Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Grzegorz Braun: Głośniej nad tymi trumnami! 

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-04-11

oszustwo-smolenskiePolscy państwowcy nie powinni akceptować „prawdy selektywnej” o zamachu warszawsko-smoleńskim 2010 r.; nie powinni brać za dobrą monetę wersji propagandowych – niezależnie od tego, czy są one propagowane przez „obóz zdrady” czy przez „obóz patriotyczny”. 

***

Szósta już rocznica zamachu „warszawsko-smoleńskiego” skłania do niewesołych podsumowań. Oto bowiem za parę dni kończy się bezowocnie kolejny „sezon” ekshumacji, które prokuratura zarządza zwyczajowo pomiędzy 15 października a 15 kwietnia.

Trumny podwójnie zapieczętowane – dosłownie: zaspawane jeszcze w Moskwie, a potem obłożone dodatkowo politycznym embargiem tu, w Warszawie – pozostają przecież jednymi z kluczowych dowodów niewątpliwej zbrodni. Ich otwarcie to akurat przy całej swej drastyczności najprostsza czynność, jaka niewątpliwie mogłaby nas przybliżyć do wyjaśnienia tajemnicy tych wydarzeń, których kulminantą był zamach stanu 10 kwietnia 2010 r. Mogłaby – ale jakoś nie przybliża. A przecież wszelkie urojone bariery urzędowe i całkiem realne polityczne blokady – od ubiegłorocznej jesieni nie powinny już przecież nikomu przeszkadzać. Od miesięcy trwać powinny wytężone prace anatomopatologów, medyków sądowych, śledczych i prokuratorów, oni winni pilnie inicjować i bacznie nadzorować wydobycie z ziemi i otwarcie tych trumien, które nie zostały od razu spopielone. I powinno to nastąpić z urzędu – ponieważ w każdym przypadku zachodzi podejrzenie popełnienia zbrodni – a także innych groźnych i ohydnych przestępstw. Podejrzenie graniczące z pewnością – zważywszy szokujące wyniki tych zaledwie kilku ekshumacji, które ujawniły zamianę i bezczeszczenie zwłok m.in. śp. Anny Walentynowicz. A jednak do tej przerażającej prawdy, jaką kryją pozostałe rosyjskie trumny złożone na kilkudziesięciu polskich cmentarzach nikomu jakoś się nie spieszy.

Trumny nie są zresztą jedynym tematem, nad którym zapadła pełna fałszywej hipokryzji cisza. Od lat, niemal od samego początku „smoleńskich śledztw” nie brak zagadek, na których szybkim rozwiązaniu najwyraźniej nikomu z wysoko postawionych graczy tak naprawdę nie zależy. Nic dziwnego, że nie zależało urzędnikom, funkcjonariuszom i kolaborantom z poprzedniego rozdania – niewątpliwie współodpowiedzialnym za jedno z trojga: samą zbrodnię lub stworzenie sytuacji dogodnej dla zamachowców, albo przynajmniej za tuszowanie, matactwa i zaniechania (również zbrodnicze, bo chodzi tu przecież w ogóle o zbrodnię stanu). Ale że wcale niespieszno również i tym z nowego układu, aktywistom i rzecznikom „obozu patriotycznego” – tym, którzy przecież przez całe lata robili takie wrażenie, jakby nie było dla nich ważniejszej sprawy – to z każdym tygodniem staje się coraz bardziej fascynujące. Czyżby zdawało im się, że mają resztę długiego życia na spokojne dochodzenie prawdy?

Owszem, to dzięki działalności Konferencji Smoleńskich i zespołu parlamentarnego ostatecznie skompromitowane zostały pierwotne wersje oficjalne – te wyprodukowane w Moskwie, a następnie „na bezczelnego” reprodukowane przez Warszawę poprzedniego reżimu Tuska, Kopacz, Arabskiego i Komorowskiego – wersje Anodiny, Millera, Laska et consortes – obfitujące w wewnętrzne sprzeczności i niewytrzymujące konfrontacji z podstawową wiedzą o prawach fizyki i realiach ruchu lotniczego. Ich kłamstw i matactw nikt i nic już nie obroni i nie usprawiedliwi przed sądem historii. Ale zło do zła dołożyli ci spośród niezależnych badaczy i niepokornych dziennikarzy, którzy zamiast poprzestać na negatywnej weryfikacji tamtych wersji urzędowych – sami budują własną narrację, która niestety również ma charakter w znacznym stopniu nienaukowy, a raczej propagandowy. Wersja o dwóch wybuchach okazuje się niestety równie nie do obrony, jak wersja o błędzie pilota i pancernej brzozie – jedna i druga zachowuje spójność tylko pod warunkiem, że zignorujemy wszelkie dowody sprzeczne ze z góry założoną tezą i skrzętnie pominiemy niepasujące do nich elementy.

Z każdym rokiem coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że ukonstytuował się nawet pewien niepisany sojusz ponad podziałami – czego znamiennym świadectwem jest zgodne przemilczanie kluczowych warszawsko-smoleńskich zagadek przez polityków i publicystów ze zgoła przeciwnych, w innych sprawach zajadle zwalczających się obozów. Imponująca jest liczba i kaliber faktów zgodnie przemilczanych i pytań nigdy niezadanych ani przez „Gazetę Wyborczą”, ani przez „Gazetę Polską”. Jedni i drudzy wolą miesiącami uprawiać swego rodzaju polityczny „wrestling” – ale przecież ani jedni, ani drudzy nie zadają podstawowych pytań, np. o wojskowe Okęcie, o wyburzony tam hangar nr 21, o miejsca zbiórki i ostatnią drogę wszystkich pasażerów, o godziny wyjścia z domu i ostatnie telefony, o wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Wilnie (9 kwietnia) czy o wizytę generała Petraeusa w Warszawie (7–9 kwietnia 2010), etc., etc. A wątpliwości dotyczą spraw zupełnie zasadniczych – takich jak faktyczna lista obecności, liczba i godziny startów samolotów czy tożsamość szczątków z pobojowiska na Siewiernym z tym płatowcem, który rankiem 10 kwietnia wystartować miał z Warszawy. Wszak niechętnie, ale jednak przyznają to wszyscy poczciwi i skądinąd zasłużeni weterani Konferencji Smoleńskich, że to jest tylko ich założenie wyjściowe – ale w żadnym wypadku nie potwierdzony naukowo fakt. A jednak opierając się na takiej, nieweryfikowalnej jak dotąd przesłance, potrafią oni latami wyliczać trajektorie lotu szczątków wraku w ostatnich sekundach lotu – uparcie ignorują np. ustalenie swego kolegi, profesora Cieszewskiego, który już w roku 2012 wskazał kapitalną zbieżność plam „ostatniego śniegu” widocznych na zdjęciu satelitarnym z 5 kwietnia z położeniem dużych szczątków wraku widocznych na zdjęciach wykonanych już po „katastrofie”. Prof. Cieszewski z ostrożności warsztatowej nie zechciał posunąć się dalej w konkluzjach – ale w 2013 r. skorygował jeszcze własne ustalenie, stwierdzając, że to, co pierwotnie wziął za „śnieg”, jest w istocie czymś „ludzką ręką uczynionym”. Jego szacowni koledzy, zamiast ustosunkować się jakoś do tego fenomenu, wolą zajmować się budowaniem kolejnych abstrakcyjnych konstrukcji opartych na pierwotnych „założeniach” i z uporem godnym lepszej sprawy starają się zabetonować wersję o kolejnych „wybuchach” na podejściu prezydenckiego tupolewa do Siewiernego.

Polscy państwowcy nie powinni akceptować „prawdy selektywnej” o zamachu warszawsko-smoleńskim 2010 r.; nie powinni brać za dobrą monetę wersji propagandowych – niezależnie od tego, czy są one propagowane przez „obóz zdrady” czy przez „obóz patriotyczny”. Nie wolno w tej – ani zresztą w żadnej innej sprawie – przyjmować fałszywej logiki i wykrzywionej etyki, która zamiast prawdy każe kontentować się gorszymi od kłamstwa półprawdami zgodnymi z aktualną „mądrością etapu”. Nad smoleńskimi trumnami niechaj więc nigdy nie zapada cisza – bez względu na to, jak drastyczną w szczegółach i jak po diabelsku zawikłaną rzeczywistość mogą nam odsłonić.

.

Komentarz ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa!

Advertisements

komentarze 4 to “Grzegorz Braun: Głośniej nad tymi trumnami! ”

  1. zbzukowski said

    Słuszne spostrzeżenia – państwo suwerenne nie pytałoby nikogo o zgodę (tym bardziej, że może tu chodzić o zbrodnię stanu), tylko otworzyłoby te trumny i zbadało dokładnie ich zawartość…kto może być pewnym, że nie są tam ciała zupełnie innych ofiar? co jeśli chazarskim zwyczajem dopuszczono się profanacji polegającej na włożeniu do niektórych z tych trumien, ciał zwierzęcych – Po dziczy,chazarsko – stepowej, należy spodziewać się wszystkiego, ale nie można też wykluczyć, że obecne władze „mają jakiś cel i interes”, aby Prawda nie została wyjawiona – to tylko podejrzenie, ale kto może zaręczyć, że się nie sprawdzi?

  2. panMarek said

    Od prawie sześciu lat to mówię.
    Do tego prześledzić billingi wszystkich telefonów pasażerów i ubeckich dziennikarzy nie mówiąc o tych najważniejszych o których nawet nie wspomnę.
    Śledztwem powinno się zająć kilka zespołów prokuratorskich tak aby je zakończyć w ciągu 2 – 3 lat.

  3. Bert said

    No więc dlaczego nie trwają badania, nie otwiera się trumien itd…
    Ponieważ wtedy by się okazało, że nie było zamachu i trzeba zamknąć sprawę.
    Nie podejmując badań można będzie szczuć na Rosję w nieskończoność.
    Na co czekacie panowie, badajcie!
    I oczywiście prokurator Witkowski prosi o rozpoczęcie procesu morderców Popiełuszki.
    Czy i w tym przypadku są jakieś przeszkody?

  4. gość said

    Ekshumacje ofiar Smoleńska!

    Szef zespołu prokuratorów prowadzących śledztwo smoleńskiej zapowiada ekshumacje szczątków ofiar tragedii smoleńskiej. Nie wykluczone, że prawie wszystkich.
    – Jestem przekonany o tym, że ekshumacje są nieuniknione. Zbyt wiele jest wątpliwości, by można je było wyjaśnić bez kolejnych badań – mówi Marek Pasionek w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”.

    Według Radia Zet, prokuratorzy prowadzący śledztwo planują ekshumację prawie wszystkich ofiar katastrofy. – Prokurator jest gospodarzem postępowania przygotowawczego. Do niego należy decyzja, decyzja władcza w tej kwestii – wyjaśnia prok. Pasionek w rozmowie z rozgłośnią.

    Szef zespołu prokuratorów zastrzega, że obowiązywała będzie ścisła procedura. – Musi być jednak zachowana żelazna zasada: najpierw prokuratura rozmawia z rodzinami ofiar, pełnomocnikami rodzin, a następnie – po uzyskaniu ich zgody – informujemy za pośrednictwem mediów opinię publiczną. Nie może być tak, że rodziny o naszych decyzjach ustaleniach dowiadują się z mediów – stwierdza prok. Pasionek w „GPC”.

    Natomiast zdaniem Radia Zet „niewykluczone, że decyzja o ekshumacji może zapaść nawet wbrew woli niektórych rodzin ofiar”. Stacja podaje, że ekshumacje blisko 90 zwłok być może przeprowadzą zagraniczni biegli, m.in. z USA i Izraela, a cała procedura może potrwać kilka miesięcy.

    W wywiadzie dla „GPC” prok. Pasionek odnosi się też do informacji, że poprzednia władza już pół roku po tragedii wiedziała o zamianie ciała prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego.

    – Zajmiemy się każdym zaniedbaniem, do którego doszło przez ostatnie lata. Nie może być tak, żeby wina została bez kary. Sprawa zamiany ciał jest wstrząsająca, tym bardziej niezrozumiale jest milczenie urzędników państwowych, którzy wiedzieli o tym i nic nie zrobili. Przecież jeżeli istniał chociażby cień wątpliwości, należało wykonać ekshumację. Można to było zrobić przecież bez rozgłosu, dyskretnie, w porozumieniu z rodziną – ocenia prok. Pasionek.

    Podkreśla, że tylko dzięki determinacji rodzin ofiar i gigantycznej pracy Antoniego Macierewicza nie udało się poprzedniej władzy doprowadzić do zmarginalizowania sprawy Smoleńska.

    – Gdyby nie on i współpracujący z nim naukowcy w Zespole Parlamentarnym, wiele faktów nigdy nie wyszłoby na jaw. Trzeba o tym mówić i przypominać o tej ogromnej pracy w bardzo trudnych warunkach, pod ciągłym „ostrzałem” medialnym – zwraca uwagę prok. Pasionek

    JUB/”GPC”/radiozet.pl
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/ekshumacje-ofiar-smolenska,16670989870

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: