Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Prof. Cenckiewicz opisuje Adama Rotfelda i jego związki z SB.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-18

 Ta kariera to historia nieodpowiedzialności decydentów z III RP. Sun Tzu byłby dumny… z naszych wrogów

Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

Znany chiński strateg Sun Tzu opracował zasady walki z wrogiem. Walki, która pozwala pokonać przeciwnika bez strat własnych. W jego 13 złotych zasadach czytamy:

1 Dyskredytujcie wszystko co dobre w kraju przeciwnika.

Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia.

3 Podrywajcie ich (nieprzyjaciół) dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków.

4 Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych I najbardziej odrażających.

Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika.

6 Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju.

7 Buntujcie młodych przeciwko starym.

8 Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników.

9 Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk wroga.

10 Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek I muzyki.

11 Podeślijcie im (nieprzyjaciołom) nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia.

12 Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany zwróci się stu krotnie.

13 Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów.

Zasady opisane przez Sun Tzu są ciosem wyprzedzającym wojnę, który ma zneutralizować państwo, które władca chce zaatakować. Przyszła ofiara ma zostać poddana destrukcji moralnej, etycznej, strukturalnej, a kraj ma zostać sparaliżowany. Wszystko po to, by przejąć państwo „bez jednego wystrzału”.

Warto mieć w pamięci zasady opisane przez Sun Tzu, gdy czyta się ostatni tekst prof. Sławomira Cenckiewicza. W „Do Rzeczy” opisuje on związki Adama Daniela Rotfelda ze służbami komunistycznymi.

Zdumienie budzi fakt, że człowiek o takim zakorzenieniu w służbach totalitarnego państwa kontrolowanego przez Związek Sowiecki, pełni do dziś ważne społecznie i politycznie funkcje.

Prof. Cenckiewicz opisując związki Rotfelda wskazuje, że „datują się one już na koniec lat 50., kiedy Rotfeld działał w Związku Młodzieży Socjalistycznej (wcześniej w ZMP)”.

Rotfeld nie był jednak wydajny i gorliwy w donoszeniu skoro SB uznała, że należy się wstrzymać z jego formalnym werbunkiem

— czytamy. Kontakty z bezpieką jednak nie ustały, a gdy Rotfeld ubiegał się o pracę w MSZ, „musiał uzyskać akceptację tajnych służb”.

Zyskał kryptonim „Rot”, Spotykał się i dyskutował z funkcjonariuszem Departamentu II, był również „wykorzystywany doraźnie” podczas konferencji Unii Międzyparlamentarnej w Warszawie, ale na ogół „nie wykazywał żadnej inicjatywy” w uzyskiwaniu ciekawszych informacji. Tłumaczyć to miał brakiem możliwości, a później „oporem moralnym” przed donoszeniem na kolegów i znajomych pochodzenia żydowskiego (sam był sierotą szczęśliwie uratowanym w czasie Zagłady przez zakonników). SB sprzeciwiła się więc jego zatrudnieniu w MSZ

— pisze prof. Cenckiewicz.

Sytuacja zmieniła się w dekadzie Gierka, ponieważ „władze PRL zaczęły dostrzegać przydatność doradczo-dyplomatyczną Rotfelda, choć zwracano uwagę, że swobodnie posługuje się on wyłącznie językiem rosyjskim, zaś angielski i niemiecki zna jedynie w ograniczonym stopniu”.

Od 1964 r. był aktywnym członkiem PZPR (był wyróżniany za działalność lektorską), był działaczem Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju, napisał kilkadziesiąt analiz wewnętrznych dla MSZKC PZPR i był sekretarzem Stałej Komisji Instytutów Międzynarodowych krajów socjalistycznych do badania problemów bezpieczeństwa europejskiego. Wprawdzie Departament I MSW podejrzewał go o związki z wywiadem izraelskim, ale na początku 1974 r. MSZ zaproponował mu udział w delegacji PRL na II Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. W związku z tym w Departamencie I nadano mu kryptonim „Ralf” i w dniach 17-18 stycznia 1974 r. przeprowadzono rozmowy operacyjne. Rotfeld miał zostać poinformowany, że wywiad oczekuje od niego „wyprzedzających informacji o projektach taktycznych posunięć delegacji zachodnich w sprawach dyskutowanych w komisjach” podczas KBWE oraz „opinii i charakterystyk członków misji państw zachodnich w Genewie”

— pisze autor tekstu.

Tajne służby PRL nie były znów zadowolone z działań Rotfelda. Uznawano bowiem, że „jest karierowiczem, który stara się wykorzystać bezpiekę w realizacji własnych ambicji”. Jednak mimo tego Rotfeld był wysyłany za granicę i utrzymywał kontakt z bezpieką.

Skoro Rotfled pozostawał w składzie delegacji PRL na KBWE, to mimo zgłaszanych zastrzeżeń bezpieka w dalszym ciągu „łącznikowała” „Raufa” zarówno w Genewie, jak i w Warszawie

— tłumaczy Cenckiewicz.

Przytacza również notatki po spotkaniach Rotfelda z oficerem prowadzącym.

„Rauf” wyraził gotowość dalszego kontynuowania współpracy z nami, twierdząc, iż jest to patriotyczny obowiązek każdego Polaka

— pisał jeden z esbeków po spotkaniu z Rotfeldem.

Prof. Cenckiewicz wskazuje, że Rotfeld dzięki wyjazdom na spotkania KBWE do Belgradu, Madrytu i Wiednia, „stał się czołowym w PRL specjalistą w zakresie zbiorowego bezpieczeństwa w Europie”. Autor tekstu przytacza jeden z dokumentów, jaki napisał Rotfeld.

Wspomnieć muszę pełną kłamstw rozprawkę „Podstawy bezpieczeństwa Polski a sojusz polsko-radziecki” przygotowaną z okazji 60. rocznicy rewolucji bolszewickiej. Czytamy w niej, że „od pierwszych dni swego istnienia rząd radziecki uznawał nieograniczone prawo narodu polskiego do swobodnego stanowienia o swoim losie”, zaś Lenin uznawał konsekwentnie, że „bezwarunkowe i bez zastrzeżeń uznanie niepodległego i suwerennego państwa polskiego jest podwaliną stosunków z Polską”. Jednak stanowisko Lenina zostało odrzucone, gdyż „okazało się wszak, że klasowe uprzedzenia i nienawiść do komunizmu w kołach rządzących Polską w okresie międzywojennym paraliżowały logikę i rozsądek polityczny. Z antykomunizmu wyrastały koncepcje »egzotycznych« sojuszy – wiążących bezpieczeństwo Polski z gwarancjami oraz pomocą Francji i Wielkiej Brytanii – które zastąpić miały naturalny sojusz z najbliższym sąsiadem. Na tym tle rodziły się koncepcje swoistej »równowagi«. Idei bezpieczeństwa przeciwstawiano koncepcje balansowania między Niemcami a Związkiem Radzieckim”

— czytamy w tekście Sławomira Cenckiewicza. Jak widać Rotfeld nie miał problemu w szerzeniu antypolskich kłamstw i próbach dowodzenia, że ZSRS był sojusznikiem wolnej Polski.

Prof. Cenckiewicz przypomina, że działalność Rotfelda sprawiła, że „na przełomie lat 70. i 80. Rotfeld stał się w PRL jednym z głównych ideologów sowieckiej koncepcji „ustanowienia w Europie systemu bezpieczeństwa zbiorowego” i strefy bezatomowej”.

Rotfeld stając się coraz bardziej doświadczonym dyplomatą znów znalazł się w centrum zainteresowania bezpieki. Tym razem na znacznie dłużej.

Z dostępnych od niedawna materiałów wywiadu wiadomo, że w maju 1978 r. Rotfeld został zarejestrowany ponownie jako kontakt operacyjny Wydział III(NATO i Watykan) Departamentu I MSW o pseudonimie „Serb” (…) Rotfeld był traktowany jako kontakt operacyjny „Serb” aż do 22 stycznia 1990 r., kiedy jego „akta sprawy czynnej” zniszczono w Departamencie I MSW. Rotfeld był najpewniej o wiele wartościowszym źródłem osobowym niż w latach wcześniejszych, o czym świadczą blisko 12-letni okres rejestracji agenturalnej, zachowany protokół zniszczenia jako „sprawy czynnej” ze stycznia 1990 r. i zawarta w nim informacja o sporządzanych przez „źródło” ocenach i analizach oraz informacje zawarte w korespondencji wewnętrznej Departamentu I MSW z końca lat 80., w której wymienia się „Serba” jako „eksperta ds. bezpieczeństwa europejskiego i rozbrojenia”, którego można wykorzystać „do opracowania ekspertyz w wyżej wspomnianej tematyce”

— tłumaczy Cenckiewicz.

Dodaje, że zaskakujące są również okoliczności wysłania Rotfelda do Szwedzkiego Instytutu Spraw Międzynarodowych „SIPRI”. Okazuje się, że polityka wysłać tam mogły… tajne służby.

Jednak być może kluczowym dokumentem w tej sprawie jest zachowane pismo MSZdo dyrektora Departamentu I MSW gen. Zdzisława Sarewicza z maja 1988 r. w którym po raz pierwszy jest mowa o planie uplasowania Rotfelda w Szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych „SIPRI” w Sztokholmie (którym interesowało się od lat KGB) w związku z zamiarem „zrównoważenia dotychczasowego prozachodniego profilu tej placówki”! Innymi słowy Rotfled wyjechał na placówkę do „SIPRI” jako agent Departamentu I MSW o pseudonimie „Serb” w 1989 r. z prawdopodobnym zadaniem dokonania w niej prosowieckiej wolty!

— czytamy w tekście prof. Cenckiewicza.

Rotfeld ze Sztokholmu wrócił dopiero w … czerwcu 2002 roku. I już trzy lata później został szefem MSZ i kierował polską dyplomacją. Okazuje się, że w międzyczasie próbowano zatrzeć ślady kontaktów Rotfelda z SB.

Tajne służby formalnie zniszczyły jego akta agenturalne, choć zachowany w IPN protokół zniszczenia akt „Serba” może być jedynie „legendą” do jeszcze lepszego zakonspirowania Rotfelda jako źródła wywiadu i ukrycia związanej z nim dokumentacji

— pisze autor tekstu.

Obecnie dostępna wiedza dotycząca Rotfelda wystarcza, by uznać jak ogromne zagrożenia płyną z powierzenia mu funkcji szefa MSZ. Człowiek zaangażowany we współpracę ideologiczną oraz operacyjną z PRL-owskimi służbami, zdominowanymi przez Moskwę, nie powinien odpowiadać za politykę zagraniczną. Szczególnie w kraju, który próbuje się wyrwać z rosyjskiej dominacji, która trwała dekady.

Jednak, żeby tego było mało, Rotfeld nie tylko był w III RP szefem MSZ i tworzył polską politykę zagraniczną, ale również był… wiceszefem Polsko-Rosyjskiej Grupy Ds. Trudnych. Człowiek przez tyle lat zdominowany przez sowiecką propagandę, szerzący ją, uwikłany we współpracę ze służbami PRL-owskimi reprezentował Polskę w rozmowach z Rosją. To zupełnie kuriozalna sytuacja! Negocjatorem w imieniu Polski nie może być człowiek, który jedzie do swoich byłych mocodawców. Być może to jednak tłumaczy fiasko polskich postulatów, podnoszonych na forum Grupy ds. Trudnych.

Prof. Cenckiewicz słusznie zauważa, że „wstępna analiza przeszłości Rotfelda (również tej związanej z jego działalnością publiczną i naukową w PRL) pokazuje ogromne ryzyko związane z jego rolą w dyplomacji i polityce wolnej Polski”.

I relacjonuje jeszcze jedno kuriozalne wydarzenie, związane z Rotfeldem. Cenckiewicz o Rotfeldzie pisze:

Szczyci się przy tym poświadczoną własnym podpisem historyczną nieprawdą, w której utwierdzić go miała w dodatku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego: „Gdy miałem składać oświadczenie lustracyjne, widziałem się z oficerem ABW, któremu zrelacjonowałem te kontakty. On powiedział mi, że nie była to świadoma współpraca z SB i dlatego nie muszę pisać, że byłem tajnym współpracownikiem służb specjalnychPRL”.

Ta wypowiedź wskazuje jednoznacznie, że Rotfeldowi służby specjalne IIIRP pomogły ukryć związki ze służbami PRL-owskimi. Rotfeld wspólnie z ABWzłamali prawo i dokonali działań godzących w bezpieczeństwo narodowe. Niestety mimo takiego zachowania oraz trwających dekady związków ze służbami PRL-owskimi Rotfeld cieszy się estymą i zaufaniem wielu wpływowych środowisk w III RP. Wciąż może liczyć na posłuch. Fakt, że został powołany w skład Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP Andrzeju Dudzie wskazuje, że będzie mógł nadal prowadzić publiczną działalność zakrojoną na szeroką skalę. Biorąc pod uwagę historię i drogę kariery Rotfelda jest to działanie ryzykowne. Zdaje się, że takiego ryzyka podejmować nie warto.

Odnosząc się do opisanych na wstępie zasad walki Sun Tzu warto zaznaczyć, jak niebezpieczna jest dla niepodległego państwa sytuacja, w której polityka zależy od ludzi uwikłanych w związki z totalitarnym krajem oraz okupantem, który niszczył naszą państwowość i wolność przez dekady. Szczególnie, że ten były okupant od dawna prowadzi agresywną wobec Polski politykę. Pozycja Rotfelda w naszym kraju i jego droga życiowa pokazują skalę nieodpowiedzialności, jaka panuje w III RP. Biorąc pod uwagę to, ile tzw. kompromatów mogą mieć służby (polskie, rosyjskie, środowiska byłych służb itd.) na  Rotfelda należy uznać, że powinien on być izolowany od struktur państwowych. Człowiek o takim dossier był prześwietlany przez służby PRL-owski i sowieckie wiele razy, jego profil psychologiczny, a więc i narzędzia wpływu na jego działania i decyzje, są opracowane i znane ludziom służb. Rotfeld na świeczniku to zagrożenie dla podmiotowości i suwerenności Polski.

Sun Tzu widząc pozycję Rotfelda mógłby być dumny… z naszych przeciwników.

Jeden z dokumentów dot. Adama Rotfelda
Jeden z dokumentów dot. Adama Rotfelda
Reklamy

Komentarzy 7 to “Prof. Cenckiewicz opisuje Adama Rotfelda i jego związki z SB.”

  1. Victoria said

    „swobodnie posługuje się on wyłącznie językiem rosyjskim, zaś angielski i niemiecki zna jedynie w ograniczonym stopniu”.

    Rotfeld slabo zna niemiecki? Moze miesza mu sie z jiddish?
    To tak jakby Polak nie rozumial Slowaka!

  2. z Kanady said

    Bylam zaskoczona kiedy dowiedzialam sie, ze prezydent Duda powolal Adama Rotfelda w sklad NRR, dla mnie to zupelnie niezrozumiale posuniecie, a teraz to sie potwierdza.

  3. Guła said

    „Tygodnik Solidarność” nawiązuje do Solidarności Sierpniowej, czy jest to nasia solidarność tzw bis. A może tak to zostało wymieszane że stanowi całkiem niezależny konglomerat nawiązujący do zdarzeń o wiele wcześniejszych.
    Pytam się nie po to aby mierzwić i szukać dziury w całym, ale coby wiedzieć: jak wyżej zapytałem. Ponieważ dla mnie ma to znaczenie dużo większe niż tylko symboliczne. Ten tygodnik to wydawnictwo społeczno – polityczne – pisze Wiki, w której dominuje tematyka związkowa. A Guła z doświadczenia wji, że im więcej międlenia na dany temat to w tym temacie na forum kraju jest tym gorzej.
    http://lospolski.pl/?p=4796
    A nawiązując do tematu artykułu chodzi tylko o Adama Rotfelda czy o wszystkich których pomieniony zatrudniał w MSZ.
    Skoro już się tak rozpisałem na temat i nie na temat, to zapytam również o kwestię odtajnienia archiwum zwane tajnym które do dziś dnia (ćwierć wieku od wielkiego zwycięstwa nad komuną) w Magdalence – prosit) został odtajnione w 5% co stanowi kilka tysięcy tzw „teczek” czyli haków (na już nieżyjących?) a czeka – jak można tu i ówdzie przeczytać, na odtajnienie około 400 mb takich kwerend archiwalnych.
    To na tyle.

  4. Jest ŻYDOWSKA EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANA STRATEGIA GRUPOWA,która w Polsce jest realizowana przez STRONNICTWO AMRYKAŃSKO-ŻYDOWSKIE.Nadreprezentacja mniejszości żydowskiej odgrywa znaczącą tu rolę.

  5. pugnus said

    Doprawdy trudno nie zauwazyc ,ze fatalna polityka kadrowa kierownictwa PiS-u staje sie pomalu jej specjalnoscia , ktorej tradycje siegaja jeszcze czasow, kiedy PiS wchodzil w sklad tzw. Koalicji! Wtedy to Blizniacy popisali sie szeregiem posuniec kadrowych noszacych znamiona prawdziwego politycznego harakiri!I tak klasycznym” foux pas” bylo desygnowwanie na stanowisko RPO osobnika ,ktory po objeciu urzedu od razu rzucil sie PiSowi do gardla!Niemniej zgubne w skutkach byly nominacje sedziowskie w TK ,ktorego pozniejsze werdykty obracaly wniwecz wszystkie wysilki rzadu przy wprowadzaniu w zycie istotnych dla panstwa ustaw.Powolanie Rotfelda wpisuje sie doskonale w ten trend.
    Niedawno na tym forum poruszono sprawe dyrektora liceum we Wroclawiu , ktory tanczy jak mu zagra TVN !Podobny przypadek zdarzyl sie w Poznaniu gdzie dyrektor liceum po „interwencyjnym” artykule w miejscowym wydaniu G-Wna, anulowal,zawarta juz z G.Braunem umowe na wynajecie szkolnej auli!Gdzie do jasnej Anielki jest min. Zalewska? Przeciez tacy dyrektorzy powinni byc juz dawno przykladnie zawieszeni w swoich czynnosciach!
    Ostatnio na cenzurowanym znalazl sie MSZ !Wyszlo bowiem na jaw ,ze vicemin.Stepkowski musial chyba spasc z Ksiezyca, inaczej nie mozna wytlumaczyc jego konstatacji ,ze KE nosi sie z zamiarem bezprawnego przeczolgania Polski podczas, gdy juz conajmniej od Swiat BN. o tym zamiarze cwierkaly w Polsce wszystkie wroble !Kiedy powodowany wypadkami w Paryzu min.Szymanski zakomunikowal,ze Polska odstepuje od zamiaru przyjmowania imigrantow to na zachodnich portalach , tradycyjnie juz cieszacych sie z kazdego niepowodznia Politbiura z Brukseli ,wybuchla prawdziwa euforia!Niestety choragiewki nagle sie obrocily na nieznanym(?) nam wietrze i min.Waszczykowski oswiadczyl ,ze imigrantow przyjac MUSIMY!Ten sam minister ,bedacy przeciez szefem polskiej dyplomacji popisal sie glebia mysli oswiadczjac w przyplywie szczerosci ,ze on nie jest …dyplomata!!!No to kimze na Boga on jest ? Komiwojazerem? Lapsusami rowniez moze sie pochwalic policja,ktorej gora podobno jest juz powaznie wymieniona.Oto w Bialymstoku rozprasza ona prorzadowa (sic!) demonstracje MW, w spokoju zostawiajac awanturujacych sie koduchow!W Rzeszowie zas na stanowisko komendanta woj. kieruje sie osobnika ,ktory wczesniej bedac komendantem policji w Rzeszowie strzelal obcasami przed ….ukrainskim konsulem ,ktorego nawet podejmowal z goscina w murach swojej komendy!Wysyp niewydarzonych urzednikow panstwowych wysokiego szczebla otwiera niewatpliwie dygnitarz paradaujacy z iscie sarmackim wasem a noszacy osobliwe podwojne nazwisko ,ktore wlasciwie powinno brzmiec Kretyn vel Idiota ,bo tylko takowy moze z niefrasobliwa szczeroscia skladac publicznie oswiadczenie ,ze wlasnie Polska wyrzucila w ukrainskie bloto…4mld.zl!!Swoistym tez rodzynkiem w tym kadrowym ciescie Pis-u jest nowopowolany dyr.TV2 ,ktory zapowiada ,ze u niego zwolnien nie bedzie,jakby nie zdawal sobie z tego sprawy ,ze przejmuje on medialna stajnie Augiasza!
    Zadziwiajaca jest tez indolencja rzadu w stawianiu twardego oporu dyktatowi Brukseli w kwestii przyjecia imigrantow ,a kwestia ta otwiera nieznane dotad nowe i niezwykle necace polityczne perspektywy!Wiadomo bowiem ,ze prawie 50% Polakow nie uczestnicacych w wyborach. byc moze nie obchodzi wysokie bezrobocie czy los lasow i zapewne przyjmuja oni z obojetnoscia perspektywe glebszych zmian obyczajowych takich jak np. „sluby” pedalow ,ale rosnaca wciaz na Zachodzie fala imigranckiego tsunami i zwiazane z nia barbarzynskie ekscesy wykonaniu przybylej do Europy dziczy moga spowodowac ,ze ta 50% -owa masa nagle sie obudzi, a wtedy spryciarz pokroju Nicolae Petrusescu moze zlapac ten ” boski wiatr ” w swoje zagle i…. PiS nawet sie nie ogladnie ,jak wyladuje z reka po lokiec w nocniku!
    Na koniec z innej beczki ….Mianowicie czy rzad zamierza pochylic sie nad prawnymi aspektami pozwalajacymi odwolac Bienkowska z Brukseli ? Prawde mowiac powinno sie ja pozbawic polskiego obywatelstwa!

  6. Miś said

    Cały czas wiadomo bo od IIWS i tym bardziej od czasów Solidarności Kto to jest Rotfeld.
    Wiadomo że jak znawcy opisują obywatelstwo Polskie nadał mu Stalin . Posiada też obywatelstwo Szwedzkie oraz Izraelskie i jakimś dziwnym trafem ciagle jest u szczytów zarządzania Polską bądź prezentowania jej interesów .
    Jak to możliwe ? A tak to możliwe jak Polska istnieje albo nie istnieje

  7. gość said

    Odtajniono niemal 7 tys. dokumentów ze zbioru zastrzeżonego IPN

    Jak informuje na swojej stronie internetowej Instytut Pamięci Narodowej, prawie 7 tys. jednostek archiwalnych ze zbioru zastrzeżonego IPN trafiło do ogólnodostępnej części archiwum w 2015 roku. Stało się to na wniosek m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu.

    – Dla historyków badających najnowsze dzieje Polski dokumenty te mogą stanowić nieocenione źródło informacji – stwierdził prezes IPN dr Łukasz Kamiński.

    Ogółem w latach 2011–2015 zbiór zastrzeżony opuściły 10 692 jednostki archiwalne. Wśród najciekawszych materiałów, jakie w minionym roku zostały udostępnione badaczom i dziennikarzom, znajdują się akta osobowe funkcjonariuszy i teczki oficerów zewnętrznych b. Departamentu I MSW, m.in. Wojciecha Czerniaka, Mariana Zacharskiego, Bogdana Libery, Piotra Wrońskiego, Henryka Bosaka, Janusza Luksa, Aleksandra Makowskiego, Andrzeja Derlatki, Sławomira Petelickiego czy Eligiusza Naszkowskiego.

    Obecnie zbiór zastrzeżony to 417 metrów bieżących akt. W najbliższych tygodniach ma się zmniejszyć do poniżej 400 metrów.
    „To musi cieszyć”

    – Te dane najlepiej pokazują, jak w ostatnich latach zmniejszył się zbiór tajny, do którego ani historycy, ani badacze nie mieli dostępu. To musi cieszyć, bo od dawna wychodziłem z założenia, że utrzymywanie zbioru zastrzeżonego nie ma żadnego uzasadnienia. Mam nadzieję, że wkrótce ten zbiór w ogóle zostanie zlikwidowany – mówi wiceprezes IPN dr Paweł Ukielski.

    W zbiorze zastrzeżonym znajdują się archiwalia przekazane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu (wcześniej UOP), Straż Graniczną oraz dwie służby wojskowe podległe bezpośrednio ministrowi obrony narodowej: Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Służbę Wywiadu Wojskowego (wcześniej WSI). Są to zarówno akta w formie teczek: administracyjnych, operacyjnych i osobowych, jak również dokumentacja w postaci kart z kartotek operacyjnych oraz różnorodnych dzienników ewidencyjnych. W zbiorze tym znajduje się ponadto 655 taśm magnetycznych, zawierających bazy danych Służby Bezpieczeństwa z lat 80.

    IPN
    http://www.wprost.pl/ar/529684/Odtajniono-niemal-7-tys-dokumentow-ze-zbioru-zastrzezonego-IPN/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: