąpić jednostki. Większość jest nie tylko obrońcą głupoty, ale także tchórzliwej polityki i tak jak stu głupców nie może stać się jednym mądrym, tak i bohaterskiej decyzji nie może wydać stu tchórzy.

Daleko bardziej skutecznym podziałem w politycznej edukacji, którą w tym przypadku jest właściwiej nazywać propagandą, jest ten, który przypisuje się prasie zajmującej się „pracą uświadamiającą” i w ten sposób będącej w pewnym sensie rodzajem szkoły dla dorosłych. Ta nauka nie leży jednak w gestii państwa, bo jest przejęta przez siły w przeważającej części pośledniego charakteru. Gdy jeszcze jako młody człowiek byłem w Wiedniu, miałem najlepszą sposobność poznać właścicieli i mądrych rzemieślników tej maszyny do masowej edukacji. Z początku dziwiłem się, jak w krótkim czasie te złe siły w państwie zdołały tak bardzo wpłynąć na opinię publiczną. W ciągu kilku dni ten absurd stał się sprawą państwową w wielkich konsekwencjach, podczas gdy w tym samym czasie podstawowe problemy poszły w zapomnienie albo może należałoby raczej powiedzieć, że zostały skradzione z pamięci i pola widzenia.

Tym samym w ciągu kilku tygodni wylansowano nazwiska i związano z nimi nieprawdopodobne nadzieje. Zyskały one taką popularność, której nie mógłby osiągnąć przez całe życie naprawdę wielki człowiek, i to nazwiska, o których jeszcze miesiąc wcześniej nikt nie słyszał, podczas gdy stare zaufane postacie życia publicznego i państwowego poszły w zapomnienie albo zostały obrzucone takimi pomówieniami, że mogłyby stać się symbolem hańby. Trzeba było koniecznie badać te niegodziwe, żydowskie metody równocześnie w setkach miejsc, aby móc ocenić w pełni niebezpieczeństwo grożące ze strony tych łajdaków.

Najszybciej, najłatwiej uchwycimy bezsens i niebezpieczeństwo tej niemoralności, jeżeli porównamy system demokracji parlamentarnej z prawdziwą niemiecką demokracją.

Najpierw należy zwrócić uwagę na to, że liczba po. wiedzmy pięciuset osób, które zostały wybrane, jest powołana do decydowania w każdej sprawie. W praktyce oni sami są rządem, ponieważ gabinet wybrany z tej liczby osób tylko pozornie kieruje sprawami państwowymi. Ten tak zwany rząd faktycznie nie może podjąć żadnego działania bez uprzednio otrzymanej zgody zgromadzenia ogólnego. W tej sytuacji nie może za cokolwiek odpowiadać, ponieważ ostateczna decyzja nigdy do niego nie należy, ale pozostaje w rękach parlamentarnej większości. On istnieje, aby po prostu wykonywać wolę większości we wszystkich przypadkach.

Celem obecnej demokracji nie jest ukształtowanie zgromadzenia mądrych ludzi, ale raczej zebranie tłumu, który jest do niczego nieprzydatny, daje się łatwo poprowadzić w określonym kierunku, szczególnie jeżeli inteligencja poszczególnych jednostek jest ograniczona.

Ten parlamentarny system w ostatnich latach ustawicznie zmierzał w kierunku osłabienia państwa habsburskiego. Ponieważ przewaga niemieckiego elementu została złamana, system służy rozgrywkom poszczególnych narodowości. Generalnie linia rozwoju została wytyczona przeciwko Niemcom. W szczególności od czasu, gdy następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, zaczął zyskiwać na znaczeniu i poparł czeskie wpływy. Przyszły władca monarchii usiłował wszelkimi środkami doprowadzić do procesu degermanizacji. Dlatego często niemieckie miejscowości poddawane były powoli, ale skutecznie obcojęzycznym wpływom nacji. W dolnej Austrii proces ten posuwał się znacznie szybciej i wielu Czechów uważało Wiedeń za swoje miasto.

Główna myśl tego nowego Habsburga, którego rodzina mówiła po czesku (żona arcyksięcia była hrabianką czeską, a w kręgach, z których pochodziła, panowała tradycja antyniemiecka), zmierzała do założenia w Europie Środkowej państwa słowiańskiego o opcji katolickiej i miała stanowić zabezpieczenie przed ortodoksyjną Rosją. W ten sposób religia ponownie została wciągnięta do służby koncepcjom politycznym, co często miało miejsce u Habsburgów.

Rezultat pod wieloma względami był tragiczny. Ani dom Habsburgów, ani kościół katolicki nie otrzymały spodziewanych korzyści.

Habsburg stracił tron, Rzym – wielkie państwo.

Po wojnie 1870 roku dom Habsburgów powoli, z premedytacją i determinacją podjął wysiłek wykorzenienia niebezpiecznej niemieckiej rasy – było to celem słowianofilskiej rodziny monarchy.

Z poczuciem patriotyzmu ludzie po raz pierwszy przekształcili się w rebeliantów -rebeliantów buntujących się nie przeciwko państwu, ale przeciwko systemowi rządzenia, który zmierzał do zniszczenia własnego narodu.

Po raz pierwszy w najnowszej historii Niemiec uwidoczniła się różnica pomiędzy patriotyzmem dynastycznym, a miłością do ojczyzny i narodu.

Nie wolno zapominać – jest to generalna zasada iż najwyższym celem nie może być utrzymanie państwa czy rządu, ale raczej ochrona jego narodowego charakteru. Ludzie prawa są ponad prawami państwa.

Jeżeli w swojej walce o prawa ludzkie naród przegrywa i jest nieprzygotowany lub niezdolny do walki przetrwanie, to opatrzność zadecyduje o jego końcu . Świat nie jest dla tchórzliwych narodów.

Wszystko, co było związane z powstaniem i przeminięciem ogólnoniemieckiego ruchu z jednej strony8i i znacznego rozwoju partii chrześcijańsko-socjalistycznej z drugiej strony, miało dla mnie duże znaczenie jako przedmiot badań.

Rozpocząłem je od dwóch osób uważanych za założycieli i przywódców dwóch narodów: Georga Von Schónerera oraz doktora Karla Luegera.

Obaj byli czymś więcej niż przeciętnymi parlamentarnymi osobistościami. W całym tym bagnie ogólnej politycznej korupcji ich życie pozostało czyste i nie budziło zastrzeżeń. Pierwotnie moja sympatia skierowana była na Schónerera, ale stopniowo skłaniałem się również ku przywódcy ruchu chrześcijańsko-demokratycznego.

Porównując ich zdolności uznałem, że Schónerer jest lepszym myślicielem w zakresie podstawowych problemów. To on, jaśniej i wyraźniej niż ktokolwiek inny, dostrzegł nieuchronny koniec austriackiego państwa. Gdyby uważniej słuchano jego ostrzeżeń dotyczących monarchii habsburskiej, nigdy nie doszłoby do nieszczęścia wojny światowej, w której Niemcy miały przeciwko sobie całą Europę. Schónerer zdawał sobie jednak sprawę z istoty problemów, które mylnie ocenił.

Siła Luegera tkwiła w tym, że posiadał rzadką znajomość ludzi, a szczególnie unikał ich idealizowania. Dzięki temu realniej oceniał możliwości, podczas gdy Schónerer miał dla spraw życiowych mniejsze zrozumienie. Wszystkie pangermańskie idee pod względem teoretycznym były słuszne, ale brakowało siły i zrozumienia, by tę wiedzę umiejętnie pokazać szerokiemu ogółowi.

Niestety dostrzegał on tylko w niewielkim stopniu nadzwyczajne ograniczenia woli walki „mieszczaństwa”, które unikało ruchu, bo miało zbyt dużo do stracenia angażując się w sprawy gospodarcze.

Ten brak zrozumienia dla niższych warstw społecznych spowodował, że jego poglądy na zagadnienia społeczne nie przystawały do rzeczywistości.

W tym wszystkim doktor Lueger był przeciwieństwem Schónerera, który rozumiał znakomicie, że siła walki wyższej warstwy mieszczaństwa jest obecnie mała i niewystarczająca do osiągnięcia zwycięstwa przez ten wielki, mocny ruch. Przygotował użycie wszelkich dostępnych środków, aby przyciągnąć już istniejące instytucje i czerpać z tych starych źródeł władzy jak największe korzyści dla swego ruchu.

Swoją nową partię oparł przede wszystkim na Średnich warstwach, których byt był zagrożony i dzięki temu były gotowe do wszelkich poświęceń i zdolne do uporczywej walki. Jego nadzwyczajna mądrość w utrzymywaniu stosunków z kościołem katolickim pozwoliła mu pozyskać sobie młodszy kler. W rzeczywistości stara partia klerykalna została zmuszona do ustąpienia pola albo do przyłączenia się do nowej partii, w nadziei stopniowego odzyskiwania utraconej pozycji.

Wielką niesprawiedliwość uczyniłoby się temu człowiekowi, gdyby uznać powyższe za jedyne osiągnięcie, ponieważ był nie tylko wielkim taktykiem, ale także wielkim inspiratorem reform. Ograniczały go w tym brak dostatecznej wiedzy o dostępnych mu możliwościach oraz pułap jego własnych zdolności.

Cele, jakie ten naprawdę wybitny człowiek postawił przed sobą, były rzeczywiście praktyczne. Pragnął zdobyć Wiedeń, serce monarchii. Z tego miasta ostatnie ślady życia przenikały do chorego i wyczerpanego organizmu rozkładającego się imperium. Jeżeli serce będzie zdrowe, wtedy i reszta ciała odżyje – ta zasadniczo właściwa idea mogła ujawnić się dopiero po pewnym czasie.

W tym tkwiła słabość tego człowieka.

Jego osiągnięcia, jako burmistrza miasta, są w najlepszym tego słowa znaczeniu nieśmiertelne, ale mimo to nie mógł uratować monarchii. Było za późno.

Jego przeciwnik Schónerer widział ten problem jaśniej. To, co doktor Lueger wziął w swoje ręce, doprowadzał do pomyślnego końca. Schónerer natomiast nie mógł zrealizować swoich zamierzeń, ale jego obawy spełniły się w okropny sposób.

Wskutek tego żaden z nich nie osiągnął zamierzonego celu. Lueger nie potrafił ocalić Austrii, a Schónerer nie mógł uchronić narodu niemieckiego przed upadkiem.

Dzisiaj jest dla nas bardzo pouczające badanie przyczyn niepowodzenia obu tych partii. To jest podstawowe zadanie dla moich przyjaciół, ponieważ w wielu [ punktach obecne warunki są podobne do tamtych i ich znajomość może nam pomóc uniknąć tych błędów, które doprowadziły do upadku jednych, a do jałowości drugich. .

Upadek ogólnoniemieckiego ruchu był spowodowany brakiem przywiązywania od początku najwyższej wagi do pozyskania zwolenników wśród szerokich mas społecznych. Stał się mieszczański i godny szacunku, ale pod spodem był radykalny.

Pozycja Niemiec w Austrii była beznadziejna od czasu powstania ruchu ogólnoniemieckiego. Z roku na rok parlament coraz bardziej niszczył naród niemiecki. Każda próba uratowania go polegała na usunięciu tej instytucji.

Ruch ogólnoniemiecki wszedł do parlamentu i został pokonany.

Największym forum słuchaczy nie jest izba parlamentu, ale większe publiczne zgromadzenie. Tysiące ludzi przychodzi po prostu słuchać, co mówca ma do powiedzenia, podczas gdy w parlamencie jest obecnych tylko kilkaset osób. W dodatku większość z nich jest obecna tylko po to, by otrzymać diety, a nie aby stać się mądrzejszą mądrością jednego bądź drugiego przedstawiciela ludu.

Przemawianie przed takim forum jest rzucaniem pereł przed wieprze, naprawdę nie jest to warte zachodu. W ten sposób nie można osiągnąć żadnego rezultatu.

Tak to było. Członkowie ogólnoniemieckiego ruchu mogli zabierać głos bez nadziei na jakikolwiek rezultat. Prasa albo całkowicie ich ignorowała, albo okaleczała ich przemówienia przekręcając sens lub go wręcz całkowicie gubiąc. Opinia publiczna otrzymywała więc zniekształcony obraz tego ruchu. Nie miało znaczenia, o czym poszczególni posłowie mówili, ważne było to, co reszta otrzymywała do czytania. A były to streszczenia ich przemówień, które mogły tworzyć wrażenie bezsensowności. Poza tym forum, przed którym przemawiali, liczyło pięciuset parlamentarzystów i sam ten fakt mówi za siebie.

Najgorsze było jednak co innego.

Ruch ogólnoniemiecki mógł osiągnąć sukces tylko wtedy, kiedy zrozumiałby od pierwszej chwili, że jego celem jest stworzenie nowego światopoglądu, a nie założenie nowej partii. Tylko to mogło pobudzić wewnętrzne siły do walki i doprowadzić ją do końca. Do tego jednak potrzebne są najlepsze i najodważniej s z e umysły.

Jeżeli walki o nowy światopogląd nie prowadzą bohaterowie gotowi do poświęceń, to w krótkim czasie nie znajdzie się nikt gotowy do poświęcenia życia. Człowiek, który wałczy tylko dla siebie, niewiele może dać ogółowi. Ciężką walkę, którą ruch ogólnoniemiecki stoczył z kościołem katolickim, można wyjaśnić tylko brakiem zrozumienia psychologicznych cech ludzi.

Aby przekształcić Austrię w państwo słowiańskie stosowano różne metody: czescy księża zajmowali czysto niemieckie parafie przedkładając interesy własnego narodu nad interesy kościoła i stawali się zarzewiem antyniemieckiego procesu.

Duchowieństwo niemieckie zawiodło całkowicie. Nie tylko było zupełnie niezdolne do walki o niemieckie prawa, ale nawet do wystarczająco silnego oporu wobec ataków innych. Wskutek tego naród niemiecki powoli, ale nieprzerwanie cofał się przed tym naporem.

Georg Schónerer nie uznawał połowicznych rozwiązań. Podjął walkę z kościołem w przekonaniu, że właśnie on może uratować naród niemiecki. Ruch ” Uwalniania się od Rzymu” (Los von Rom) okazał się najmocniejszą, chociaż najtrudniejszą formą ataku, związaną z pogrzebaniem w ruinach wrogiego Hofburga. Gdyby to się powiodło, nieszczęsny podział kościoła w Niemczech zostałby osiągnięty na zawsze, także zwycięstwo byłoby korzystne dla wewnętrznych sił imperium i narodu niemieckiego. Ale jego założenia i tak. tyka walki były błędne.

Nie ma wątpliwości, że siła oporu katolickiego duchowieństwa narodowości niemieckiej była mniejsza niż ich nieniemieckich braci, szczególnie Czechów. Podczas gdy czeski duchowny traktował swój naród podmiotowo, a kościół po prostu przedmiotowo, tak proboszcz l niemiecki oddany był kościołowi podmiotowo, a przedmiotowo traktował swój naród.

Porównajmy postawę naszych urzędników, którą na przykład przyjmują wobec ruchu narodowego odrodzenia, z tą, którą przyjmują urzędnicy innych narodów w podobnych okolicznościach. Czy wyobrażamy sobie, że korpus oficerski gdziekolwiek na świecie usunie narodowe żądania pod wpływem frazesu „autorytet państwa”, jak to się nam zdarzyło pięć lat temu; to nawet zostało uznane jako zupełnie nienaturalne!

Autorytet państwa, demokracja, pacyfizm, międzynarodowa solidarność i tak dalej są po prostu pojęciami, doktrynalnymi koncepcjami i z ich punktu widzenia oceniane są wszystkie sprawy dotyczące pilnych narodowych potrzeb.

Protestantyzm zawsze pomagać będzie w popieraniu wszystkiego, co niemieckie, czy będzie to dotyczyć wewnętrznej czystości, pogłębiania narodowych uczuć, czy obrony niemieckiego stylu życia, języka, a nawet niemieckiej wolności, ponieważ to wszystko stanowi jego podstawę; jednak jest bardzo nieprzychylny wobec każdej próby ratowania narodu ze szponów jego Śmiertelnego wroga, bo jego postawa wobec żydostwa leży mniej lub bardziej w dogmatyce.

Partie polityczne nie powinny mieć nic wspólnego z problemami religijnymi, dopóki nie podrywają moralności narodu; tym samym religia nie powinna być włączana w partyjne intrygi.

Jeżeli dostojnicy kościelni posługują się religijnymi instytucjami, a nawet naukami, aby ranić swoją własną narodowość, nie powinni mieć naśladowców. Należy użyć przeciwko nim ich własnej broni.

Przywódcy politycznemu nie wolno nigdy naruszać doktryny religijnej i instytucji jego narodu. W przeciwnym .razie nie może on być politykiem, a tylko reformatorem, jeżeli ma, w tym kierunku kwalifikacje!

Każda inna postawa prowadzi, szczególnie w Niemczech, do katastrofy.

W trakcie moich studiów nad ogólnoniemieckim ruchem, jego walką przeciwko Rzymowi, doszedłem do następującej konkluzji: wskutek małego zrozumienia znaczenia problemów socjalnych ruch ten stracił poparcie w masach; przez wejście do parlamentu stracił przywilej kierowania i został obarczony wszystkimi trudnościami związanymi z tą instytucją. Walka przeciwko kościołowi zdyskredytowała go w wielu kręgach niższych i średnich klas i pozbawiła go wielu najlepszych elementów, które można byłoby nazwać narodowymi.

Praktyczne rezultaty kulturkampfu były w Austrii równe zeru.

Komentarzy 5 do “Adolf Hitler: Moja walka (część III)”

  1. gość said

    Hitler przewraca się w grobie? Zyski z „Mein Kampf” chcą przekazać imigrantom

    Z początkiem 2016 roku można nabyć książkę Adolfa Hitlera pt. „Mein Kampf”. Dzieło cieszy się niebywałą popularnością.

    Czterotysięczny nakład książki rozszedł się bardzo szybko. W samym dniu premiery nadeszło aż 15 tysięcy zamówień. Zdecydowano się na proces dodrukowania książki.

    Karl-Georg Wellmann, członek Komisji Spraw Zagranicznych w Bundestagu chce by część dochodów z jej sprzedaży była przeznaczona na pomoc dla imigrantów. Skąd ten pomysł? Otóż ma to na celu odstraszenie od kupna potencjalnych nabywców o poglądach nazistowskich.

    Hitler napisał „Mein Kampf” podczas pobytu w więzieniu na początku lat 20 ubiegłego wieku. Książka przez wiele lat była zakazana ze względu na zawirowania związane z prawami autorskimi. Obecnie można bez przeszkód nabywać ją, tłumaczyć i rozpowszechniać.

    wgospodarce.pl/mn
    http://parezja.pl/hitler-przewraca-sie-grobie-zyski-mein-kampf-przekazane-imigrantom/

  2. Wiesiek said

    Dziękuję Panie Włodku za te znakomite artykuły o Adolfie Hitlerze i jego ARCYDZIELE.

  3. Wiesiek said

    Chciałbym ją kupić w Polsce, przetłumaczoną na polski. Czy PiSda dopuści do jej wydania w naszym języku i na terytorium naszego kraju???

  4. sławek said

    Tę książkę można za darmo przeczytać w internecie po polsku w formacie pdf, tylko trzeba poszukać. Nie będę mówił, gdzie, bo nie warto. Tyle samo tam prawdy, co w GW.

  5. Piotrx said

    „Protestantyzm zawsze pomagać będzie w popieraniu wszystkiego, co niemieckie, czy będzie to dotyczyć wewnętrznej czystości, pogłębiania narodowych uczuć, czy obrony niemieckiego stylu życia, języka, a nawet niemieckiej wolności, ponieważ to wszystko stanowi jego podstawę; jednak jest bardzo nieprzychylny wobec każdej próby ratowania narodu ze szponów jego Śmiertelnego wroga, bo jego postawa wobec żydostwa leży mniej lub bardziej w dogmatyce.”

    Jak napisał kardynał Joseph Ratzinger /pozniejszy papież Benedykt XVI/ :

    “Fenomen ‚Chrześcijan Niemieckich’ naświetla charakterystyczne zagrożenie, na jakie narażony jest protestantyzm w obliczu faszyzmu. Luterańska koncepcja chrześcijaństwa narodowego, niemieckiego i antyłacińskiego, stanowiła dla Hitlera dobry punkt wyjścia, zgodny z tradycją Kościoła Narodowego, kładącego silny nacisk na posłuszeństwo wobec władz politycznych, co jest normalne wśród wyznawców Lutra. Z tych właśnie powodów protestantyzm luterański czuł się bardziej zobowiązany niż katolicyzm do schlebiania Hitlerowi. Tak błędny ruch jak ‚Deutsche Christen’ nie mógłby powstać na bazie katolickiej koncepcji Kościoła”

    Generał Erich von Ludendorff w 1935 roku w czasie rozmowy przeprowadzonej z dziennikarzami stwierdził:

    „Jestem przeciwnikiem chrześcijaństwa i poganinem i jestem z tego dumny (…). My Niemcy jesteśmy w tej chwili ludem, który najbardziej odłączył się od chrześcijańskiej nauki. Dopiero wskutek zupełnego odrzucenia chrześcijaństwa nabędzie lud niemiecki zwartości, której potrzebuje i której byłby potrzebował w ciężkich chwilach 1918 roku.”

    W jednej tylko Polsce z rąk niemieckich narodowych socjalistów zginęło 6 biskupów, 1923 księży diecezjalnych, 63 kleryków, 580 zakonników, 289 zakonnic. Symbolem męczeństwa duchowieństwa okupowanej Europy stał się obóz koncentracyjny w Dachau; więziono w nim 2720 duchownych (w tym 2597 katolickich) z 20 krajów – w tym 1780 Polaków.

    Bardzo dobry choć mało znany w Polsce film „Der neunte Tag” /Dziewiąty Dzień/ pokazujący między innymi okrutne sceny z „baraku księżowskiego” w Dachau – odprawianie w tajemnicy Mszy św. w baraku przez wiezniów , katowanie polskiego księdza przez SS-mana, który „wybijał” rytm pieśni niemieckiej na jego głowie , wieszanie więżnia na krzyżu.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: