Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Andrzej Kumor: Czasu zostało niewiele?

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-02-27

Nie od dzisiaj wiadomo, że ludzie, którzy na co dzień kochają zamordyzm, lubią śpiewać o wolności.  Doskonale stan ten oddaje sowiecki szlagier radia Moskwa:  Sziroka strana maja rodnaja. / Mnogo w niej liesow, poliej i riek. / Ja drugoj takoj strany nie znaju / Gdie tak wolno dyszyt czełowiek…

Ach, pięknie Sowieci śpiewali.

Tymczasem jeśli tak dalej pójdzie, to my również będziemy mieli okazję zaznać wolnościowego „dyszenia”. Gdzie? Tutaj, w stronie radnoj… Dzierżymordzie ma to do siebie, że najłatwiej zaprowadza się je pod sztandarami wolności i liberalizmu. Tendencję zaś widać gołym okiem.

 

Na razie są to tylko dzwoneczki alarmowe; na razie wśród naszych „liesow, poliej i riek” nie słychać warkotu pił i stuku młotów „ochotników budujących nową linię kolejową”, jak miało to na przykład miejsce w szczęśliwej Albanii pod rządami Enwera Hodży. Na razie. Za to już możemy się poszczycić budową zrębów systemu, który może je kiedyś zapełni. Systemu „ośrodków deradykalizacyjnych”, „dyrektoriatów ds. walki z rasizmem” i tym podobnych.
Samo nazewnictwo jest znamienne, z jednej strony, kojarząc się z XX-wieczną literaturą political fiction, a z drugiej, ze schyłkowym okresem rewolucyjnego terroru. Jak podaje Wikipedia, dyrektoriat – organ rządowej egzekutywy  rewolucji francuskiej i innych „egzekutyw” w czasach rewolucyjnego tumultu i zamieszania.

Na razie wydaje nam się, że to nie do pomyślenia. Ale  w tym pięknym kraju licznych rzek i jezior, jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia było mnóstwo rzeczy, które dzisiaj przyjmujemy za naturalne i oczywiste.

Cóż więc stoi na przeszkodzie, by „deradykalizować”, czy też leczyć z rasizmu pięknem kanadyjskiej przyrody w odległych zakątkach? Pomysł sam się narzuca, tym bardziej że izolacja pozbawi element zradykalizowany czy to na tle rasistowskim, czy homofobicznym zgubnego wpływu na otoczenie i zahamuje rozprzestrzenianie się takich postaw. Gdyby więc ktoś kiedyś pytał, to proszę pamiętać, że pierwszy poddałem ten sprawdzony pomysł socjalnej przebudowy i przeczyszczenia.

Do tego etapu jeszcze nie doszliśmy, choć na drodze do „świetlanej przyszłości wolnych ludzi” mamy już wiele za sobą.

W przyszłość kroczymy wielkimi krokami, o czym może świadczyć i to, że nasza miłościwie panująca partia – a jakże, liberalna, ergo wolnościowa –  postanowiła, w głosowaniu nad nową ustawą zezwalającą na wspomagane samobójstwo, czytaj dobijanie, w kanadyjskich szpitalach wprowadzić dyscyplinę, żeby tam żaden mięczak nie wyłamywał się z szeregu, zasłaniając sumieniem (to chyba jakiś zabobon). Nasz seksowny szef  oznajmił, że jest to „sprawa wolności zagwarantowanych przez konstytucję”, a więc nie ma przeproś. Jak mus, to mus, równym krokiem pójdziemy w awangardzie świata: „Dawnej niewoli już się kończy czas! Chorągiew wznieś! Szeregi mocno zwarte!”.

Zresztą posłowie liberalni wiedzą, co to jest wolność sumienia, ponieważ zanim Partia Liberalna zgłosiła ich kandydatury, od każdego odebrała proaborcyjną deklarację. Aborcja, eutanazja… wsio ryba.

Od jakiegoś czasu równie rewolucyjnie zaczyna wyglądać sytuacja tzw.  wolności prasy. Co prawda jacyś tam wolterianie twierdzili kiedyś, że bez swobody głoszenia opinii nie ma mowy o wolności, ale to było dawno, a więc może było, a może się już zbyło. Nasi obecni „wolnomyśliciele”  idą prekursorskim tropem kolegi prokuratora z rady rejsu (patrz film „Rejs”), cytuję: „Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki panie to nikomu… Mmmm… Tak nie… Nie podoba się. Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie. Tych naszych prawda punktów, które stworzymy”.

Wtedy, w latach 70., wzbudzało to wesołość nawet wśród uciskanego żelazną kurtyną ludu miast i wsi.

Dzisiaj, w Kanadzie, śmiech zastyga na ustach, bo oto pewien aparatczik rządu albertańskiej bojowniczki o sprawiedliwość społeczną, premier Racheli Notley z NDP, postanowił umieścić w rozpisce rubrykę „tych klientów nie obsługujemy” i wywalił z konferencji prasowych dziennikarzy prawicowego portalu The Rebel kanadyjskiego Żyda Ezry Lewanta. Dlaczego? No bo się głupio naśmiewali… „Krytyka może być, ale tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było…”.

Szczęśliwie, na razie jeszcze było to o jeden most za daleko i podniósł się klangor. Na razie, bo już w przyszłym pokoleniu sześciopłciowe społeczeństwo kanadyjskie, jak młode pelikany będzie łykać takie szmoncesy.

Kierownicy systemu wiedzą, że najbardziej skuteczna zmiana polega na małych krokach. Polityka małych kroków w ciągu pół wieku odmieniła nie do poznania ludzi i kraj. Można jednak odnieść wrażenie, że ostatnio proces zaczął jakby przyspieszać. Czyżby czasu było niewiele?

Andrzej Kumor

Advertisements

komentarzy 5 to “Andrzej Kumor: Czasu zostało niewiele?”

  1. pascalalter said

    Cytuję:
    „Na razie wydaje nam się, że to nie do pomyślenia. Ale w tym pięknym kraju licznych rzek i jezior, jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia było mnóstwo rzeczy, które dzisiaj przyjmujemy za naturalne i oczywiste.”
    Nareszcie! Już marzyłem, żeby Pan Redaktor coś pisał o Kanadzie jak też udostępniał to piękne wydawnictwo – dostępne tylko w wersji elektronicznej tutaj.
    Jest bardzo interesujące jak Państwu się wiedzie w Kanadzie? Pozdrowienia z Kielc Pl ..

  2. Emeryt said

    …..opowiem Wam krótko jaki był los mojej rodziny:

    powstania styczniowe, powstania listopadowe i tym podobne zbrojne rebelie …. straciliśmy w rodzinie zdrowych, wyksztalconych i mądrych mężczyzn … kobiety potraciły mężów, synów, braci, ojców … majątki nasze mniejsze i większe skonfiskowane, lub za grosze wykupione przez żydów i innych kombinatorów … potem Sybir i obrócenie się w chłopstwo, i radzenie sobie z dziećmi i bicie się z życiem codziennym jak tylko Polska Kobieta potrafi … potem nawała bolszewicka … Niemcy wypuszczają Piłsudskiego … pozwalają Polsce powstać, tylko dlatego aby była zapora bolszewizmu….. okres międzywojenny … wysiłek wielki Polaków w odbudowę kraju z trzech zaborów … wojna z bolszewikami …. potem wojna z Niemcami …. potem okupacja niemiecka…… potem okupacja sowiecka …. ciężar trwania w tych czasach był Bohaterstwem Naszych POLSKICH Kobiet…… pod ciężarem tego co nam Europa zgotowała … to my Polki wysłałyśmy do walki o Polske naszych ojców, mężów, synów….. to miliony Polaków na frontach walczyło o wolność … za co nam Europa ofiarowała okupację sowiecką i katownie poniemieckie, funkcjonariuszy stalinowskich żydów…. którzy zdeprawowani wojennymi losami stali się prawdziwymi katami Polaków…. opuścili Polske uciekając wraz rodzinami po 1968 wraz ze złotem zrabowanym … uciekali przed sprawiedliwością społeczną… ci co zostali pozmieniali nazwiska na polskie…..teraz taki Gross i jemu podobni chcą nas Polaków oceniać, ograbiać i cenzurki wystawiać a nie mają do tego moralnego prawa… żadnego….

  3. Goldfinger said

    Emeryt I tak bylo w czasach Jak zydostwo bylo w Egipcie w tak zwanej niewoli u Faraona.Co jest nie prawda Bo zlupili Egipcjan okradli ich z kosztownosci .Potem FAraon wyslal za nimi wojsko.Dlaczego mowi sie swiety lud.Jaki swiety lud Gdyby byli tacy dobrzy nikt by ich nie scigal.Pomyslmy logicznie

  4. pascalalter said

    Reblogged this on Pascalalter’s Weblog and commented:
    Nareszcie! Już marzyłem, żeby Pan Redaktor coś pisał o Kanadzie jak też udostępniał to piękne wydawnictwo – dostępne tylko w wersji elektronicznej tutaj.
    Jest bardzo interesujące jak Państwu się wiedzie w Kanadzie? Pozdrowienia z Kielc Pl ..EU!

  5. pascalalter said

    Faktycznie, tam tak jest jak Pan Redaktor pisze; ściągnąłem oryginał:..:)

    Широка страна моя родная,
    Много в ней лесов, полей и рек!
    Я другой такой страны не знаю,
    Где так вольно дышит человек.

    От Москвы до самых до окраин,
    С южных гор до северных морей
    Человек проходит, как хозяин
    Необъятной Родины своей.

    Всюду жизнь и вольно и широко,
    Точно Волга полная, течет.
    Молодым везде у нас дорога,
    Старикам везде у нас почет.

    Широка страна моя родная,
    Много в ней лесов, полей и рек!
    Я другой такой страны не знаю,
    Где так вольно дышит человек.

    Наши нивы глазом не обшаришь,
    Не упомнишь наших городов,
    Наше слово гордое – товарищ –
    Нам дороже всех красивых слов.
    С этим словом мы повсюду дома.

    Нет для нас ни черных, ни цветных.
    Это слово каждому знакомо,
    С ним везде находим мы родных.

    Широка страна моя родная,
    Много в ней лесов, полей и рек!
    Я другой такой страны не знаю,
    Где так вольно дышит человек.

    За столом никто у нас не лишний,
    По заслугам каждый награжден,
    Золотыми буквами мы пишем
    Всенародный Сталинский закон.

    Этих слов величие и славу
    Никакие годы не сотрут:
    Человек всегда имеет право
    На ученье, отдых и на труд

    Широка страна моя родная,
    Много в ней лесов, полей и рек!
    Я другой такой страны не знаю,
    Где так вольно дышит человек.

    Над страной весенний ветер веет.
    С каждым днем все радостнее жить,
    И никто на свете не умеет
    Лучше нас смеяться и любить.

    Но сурово брови мы насупим,
    Если враг захочет нас сломать,
    Как невесту, Родину мы любим,
    Бережем, как ласковую мать.

    Широка страна моя родная,
    Много в ней лесов, полей и рек!
    Я другой такой страны не знаю,
    Где так вольно дышит человек.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: