Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych. O polityce.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-18

Droga Koleżanko,

powiadasz, że nie chcesz zaprzątać sobie głowy polityką; uciekasz od próby analizy przyczyn wydarzeń których jesteśmy świadkami i uczestnikami. Masz konkretne sprawy do załatwiania: dla siebie, swojej rodziny; no, może jeszcze czasami przyjaciołom. I wystarczy. Od polityki są inni – twierdzisz.

„Polityka” jednak, mimo wszystko, zajmuje się nami, niezależnie od twojej czy mojej woli. Zatem, czy nie lepiej spróbować przynajmniej podejrzeć, co też to za pani, dla której tak wielu pędzi jak ćmy do ognia? By – bywa – spalać w niej wszystko – również godność?…

Polityka, klasycznie definiowana jako roztropne działanie dla dobra wspólnego, jest obowiązkiem każdego świadomego członka wszelkich zbiorowości; takie są zasady naszej – personalistycznej, łacińskiej cywilizacji, z której urodziła się znana nam forma demokracji. A ponieważ w niej aktualnie próbujemy funkcjonować, tedy i od niej zacznijmy.

Słownik Języka Polskiego podaje: „demokracja1. <<współuczestnictwo wszystkich w podejmowaniu decyzji, podporządkowanie się woli większości, poszanowanie praw innych ludzi << 2. << ustrój polityczny państwa, w którym rządzą wybrani w głosowaniu przedstawiciele większości i w którym przyznaje się wszystkim obywatelom swobody i prawa polityczne zapewniające im udział w sprawowaniu władzy; także państwo o takim ustroju<<…..”.  Natomiast W. Kopaliński formułuje zwięźle: „ demokracja –   władza ludu, społeczeństwa…” .

Cóż czyni lud, aby sprawować władzę? Lud liczny, pracowity i osiadły na sporym obszarze, na ciągłe radzenie nie ma ani czasu ani możliwości. Lud wybiera więc swoich przedstawicieli – najmądrzejszych, najrzetelniejszych, najsprawniejszych, aby zorganizowali struktury ułatwiające, uszlachetniające życie ludu – ku pożytkowi wspólnemu. I ci najlepsi z najlepszych – elita – organizują zmyślnie owe struktury, oraz dopilnowują sprawnego ich funkcjonowania.

Ustanawiają – w imieniu ludu naturalnie – słuszne prawa, powołują ministrów (minister – z łac. –sługa, pomocnik, wykonawca) do bieżącego administrowania organizacją; prokuratorów do samodzielnego i rozsądnego wypatrywania zagrożeń czyhających na społeczność; policję i wojsko do pilnego stróżowania ładu wewnętrznego i broniących od niecnych (bywa) zakusów sąsiadów; sędziów – uczonych, roztropnych i uczciwych dla rozstrzygania spraw spornych, których przecie uniknąć się na tym padole nie da. Następnie lud ustala składkę na materialne zabezpieczenie owego organizowania i funkcjonowania. Ta składka nazywa się podatkiem. A organizacja – państwem (z pomniejszymi strukturami, które trzeba stworzyć dla dobra organizacji).

Cała struktura opiera się na fundamentach: prawo naturalne, wolny człowiek, trwała rodzina, lokalna wspólnota, naród, i funkcjonuje na podłożu cywilizacyjnym i kulturowym wypracowanym przez poprzednie pokolenia. Ich roztropna modyfikacja i (czy) konserwacja, wzmacnianie, jest stałym obowiązkiem każdego mieszkańca wspólnego domu – Ojczyzny. Naturalnym jest też ciągłe, roztropne, badanie rzeczywistości i modyfikowanie tego, co okazuje się być już zbyt odległe od prawdy ( prawda to zgodność rozumienia rzeczy z tą rzeczą, lub inaczej – zgodność rozumienia rzeczywistości z nią samą). I to jest prawdziwa polityka.

Kiedy lud ustanowi i uruchomi system, może żyć długo, spokojnie i szczęśliwie… No, może w miarę długo, w miarę spokojnie i w miarę szczęśliwie, bowiem na lud – a szczególnie na jego przedstawicieli – czyhają liczne zarazy: Pycha, chciwość, nienawiść, pożądanie, nieumiarkowanie, zaślepiający gniew, lenistwo.

Najpowszechniejszym schorzeniem bywa zakażenie jadowitą bakterią niekompetencji ukrytej (w działaniu dla dobra wspólnego) – socordia occulta. Bakcyl ów w swoim perfidnym toczeniu organizmu, paskudnie zmienia, deformuje, zarażone oblicza. Trzeba tedy nakładać wymyślne charakteryzacje, a nawet przyklejać maski. I chociaż przeważnie bywają one efektownie, zgodnie z aktualną modą cyzelowane, jednak mocno uwierają. Przynajmniej czas jakiś…

Z tego powodu nie można pozwolić sobie na życie bez szczepionki: wiedzy, ćwiczonego intelektu, zdrowego sumienia oraz dobrej woli. Rosną wtedy szanse na roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość, męstwo, na zrozumienie sensu życia, na mądre kształtowanie elementów cywilizacji i piękna kultury. (Cywilizacja – wg prof. Feliksa Konecznego – jest to metoda ustroju życia zbiorowego. Zob. O wielości cywilizacyj, reprint Gebethner i Wolf, Kraków, 1935, s.134). I to też jest działanie na rzecz dobrej polityki.

Naturalnie, możesz zarzucić, że takie definiowanie jest zbyt idealistyczne. Do tego wrócimy – jeżeli pozwolisz – w następnym liście.

 

Publ.: www.katolickie.media.pl

Komentarze 2 to “Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych. O polityce.”

  1. 41-wszy rozójnik said

    Przede wszystkim – musi być kontrola społeczna. Bez kontroli sopołecznej mamy to, co mamy. Wybrani przedstawiciele wybieraja spośród siebie przedstawicieli i dzielą sie przywilejami, sprawując władze nie w interesie wyborców, a w najlepszym razie we własnym interesie. A w najgorszym, w interesie sił zewnętrznych, które ich przekupują albo blatuja w inny sposób. Kto ma oczy niech patrzy. A spróbowalibyśmy dzis powrócic do idei prasłowiańskiego wieczu, gdy włodycy rozliczali się przed zgromadzeniem ogółu. Pierwszy kto z takim pomysłem wyskoczy, nie wyjdzie z pierdla, albo z wariatkowa.

    Czasy uległy degeneracji. Orwell nie przewidzieł.

  2. Antoni Nadstazik, Melbourne. said

    Drogi Rozójniku nr 41.
    Wlasnie o to sie rozchodzi tym prawdziwym bandziorom.
    Oni nie chca zadnej kontroli i nawet przekonali owieczki ktore pasa, ze polityka jest be.
    Oni tez dlatego robia wszystko, zeby wysmiac to co polskie, katolickie, tradycyjne.
    Oni by nie mieli szans na te swoje kretactwa, gdyby im na to ludzie w swojej naiwnosci,
    lub wrecz lenistwie umyslowym nie pozwalali.
    Wlasnie dlatego obcieto ilosc lekcji historii w szkolach srednich, umniejszono wartosc
    jezykow starozytnych, czy filozofii na studiach.
    Dla dobra owieczek, niech sie nie przemeczaja, po co maja sobie glowisie niepotrzebnie obciazac.
    Motlochem sie latwiej rzadzi, a wlasciwie „nierzadzi”.
    Orwell przewidzial zdumiewajaco duzo z tego co nam serwuja milosciwie nam panujacy.
    Oprocz tzw. zdobyczy techniki takich jak metody inwigilacji.
    Czasy zas byly zdegenerowane od zawsze, szczegolnie zas mocno w przededniu
    konca samej cywilizacji.
    Mowi o tym historia ktorej nie ucza.
    Zblizamy sie wielkimi susami do upadku calej naszej cywilazcji.
    Kolejnej w historii ludzkosci.
    Na Titaniku, trwaja zas tance i swawola.
    Hulaj dusza, piekla nie ma.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: