Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

„Wałęsa to największa kanalia, jaką w życiu spotkałem”

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-03-02

Działacze Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża wydali 28 Lutego 2016 oświadczenie/cała treść pod koniec wpisu/ w którym bezpardonowo przypominają prawdziwą przeszłość Wałęsy, zadając kłam jego konfabulacjom. Oświadczenie ma związek z publicznie odczytanym listem Lecha Wałęsy dotyczącym jego rzekomej działalności w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża.

Boluś kapuś

Jeden z sygnatariuszy oświadczenia Krzysztof Wyszkowski w rozmowie z Telewizją Republika powiedział: To największa kanalia, jaką w życiu spotkałem. Materiały z domu Kiszczaka wywrócą naszą historię do góry nogami. Lech Wałęsa ma krew na rękach. To kariera znaczona trupami – w tak mocnych słowach ocenił Krzysztof Wyszkowski to czego dowiedział się w ostatnich dniach o Wałęsie. /Niezależna.pl/

Działacze WZZW przypominają o napadzie, którego dopuścił się Wałęsa razem z konfidentami SB na niezależną działaczkę związkową Marylę Płońską.

Marylę Płońską, Lech Wałęsa napadł fizycznie na korytarzu MKZu gdańskiego w pierwszych dniach jego istnienia. Otoczony ochroniarzami, z których kilku okazało się współpracownikami bezpieki i ciągnąc ją za włosy wyrzucił z budynku Solidarności tylko dlatego, że rozdawała Biuletyn Wolnych Związków Zawodowych(…)

„Zdrada Wałęsy to wielowątkowa zdrada przyjaciół i Polski”

Wyszkowski uważa, że Wałęsa jako konfident podburzał robotników w czasie wydarzeń grudniowych, przyczyniając się do ich śmierci od kul milicyjnych. Przypomina również nieudaną prowokację Wałęsy, który namawiał działaczy WZWW do zamachów terrorystycznych.

Treść Oświadczenia WZZW

 

Lech Wałęsa stwierdza:

  1. “W roku 1978 przystąpiłem do komitetu Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Wierzyłem, że nasze działania doprowadzą nie tylko do powstania autentycznej reprezentacji robotniczej, lecz poprowadzą także ku wolnej Polsce”.

Przypominamy więc, że Lech Wałęsa pojawił się w WZZach z pomysłem zabijania milicjantów i obrzucania granatami milicyjnych komend. Przez blisko czterdzieści lat nie zdołał też odpowiedzieć jasno na pytanie – skąd dowiedział się o rozpoczynających działalność Wolnych Związkach? Jego rzekoma aktywność, zwłaszcza w późniejszym okresie, postrzegana była przez nas jako typowa forma uwiarygadniania się prowokatora.

  1. “Takie też były marzenia moich przyjaciół z WZZ – Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy, Aliny Pieńkowskiej, Bogdana Borusewicza, Jerzego Borowczaka i wielu, wielu innych”.

Lech Wałęsa w swym zakłamaniu i desperacji nazywa – przyjaciółmi – ludzi, których przez lata niszczył i z pomocą bezpieki bezwzględnie wypychał na margines życia publicznego. Przypominamy, że kończąc swoje “internowanie”, zapewniał wysokich oficerów bezpieki i prokuratury: “W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy się mogli wam nie podobać – Borusewicza, Walentynowicz”. Przypominamy też, że oczerniany przez niego przez całe lata lider Wolnych Związków Andrzej Gwiazda z braku minimalnego choćby zaufania, przez wiele miesięcy nie wpuszczał Wałęsy do swego mieszkania i nie dopuszczał do jego udziału w WZZowskich spotkaniach, po to aby w końcu , w czerwcu 1980 roku usunąć Wałęsę z grona działaczy WZZW. Anna Walentynowicz była przez całe lata niszczona przez Wałęsę w sposób trudny do wyobrażenia, a jej pamięć jest przez niego deptana do dzisiaj. Z podobnym zapałem wyrzucał i oczerniał Joannę Duda-Gwiazdę. Marylę Płońską, Lech Wałęsa napadł fizycznie na korytarzu MKZu gdańskiego w pierwszych dniach jego istnienia. Otoczony ochroniarzami, z których kilku okazało się współpracownikami bezpieki i ciągnąc ją za włosy wyrzucił z budynku Solidarności tylko dlatego, że rozdawała Biuletyn Wolnych Związków Zawodowych, którego on sam był rzekomym współredaktorem. Tylko ówczesne zawirowania historyczne uchroniły go od odpowiedzialności karnej za ten czyn. Przypominamy też, że jego przyjaźń w stosunku do przywołanych “wielu, wielu innych” kolegów polegała na tym, że we wrześniu 1981 roku zorganizował on uzbrojoną w metalowe pręty i druty bojówkę, która napadła tychże działaczy WZZów w prowadzonej przez nich drukarni MKZu gdańskiego Solidarności.

  1. “W roku 1979 przemawiając na nielegalnym wówczas wiecu ku uczczeniu pamięci robotników grudnia 1970 poczułem naszą siłę, siłę wzmocnioną pielgrzymką Ojca Świętego do Polski latem 1979 roku. Przepowiedziałem wówczas budowę pomnika, który miał zostać zbudowany z kamieni przyniesionych przez ludzi wolności.

Oświadczamy, że to wyznanie Lecha Wałęsy uważamy za szczególnie odrażające, zwłaszcza w świetle niezbitych dowodów jego donosicielskiej działalności z okresu grudnia 1970 roku. Jest znakiem najniższego moralnego upadku, że człowiek, który w czasie krwawej rozprawy komunistycznych służb terroru ze stoczniowcami, sprzedawał ich losy tym służbom, a dziewięć lat później udawał przed nimi zatroskanego ich losem działacza opozycji. Przypominamy, że Lech Wałęsa nie tylko nigdy nie przyznał się przed swoimi kolegami do donoszenia na nich, ale w czasie trwającej dziesięć lat odwetowej akcji bezpieki “Jesień”, nigdy, w żaden sposób nie ostrzegł ich przed tymi działaniami, których był przecież sprawcą. Dodatkową odrazę budzi, przywołanie przez niego rzekomej zapowiedzi wybudowania pomnika z przyniesionych przez ludzi kamieni. To hasło użyte przez Lecha Wałęsę w ówczesnym przemówieniu, zostało przez niego zawłaszczone od Józefa Szylera, który był jedną z głównych ofiar jego podłych donosów.

  1. “W roku 1982 w stanie wojennym odizolowano mnie w Arłamowie. Byłem sam, oddzielony od ludzi przez funkcjonariuszy SB i PZPR. Wielokrotnie namawiano mnie bym zdradził solidarność i stanął na czele koncesjonowanych związków zawodowych. Nie uległem tej presji.

“Przypominamy, że Lech Wałęsa przetrzymywany był w luksusowych warunkach rządowego ośrodka wczasowego gdzie zapewnione miał wszelkie wygody z wykwintnym wyżywieniem i niezliczoną ilością alkoholu włącznie, z których w pełni korzystał. Miał również dostęp do całej gamy rozrywek. Nie może też być w żadnym wypadku mowy o izolacji skoro korzystał z prawa do niemal nieograniczonej liczby odwiedzin rodziny, znajomych, przedstawicieli kościoła czy nawet zagranicznej prasy. W porównaniu z tysiącami politycznych więźniów zapełniających wówczas więzienia całego kraju warunki, w których przyszło mu spędzać jego “internowanie” należy uznać za wręcz wyszukane. Lech Wałęsa nigdy nie zażądał aby w imię reprezentowanej ponoć solidarności umieszczono go wraz z wielotysięczną rzeszą jego solidarnościowych kolegów. Przypominamy też, że mając do tego wszelkie warunki Lech Wałęsa, określający się przywódcą ruchu Solidarności podczas swego pobytu w Arłamowie nie wydał ani jednego oświadczenia w trosce o uwięzionych działaczy tego ruchu, ani jednej odezwy do obdarzających go wówczas zaufaniem Polaków, ani jednego oświadczenia potępiającego stan wojenny, ani jednego słowa nadziei dla tych milionów rodaków, którzy w codziennych, często dramatycznych ulicznych protestach domagali się jego uwolnienia! Natomiast wydał pamiętny haniebny, wiernopoddańczy list do gen. Jaruzelskiego, podpisując się kapral Wałęsa.

Oświadczamy więc, że Lech Wałęsa nie tylko zdradził nas wszystkich, ale dokonał tego wielokrotnie i na wiele różnych sposobów. Kontynuację kłamstw, ataków na dobre imię ofiar swoich donosów i publiczne oczernianie tych, którzy stoją dziś przy prawdzie uważamy za dalszy ciąg tej zdrady.

Andrzej Bulc
Jan Karandziej
Kazimierz Maciejewski
Andrzej Runowski
Krzysztof Wyszkowski
Lech Zborowski

wzzw.wordpress.com

Za www.ekspedyt.org/

Advertisements

komentarzy 7 to “„Wałęsa to największa kanalia, jaką w życiu spotkałem””

  1. Kar said

    „Wałęsa to największa kanalia, jaką w życiu spotkałem”

    ..nie pierwszy i nie ostatni..oni sie rodza jak dorodne prawdziwki, bo grunt im sprzyja

  2. WitBar said

    Nie wiem na co czeka Prokuratura !!??? Są świadkowie..! Ten diabeł powinien już siedzieć i czekać na wyrok pod toporem kata !!!

  3. Minus said

    Ile w obronie Wałęsy ludzi ze świecznika ( cokolwiek znaczy kojarzenie nazwiska w przestrzeni publicznej, tzn. czy jest to powód do wstydu, czy dumy ) jest martwienia się o własne grzechy i grzeszki, świństwa, może słabości, nawet do zrozumienia, jeżeli by nie były zaprzeczane z knajacką logiką, a ile fałszywie brzmiące frazesy miłosierdzia, zrozumienia, solidarności z oskarżanymi? Jacy małostkowi są komedianci, których multum udziela się w coraz bardziej psychiatrycznych zadymach zaKODowanych, pokazały ostanie, 3o, 4o ligowe materiały wazeliniarstwa z szafy Kiszczaka.
    Przypadek Pana Jana Rulewskiego. Cyt. :” Wałęsa uważa dzisiaj, że jest niepokalany od poczęcia, jak Matka Boska. A to nieprawda. Wszyscy jesteśmy pokryci czerwoną rdzą komuny. Wszyscy musieliśmy z tą komuną kolaborować, wręcz spółkować.” To uraziło wielu ludzi, którzy za dużą cenę zazwyczaj, nie wchodzili w pakty z diabłem. Tutaj warto przytoczyć reakcję Jana Krzysztofa Kelusa: „Poczułem się dotknięty, gdyż kolaboracją z komuną się nie zhańbiłem. Spółkowaniem tym bardziej. Pozwolę sobie przypomnieć strofkę mojej dawnej piosenki:

    Na kapuście czarne liście

    —Ja wolałem tamten patos –

    Nie daj dupy komuniście,

    Choć podobno dobrze płacą

    Sądzę, że moja reakcja nie jest odosobniona. Piszę w imieniu tych wszystkich, którym towarzyszą podobne odczucia.” z . http://wpolityce.pl/polityka/282193-jan-krzysztof-kelus-list-otwarty-do-senatora-jana-rulewskiego-poczulem-sie-dotkniety-gdyz-kolaboracja-z-komuna-sie-nie-zhanbilem

    I teraz znajduję materiał z 1975 roku, https://www.youtube.com/watch?v=xklf9mKHx0s zupełnie przypadkowo, PKF, minuta dokładnie 6:00 i kogo widzę?, przyszły, głośny działacz Solidarności, najgłówniejszy aktor wydarzeń marcowych 81r pokazany w ogólnopolskim materiale, akurat on, ot taki przypadek. Może i przypadek…
    Cóż, Wałęsa jest mercedesem w swojej klasie, jak powiada Pan Stanisław Michalkiewicz- kto słucha Wałęsy, sam sobie szkodzi, ale jak pochylić się nad słowotwórstwem senatora na żywo- jakiż bełkot, braki w edukacji, kindersztubie jak siano z butów. Elyty. Nikt z tych tuzów nie siada skromnie w ostatnim rzędzie…

  4. pugnus said

    Ciekawe ujecie Bolka z Gierkiem .Byc moze to fotomontaz ,bo nie wydaje mi sie ,zeby mogl on tak blisko dostac sie do Genseka.Przeciez ochraniarze komunistycznych kacykow nalezeli do najbardziej fanatycznych!Chyba ,ze Bolek juz wtedy uwazany byl za swojaka i po screeningu dopuszczony tak blisko Gierka….

  5. Bronisław said

    Jeżeli prawdą jest Panie Pugnus (a co stwierdza p. Centkiewicz, iż już w 1967 roku), „ze Bolek juz wtedy uwazany byl za swojaka” to trudno się dziwić jego dalszej karierze. Służby „komunistyczne” można nawet „nienawidzić”, lecz nie można odmówić im profesjonalizmu. Wałęsa był znakomitym kandydatem na „figuranta” do przeprowadzenia tej „hańbiącej” roboty: przeobrażenia socjalizmu w barbarzyński kapitalizm. Jestem przekonany, że Wałęsa nie jest do końca pojmuje do czego został „użyty”. Gdyby Wałęsa odważył się i skruszywszy się poprosił publicznie Naród Polski o przebaczenie to przynajmniej wykazałby resztki przyzwoitości. Wybrał on jednak postawę „w zaparte”. Pozostaję jeszcze gorliwa modlitwa, post i jałmużna, aby mieć nadzieję, że Wałęsa dostąpi Łaski i nawróci się?!!!

    Serdecznie Pana pozdrawiam. Króluj Nam Chryste!!!

  6. Alina said

    http://bezdekretu.blogspot.com/2016/02/jak-przegrac-w-obronie-iii-rp-hipotezy.html

  7. Analityk said

    Poczytajcie sobie wspomnienia – Kazimierza Szołocha legendarnego przywódce strajku na wybrzeżu w 1970. Cytat „Nieżyjący od 2009 r. Kazimierz Szołoch (legendarny przywódca strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina w Grudniu 1970), dorzucił jeszcze współuczestnictwo (być może nieświadome) w przygotowaniu przez SB zamachu na swoje życie – Szołoch opisał to zdarzenie w rozmowie z piszącym te słowa w sposób następujący: „Nie wiem po co wtedy poszedłem do Wałęsy (…) Wychodząc coś mnie tknęło, żeby wymknąć się bocznymi schodami. Ciemno już było, nikt mnie nie przyuważył. W jakiś tydzień później kolega powiedział mi, że tamtego wieczoru na Klonowicza zabito bosmana, który przyszedł do kogoś w odwiedziny. „Jaki bosman?” – pytam. „Taki jak ty. Wysoki. Barczysty. Rąbnęli go z tyłu, w czaszkę”. Nieraz sobie myślę, że ten człowiek zginął z mojego powodu, że go wzięli za mnie…”. („Riviera” nr 12/2013, KMZ, „Kazimierz Szołoch – Niechciany bohater Grudnia ‘70”).” Więcej tutaj: http://www.sdp.pl/felietony/12294,walesa-kontra-gowniary-,1453188462

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: