Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Romaszewska: nie używam słowa „Kresy”, bo to przeszkadza Ukraińcom.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-03-16

.

Szefowa Telewizji Biełsat, Agnieszka Romaszewska, pozytywnie ocenia planowane zmiany w Karcie Polaka. Nie obawia się, że doprowadzi ona do depolonizacji Kresów. Nie chce jednak stosować tego określenia, ponieważ nie podoba się ono m.in. Ukraińcom.

Agnieszka Romaszewska. Fot. facebook.com

Zdaniem szefowej Telewizji Biełsat, poszerzenie możliwości oferowanych przez Kartę Polaka jest zdecydowanie w polskim interesie. „Nie jestem zwolenniczką zaostrzania kryteriów. Każdy, kto ma polskie korzenie, czuje się Polakiem i chce to sformalizować, udowodnić, powinien móc przyjechać do Polski” – mówi Romaszewska. Dodaje, że ma to również z związek z bieżącym interesem politycznym i kłopotami demograficznymi Polski: „będziemy więc potrzebować młodych ludzi i dobrze, by były to osoby z krajów kulturowo nam bliskich: Białoruś, Ukraina, w szczególności Kazachstan”. Odnośnie ostatniego z wymienionych krajów zaznacza, że chodzi o Polaków wywiezionych przez sowietów przed II wojną światową.

PRZECZYTAJ: Twórcy Karty Polaka przyznają: nowelizacja ustawy przyczyni się do depolonizacji Kresów

Romaszewska nie zgadza się  z zarzutami formułowanymi przez środowiska kresowe, m.in. Konfederację Obywateli Kresów, według których zmiany w Karcie Polaka doprowadzą do depolonizacji Kresów. Twierdzi, że nie można o tym mówić, gdyż „Kresy nie są spolonizowane”.

„Posługujemy się nieprawdziwym, niezbyt trafnym mitem. Na Białorusi czy Ukrainie nie mieszkają głównie Polacy, tylko Białorusini i Ukraińcy. Polacy w obu tych krajach są mniejszością” – twierdzi szefował Biełsatu. Dodaje, że celem ułatwień ma być danie szansy młodym, energicznym Polakom, którzy mieszkają na wschodzie.„Problem leży w tym, ze Polaków w sensie etnicznym, tak jak my to rozumiemy, będzie tam faktycznie coraz mniej. Jednak tak się dzieje z każdą mniejszością w dzisiejszym świecie” – twierdzi Romaszewska. Jej zdaniem szacunki, według których w najbliższych latach Kresy opuści ok. 100 tys. osób, nie są niczym wstrząsającym. Dodaje, że pozostawienie ich na miejscu „nie spowoduje polonizacji Kresów”, lecz spowoduje „stopniowe wynarodowienie tych ludzi”.

Romaszewska krytycznie odnosi się również do stosowania pojęcia „Kresy”:

„Chcę tu zaznaczyć, że Karta Polaka powinna być tylko jednym z wielu działań na rzecz polskości na tych terenach. Nie użyłam tu określenia „Kresy”, bo pozostali mieszkańcy tych terenów nie przepadają za nim, w dzisiejszych czasach to po prostu Białoruś czy Ukraina”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Agnieszka Romaszewska nagrodzona przez ukraińskich dziennikarzy. „Jest adwokatem ukraińskiego dziennikarstwa”

Romaszewska-Guzy: ukrainofobia jest jak antysemityzm, należy wspierać Ukrainę

Telewizja Biełsat wyprodukowała film oskarżający Żołnierzy Wyklętych o ludobójstwo na Białorusinach

Ks. Isakowicz-Zaleski i Krzysztof Bosak krytykują TV Biełsat za film oskarżający Żołnierzy Wyklętych o ludobójstwo na Białorusinach

Fronda.pl / Kresy.pl

Reklamy

komentarzy 16 to “Romaszewska: nie używam słowa „Kresy”, bo to przeszkadza Ukraińcom.”

  1. Gość said

    Ot widzisz, jak Pani Agnieszka Romaszewska jest wrażliwa.
    Szkoda, że tę wrażliwość nie ma dla Kresowiaków, którzy iście tylko pomocą Boską ocaleli w cudowny sposób w Rzezi Wołyńskiej, i bestialsko pomordowanej ludności Kresów, czytaj ludobójstwa!

  2. rojecki said

    „nie używam słowa Kresy…’

    i to jest jaskrawy przykład utraty tożsamości polskiej…. o ile ta pani takową się legitymuje.
    jednak, jak dla mnie, to jest ona wprawdzie polskojęzyczną, a tak naprawdę żydówką.

  3. Magdalena said

    Wyjątkowo podła postać

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/dr-muszynski-o-romaszewskiej-potepia-burego-ale-neobanderyzm-na-ukrainie-jej-nie-przeszkadza

  4. rum said

    Niemcy jakos nie maja tych problemow i nie mowia Wroclaw, Poznan, Gdansk, tylko Breslau, Posen, Danzig, co gorsze nie ma dla nich Warszawy, tylko dalej Warschau.

  5. someone said

    Widac,ze UPA jest tam mocno zakorzeniona.

  6. Ali Baba said

    re 4 Nie ma co się tak tych szkopów czepiać.. jak rzep psiego tyłka..Nie x rozmawiałem z nimi w tej sprawie..Co mówili? A no to, że tak po prostu..łatwiej im się to wymawia..! I zastrzegali się, że TYLKO Z TEGO POWODU UŻYWAJĄ NAZEWNICTWA NIEMIECKIEGO…PROSZĘ MI WSKAZAĆ NIEMCA, KTÓRY POPRAWNIE WYMÓWI…WROCŁAW. LUB GDAŃSK.

  7. Ali Baba said

    re 6 Zresztą nie x tłumaczyłem im skąd pochodzi słowo WROCŁAW I GDAŃSK..i to docierało do nich!!

  8. Miś said

    Chazarskie plemię

  9. JUDEOPOLONIA przejeła władzę nad katalicką Polonią w Chicago. said

    Koniec Świata stary ŻYD z polski Jan Krawiec, marszałkem Parady 3 Maja 2016 roku w Chicago !

    Temu żydowi Jan Krawiec udało się zostac w przeszłosci latach 1970-ych redaktorem naczelnym „Dziennika Związkowego” w Chicago który był organem prasowym Polskiego Związku Narodowego w Ameryce.

    Po zmianie władzy w Warszwie po 1990 roku, gdy etniczni Polacy zamieszkali w III RP zaczeli byc zajadle atakowani przez lokalnych żydów po tym jak stara żydo-komuna TW bolka wałęsy przejeła częśc władzy w Warszawie po 1990 roku, ówczesny Edward Moskal prezes Kongresu Polonii Amerykanskiej(KPA) zaczoł BRONIĆ Polaków w Polsce.

    Za tą obronę etnicznych Polaków w Polsce E.Moskal prezes KPA został zaatakowany przez żydów Geremka i Kwaśniewskiego z III RP. Wtedy też prezes Edward Moskal został zaatakowany przez tego właśnie żyda dziennikarza Jana Krawca, który zawsze stał na stronie interesu żydowskiego gardłującego za „oddaniem” 65 miliardów złoatych KLUBOM żydowskim z New Yorku.
    Po tych incydentach żyd z polskim nazwiskiem Jan Krawiec przestał by redaktorem naczelnym „Dziennika Związkowego” .

    Frank Spula obecny prezes Związku Nardowego Polskiego NIE zna nawet historii USA nie mówiąc że jest analfabetą w zakresie historii Polski jest ZAWSZE politycznie poprawny wobec rzadzacych żydów w USA. Jak ich widzi przed nimi kuca … żydom czy to z III RP lub USA zawsze przytakuje nawet jak opowiadają anty-polskie brednie.

    W ostanich latach drukowany organ prasowy KPA „Dziennik Związkowy” w Chicago, który jest też pod zarządem Franka Spuli zatrudnił cała masę żydów „dziennikarzy” oddelegowanych do Chicago przez Michnika z żydowskiego szmatławca polsko-języcznego „Gazety Wyborczej”. Ci michnikowi „dziennikarze” wypisują świństwa na etnicznych Polaków wyzywając od „faszystów”.
    Na przykład Grzegorz Dziedzic:

    obecny” były redaktor „Gazety Wyborczej” obecnie dziennikarz na etacie „Dziennika Związkowego” zamieszcza systematyczne paszkwile na obecne rządy PiS, drwi z katolickiej Polonii w Chicago, a o żołnierzach wykletych wypisuje że to Faszysci z NSZ … itp.
    Zobacz np. tutaj:

    http://dziennikzwiazkowy.com/dziedzic/beret-z-guzikami-ciag-dalszy/#comment-84324

    na co jemu odowiadają działacze organizacji „Narodowe Siły Zbrojne Nowe Pokolenie” w Chicago:

    http://nszchicago.com/faszysci-z-nsz-nowe-pokolenie-chicago/

    Ci „dziennikarze” z żydowskiego szmatławca „Gazeta Wyborcza” od Michnika zasilili lokalną JUDEOPOLONIE w Chicago którzy zostali zatrudnieni przez Franka Spulę właśnie w „Dzienniku Związkowym” i przenikli do lokalnych radiowych stacjach i TV którzy SZKALUJĄ Polaków. organizują lokalne żydo-komunistyczne komurki KOD oraz najprawdopodobniej to oni piszą listy OCZERNIAJACE Polskę do amerykańskich senatorów oraz kongresmenów żydowskiego pochodzenia, jak:

    Dick Durbin (demokrata z Chicago),

    John McCain (republikanin z Arizony)

    Ben Cardin (demokrata z Maryland),

    którzy z kolei zajadle atakują LEGALNY obecny rząd Polski w Warszawie oraz też OCZERNIAJĄ Polskę w Waszyngtonie.

  10. Guła said

    Proszę mówić: u kraja

  11. Magdalena said

    A tak PIS dba o Polaków na Litwie.
    Spadajcie dranie byleby szybko!

    ” Jedno z nich, liberalny portal Znad Wilii, znany z krytykowania Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, przytacza wystąpienie Sakiewicza znacznie obszerniej niż czyni to on sam na łamach własnego dziennika. Czyżby pan redaktor wstydził się czegoś przed krajowym czytelnikiem?

    W Wilnie Sakiewicz martwił się tylko „skłóceniem narodów Europy Środkowej” domyślnie Polaków i Litwinów, czego głównej przyczyny upatrywał w „rosyjskiej propagandzie” i jej „grze”. Dostrzegał przy tym, że „pomiędzy Polakami i Litwinami czy Polakami i Ukraińcami” jednak „problemy są i to poważne”. Jakie to problemy? Czy chodzi o kradzież ziemi tysięcy polskich rodzin, którą litewskie władze od lat 90 przekazywały Litwinom prowadząc bezprecedensową w najnowszych dziejach Europy kolonizację okolic Wilna? Może chodzi o to, że nasi rodacy nie mogą oficjalnie używać polskiego języka nawet tam gdzie stanowią większość mieszkańców? Czy redakcji „Gazety Polskiej” przeszkadzają prowadzone od dwóch dekad konsekwentne działania na rzecz ograniczania sieci polskich szkół na Wileńszczyźnie i pozbawiania ich narodowego charakteru poprzez wprowadzanie do nauczania kolejnych przedmiotów języka litewskiego? A może Sakiewicza i Gójską-Hejke oburza praktyka lituanizacji zapisu nazwisk czyli naruszania najbardziej osobistego składnika indywidualnej tożsamości? Nic z tych rzeczy, redaktorzy „Gazety Polskiej” nie uznali za stosowne wspomnieć o tych rzeczywistych, dojmujących problemach w relacjach i wnioskach ze swojego randez-vous z Litwinami. Wprost przeciwnie, według Górskiej-Hejke za napięcia w polsko-litewskich relacjach odpowiadają „pewne problemy związane z częścią działaczy polskich na Litwie” co jak uznała „stanowi wyzwanie” dla jej środowiska. Dopiero w dalszej kolejności zastępca redaktora naczelnego „GPC” wymieniała „pewne działania litewskie”.

    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/tomasz-sakiewicz-postuluje-zdrade-litewskich-polakow

  12. solkraken said

    no to już wiadomo jaki był klucz doboru w tzw. „elit solidarności” – albo upaińcy, albo aszkeNAZIolki… i bez donosicielstwa ani kroku w górę tej „demokratycznej” hierarchii ;)))

  13. Stary Warszawiak said

    To nie KRESY to Polska. Lwów w obronie, którego oddali życie polscy uczniowie między innymi Jurek Bitschan, mógł wrócić
    do Polski po likwidacji ZSRR.
    Ale żydzi rządzący Polską do tego nie dopuścili

  14. pugnus said

    Czy to aby nie ta legendarna spikerka Radia Solidarnosc za ktora uganiala sie cala SBcja PRL-u?Jak widac skora weza z niej opadla i spod niej zamiast patriotki wyjrzalo parszywe oblicze zdrajcy i sprzedawczyka ,ktore powinno byc dolaczone do Panteonu Zdrajcow ,stworzonym w tamtym roku przez p. Kulinskiego!

  15. Klamka said

    Psy zydowskie To oni z zydami niemieckimi zrobili 1939 I to oni zrobili wolyn i inne miejsca kazni.KRESY TO DALSZY CIAG RZECZYPOSPOLITEJ anie jakas tam ……ukraina.NIEMA TAKIE PANSTWA

  16. gość said

    Ukraina nie ma pieniędzy ani fachowców, żeby restaurować dawne polskie zabytki. Za parę lat może zostać po nich tylko kupa gruzu

    POLSKIE KOŚCIOŁY KONAJĄ NA UKRAINIE

    Nie wiadomo, jakim cudem te mury trzymają się jeszcze siebie nawzajem. Teren wokół zarośnięty. W krzakach walają się śmieci, butelki po wódce, odchody – także ludzkie. Tak wygląda dawny polski kościół pw. św. Katarzyny w Uhrynowie. Mija go każdy, kto rusza na Ukrainę przez otwarte w połowie zeszłego roku pieszo-rowerowe przejście w Dołhobyczowie. Kościółek leży niecały kilometr od tego przejścia, przy drodze wiodącej do Sokala, w samym środku wsi.

    Dziwi, że nikt nie reaguje na ten stan rzeczy, choć tak dużo osób, zarówno Polaków, jak i Ukraińców, codziennie przejeżdża tą drogą – oburza się Jarosław Świderek, tomaszowianin i członek komisji rewizyjnej Stowarzyszenia „Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu” w Zamościu. – W lipcu zeszłego roku rowerem przekraczał tu granicę ówczesny wojewoda Wojciech Wilk. W tym roku przejście wizytował obecny wojewoda, Przemysław Czarnek. Ciekawe, czy któryś z nich widział, w jakim stanie jest znajdujący się niemal przy samym przejściu polski kościół– zastanawia się.

    Jarosław Świderek na Ukrainie bywa bardzo często. – Jestem zbulwersowany stanem polskich zabytków. Ukraina w ogóle nie dba o nie. W naszym kraju środki na ratowanie cerkwi płyną zarówno z budżetu centralnego, jak i samorządowych – mówi.

    Rąbanka na ołtarzu

    Nieopodal polskiej granicy także, kilkanaście kilometrów na południe od Uhrynowa, leży wieś Waręż. To dawne polskie miasteczko.

    – Jeżeli widok kościoła w Uhrynowie boli, to kiedy się patrzy na stan dawnych zabudowań i kościoła pijarów, można popaść w desperację – mówi Świderek.

    Kościół pw. św. Marka z 1695 r. to była kiedyś niezwykła, monumentalna budowla. Teraz to sypiące się mury, nakryte resztkami tego, co kiedyś było dachem. W środku rozkopane stare lochy, spenetrowane przez szabrowników. Między nimi zwały śmieci i gruzu. Obok kościoła zdewastowana plebania i kawałki obmurowań po dzwonnicy. Wstrząsające.

    W centrum Sokala jest kościół z 1938 r., identyczny z kościołem pw. NSPJ w Tomaszowie Lub. Zaprojektował je ten sam lubelski architekt. – Wewnątrz budynek jest zniszczony, ale w niedziele odprawiają się tam msze rzymskokatolickie. Kilkanaście lat temu była w nim hala targowa. Na kamiennym ołtarzu rąbano ćwiartki mięsa! – opowiada Świderek i przypomina, że w latach 1943-44 Sokal był miejscem, do którego kierowały się tysiące Polaków uciekających z Wołynia przed bandami UPA.

    Opowiada też o Tartakowie leżącym kilka kilometrów na wschód od Sokala. W tamtejszej parafii w latach 40 XX w. proboszczem był ks. Stefan Wrzołek, późniejszy wieloletni proboszcz parafii Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lub.

    Małgorzata Mazur

    http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/70029/polskie-koscioly-konaja-na-ukrainie.html

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: