Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Zegar Męki Pańskiej. Podejmiesz wyzwanie?

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-03-23

Kościół święty zdumiewa bogactwem modlitw i nabożeństw prowadzących wiernych do zbawienia. Skarbnica łask, jakie na nas czekają za ich sprawą, jest niewyczerpana. Szczególnie w czasie Wielkiego Postu i Świętego Triduum Paschalnego dusza szuka sposobności, by zjednoczyć się ze swym Zbawicielem, wszak Ten, w Którym nie ma wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał (Iz 53,2) ujmuje nasze serce jeszcze mocniej.

Zegar Męki Pańskiej. Podejmiesz wyzwanie?

Fot. Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi

Im głębiej poznajemy Ofiarę Męża boleści wzgardzonego, chłostanego, zdeptanego (por. Iz 53,3-4), czytając opis Męki Pańskiej w Ewangelii, pismach Ojców Kościoła czy objawieniach, tym bardziej rozumiemy bezgraniczną Miłość Boga do nas. Izajasz mówi: Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,5). Zaiste, w pobożnym rozważaniu ostatnich chwil ziemskiego życia naszego Zbawiciela powinniśmy szukać uzdrowienia i mieć nadzieję na nasze zbawienie.

Dlatego dzięki pobożności pasyjnej przez wieki ugruntowało się w Kościele wiele modlitw, pieśni, nowenn, koronek, litanii, godzinek i innych nabożeństw do Najdroższej Krwi Pana Jezusa, do Najświętszych Ran Chrystusa, Jego Najświętszej Głowy, Oblicza, Krzyża Świętego… Wszystko po to, aby współuczestniczyć w cierpieniach i śmierci naszego Odkupiciela. Poczesne miejsce zajmują wśród nich dobrze znane i we wszystkich naszych świątyniach odprawiane nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali. Jest jednak jeszcze jedna chwalebna praktyka modlitewna, która równie skutecznie może nasze myśli kierować ku Pasji Jezusa Chrystusa – to Zegar Męki Pańskiej.

 

Decydujące 24 godziny

 

Zegar Męki Pańskiej jest nabożeństwem, które zachęca do przeżycia całej doby, towarzysząc Panu Jezusowi w ostatnich 24 godzinach Jego przebywania na Ziemi, w tej – chciałoby się rzec – decydującej dobie dla historii ludzkości, kiedy na powrót otwarły się bramy Nieba, a winy grzeszników zostały odkupione krwią Baranka. Nabożeństwo to krzewione jest dziś przez ojców pasjonistów, choć pierwsze jego wersje powstały dużo wcześniej, zanim Zgromadzenie Męki Jezusa Chrystusa zostało zatwierdzone przez Watykan – odnajdujemy je już w XIV stuleciu. Na przestrzeni wieków praktykowało je wielu świętych, jak choćby św. Paweł od Krzyża, św. Alfons Maria de Liguori czy św. Wincenty Pallotti.

 

Jak rozważać Zegar Męki Pańskiej

 

Dzięki Zegarowi Męki Pańskiej rozważamy przez 24 godziny konkretne bolesne wydarzenia zaczerpnięte z Ewangelii bądź Tradycji Kościoła. Zaczynamy o godzinie 19.00, kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus umył nogi Swoim uczniom, a kończymy o godz. 18.00 następnego dnia, przeżywając złożenie Jego ciała do grobu. Modlimy się zatem o każdej pełnej godzinie, zaczynając lekturą fragmentu Pisma Świętego opisującego dane wydarzenie i odmawiając Zdrowaś Maryjo… (po słowie Jezus dodajemy bolesne wydarzenie z tej godziny, np. o godz. 19.00 – umywający nogi Apostołom i dalej modlimy się Święta Maryjo…); potem czytamy rozważanie na dany temat i kończymy aktem strzelistym. Na modlitwie stawiamy się ponownie o godz. 20.00, następnie o 21.00 i tak dalej. Można także dodać ofiarowanie każdej godziny poprzez wezwanie:

 

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci wszystkie zadość­uczynienia Pana Jezusa tej godziny tak pełnej zasług, w której wspominam Jego… (wymienić tajemnicę Męki wyznaczo­ną na tę godzinę, np. umieranie na Krzyżu). Jednoczę się z wszystkimi intencjami Jego Najświętszego Serca i pragnę, aby wszystkie sprawy moje były kierowane przez Niego i z Nim na większą Jego chwałę.

 

O Maryjo, Matko moja, najdoskonalej miłująca Jezusa Ukrzyżowanego, naucz mnie jednoczyć się z Nim w tej go­dzinie.

 

Nabożeństwo Zegara Męki Pańskiej możemy rozważać przez 24 godziny w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, kiedy w sposób szczególny wspominamy Mękę Jezusa Chrystusa, ale możemy je odprawiać również w całym Wielkim Poście, a także w każdym dowolnym dniu roku liturgicznego, kierując nasze oczy ku cierpiącemu Zbawicielowi. Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy odmawiać Zegara co godzinę przez całą dobę, możemy rozważyć wszystkie 24 godziny jednym cięgiem.

 

Oto wszystkie 24 godziny Zegara Meki Pańskiej:

godz. 19.00 JEZUS UMYWA NOGI APOSTOŁOM

godz. 20.00 JEZUS USTANAWIA EUCHARYSTIĘ

godz. 21.00 JEZUS MODLI SIĘ W OGRODZIE OLIWNYM

godz. 22.00 JEZUS W CZASIE MODLITWY POCI SIĘ KRWIĄ

godz. 23.00 JEZUS POCAŁUNKIEM ZDRADZONY PRZEZ JUDASZA

godz. 24.00 JEZUS PRZED KAPŁANAMI ŻYDOWSKIMI

godz. 1.00 JEZUS FAŁSZYWIE OSKARŻANY

godz. 2.00 JEZUS WYSZYDZANY I POLICZKOWANY

godz. 3.00 PIOTR WYPIERA SIĘ JEZUSA

godz. 4.00 JEZUS UWIĘZIONY W CIEMNICY

godz. 5.00 JEZUS STOI PRZED PIŁATEM

godz. 6.00 JEZUS WZGARDZONY PRZEZ HERODA

godz. 7.00 JEZUS PORÓWNANY DO ZŁOCZYŃCY BARABASZA

godz. 8.00 JEZUS PRZEZ OPRAWCÓW BICZOWANY

godz. 9.00 JEZUS CIERNIEM UKORONOWANY

godz. 10.00 JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

godz. 11.00 JEZUS DŹWIGA KRZYŻ NA GOLGOTĘ

godz. 12.00 JEZUS Z SZAT OBNAŻONY I PRZYBITY DO KRZYŻA

godz. 13.00 JEZUS PRZEBACZA DOBREMU ŁOTROWI

godz. 14.00 JEZUS DAJE NAM MARYJĘ ZA MATKĘ

godz. 15.00 JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

godz. 16.00 JEZUS WŁÓCZNIĄ PRZEBITY

godz. 17.00 CIAŁO JEZUSA SPOCZYWA NA ŁONIE MATKI

godz. 18.00 CIAŁO JEZUSA ZŁOŻONE DO GROBU

 

 

Oddawajmy się rozważaniu męki Chrystusa całym sercem, mając w pamięci Jego słowa do nas, przekazane świętej Faustynie: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; roz­ważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożyt­kiem, a Mnie sprawia wielką radość (Dz. 369).

Michał Wikieł

Read more: http://www.pch24.pl/zegar-meki-panskiej–podejmiesz-wyzwanie-,41984,i.html#ixzz43eJBcV8s

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Zegar Męki Pańskiej. Podejmiesz wyzwanie?”

  1. gość said

    Kto podyktował Gibsonowi „Pasję”?

    Historycy nie pozostawiają złudzeń – Męka Pana Jezusa mogła wyglądać tak, jak w filmie „Pasja” przedstawił ją Mel Gibson. Dwa tysiące lat temu stosowano bowiem dokładnie takie metody i narzędzia tortur, jak te zobrazowane w filmie. Nie opisuje ich jednak szczegółowo Pismo Święte. Hollywoodzki gwiazdor oparł scenariusz swego filmu na objawieniach dziewiętnastowiecznej mistyczki. Kim była niezwykła kobieta, której Pan Jezus pokazał ostatnie dni swojego życia?

    Pod koniec 1890 roku, w domu zakonnym przy francuskim szpitalu w Izmirze, w ramach lektury duchowej czytano „Życie Najświętszej Maryi Panny” bł. Anny Katarzyny Emmerich. Siostry zaintrygowane sugestywnym opisem domku NMP w Efezie postanowiły poprosić ojców Lazarystów o skonfrontowanie opowiadania mistyczki, która notabene nigdy nie była w Ziemi Świętej, z realiami. Misjonarze zdecydowali się posłać w teren kilku członków zgromadzenia. Jakże było wielkie ich zdumienie i radość, gdy podążając za opisem bł. Anny Katarzyny odnaleźli zapomniany wówczas domek Maryi. Później jego autentyczność potwierdziły badania archeologiczne. Kim była kobieta, która nie ruszając się z Bawarii opisała wydarzenia biblijne, podając przy tym szczegółowe dane topograficzne?

    Urodziła się w 8 września 1774 roku w wiosce Flamschen w Westfalii, w ubogiej, wielodzietnej rodzinie wiejskiej. Od dzieciństwa ciężko pracowała najpierw w gospodarstwie domowym, potem jako służąca i krawcowa. Wychowana w religijnej atmosferze domu rodzinnego odznaczała się głęboką pobożnością. Dużo modliła się, rozważała Mękę Pańską, z cierpliwością znosiła dolegliwości związane z licznymi chorobami jakie ją trapiły. Mimo fizycznej słabości znajdowała siły by troszczyć się o potrzebujących.

    Już w dziecięcych latach miewała mistyczne doświadczenia duchowe. W 1802 roku wstąpiła do klasztoru sióstr augustianek w Dülmen. Rok później, w listopadzie 1803 roku, złożyła śluby zakonne. Za klasztornymi murami doznania mistyczne Anny Katarzyny jeszcze się nasiliły. Zwielokrotniły się także doświadczenia, które Bóg zsyłał na nią. W ten sposób zadość czynił prośbom zakonnicy, która rozważając Mękę Pana Jezusa, modliła się by mogła współuczestniczyć w Jego cierpieniach.

    W wieku 24 lat siostra Emmerich otrzymała pierwszy stygmat. Po nadprzyrodzonym doświadczeniu koronacji wieńcem z cierni, na jej głowie pojawiły się charakterystyczne rany, jakby uczynione ostrymi kolcami. By nie wzbudzać niepotrzebnych emocji zasłaniała je opaską. 29 grudnia 1812 roku na rękach, nogach i boku siostry pojawiły się krwawiące rany. Ta ostatnia przybrała kształt krzyża. Tak sama wspominała tę chwilę: Rozważałam właśnie Mękę Pańską, prosząc Pana Jezusa, by mi pozwolił uczestniczyć w tych strasznych cierpieniach, a potem zmówiłam pięć Ojcze nasz na cześć pięciu świętych ran… Nagle ogarnęła mnie światłość. Widziałam Ciało Ukrzyżowanego, żywe, świetliste, z rozkrzyżowanymi ramionami, lecz bez krzyża. Rany jaśniały jeszcze silniejszym blaskiem niż reszta Ciała. W sercu czułam coraz większe pragnienie ran Jezusowych. Wtedy najpierw z Jego rąk, a potem z boku i nóg wyszły czerwone promienie, które niczym strzały przeszyły moje ręce, bok i nogi.

    Niestety, dorosłe życie przyszłej Błogosławionej przypadło na lata rewolucji, czyli czas walki z Kościołem, rabowania dóbr duchownych, znoszenia wielu instytucji kościelnych, w tym klasztorów. Likwidacji uległ także dom zakonny w Dülmen. Schorowana mistyczka musiała przenieść się do wynajętego pokoiku w domu prywatnym. Zatrudniła się jako gospodyni u emigranta z Francji ks. J.M. Lamberta. Właśnie tam otrzymała wspomniane stygmaty. Nadzwyczajne znaki męki Pańskiej udawało się przez pewien czas trzymać w tajemnicy przed światem. W końcu jednak wszystko wyszło na jaw. Sprawą zainteresowały się także władze państwowe. Mimo całkowitego paraliżu, który Annę Katarzynę unieruchomił w łóżku, pozostawała pod nadzorem policji pruskiej. Lecz mylili się wszyscy wyznawcy „rozumu”, sądząc, że wystarczy porządnie zakonnicę zbadać, a na jaw wyjdzie jakaś mistyfikacja. Wniosek z uciążliwych, a dla zakonnicy często upokarzających obdukcji i eksperymentów na jej ranach, które trwały kilka lat, był dla sceptyków zaskakujący, wszystko wskazywało, że stygmaty są autentyczne. Co więcej, wiele osób wobec jawnego cudu, nawracało się. Tak było m.in. w przypadku doktora Franciszka Wesenera, który jako pierwszy badał mistyczkę. Gdy wezwano go do osłabionej chorobami i cierpieniami kobiety był niewierzący. Po spotkaniu z pacjentką stał się gorliwym katolikiem.

    Anna Katarzyna wiedziała, że wizje życia i męki Pana Jezusa, nie są przeznaczone wyłącznie dla niej, ale także dla innych ludzi. Próbowała więc je opisywać. Efekt nie mógł zadowalać. Była prostą, niewykształconą kobietą. Posługiwała się dialektem westfalskim. Bóg znalazł jednak dla niej nietuzinkowego sekretarza, którym został sławny niemiecki poeta i pisarz – Klemens Brentano. Wiedziony ciekawością przyjechał do Dülmen w 1818 roku. Pod wpływem świadectwa mistyczki przeszedł głęboką przemianę duchową, stając się gorliwym katolikiem. Z wielkim zaangażowaniem przystąpił do spisywania wyznań zakonnicy i czynił to do jej śmierci.

    Dniem narodzin dla Nieba błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich był 9 lutego 1824 roku. Pokorna służka Pana Jezusa, żyjąca przez ostatnie 11 lat jedynie Komunią Świętą i wodą, odeszła w końcu do swego Mistrza.

    Pozostawiła po sobie owoce w postaci wielu osób nawróconych za jej przyczyną oraz zebrane przez Klemensa Brentano zapiski z widzeń mistycznych. Pisarz uporządkował je, zredagował 9 lat po śmierci świątobliwej zakonnicy opublikował pod tytułem: „Bolesna Męka Jezusa Chrystusa”. W 1852 wydał także drugą książkę opartą na wizjach Anny Katarzyny: „Życie Najświętszej Maryi Panny”. Polskie tłumaczenia obu dzieł ukazały się jeszcze w XIX wieku. Ta część dziedzictwa Anny Katarzyny Emmerich przynosi obfity owoc do dzisiaj. W tym miejscu należy przypomnieć oparty częściowo na wizjach zakonnicy z Dülmen film Mela Gibbsona pt.: „Pasja” z 2004 roku i pozytywny ferment jaki wywołał, przyczyniając się do wielu nawróceń.

    Prawie dwa wieki czekała Anna Katarzyna Emmerich na beatyfikację. Rozpoczęty jeszcze pod koniec XIX wieku proces, w okresie międzywojennym stanął w martwym punkcie. Ponowny impuls do jego uruchomienia dał cud, który za przyczyną mistyczki wydarzył się na początku lat 70 XX wieku. Ostatecznie na ołtarze wyniósł Annę Katarzynę Emmerich Ojciec Święty Jan Paweł II. Stało się to w Rzymie 3 października 2004 roku.

    Zbliżający się okres Wielkiego Postu sprawi, że wiele osób sięgnie po lekturę „Bolesnej Męka Jezusa Chrystusa” bł. Anny Katarzyny Emmerich. Zachęcając do tego, należy jednak podkreślić, że książka jest przede wszystkim opowieścią o wielkiej miłości Boga do człowieka. W żadnym wypadku nie może zastąpić wykładów z archeologii, geografii czy historii. Obok szczegółów, które zaskakują zgodnością z realiami, zdarzają się również drobne błędy. Cóż, to tylko dzieło ludzkie i to poniekąd pochodzące z drugiej ręki. Należy jednak podkreślić, że ani jednym zdaniem, ani jednym słówkiem, błogosławiona nie sprzeniewierzyła się Doktrynie Kościoła.

    Poruszająca treść książki może natomiast stanowić pomoc w wielkopostnych rozważaniach Męki Pana Jezusa Chrystusa. A ten rodzaj modlitwy szczególnie miły jest Zbawicielowi. Przywołajmy w tym miejscu świadectwo innej wielkiej niemieckiej mistyczki, św. Mechtyldy, która wspominała, że podczas jednego z objawień, Pan Jezus powiedział do niej: Ilekroć przy nabożnym rozpamiętywaniu męki Mojej serdecznie kto westchnie, tylekroć wdzięcznie łagodzi rany Moje. W tejże też chwili wypuszczam strzałę miłości w serce jego. Zaprawdę powiadam, że kto by z nabożeństwa ku męce Mojej choćby jedną łezkę uronił, tak mi jest miłym, jak gdyby za mnie by podjął męczeństwo.

    Adam Kowalik

    http://www.pch24.pl/kto-podyktowal-gibsonowi-pasje-,34866,i.html#ixzz43b2fSRSk

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: