Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Waldemar Glodek – widziane z Kalifornii: Donald Trump bryluje w wyścigu o Biały Dom.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-03-15

 Kompletne zaskoczenie republikańskiego establishmentu.

U.S. Republican presidential candidate Donald Trump speaks at a rally in Las Vegas, Oct. 8, 2015.
PHOTO: DAVID BECKER/REUTERS

W listopadzie na liście wyborczej Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej znajdzie się zapewne kilku kandydatów, to jednak zasadnicza walka rozgrywa się jak zwykle pomiędzy reprezentantami wystawionymi przez dwie główne partie w USA: republikańską i demokratyczną.

Aktualnie trwają eliminacje do nominacji. Wśród demokratów faworyzowana Hillary Clinton, była Sekretarz Stanu i senator z Nowego Jorku, żona 42. prezydenta USA, ma za przeciwnika Bernie Sandersa, senatora ze stanu Vermont.

Wśród republikanów będący na czele Donald Trump ma jeszcze trzech konkurentów: Ted Cruza, sentora z Teksasu, Marco Rubio, senatora z Florydy i Johna Kasicha, aktualnie gubernatora stanu Ohio, a wcześniej przez kilkanaście lat kongresmena US.

Dwie beztroskie kadencje Baracka Obamy poprzedzone dwoma kadencjami młodszego George Busha to ciągły spadek kondycji Stanów Zjednoczonych. Zwalenie drapaczy chmur w Nowym Jorku wstrząsnęły Ameryką, nastąpiło coś w rodzaju przebudzenia. W ocenie tamtego przełomowego wydarzenia jest wiele sprzeczności. Ciągle zbyt dużo koniecznych do publicznej analizy materiałów jest niedostępnych, a interpretacje fachowców często rozbieżne z podanym oficjalnym wynikiem przeprowadzonego śledztwa. Rząd wykorzystał tragedię do totalnego zdyscyplinowania społeczeństwa, które ze zrozumieniem przyjęło naznaczone alarmem utrudnienia i boryka się z nimi po dziś dzień.  Zaakceptowano je jednak nie na tyle, żeby przyzwolić mamiącym ich politykom na bezowocne, nie kończące się poszukiwania po całym świecie winnych. Na dodatek, rządzący krajem szmoncesu i biznesu narobili wiele zamieszania w Europie i Afryce, głównie zaś na Bliskim Wschodzie, gdzie sytuacja stała się bardzo poważna. Wytrawny agent izraelskich służb specjalnych tajemniczo zwanych Sayeret Matkal poczuł się na tyle nieswojo, że w te pędy poleciał do Putina z całą wierchuszką Mossadu. Czyżby obawiał się, że za oceanem pojawili się niewierzący? Niewierzący w jego nieustanne deklaracje dozgonnej przyjaźni z USA? Czyżby w związku z byłą wielką suszą w Kalifornii obawiał się, że zacznie wysychać zielony strumień. Zupełnie niepotrzebnie, od kilku dni w Stanach leje jak z cebra.

Zepchnięcie przez prezydenta Clintona amerykańskiej gospodarki w wolnorynkowe mokradła otworzyło szeroko bramy do wymarszu głównych gałęzi gospodarki poza granice USA. W zamian zaczęła napływać wszelka tandeta z całego świata mająca zapewne zaspokoić aspiracje zanikającej klasy średniej i pozbawionych pracy ludzi.  Zauważono szybko narastające bezrobocie, niekorzystne zmiany w systemach zatrudnienia, usiłowanie przez rządzących poprawy sytuacji najbiedniejszych kosztem klasy średniej, samej parającej się z coraz większymi problemami finansowymi. A wszystko to bez jakiegokolwiek obciążania tych, którzy na wprowadzeniu wolnego rynku odnieśli największe korzyści. Gwałtowny wzrost bezrobocia, opracowywany cichaczem program legalizacji milionów nielegalnie przebywających na terenie USA osób oraz ciągłe napływanie setek tysięcy nowych, jeszcze bardzie pogłębiło kryzys ekonomiczny i spowodowało niezadowolenie z działalności dotychczasowych polityków. Brak realnych perspektyw dla młodych ostatecznie dobił aktualnie rządzący układ.

Znacznie wcześniej, rozgrzeszono lekką ręką swawole Clintona z ponętną agentką Mossadu w Białym Domu, odbywające się przed, w czasie i po podejmowaniu bywało, że zaskakujących decyzji państwowych. Pozwolono mu przesiedzieć w prezydenckim fotelu pełne dwie kadencje. Lubieżność na najwyższym szczeblu rządowym potraktowana została z doceniającą powagą. Aczkolwiek wiele osób przyjęło takie zachowanie z dużym oburzeniem, to jednak pewna, a jak się okazało w czasie głosowania wcale nie mała, część społeczeństwa wykazała się dobrodusznością i zrozumieniem słabości prezydenckich.

Poświęciłem tej historyjce trochę czasu ze względu na kandydowanie żony niewiernego męża na urząd prezydenta USA. Pani Hillary nie przeszkadzały podbiurkowe figle męża. Cierpliwie czekała swojej kolejki.  Stoickie zachowanie pierwszej damy w Białym Domu okazało się jej cennym atutem. Znalazł dla niej miejsce w swoim rządzie Barack Obama, wcześniejszy jej konkurent do prezydentury. Wstawiona została w nie byle jakie buty, została Sekretarzem Stanu. Dzisiaj, mimo licznych błędów z powodu których musiała odejść z rządu, establishment demokratów widzi w niej głównego lokatora Białego Domu, następczynię Obamy.

Agresywna polityka zagraniczna USA, ostatnio lukrowana przez Baraka Obamę, zdecydowanie podporządkowana interesom korporacji, realizuje cele dalekie od oczekiwań rzesz Amerykanów. Wynikające z tego utrudnienia i komplikacje w życiu codziennym doprowadziły do narastającego niezadowolenia z bezowocnej działalności profesjonalnych polityków. Język politycznej poprawności i decyzje w tejże samej linii podejmowane mają coraz więcej przeciwników.

Grzechów nazbierało się tak wiele, że Amerykanie zaczęli szukać ratunku wśród ludzi oddalonych od dotychczasowego nurtu polityki partyjnej demokratyczno-republikańskiej. Już w poprzednich wyborach walczący o naprawę USA kongresmen Ron Paul miał bardzo duże poparcie, nie mniej republikanie zdecydowali na wystawienie klasycznego konia. Faworyzowany Mitt Romney przegrał umożliwiając Obamie rządzić drugą kadencję.

Wobec nieprzychylności głównych mediów, Donald Trump może zawdzięczać swoje aktualnie wysokie poparcie tylko wielkiemu niezadowoleniu Amerykanów oszukanych kilkakrotnie przez partyjnych polityków. Tym, że zniesmaczony dotychczasowymi poczynaniami rządu, znany biznesmen – Donald Trump – zdecydował się wystartować w wyborach prezydenckich przeciwko  kandydatom waszyngtońskich elit, zdobył sobie zwolenników, poklask i popularność.

Obecność Trumpa na liście startowej początkowo została potraktowana jako zachciewajka bogatego starszego pana, któremu do kolekcji splendorów zabrakło tytułu: kandydat na prezydenta USA. Dzień po dniu okazało się, że jednak to nie dla rozrywki a na poważnie Donald Trump wyruszył na trasę biegu do fotela prezydenta US w Waszyngtonie. Popularność jego osoby będącej spoza kręgu profesjonalnych polityków to wynik zniechęcenia ludności do oglądania gremiów mających za sobą wieloletnie kasowanie czeków rządowych wystawionych z pieniędzy wyciągniętych z kieszeni amerykańskiego podatnika. Jednak determinacja społeczeństwa okazuje się jeszcze zbyt mała skoro profesjonaliści z certyfikatami politycznej poprawności łapią w przedbiegach wcale nie małe ilości głosów. Nie mniej ich obawy są na tyle spore, że chcąc zapewnić rutyniarzom politycznym ciągłość władzy w Białym Domu zjednoczyli się przeciwko koledze z innego podwórka.

We wtorek, 15 marca rozegra się główna batalia na drodze do nominacji na republikańskiego kandydata na prezydenta między wymienionymi wcześniej kandydatami. Obecność Trumpa na czele dotychczas uzyskanego poparcia zmobilizowała szerokie grono oponentów. Trywialnie należy traktować argument rzucany przez kontrkandydatów, że Trump nie pochodzi z ludzi pracy (skąd my to znamy?), jest bogaty i nie ma pojęcia co większość społeczeństwa oczekuje od prezydenta. Montowane są różne potajemne koalicje, nagłaśniane wyszukane nieistotne przypadki z jego życia. Na śmiech zakrawa 0bwinianie go w mediach za braki w politycznej poprawności. Trump pełnym głosem powtarza, że politycy kłamią i najwyższy czas ich wymienić; co media akcentują jako populizm kandydata a nie jego ocenę rzeczywistości.

Trump, jako człowiek sukcesu ma na swoje poparcie coś czego nie ma żaden z kandydujących polityków. Jest właścicielem wielkiego i znanego biznesu. Jego niezależność jest nie w smak szerokiej grupie oponentów, nie przypadła do gustu republikańskiemu establiszmentowi, który chciałby mieć w Białym Domu człowieka mniej samodzielnego, bardziej od nich uzależnionego, dającego się podporządkować i poddającego się łatwiejszemu sterowaniu. Stąd też różne podjazdówki w gronie republikanów. Ostatnio ukuto nawet nazwę Wojny Ojczyźnianej między Trumpem a republikańskim establiszmentem.

Bilionera Trumpa stać na pokrycie kosztów kampanii wyborczej z własnej kieszeni. Pozostali zaś są uzależnieni od sponsorów, którzy wspierają ich finansowo. Co Trump nie omieszkał im wytknąć zachęcając wyborców do oddawania na niego głosu, jako osoby niezależnej od bogatych korporacji i banków. Jego oponenci wypadają bardzo sztampowo, polityczna poprawność aż razi w porównaniu z wystąpieniami Trumpa. Trójka konkurentów Trumpa składa każdego dnia kilkakrotne zapewnienia o ich dozgonnej bez mała miłości do Izraela. Czekają tylko dnia kiedy zasiądą w Białym Domu i w jednej chwili będą mogli wysłać  amerykańskich żołnierzy w bój.

Temat Izraela jest tak głęboko zakorzeniony w amerykańskiej glebie polityczno-medialnej, że kiedy Trump zadeklarował, że jako prezydent zawsze interesy USA będzie stawiał na pierwszym miejscu szybko przetestowano go problemem palestyńsko-izraelskich. Ponieważ powiedział o korzystnym, jego zdaniem, dla USA neutralnym stanowisku w negocjacjach między Palestyną i Izraelem, liczne grono dziennikarzy i polityków potraktowało to jako antysemityzm kandydata. Już następnego dnia pojawiły się porównania Trumpa do nazisty, rysunki z hitlerowskim wąsikiem, nawet co bardziej zdeterminowani pokazywali zdjęcia pozdrawiających się wyprostowaną ręką.  Bardzo pewnie czują się obrażający i  bezpardonowo atakujący Trumpa agresywni pro-izraelscy posiadacze amerykańskich paszportów. Co będzie się działo kiedy w nocy z 15/16 marca dowiemy się o kolejnych zwycięstwach Trumpa?

Mimo zrozumienia i szeroko przyjętej politycznej poprawności daje się zauważyć zmęczenie Amerykanów uległością Białego Domu, Senatu i Kongresu dla niczym niezaspokojonych ciągle rosnących izraelskich  żądań.

W czasie kolejnego wystąpienia, stawiane zarzuty o antysemityzm Trump skwitował informacją z trybuny, transmitowaną przez media, że ma Żydów w bliskiej rodzinie: synową, zięcia i dwoje wnucząt. W debacie kandydatów mocno podkreślił, że „na tej scenie nikt nie jest bardziej pro-Izraelski ode mnie„, podając jako argument to, że był on w 2004 roku w Nowym Jorku, Marszałkiem parady z okazji Dnia Izraela, czym rozbawił całą widownię i zapewne wielu telewidzów.

Mocnym argumentem Trumpa, pozwalającym zyskać wielu zwolenników są jego rzeczywiste osiągnięcia. Jest człowiekiem sukcesu, co jest ogólnie przyjętym amerykańskim marzeniem, aczkolwiek w tych rozmiarach osiągalnym dla niewielu. Jego dorobek FORBES szacuje na $4,5 miliarda.

Od samego początku Trump jest przeciwko legalizacji nielegalnych imigrantów. Zdecydowanie opowiedział się, że jak zostanie prezydentem to wszystkich nielegalnych odeśle do domu. Co bardziej uczeni w matematyce przeliczyli już ile to autobusów na to trzeba wynająć, a także ile lat będzie ten exodus trwał. Kiedy Trump zapowiedział, że na granicy z Meksykiem zbuduje mur graniczny, za który miałby zapłacić Meksyk, to natychmiast były prezydent Meksyku zdecydowanie odrzucił płacenie  przez jego kraj takich rachunków. Wobec słów Ojca Świętego, że powinno się budować łączące ludzi mosty, a nie rozdzielające mury Trump zauważył, że Izrael już dawno pobudował płot i nikt podobnych zastrzeżeń do Bibiego nie zgłaszał. A żart kandydata na prezydenta, że będzie w tym temacie korzystał z doświadczeń Izraela, potraktowano jako błędne zrozumienie tematu muru przez Trumpa, przy okazji zarzucając mu wszczynanie wojny z Watykanem.

Przeciwnicy Trumpa w Chicago odnieśli swoisty sukces. Organizatorzy z powodu huligańskich i chamskich ekscesów zmuszeni byli odwołać z nim spotkanie ze względu na bezpieczeństwo. Jak w takich okolicznościach ocenić zachowanie osoby, która w internetowej audycji nadawanej z Chicago nawoływała do powstrzymania Trumpa? Całe szczęście, że audycja była po polsku… Przed kilku dniami jakiś nagrzany przeciwnik Trumpa chciał go zaatakować, usiłował wskoczyć na platformę z której kandydat do nominacji na prezydenta przemawiał ale w porę został przechwycony przez ochroniarzy i wyprowadzony. Oglądając sytuację w telewizji Tramp zaskoczył mnie błyskawicznie przyjętą postawą boksera gotowego na odparcie ataku. Czekałem na nazwisko intruza-łobuza. Szczęśliwie okazał się, że to gość spoza grona słuchaczy wspomnianej chicagowskiej audycji.  A skoro już wdepnąłem w swojski temat, to warto odnotować, że startujący wśród demokratów Bernie Sanders dorastał na nowojorskim Brooklynie, w żydowskiej rodzinie o polskich korzeniach, co podał publicznie (Polish Jewish Family).

W kontekście pozostałych kandydatów opowiadających znane slogany wyborcze, powtarzających do znudzenie obietnice często nie do spełnienia,  Donald Trump jawi się postacią barwną, jego wypowiedzi często zaskakują widzów po obu stronach wyborczej barykady. Starsi Polacy zapewne pamiętają dzisiaj często przy różnych okazjach powtarzane hasło z kampanii wyborczej sprzed lat, kiedy to nasz mistrz kabaretu rzucił historyczne wyzwanie: Pietrzak na prezydenta! Nie będzie lepiej, ale weselej!

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Donad Trump, ubiegający się o nominację Republikanów na kandydata na prezydenta USA w wyborach 2016, w czasie wystąpienia w Las Vegas, 8 października 2015 roku. Fot. David Becker/Reuters / ibtims.com/13.10.2015

 

Waldemar Glodek
Modesto, CA
14 marca 2016

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

Advertisements

Odpowiedzi: 12 to “Waldemar Glodek – widziane z Kalifornii: Donald Trump bryluje w wyścigu o Biały Dom.”

  1. Miś said

    Dobrze , dobrze ale kto będzie w finale liczył głosy ? Skoro Hilaria prze do przodu a Bill chce zostać pierwszą damą ameryki.
    A po drugie niech się pilnuje bo może być jakiś głupek a takich jest tam pełno,co to umie strzelać z kolta.

  2. ulka said

    Ten miliarder nic dobrego nie wniesie a tym bardziej dla naszego kraju, Hilary to też niewypał, a pozostali ?

  3. Panie Waldemarze, zgrabny komentarz ale zdziwiony jestem tylko powierzchownoscia stwierdzenia; „Wobec nieprzychylności głównych mediów, Donald Trump może zawdzięczać swoje aktualnie wysokie poparcie tylko wielkiemu niezadowoleniu Amerykanów oszukanych kilkakrotnie przez partyjnych polityków”. A juz porownanie ..Trumpa do Pietrzaka przypominajac „… Pietrzak na prezydenta! Nie będzie lepiej, ale weselej!.. ” jest chyba proba podkreslenia ze „show” ktory robi Trump, to tez kabaret. Tak naprawde sprawa jest bardzo powazna, Dla „neokonow” wygrana Clinton to byc albo nie byc calego amerykanskiego establishmentu ktory żerował on oglupionym obywatelu amerykanskim od czasow Busha „tatusia” ! Bedzie wiec na samym koncu „ostra gra pelna faulow ze strony demokratow jak i republikanow (tych ktorzy napewno oddadza glosy na Clinton)….jesli sie nie uda w ostatniecj chwili „podlozyc wyjetego z szafy” Mitta Romney’a ..ale na to juz chyba zapozno…po ptokach ..jak mowia na Slasku :-))))

  4. #Pani Ulo, ..tak miliarder ..ale nie ukradl jak nasi „koszerni” miliarderzy. Czyzby wolala by Pani ..Sandarsa,,,dajacego np. +500$ :-))) Hilary to nie tylko „niewypal” co psychopatka…..malo Pani bylo Tuska ??? A dla naszego kraju co moze zrobic Trump..??? Juz zdeklarowal..”reset z Rosja” czyli unormowanie stosunkow…Troche odwilzy w straszeniu Polski wojna z Rosja wystarczy, Czas zajac sie gospodarka.odbudowac handel z Rosja i innymi wrogami USraelai .Tylko ze niestety „postoktaglostolowy” uklad jest zupenie niekompetentny w tych sprawach. Moze by sie przydal nam Polski Trump na Premiera a Putin na Prezydenta :-)))) Cienko widze z kandydaturami w PiSie.. -)))))

  5. j said

    Lubie Maxa Kolonke choc nie zawsze sie z nim zgadzam. Ale ostatnio mial on bardzo fajny pomysl, ktory mi sie spodobal. Otoz na rozpaczliwy kwik i ankiete angielskiej chazarii, ktora chce zakazac przyszlemu prezydentowi Trumpowi wjazdu do Wlk. Brytanii – Max Kolonko zaproponowal bysmy my, Polacy podpisali liste zapraszajaca Trumpa do Polski z pierwsza oficjalna wizyta zaraz po wyborze na prezydenta. Nie dosc, ze sama z ochota podpisalam te liste to jeszcze pare osob namowilam 🙂 – hihihi.
    Niezly facet z tego Donalda jest 🙂
    Tylko kurcz, imie moglby zmienic, bo Polakom to imie zle sie kojarzy. Ze zdrajca kaszubskim Tuskiem.

  6. pugnus said

    Wzrastajaca popularnosc Trumpa wzbudza widoczna irytacje w zachodnich mediach!.Niepokoj jest tym wiekszy ,bo Trump na jednym z zebran ze swoimi zwolennikami zapytal sie czy USA nie moga pokojowo wspolzyc z Rosja? Tak wiec aktualne wladze nad Wisla ,tak gromko wygrazjace Moskwie i bezwarunkowo popierajace Banderland powinny sie dobrze zastanowic nad dalszymi krokami ,a czym predzej tym lepiej!

  7. narodowiec said

    Żydy sr…ją ze strachu : Donald Trump: „Wybierzcie mnie a dowiecie się kto naprawdę zburzył bliźniacze wieże.”

  8. Alina said

    Niedawno usłyszałam w naszej telewizji jakąś relację z Rosji – dziennikarz rosyjski uważa Trumpa za przyszłego prezydenta USA.
    Ponieważ gra idzie o wszystko, to nigdy nie wiadomo, komu i gdzie „strzeli opona” albo „prezydent gdzieś poleci”, Trzeba więc uznać, że ten bogaty amerykański Donek jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. No chyba, ze zatrudnił jako ochroniarzy najlepszych amerykańskich komandosów.

  9. Analityk said

    Mam wiele symapatii dla Trump’a i chciałbym aby został prezydentem USA. Jednak całe żydostwo z bankstwrami na czele woli Hilary Clinton bo mogą ja owinąć sobie dookoła palca i ona bedzie im posłuszna jak pies, gdyz jest uzależniona od ich pieniędzy.

    Z Trump’em zupełnie inna sprawa. Jest niezależny finansowo. Jest popularny głownie dlatego, że mówi to co inni myśla ale boją się powiedzieć. Za to jest – uważam – kochany przez przeciętnego niepoprawnie politycznego Amerykanina jak John Kennedy. Boję się aby te żydowskie dranie go nie zabiły jak JFK.

  10. j said

    No coz, przyznaje, ze i ja tez sie boje o zycie Donalda Trumpa. Od niedawna zaczelam sie nawet modlic sie o jego zycie i bezpieczenstwo. Uwazam, ze im szybciej dzieki niemu Ameryka uwolni sie ze smiertelnego uscisku lobby zymianskiego tym szybciej i Polska odzyska zdrowy rozsadek i instynkt samozachowawczy odebrany nam przez zymianskich agentow w Polsce.
    Slusznie napisal ktorys z naszych kolegow, ze jak sie podniesie glos i mocniej tupnie noga to cale to tchorzowskie zymianskie towarzystwo zaczyna trzasc kuprem ze strachu. I do tego udawac, ze ich chutzpa, chamstwo, oszustwo, agresja i zadza krwi to byl tylko taki niewinny zarcik z ich strony 🙂

  11. Let's Make America Great Again ! said

    Donald Trump 6 lat temu powiedział publicznie, że kiedyś jak był młodszy to wszystko było tak urządzone w Ameryce, że milioner mógł wyjść na ulicę i nikt jego nie atakował, był wolnym człowiekiem wszyscy pozostali obywatele.
    Teraz on nie może chodzić ulicą jak inni wolni ludzie i jedynie teraz może chodzic swobodnie na terenie swojej posiadłości ogrodzonej płotem co najmniej 4 metrowej wysokości jak w węzieniu.

    Wszyscy od wszystkich się odgradzają w Ameryce, gdyż do USA najechało się pełno zdziczałej hołoty z dzikich krajów bezprawia, którzy tu w USA jako goście nie akceptują starych obyczajów i sterego prawa amerykańskiego, a wręcz odwrotnie usiłują NARZUCIĆ Ameryce ich „prawa” dżungli, aby takie zapanowały w USA.

    Na to NIE może byc zgody w USA !

    Kiedyś w USA nie było powodów do atakowania człowieka sukcesu, który był bogatszy dlatego że uczciwie pracował lub robił uczciwe interesy.

    Ja przyjechałem do USA właśnie w tym czasie i tak było dokładnie jak D.Trump to opowiadał 6 lat temu, jak to było z 30 lat temu w USA.

    Milionerzy byli w USA ale nie tacy super bezkarni rozwydrzeni ZŁODZEJE jacy zostali wyhodowani przez zdegenerowany skorumpowany system polityczny przez ostatnie 20 lat.
    Wtedy też były takie drogi i mosty, że NIE było obawy że ten most się ZAWALI, gdy się po nim będzie przechodzić lub przejeżdzac.

    Na dodatek tego nad całą Ameryką wręcz ZAPANOWALI normalni oszuści i ZŁODZEJE finansowi, którzy w USA zorganizowali globalistyczny bank-sterski ZŁODZEJSKO-oszukańczy system BEZ ojczyzny, BEZ odpowiedzialności i też takich samych ponad-narodowych MEGA KORPORACJI, którzy ODEBRALI NIEPODLEGŁOŚĆ nie tylko politykom ale też przeciętnym obywatelom.

    Okazuje się, że DWA KLUBY gangsterów politycznych UDAJACY „republikanów i demoratów” obojetnie czy to w Kongresie lub Senacie USA ZAWSZE się dogadują ze sobą ZA KULISAMI, dlatego że nimi kieruje ESTABŁYSZMENT ponad narodowych BANK-sterów i KORPORACJI, gdyż to ci SAMI są SPONSORAMI mówiącymi CO i JAK ma byc w USA tym zarządcom tych obydwu KLUBÓW „demokratycznego i republikańskiego” UDAJACYCH oddzielne „partie”, które są faktycznie organizacjami PRZESTĘPCZYMI działającym na wielką SZKODĘ przeciętnych obywateli.

    Temu przestępczemu układowi wtórują oraz są ŻYRANTAMI tych niby „polityków” z ESTABŁYSZMENTEM korporacyjno-bank-sterskim też PRZKUPUJACYM żydo-masońskie centralne media w USA za tuszowanie przestępczych tranzakcji i OSZOKIWANIE przeciętnych obywateli.

    RAPTEM na arenie politycznej w USA pojawił się Donald Trump, zamożny miliarder jako TRYBUN LUDOWY, który BEZLITOŚNIE odsłonił dziesięcioleciami nakładany kłamliwy KAMUFLARZ i makijaż na PRAWDZIWY obraz sytuacji w amerykańskim imperium.

    To właśnie Donald Trump zaczoł WYJAŚNIAĆ przeciętnym Amerykanom, aby ZROZUMIELI, że jeśli pójdą dalej ZAFAŁSZOWANĄ drogą wytyczoną przez skorumpowane ZŁODZEJSKIE elity, zostaną narodem BEZ przyszłości, brutalnie wykorzystywanym NARZEDZIEM w szponach tych że elit, BANKRUTUJACYCH tych przeciętnych obywateli.

    Dlatego, że Donald Tramp – TRYBUN LUDOWY nie bierze pieniędzy-ŁAPÓWEK na swoją kampanię, pozostając CAŁKOWICIE niezależny od za kulisowego ESTABŁYSZMENTU, dlatego jest przez nich TOTALNIE zwalczany, a nawet grożą TRYBONOWI LUDOWEMU, że jego UNICESTWIĄ fizycznie, gdyż on NIE chce się ZGNIŁEMU złodzejskiemu estabłyszmentowi PODPORZĄDKOWAĆ !

    Dzisiaj przeciętni Amerykanie mają już DOSYĆ kłamstw i wiecowych OBIECANEK estabłyszmentowych PRZEKUPIONYCH „polityków” zakłamanego skorumpowanego KLUBU demokratyczno-republikańskiego, którzy PRZESTALI reprezentować INTERESY wyborców-obywateli i już DAWNO przeszli do SŁUŻBY za łapówki u globalistów korporacyjnych NWO + złodzeji bank-sterów z Wall Street z New Yorku / Waszyngtonu !

    Dziś Amerykanie szukają kogoś kto POTRAFI i będzie w stanie BRUTALNIE ROZWALIĆ tę upiorną konstrukcję bank-sterów + mega korporacji, którzy NISZCZĄ przyszłość USA.
    Ludzie w Ameryce już WIDZĄ, że jest też NISZCZONA przyszłości ich dzieci w USA !

    Dlatego Trump – facet NIE liczący się z POLITYCZNĄ POPRAWNOŚCIĄ, nazywający wszystko, a nawet wszystkich bezlitośnie i niedyplomatycznie po IMIENIU co wyprawia bezkarny rozwydrzony ESTABŁYSZMENT.

    To D.Trump MÓWI głośno JAK JEST , który widząc absurdy amerykańskiego życia, definiuje je słowami ZROZUMIAŁYMI dla przeciętnego Amerykanina !

    Amerykanie razem z D.Trump mają SZANSE na wybicie się na NIEPODLEGŁOŚĆ i wyrwania sterów swojej republiki ze SZPONÓW wielkich ponadnarodowych KORPORACJI i ze szponów globalistycznych BANK-sterów bez ojczyzny !

    „Make America Great Again”

  12. Jędrek said

    Myślę, że aby zrozumieć istotę kampanii wyborczej Donalda Trumpa, jego poglądów i sposobu widzenia rozwoju Ameryki na najbliższe lata, to warto przeczytać książkę, którą napisał wspólnie z Robertem Kiyosakim pt. „Dlaczego chcemy żebyś był bogaty” Jest ona napisana prostym językiem w formie rozmowy pomiędzy miliarderem a milionerem. Pokazuje ona jednocześnie sylwetkę DT i jego wizję tworzenia bogactwa, którą każdy uczciwy człowiek w Ameryce i nie tylko, może podjąć i zbliżyć się do osiągnięć jednego i drugiego. Wystąpienia publiczne DT,często na użytek wyborów są zbyt emocjonalne i mogą trochę zniekształcić sens strategii osiągania przez niego celów społecznych i politycznych, co może też zniweczyć jego szanse na zwycięstwo w wyścigu o fotel Prezydenta USA. Warto więc, aby jak najwięcej Amerykanów ,którzy nie są pewni na kogo zagłosować, sięgnęło po tę świetną lekturę. Jeszcze nie jest za późno. Polecam.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: