Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Adolf Hitler: Moja walka. (część XI)

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-03-14

2b5d6-o-adolf-hitler-570.

Tytuł oryginału Ι
Mein Kampf
Tłumaczenie
Irena Puchalska
Piotr Marszałek

 

ROZDZIAŁ XII– Powojenna polityka Niemiec w kwestii sojuszy

.

 

 

Nieudolność Rzeszy w dziedzinie polityki zagranicznej i nieumiejętne stosowanie właściwych zasad w polityce przymierzy były nie tylko kontynuowane po rewolucji, ale prowadzone w jeszcze gorszej formie. Jeżeli przed wojną pomieszanie pojęć w polityce mogło być uważane za najważniejszą przyczynę złego kierownictwa państwa w sprawach zagranicznych, to po wojnie doszedł jeszcze brak szczerych intencji. Było oczywiste, że partia, która osiągnęła swoje niszczycielskie cele za pomocą rewolucji, nie jest zainteresowana w polityce przymierzy, których celem była rekonstrukcja wolnego niemieckiego państwa.

Tak długo, jak Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza była tylko małą i nie bardzo znaną grupą, problemy polityki zagranicznej wydawały się mieć znaczenie tylko w oczach wielu naszych zwolenników. I rzeczywiście sprawą podstawową w walce o wolność przeciw cudzoziemcowi jest usunięcie powodów naszego upadku i zniszczenie tych, którzy czerpią z tego korzyści.

Ale od chwili, w której mała i bez znaczenia grupa poszerzyła swoją sferę działań i nabyła wagi wielkiego stowarzyszenia, stało się konieczne zajęcie się rozwojem wydarzeń w polityce zagranicznej. Musieliśmy zdecydować się na zasady, które nie tylko nie mogły być w sprzeczności z naszymi podstawowymi poglądami, ale powinny je wyrażać.

Rozważając tę kwestię nie tracimy z oczu zasadniczej i podstawowej idei, według której polityka zagraniczna nie jest celem, ale środkiem do celu. A celem jest wyłącznie wsparcie naszej własnej samodzielności państwowej .

Żadna propozycja w polityce zagranicznej nie może kierować się innymi względami niż następujące: czy pomoże ona narodowi teraz lub w przyszłości i czy nie zaszkodzi?

Musimy ponadto zdać sobie sprawę, że odzyskanie terytoriów, które naród i państwo utraciło, jest zawsze przede wszystkim sprawą odzyskania politycznej siły i niezależności dla macierzystego kraju i w takim przypadku sprawy utraconych terytoriów muszą być bezwzględnie zignorowane jako przeciwne uzyskaniu wolności przez macierzysty kraj. Bowiem uwolnienie ciemiężonych i odciętych szczepek rasy lub prowincji imperium nie jest wynikiem jakiegoś żądania gnębionej ludności czy protestów tych, którzy pozostają, ale sprawą posiadanych nadal przez resztę kraju ojczystego która kiedyś była wspólna – jakichkolwiek środków władzy.

To, że uciemiężone kraje znalazły się z powrotem w posiadaniu wspólnej Rzeszy, nie jest wynikiem ostrych protestów, ale raczej wynikiem siły lub kombinacji. Zadaniem przywódców narodu w polityce wewnętrznej jest wykuwać te siły, a w swojej polityce zagranicznej muszą pamiętać, że oręż został wykuty i powinni szukać ludzi, aby posłużyć się tą bronią.

W początkowych rozdziałach „Mein Kampf” opisałem brak zdecydowania naszej polityki sojuszy przed wojną. Zamiast zdrowej polityki terytorialnej w obrębie Europy preferowano politykę kolonii i handlu. Było to tym bardziej niewyobrażalne, że bezpodstawnie wiązano z tym sposobem nadzieję na uniknięcie podejmowania decyzji przy użyciu broni. Wynik tego podejścia był taki, że politycy zamiast siedzieć twardo na . stołkach pospadali z nich – jak to się zwykle zdarza – a wojna światowa była konieczną karą nałożoną na cesarstwo za kierowanie jego sprawami.

Właściwą drogą wówczas powinno być wzmocnienie siły cesarstwa na kontynencie przez zdobycie nowego terytorium w Europie.

Ale ponieważ ojcowie szaleństwa naszego demokratycznego parlamentu odmówili rozważenia jakiegokolwiek formalnego schematu przygotowania obrony, to każdy plan zdobycia terytoriów w Europie był odraczany, a przez preferowanie polityki kolonialnej i handlu zaprzepaścili sojusz z Anglią. W tym samym czasie zaniedbali zapewnienia sobie poparcia ze strony Rosji, co było jedynym logicznym sposobem postępowania. W końcu opuszczeni przez wszystkich oprócz feralnej dynastii habsburskiej wmieszali się w wojnę światową.

Historyczna tendencja brytyjskiej dyplomacji której jedynym odpowiednikiem w Niemczech była tradycja armii pruskiej – od czasu królowej Elżbiety była rozmyślnie

skierowana w kierunku powstrzymania za pomocą wszystkich możliwych środków powstania jakiejś europejskiej potęgi, wychodzącej poza ogólny standard i złamanie jej w razie konieczności przy pomocy wojskowego ataku.

Środki stosowane w tym celu przez Wielką Brytanię były uzależnione od sytuacji i postawionego zadania, ale wola i determinacja były zawsze te same. Polityczna niezależność poprzednich północno-amerykańskich kolonii doprowadziła z biegiem czasu do potężnych wysiłków, aby uzyskać pewność poparcia na kontynencie europejskim.

Dlatego po upadku potęgi Hiszpanii i Holandii siły brytyjskiego państwa zostały skoncentrowane przeciwko rosnącej potędze Francji, aż do chwili, kiedy z upadkiem Napoleona obawa o hegemonię francuskiej potęgi wojskowej, najbardziej niebezpiecznej ze wszystkich dla Anglii – rozwiała się, gdyż wydawała się być złamana na dobre.

Zmiana nastawienia brytyjskiej polityki, godnej wielkiego męża stanu, przeciwko Niemcom była powolnym procesem, ponieważ Niemcy wskutek braku narodowej jedności nie przedstawiały widocznego niebezpieczeństwa dla Anglii.

Jednakże w latach 1870-1871 Anglia zajęła nowe stanowisko w tej kwestii. J ej wahanie, wywołane przez wzrost znaczenia Ameryki w światowej gospodarce, jak również rozwój potęgi Rosji, niestety nie zostały wykorzystane przez Niemcy, w rezultacie czego historyczna tendencja brytyjskiej polityki jeszcze bardziej umocniła się.

Brytania uważała Niemcy za siłę, której przewaga w handlu, a przez to w polityce światowej – jako konsekwencja jej olbrzymiego uprzemysłowienia, stawała się bardzo poważnym zagrożeniem. Podbicie Świata za pomocą „pokojowej penetracji”, którą nasi mężowie stanu uważali za największą mądrość, zostało podsunięte przez brytyjskich polityków jako podstawa dla organizowania oporu. Fakt, że ten opór przyjął formy w pełni zorganizowanego ataku, był całkowicie zgodny w charakterze z polityką mężów stanu, których celem nie było utrzymanie wówczas więcej niż wątpliwego światowego pokoju, ale ustanowienie brytyjskiej dominacji w świecie. Fakt, że Anglia włączyła w to jako swoich sojuszników wszystkie państwa, które mogły być użyteczne w sensie wojskowym, było właśnie zgodne z jej tradycyjnymi przewidywaniami w ocenie siły oponentów, jak również ze znajomością swych własnych słabych punktów w każdym momencie. Nie można tego – z brytyjskiego punktu widzenia – określać jako „niegodziwość”, ponieważ zorganizowania wojny w sposób kompleksowy nie ocenia się przy użyciu heroicznych standardów, ale przez wykorzystanie nadarzających się okazji.

Zadaniem dyplomacji jest zajęcie się tym, żeby naród nie ginął heroicznie, ale żeby został zachowany przez wykorzystanie wszystkich praktycznych środków. Wtedy każda droga prowadząca do tego celu jest właściwa, a nie podążanie nią jest oczywistą zbrodnią i skandalicznym zaniedbaniem podstawowych obowiązków.

Kiedy Niemcy przeobraziły się rewolucyjnie, cała obawa związana z groźbą światowej dominacji Niemiec przestała istnieć dla mężów stanu brytyjskiej polityki. Całkowite wymazanie Niemiec z mapy Europy nie leżało w interesie brytyjskim. Wprost przeciwnie, straszliwy upadek Niemiec w listopadzie 1918 roku stawiał brytyjską dyplomację twarzą w twarz z nową sytuacją, która natychmiast została dostrzeżona i uznana za możliwą: po zniszczeniu Niemiec Francja urośnie do najsilniejszej potęgi politycznej w Europie.

Zlikwidowanie potęgi Niemiec przyniosłoby korzyści tylko przeciwnikom Anglii. A jednak pomiędzy listopadem 1918 roku a latem 1919 roku brytyjska dyplomacja nie była nastawiona na zmianę swojego stanowiska, ponieważ wykorzystywała publicznie siły sentymentu podczas długiej wojny pełniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Ponadto jedyną możliwą polityką dla Anglii w celu rozwoju potęgi francuskiej było poparcie Francji w jej dążeniu do agresji. Faktycznie Anglia po przyłączeniu się do wojny nie zdołała osiągnąć tego, co zamierzała. Nie udało się zapobiec powstaniu europejskiej potęgi znacznie przekraczającej wskaźnik siły w kontynentalny m systemie państwowym Europy. W rzeczywistości został on na trwałe ustanowiony.

Pozycja Francji jest dzisiaj wyjątkowa. Jest ona pierwszą potęgą w sensie wojskowym, nie mająca poważnego przeciwnika na kontynencie, jej granice od strony Włoch i Hiszpanii są bezpieczne, od strony Niemiec chroni ją najsilniej s z a na świecie armia, rozciągające się szeroko wybrzeże jest zabezpieczone przed atakiem przez marynarkę wojenną, która staje się silniejsza od marynarki imperium brytyjskiego.

Stałym życzeniem Wielkiej Brytanii jest utrzymanie pełnej równowagi sił pomiędzy państwami Europy, ponieważ wydaje się to być koniecznym warunkiem utrzymania brytyjskich wpływów na świecie. Natomiast stałym dążeniem Francji było powstrzymanie rozwoju Niemiec w trwałą potęgę i utrzymanie w Niemczech systemu małych państw, więcej czy mniej sobie równych siłą, pozbawionych zjednoczonego przywództwa, i zachowanie lewego brzegu Renu jako gwarancji rozbudowy i zabezpieczenia francuskiej hegemonii w Europie.

Ostateczny cel francuskiej dyplomacji stoi w sprzeczności z ostatecznymi tendencjami brytyjskiej polityki mężów stanu.

Nie istnieje żaden brytyjski, amerykański czy włoski mąż stanu, który mógłby kiedykolwiek być uznany za proniemieckiego. I każdy angielski mąż stanu jest przede wszystkim Brytyjczykiem i tak samo jest z każdym Amerykaninem. Żaden Włoch nie byłby przygotowany do prowadzenia innej polityki niż prowłoskiej. Dlatego każdy, kto chce zawrzeć sojusze z obcymi narodami, polegające na progermanizmie wśród mężów stanu innych krajów, jest albo osłem, albo fałszywym mężem stanu.

Anglia nie chciała Niemiec będących światową potęgą, Francja nie chciała, aby Niemcy byli potęgą w ogóle – bardzo zasadnicza różnica!

My jednak walczymy nie o zajęcie miejsca światowej potęgi, ale o istnienie naszej ojczyzny, o naszą narodową jedność i powszedni chleb dla naszych dzieci. Z tego punktu widzenia zostały tylko dwa kraje, które mogłyby być naszymi sojusznikami: Wielka Brytania i Włochy. Wielka Brytania nie życzy sobie, aby Francja, dzięki wojskowej potędze przewyższającej siły reszty Europy, mogła któregoś dnia podjąć politykę wymierzoną przeciw brytyjskim interesom. Wojskowa dominacja Francji rani boleśnie serce światowego imperium Wielkiej Brytanii. Włochy również nie mogą sobie życzyć dalszego umocnienia potęgi francuskiej w Europie. Przyszłość Włoch będzie zawsze zależeć od rozwoju wypadków na terytoriach położonych w basenie Morza Śródziemnego. Ich motywem przyłączenia się do wojny nie było pragnienie powiększenia siły Francji, ale raczej zdeterminowanie, by zadać cios znienawidzonym rywalom nad Adriatykiem. I każdy wzrost siły Francji na kontynencie oznacza zagrożenie dla przyszłości Włoch i dlatego nie uznają one zasady, że narodowe stosunki w każdym wypadku wyłączają rywalizację.

Chłodne i ostrożne rozważenie sprawy pokazuje, że najbardziej naturalne interesy tych państw – Wielkiej Brytanii i Włoch, są w sprzeczności z warunkami niezbędnymi dla istnienia narodu niemieckiego i do pewnego stopnia zbieżne z nimi.

Pewną korzyść oficjalnej, brytyjskiej polityce przyniesie dalsze upokorzenie Niemiec, a taki rozwój sytuacji będzie jak najbardziej korzystny dla Żydów międzynarodowej finansjery. W przeciwieństwie do brytyjskiego państwa, żydostwo finansowe życzy sobie nie tylko trwałego niemieckiego gospodarczego poniżenia, ale także naszego całkowitego politycznego ujarzmienia.

Dlatego Żyd jest wielkim agitatorem opowiadającym się za zniszczeniem Niemiec.

Trend myślenia żydostwa jest jasny. Trzeba zbolszewizować Niemcy, czyli wyniszczyć niemiecką narodową inteligencję, a przez to rozkruszyć siły niemieckiego świata pracy pod jarzmem żydowskich Światowych finansów, co ma być wstępem do dalszego rozszerzenia żydowskiego planu podbicia świata.

W Anglii, jak i we Włoszech różnica poglądów pomiędzy solidną polityką godną prawdziwych mężów stanu, a żądaniami żydowskiego finansowego świata jest oczywista, często – rzeczywiście – bywa to tylko z grubsza widoczne.

Jedynie we Francji potajemnie zawarto porozumienie pomiędzy Żydami reprezentującymi intencje giełdy i Żądaniami mężów stanu tego narodu, którzy z natury są szowinistami.

Ta tożsamość stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla Niemiec.

Oczywiście nie jest łatwo nam, członkom ruchu narodowosocjalistycznego, wyobrazić sobie Brytanię jako przyszłego sojusznika. Naszej żydowskiej prasie znowu się powiodło w koncentrowaniu nienawiści na Wielkiej Brytanii i wiele głupich niemieckich gili zbyt ochoczo dało się złapać na lep na ptaki przygotowany przez Żydów, świergotano o „umacnianiu” marynarki wojennej, protestowano przeciw utraceniu naszych kolonii i sugerowano, że powinniśmy je odzyskać. W ten sposób dostarczano materiału żydowskiemu łajdakowi, który przekazywał go krewnym w Anglii w celach propagandowych.

Zaraz powinno było zaświtać naszym głupim burżuazyjnym politykom, że tym, o co musimy teraz walczyć, nie jest „potęga morska”. Nawet przed wojną szaleństwem było wykorzystywać naszą narodową siłę dla takich celów, bez wcześniejszego zabezpieczenia sobie odpowiedniej pozycji w Europie. Tego rodzaju aspiracje są jedną z tych głupot, które w polityce nazywa się zbrodniami.

Muszę wspomnieć jedno szczególne hobby, które upodobał sobie podczas niedawnych lat i uprawiał ze szczególną zręcznością Żyd: Południowy Tyrol.

Chciałem stwierdzić, że byłem jednym z tych, którzy wtedy, kiedy decydował się los Południowego Tyrolu – to jest od sierpnia 1914 roku do listopada 1918 roku – udali się do armii, by bronić tego kraju. Przez cały ten okres myślałem, że Południowy Tyrol nie powinien być stracony, ale tak jak każdy inny niemiecki kraj powinien być zachowany dla ojczyzny. Naturalnie nie gwarantowały Niemcom utrzymania Tyrolu kłamliwe i podżegające mowy eleganckich parlamentarzystów w wiedeńskim ratuszu czy Feldheumhalle w Monachium, ale wyłącznie bataliony na froncie walki. To właśnie parlamentarzyści rozproszyli ten front, zdradzili Południowy Tyrol, jak również wszystkie inne niemieckie okręgi.

Haniebną stroną tej sytuacji było to, że mówcy sami nie wierzyli, iż cokolwiek uzyska się przy pomocy ich protestów.

Oni sami bardzo dobrze wiedzą, jak szkodliwe i beznadziejne są ich przebiegłe sposoby. Robią to tylko dlatego, że łatwiej jest teraz paplać o odzyskaniu Południowego Tyrolu, niż kiedyś było walczyć o jego utrzymanie. Każdy robi swoje, my ofiarowaliśmy naszą krew, a ci ludzie teraz zadzierają nosy.

Jeżeli niemiecki naród ma powstrzymać rozkład, który zagraża Europie, nie wolno mu popełniać błędów okresu przedwojennego i pozwalać na tworzenie wrogów Boga i świata, ale musi rozpoznać najbardziej niebezpiecznych przeciwników, tak aby przeciwstawić im całą swoją skoncentrowaną siłę.

Jeżeli Niemcy będą postępowały w ten sposób, nadchodzące pokolenie zrozumie nasze wielkie potrzeby i obawy i będzie podziwiało naszą zawziętą determinację tym bardziej, kiedy ujrzy wspaniały sukces, który z tego wyniknie.

To była fantastyczna myśl, aby sprzymierzyć się z martwym kadłubem państwa Habsburgów, które zniszczyło Niemcy.

Dzisiaj fantastyczna sentymentalność w posługiwaniu się możliwościami polityki zagranicznej jest najlepszym sposobem, aby zapobiec naszemu ponownemu powstaniu na wszystkie czasy.

Co zrobiły nasze rządy, by jeszcze raz zaszczepić w narodzie ducha dumnej niezależności, męskiego oporu i narodowej determinacji?

W 1919 roku, kiedy naród niemiecki był obciążony traktatem pokojowym, znajdowano usprawiedliwienie w nadziei, że ten dokument ucisku pomoże w domaganiu się oswobodzenia Niemiec. Zdarza się czasami, że traktaty pokojowe, których warunki uderzają w naród jak bicze, brzmią jak pierwszy sygnał trąbki do wskrzeszenia, które później następuje.

Ile możliwości dawał traktat wersalski!

Każdy jego punkt mógł wpełznąć w umysły i uczucia narodu, aż w końcu powszechny wstyd i powszechna nienawiść stałyby się morzem płonącego ognia w umysłach sześćdziesięciu milionów mężczyzn i kobiet; z rozpalonej masy powstałaby żelazna wola i krzyk: Będziemy uzbrojeni tak dobrze jak inni!

Ta okazja była stracona i nie zrobiono niczego. Kto będzie zastanawiał się nad tym, że nasz naród nie jest tym, czym powinien być i mógłby być?

Naród – w sytuacji takiej jak obecna – nie będzie brany pod uwagę jako sojusznik, chyba że rząd i opinia publiczna zdecydują się współpracować w proklamowaniu i obronie woli walki o wolność.

Krzyk o nową flotę wojenną, zwrot naszych kolonii itp., jest oczywiście pustym gadaniem, ponieważ nie zawiera możliwości praktycznej realizacji; spokojne rozważenie sprawy pohamuje to natychmiast. Ci, którzy protestują, sami są wyczerpani szkodliwymi demonstracjami przeciwko Bogu i reszcie świata, poza tym zapominają o pierwszej zasadzie, która jest podstawowa dla wszelkiego powodzenia; to co robisz, rób dokładnie. Przez występowanie przeciwko pięciu lub dziesięciu państwom, zaniedbujemy skoncentrowania wszystkich sił narodowej woli i psychiki dla ciosu w serce naszego najbardziej namiętnego wroga i poświęcamy możliwość zdobycia siłą za pomocą sojuszy w celu rewizji hańby. Tu jest misja dla narodowosocjalistycznego ruchu. Musi on nauczyć naszych ludzi pomijać drobnostki i patrzeć w kierunku tego, co jest wielkie, i nigdy nie zapominać, że celem, o który dzisiaj musimy walczyć, jest podstawowa egzystencja naszego narodu i jedynym wrogiem, w którego musimy zawsze uderzać, jest siła, która pozbawia nas egzystencji.

Ponadto naród niemiecki nie ma moralnego prawa skarżyć się na stanowisko przyjęte przez resztę świata; niech ukarze kryminalistów, którzy zdradzili i sprzedali własny kraj.

Czy można sobie wyobrazić, że ci, którzy reprezentują prawdziwe interesy narodów, z którymi sojusz jest możliwy, będą mogli wyegzekwować swoje poglądy wbrew woli śmiertelnego wroga wolnych, narodowych krajów?

Walka prowadzona przez faszystowskie Włochy . przeciwko trzem głównym siłom żydostwa, nieświadomie może – chociaż ja osobiście nie wierzę w to, że trujące korzenie tej siły na zewnątrz i ponad państwem są wyciągane, choćby nawet za pomocą pośrednich środków.

Tajne stowarzyszenia są zakazane, a niezależne są bardzo narodowe, prasa jest prześladowana, a międzynarodowy marksizm został rozbity.

Nawet w Anglii ciągle się toczy walka pomiędzy przedstawicielami interesów brytyjskiego państwa a Żydowską dyktaturą.

Po wojnie pierwszy raz widziano, jak dokładnie te przeciwstawne siły zderzają się ze sobą w kwestii Japonii- z jednej strony w stanowisku brytyjskiego rządu, a prasy z drugiej .

Zaraz po zakończeniu wojny stara wzajemna złość między Ameryką a Japonią zaczęła się pojawiać na nowo. Więzy zależności nie mogły zapobiec pewnemu uczuciu zawistnego niepokoju narastającemu przeciwko Związkowi Amerykańskiemu w każdej dziedzinie międzynarodowej ekonomii i polityki. Jest zrozumiałe, że Brytania powinna z niepokojem przejrzeć listy jej starych sojuszników i patrzeć na zbliżającą się chwilę, kiedy zamiast słów „zamorska Wielka Brytania” będzie się używać określenia „ocean dla Ameryki”.

Nie w brytyjskim, ale w pierwszym rzędzie w Żydowskim interesie było zniszczenie Niemiec, tak jak dzisiaj zniszczenie Japonii mniej służyłoby interesom brytyjskiego państwa niż brzemiennym w następstwa Życzeniom zarządcy domu królewskiego mającego nadzieję na przyszłe żydowskie światowe imperium. Podczas gdy Anglia sama trudzi się w utrzymaniu swojej pozycji w świecie, Żyd organizuje środki dla jego podbicia. Żyd wie bardzo dobrze, że po tysiącu latach przystosowania jest on zdolny do podkopania ludzi Europy i uczynienia ich bękartami bez rasy, ale z trudem mógłby robić to z azjatyckim narodowym krajem, takim jak Japonia.

Dlatego dzisiaj podburza narody przeciwko Japonii tak, jak to robił przeciwko Niemcom, i może się zdarzyć, że podczas gdy brytyjska polityka mężów stanu próbuje zbudować japoński sojusz, żydowska prasa w Anglii będzie w tym samym czasie nawoływać do walki przeciwko sojusznikom i przygotowywać kraj do wojny na wyniszczenie przez proklamowanie demokracji i wznoszenie sloganu: „Precz z japońskim militaryzmem i imperializmem”.

W ten sposób Żyd w Anglii jest dzisiaj buntownikiem i walka przeciwko żydowskiemu światowemu niebezpieczeństwu będzie rozpoczęta także tam.

Narodowosocjalistyczny ruch musi zająć się tym, aby w naszym własnym kraju zdawano sobie sprawę z istnienia śmiertelnego wroga oraz z tego, że walka przeciw niemu może być pochodnią rozświetlającą także mniej mroczny okres dla innych narodów i może przynieść korzyść aryjskiej ludzkości w jej walce o życie.

CDN w następny poniedziałek

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Część 6

Część 7

Część 8

Część 9

Advertisements

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: