Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

VI Rocznica Smoleńska – w obliczu inwazji Izraela na Polskę. r.1,2

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-04-11

oszustwo-smolenskieMija szósta rocznica smoleńska – jak już pisaliśmy – to żydzi zamordowali Delegatów do Katynia.
To żydzi porwali i zamordowali Członków Delegacji do Katynia na uroczystości w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Powtarzany to raz jeszcze, a co sformułowaliśmy pierwotnie http://gazetawarszawska.com/zamach/1028-to-zydzi-porwali-i-zamordowali-delegacje-do-katynia-w-dniu-10-kwietnia-2010

 

I tam napisaliśmy:

Zamachu na Polską Delegację do Katynia – porwania oraz zabójstwa – prawdopodobnie wszystkich jej członków dokonali żydzi. Cele zamachu były dwa: wprowadzenie destrukcji struktur w polskich władzach (głównie w obronie) oraz sprowokowanie do przybycia na uroczystości pogrzebowe wielu szefów obcych państw, których by wysadzono w powietrze podczas tego żałobnego zgromadzania.

Samo porwanie miało miejsce przed 10 kwietnia i odbywało się etapami w miejscach zamieszkania ofiar lub podczas ich podróży do Warszawy lub na lotnisko Okęcie.

Zadniej zbiórki w hallu na Okęciu nie było.

Prezydent Kaczyński został „zabezpieczony” już na parę dni przed 10 kwietnia, prawdopodobnie w czasie wizyty na Litwie 8- go kwietnia, bo był osobą kluczową dla logistyki zamachu.

+

Ta obecna rocznica i jej obchody to kolejna farsa i cyrk smoleński z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej plus – naturalnie – żałobne wdowy, które na tamtych zdarzeniach chcą wywalczyć dożywotnie synekury dla swych pociech.

Oczywiście, tak wśród ofiar, jak i ich rodzin są przypadki całkowicie inne i nikomu godnemu w niczym nie chcemy uchybić na jego honorze. Ale niestety, ten nurt godności i walki o prawdę jest w znacznej mniejszości.

Wspomniany Jarosław Kaczyński znalazł się w sytuacji wielkiego dyskomfortu psychiczno- politycznego, a to skutkiem „nieostrożnego” wygrania wyborów do Sejmu.

Kaczyński to typowy malkontent, który na retoryce opozycjonisty chciał dojechać spokojnie do emerytury. PIS wygrał wybory nie dlatego, że tak chciał, ale z konieczności usunięcia PO, która tak się skompromitowała, że trzeba było ją zdemontować, lecz  w sposób kontrolowany, aby przypadkiem nie pojawił się jakiś „dziki” ośrodek władzy, który będzie się buntował. Na scenie politycznej nie było nikogo innego, na kogo można było liczyć, więc wybór padł na Jarosława. Jest on od lat spolegliwym narzędziem mocodawców, tj. żydomasonerii, której Jarosław Kaczyński podlega bez jakiejkolwiek rezerwy.

Wygrana wyborcza nie była najgorszą wielką katastrofą dla Jarosława, ale już rządy większościowe są dla niego wielkim nieszczęściem. Bowiem tak właśnie znalazł się w sytuacji bez prawa do wymówek, że „to koalicjant przeszkadza” w sprawnym rządzeniu zgodnie z wolą Narodu. Jak widać, żaden koalicjant nie przeszkadza, a skutki polityczne dla Polski są i tak straszne. Monstrum Palikot-Petru ze swoimi idiotkami do dzieło Kaczyńskiego – nie inaczej, podobnie jest z mediami, które obecnie są już dużo bardziej żydowskie i antypolskie niż za rządów PO.

Faktycznie, rola Jarosława Kaczyńskiego w polskiej polityce przypomina rolę prowokatora buntów robotniczych w fabrykach PRL: siać zamęt, wyłapać i zamknąć gorliwych strajkujących, potem załoga dostanie lepszą kiełbasę w sklepie zakładowym i wszyscy się rozejdą, bo już jest dobrze, a za miesiąc wszystko wróci do normy – poza gorliwymi buntownikami, którzy zgniją w więzieniach. Czyli jest tak, jak nie powinno być – apatia i zniechęcenie. Tak jest rola Kaczyńskiego i takie będą skutki dla Polski – jak to widzieliśmy w PRL, w tamtych fabrykach.

Ta obecna polityka rządu w swym prowokacyjnym dialogu z TK, Komisją Wenecką, EU, otwartym prostytuowaniem się Izraelowi i USA, jedynie ściąga na Polskę atak ze strony tych szakali, bo kraj ten – Polska – jest postrzegany jako „ziemia niczyja”, a zamieszkała jedynie chwilowo przez niegodne jej „plemiona polactwa”.

+

To ogólne, polityczne wtrącenie o Jarosławie Kaczyńskim nie jest bez kozery, bo trzeba pamiętać o tym, że on był premierem rządu, którego kadencję, jako polityczny oszust i zdrajca, celowo skrócił, a to po to, aby przejść do opozycji, gdyż tak mu kazano.

Ale kiedy był premierem, to wśród licznych grzechów: nieuregulowania ksiąg wieczystych na terenach „poniemieckich”, wpuszczenia rurociągu Nordstream na polskie wody gospodarcze na Bałtyku, tolerowanie zbrodniarzy wojennych żydowskiego pochodzenia etc, pozostawił na służbie czynnej samolot wojskowy TU154m w jedynie dwóch egzemplarzach na całą Polskę.

Premier Kaczyński mógł te dwa samoloty sprzedać, a na ich miejsce wziąć dwa inne samoloty lub poddzierżawić albo zakupić.

Dlaczego premier Jarosław Kaczyński tego nie zrobił? Przecież w tym trybie eksploatacji, te Tupolewy nie miały jakiegokolwiek uzasadnienia techniczno-ekonomicznego. Było oczywiste, że piloci nie będą mieli dostępu do odpowiednich szkoleń, nie będzie sprawnego serwisu technicznego, etc.

Ale właśnie to, co było wadą tych samolotów, było równocześnie zaletą w planowaniu przewrotu – zamachu z dużym fajerwerkiem w Polsce, dokonanego właśnie za pomocą tych maszyn. Tupolewy 154 nie tylko mogły być łatwym kozłem ofiarnym nieprzewidzianej katastrofy, ale też jako maszyny wyprodukowane w Rosji, podlegały opiniom biegłych lotniczych z tego kraju. Zauważmy, kiedy przy wyniszczaniu wszystkiego, co wartościowe w Polsce: w gospodarce czy armii etc., gdzie urządzenia i systemy wysokojakościowe, świetnie funkcjonujące zastąpiono nowoczesnymi wynalazkami analfabetów z „Zachodu”, to jakoś dziwnie ominięto z weryfikacją wartości użytkowej ten oczywisty lotniczy szmelc i nie zastąpiono autentycznie lepszym samolotem. A tu wymiana byłaby absolutnie bezdyskusyjna, no i uzasadniona ekonomicznie, bo nowe samoloty są tańsze w eksploatacji.

TU-154 , które zostały wyodrębniane jako obiekt specjalnej troski zamachowców, zostały zarezerwowane jako „pułapki zamachowe” już połowie lat 90-tych i to wtedy przewidywano ten przyszły reset, który wykonano w 2010 roku.

O ile filozofia takiego myślenia i planowanie odbyły się poza Polską, to Jarosław Kaczyński jako premier tego krytycznego tematu nie podjął!!!  Chociaż było to omawiane za jego kadencji jako premiera! To on podjął decyzję o zatrzymaniu tych maszyn – „kozłów ofiarnych” przyszłej katastrofy. Premier musiał wiedzieć to, że lobbing za pozostawieniem na służbie  tych Tupolewów miał charakter i sztuczny, i zewnętrzny, a zastanawiające jest jedynie to, czy  w swej podejrzliwości przemyśliwał sprawę motywów takiego postępowania ludzi z jego otoczenia, którzy tak gorliwie pilnowali tych „samolotów – zasadzek”.

I tu cyniczny lub strachliwy Jarosław Kaczyński nie jest żadnym żałobnikiem, ale współsprawcą tego zamachu. A na użytek tego artykułu jest bez znaczenia to, czy był sprawcą świadomym, czy tylko nieświadomym lub tchórzliwym. To jest bez znaczenia. I niech Jarosław Kaczyński nie wylewa krokodylich łez, bo wiemy, że tolerował Tupolewy jako zasadzkę, potrzebną do „resetu” polskiej polityki. A to, że samolotem jakoby „przeleciał się” jego brat bliźniak, jest dla nas bez znaczenia. Bo bardziej liczy się Polska, niż osoba fizyczna groteskowego prezydenta, bezwstydnie uwikłana w grę przeciw Polsce, a takim był Lech Kaczyński.

+

Zanim przejdziemy do wyliczeń technicznych okoliczności „katastrofy smoleńskiej” i zamachu smoleńskiego”, „oszustów Komisji Smoleńskiej” etc, napiszmy parę zdań nt. szerszego kontekstu historycznego tych dramatycznych wydarzeń 10 kwietnia 2010 roku.

Tamte wydarzenia, a także coraz brutalniejsze w swym globalnym terrorze bieżące fakty, należy powiązać z rolą żydów, wyhodowanych w Polsce na przestrzeni całego tysiąclecia. Jako uratowani przed zaginięciem w morzu kultury i cywilizacji europejskiej, uratowali się w Lechii i na naszym chrześcijaństwie odbitym w krzywym lustrze nauk Talmudu. To jednak przypuszczalnie Talmud – a nie nauki Kościoła –  miały  wielki wpływ na naszą „katolickość”, która – jak widać po rodzinie Ulmów – z katolickością niewiele ma wspólnego, a nawet z jakimś postchrześcijańskim sekciarstwem, bo składanie ofiar z własnych dzieci i w interesie żydowskim nie mieści się w jakimikolwiek światopoglądzie z tych, jakie znamy z powszechnej wiedzy o religiach czy kulturach. A które to nagłaśniane fakty wywołują wobec nas jedynie pogardę i obrzydzenie wśród narodów cywilizowanych.

Obecni Polacy, w ogromnej części nie są ani Polakami, ani „chrześcijanami” w jakimś tam ideologicznym rozumieniu, ale są syntetycznymi żydami, którzy od żydów różnią się jednie antropologicznie.

Wzmianki o odbywaniu stosunków płciowych między żydami a Polkami mamy już w literaturze późnego średniowiecza w Polsce. I wśród żydów te akty płciowe są określane jako zaznaczanie rewirów żydowskiej władzy w Lechii nad Lechitami. Tam gdzie żyd kopulował z Polką, tam jest jego rewir i tam jest przychylność wobec kahału. A u nas było to i jest akceptowane etyczno-moralnie, ale nie ma to pochodzenia chrześcijańskiego, a jest żydowskie. Ta nasza talmudyczność ubrana często w cechy „cierpiętnictwa Chrystusa narodów”, przerażała papieży do tego stopnia, że Benedykt XIV napisał specjalną bullę do polskich biskupów i to pierwszy raz po okresie apostolskim. Jak później inny papież prosił a to carycę Katarzynę, a to Bismarcka o siłowe rozwiązania w Polsce „przeciw” Polakom, aby ratować nas przed skutkami naszej głupoty, a mającej swe źródła w spaczonej teologii katolickiej, która w Polsce zebrała i zbiera wielkie krwawe żniwo.

Obecne wydarzenia w Polsce są szczególnie mocno związane z 17 września 1939, kiedy to ZSRR uderzył na Polskę i wbił nam nóż w plecy.  Wojna ta niby zakończyła się w 1945 roku, a my rzekomo jesteśmy jej zwycięzcami. Faktycznie jednak były trzy strony tego konfliktu: Niemcy, ZSRR i żydzi. O ile Niemcy upadły, ZSRR się rozpadł , to trzeci sprawcy – żydzi – nigdy nie zostali wyliczeni jako najeźdźcy i jako tacy nigdy nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Przeciwnie, ci najgorsi ze zbrodniarzy w historii świata odgrywają rolę ofiar „antysemityzmu, rasizmu i ksenofobii”, gdzie nawet próba policzenia ich „strat” kończy się wielkimi karami, a np. w samych Niemczech nie wolno nawet o nic pytać. Gdzie sądy niemieckie skazują rocznie dwa tysiące Niemców na kary więzienia za „negowanie holokaustu”. W takiej atmosferze kłamstw, zbrodni i obłędu mamy obraz Polski 2016 , katastrofy smoleńskiej 2010-2016, która musi być oceniana w perspektywie z dnia 17 września 1939 – a to najwęziej.

Cechą typową dla manipulacji socjalnej – przechodzącej w terror w społeczeństwach nowoczesnego Zachodu – jest odrzucenie wszelkiej ideowości, kultury, transcendencji, ontologii, etc. z powodu doraźnej konieczności zabiegania o warunki bytu codziennego, gdzie perspektywa szerszego spojrzenia na problemy naszej duchowości, kryteriów etyczno-moralnych jest nie tylko niezrozumiała, ale spotyka się z surową dezaprobatą, a co widać wyraźnie wśród społeczeństw protestanckich Europy I USA. Początki tego stanu rzeczy są zauważalne u źródeł rozwoju przemysłowego, z czasów maszyny parowej. Polska czy Polacy nawet to widzą, mówią o tym, a nawet reprezentują jakoś te wartości, co jest ewenementem w Europie, ale jest to bez zdolności przebicia, bo obecna Polska to Polska babińca, a nie mężczyzn. Podnoszenie zatem naszych pryncypialnych kwestii czy to w sprawie TK, czy Smoleńska przez te zniewieściale władze wobec samców po drugiej stronie jest skazane nie tylko na porażkę, ale i śmieszność.

W Polsce mamy „Polaka” jako syntetycznego żyda, a na Zachodzie wymarłego ducha naszych podstawowych wartości cywilizacyjnych, z kolei w Rosji post-bolszewickie zakompleksienie wymieszane z chęcią stawiania oporu, ale bez rozpoznania tego, kto jest wrogiem.

A w Izraelu: jak jest z tym tam i w Palestynie? Czy żydzi są tam faktycznie zakorzenieni? Czy nie jest tak, że cierpią na brak poczucia tożsamości i autoagresję.

Należy zauważyć nie tylko to, że wygnanie Izraelitów z Ziemi Świętej po Chrystusie nie miało miejsca i jest fikcją literacką pseudo – teologii katolickiej, jak i rozumieć to, że żydzi nowocześni nie mają nic wspólnego z Żydami czy Izraelitami ze ST.

Projekt osadnictwa żydowskiego w Palestynie – idea Syjonizmu – nie jest tym, co się otwarcie lub świadomie deklaruje, ponieważ:

– Judaizm nie jest religią,

– Żydzi nie są narodem

– Państwo Izrael nie odzwierciedla w prawie w żadnym większym stopniu Izraela Starego Testamentu.

Osadnictwo żydów w Izraelu ma swe pochodzenie w nienawiści do chrześcijaństwa i Europy, a nawet rasy białej i to jest motywem głównym, zaś ta motywacja narodowa, religijna etc.  jest jedynie przykrywką dla głupców.

Wszystko, co widzimy w Izraelu, jest sztuczne, nowe lub obce Staremu Testamentowi, a nawet Gwiazda Dawida nie ma nic wspólnego z Ludem Wybranym Starego Przymierza, bo to symbol pierwocin wczesnego NWO nadany żydom w Europie przez Jezuitów.

Istotą wyższą – duchową – powołania formalnego Izraela w 1948 roku jest pragnienie okultystów żydowskiego pochodzenia – głównie Rothschildów – zbudowania III świątyni jerozolimskiej, gdzie zasiądzie Mosjos. Rothschildzi to wąska sekta o pochodzeniu żydowskim, która, co jest prawie pewne, nie jest w pełni suwerenna, a to pomimo tego, że ma własność 80% nieruchomości w Izraelu. Nawet mimo tego, że ich władza na światem gojów jest niekwestionowana, to jednak w ramach tajnego żydowstwa nie są oni suwerenni, lecz podlegają władzy Sanhedrynu, który jest tajny nawet dla wysoko postawionych żydów. I to tajny Sanhedryn decyduje o Rothschildach, a nie na odwrót.

Jak to bywa z rzeczami tajnymi, komunikacja miedzy obiektami zmowy jest utrudniona i z tego powodu często prowadzi na manowce. Przyjęta tam piramidalna struktura władzy wymaga, by niżej stojący nie mieli pełnej wiedzy o właściwych celach działania, wyznaczanych przez „wierzchołek”. Widać to po wydarzeniach II wojny światowej, ale też widać i katastrofie smoleńskiej.

 

+

Żydzi mają dwa wielkie problemy:

– Stosunek do nieżydów – chcą,  aby z nich dowolnie korzystać, a nie ryzykować własnego zakażenia gojem oraz kwestia świętości Izraela.

– Stosunki wzajemne w trójkącie: Diaspora – Syjonizm – Izraelici

 

Stosunek do nieżydów na płaszczyźnie polskiej jest najważniejszy, bo to dla żydów kraj najbardziej obiecujący wśród wszystkich innych krajów i narodów. Polska była rajem dla żydów, jest rajem dla żydów i ma być rajem dla żydów. Jednak są istotne problemy. Główną osią tego kłopotu jest zmienny charakter okupacji Polski przez żydów od roku 1939 po rok 2016, co wynika ze zmiennego w czasie rozumienia pojęcia „Izrael”.

Wspomniana kwestia świętości Izraela oraz kwestia koszerności polskiego goja jest bezustannym problemem.

Przed wojną żyd chciał wyjechać do Izraela, po wojnie żyd chciał wyjechać do Izraela i teraz żyd chce wyjechać do Izraela. Ale jak widać, żydów w Polsce nie ubywa, ale pojawiają się ciągle nowi. Żyd chciałby mieszkać w świętym „Izraelu” bez gojów, a równocześnie mieć dostęp do tegoż goja jako osła, na którego grzbiecie tenże sam żyd miałby ułatwiony dostęp do wszelkich udogodnień świata doczesnego. I w tym właśnie jest problem – skrajna sprzeczność. Bo nie można mieć „Izraela” czystego od nieżydów, a równocześnie mieć szabesgoja do natychmiastowego podcierania żyda w szabes.

To bardzo trudne z gojem europejskim: Niemcem czy Szwedem, a nie mówiąc o Rusku, ale Polak?

No tak! Polak to co innego!

Ta wstydliwa, poniżająca Polska rzeczywistość, która zmusiła papieża Benedykta XIV do napisania Bulli, jest nie tylko symbolem, przykładem problemu ogólnego, który sprawił, że organizm Polski został przegniły żydem i doprowadził Polskę do bezprzykładnego wyniszczenia nas jako Narodu.

Ale mimo to, że zostaliśmy strasznie doświadczeni przez historię, tamte warunki, tamta rzeczywistość trwa w Polsce nadal, a nawet uległa upowszechnieniu.

Haniebne zachowanie Polaków w czasie okupacji niemieckiej – powszechnie narażających innych Polaków na śmierć lub obozy, a to w interesie ukrywających się żydów – wyszło już daleko poza ramy racjonalnego postępowania Polaków jako społeczeństwa odpowiedzialnego za swój los. I weszło już nieomal w obszar kultu religijnego, a co widać było w niedawnym otwarciu „Muzeum Ulmow”. Aklamacja Sejmu, nikczemne wypowiedzi Dudy Andrzeja na otwarciu tego „muzeum” – to jest już jakby formalny początek kultu żyda, który w Polsce przybiera formy urzędowe. Nie są to słabo przemyślane sprawy „okazyjne”, ale są to już utrwalane tradycją reguły funkcjonowania Państwa i społeczeństwa. Żydzizm staje się w Polsce religią państwową!

Podkreślamy, zachowanie Dudy, Sejmu, bluźnierstwa biskupów i duchowieństwa nie są jakiś aktem „pamięci” bezrefleksyjnie, świętokradczo dokonane przy okazji otwarcia „muzeum”, ale były aktem świadomym wpisanym w pełni religijny kult żyda w Polsce, które to akty założycielskie mają charakter ściśle rytualny i odbywają się na osnowie śmierci polskich gojów w żydowskim interesie – ofierze życia Polaka złożonej wobec żyda.

Pamiętamy niewyjaśnione dotąd lądowanie kapitana Wrony na Okęciu. Tzn. nie pamiętamy, bo już zapomnieliśmy, gdyż nasza sterylna, wybiórcza umysłowość nie cierpi trudnych emocji, które powinniśmy traktować konsekwentnie, na zimno, pamiętliwie. Ale jednakże wiadomo, że samolot Wrony nie rozbił się jak planowano, nie spłonął jak planowano, ofiar nie było jak sobie życzono, bo takie było zapotrzebowanie rabinów! Po szczęśliwym zakończeniu awaryjnego lądowania rabini, którzy czekali w hallu ubrani w liturgiczne chałaty, odeszli chybcikiem, bo nie było żadnych trupów ziomków i gojów, a skutkiem tego i powodów do rabinicznej żałości.

W Warszawie odbywał się właśnie światowy kongres rabinów i katastrofa samolotu Wrony miał być aktem założycielskim religii żydowskiej dla polskich gojów, aktem wspólnoty ofiar żydowskich i polskich. Religia zbudowana na ofiarach tego wypadku, które miały być ofiarami założycielskiemu braterstwa żydowsko-polskiego, bo tam też na pokładzie samolotu miało być „bardzo wielu rabinów” mających przybyć na ten kongres. Jak się później okazało, żadnych rabinów tam nie było, a LOT ma kłopot z bilansem listy pasażerów przy wejściu na pokład, z faktyczną liczbą obecności przy wyjściu w Warszawie.

Ale nie tak to miało być! W katastrofie zginęliby Polacy i „żydzi”, rabini i we wspólnej żałobie, w szlochach modlitewnych rabinów i płaczek, żałobnicy bezpośrednio z terminalu na Okęciu poszliby do kościołów na Starym Mieście po to, aby tam dalej się wspólnie modlić – ale jakoś nie wyszło. I skutkiem tego braku powodzenia w katastrofie lotniczej Wrony, żydzi utracili okazję do aneksji katolickiej świątyni na potrzeby żydzimu dla polskich gojów.

To właśnie ta religia żydzimu ma konsekrować polskich gojów na „żydów”, którzy jako tacy będą mogli służyć żydom jako osły i to bez ryzyka zakażenia żyda gojem. Dzięki powszechnej w Polsce państwowej religii żydzimu żyd będzie względnie dowolnie obcował z gojami w Polsce, a jego koszerność nie ulegnie skażeniu.

Nie jesteśmy w tym naświetleniu ani gołosłowni, ani przesadni. Ani też znany w końcu  problem niekoszerności goja lub konieczność jego eksterminacji nie pochodzi z jakiegoś tam zapomnianego talmudycznego fragmentu zapomnianych modłów odmawianych przez zapomnianych żydów. Problem czystek i ludobójstwa na gojach jest problemem ciągle obecnym w Izraelu, a nie jest wynikiem „konieczności” obrony u żydów przed Palestyńczykami, ale polega na planowanym nakazie ludobójstwa na długo przed powstaniem państwa Izrael, a nawet na długo przed jego geograficznym usadowieniem. Tak jak obecnie są mordowani Palestyńczycy, tak mogliby być mordowani mieszkańcy Madagaskaru czy Polski w ramach Judeopolonii.

Ojcem duchowym i intelektualnym nowoczesnego osadnictwa żydowskiego był Żabotyński (Ze’ev (Vladimir) Jabotinsky).

Żabotyński napisał w swoim manifeście („The Jewish war front”), że w „Izraelu” dla nieżydów miejsca nie będzie, że on żąda dla żydów miejsca absolutnie odrębnego i wyłącznego – a zadeklarował to właśnie zanim zdecydowano o tym, gdzie ten „święty Izrael” będzie zlokalizowany: w Polsce (Lubelszczyzna – w planach: Lublinland) czy w Palestynie.

Na stronach Gazety Warszawskiej opublikowaliśmy tekst Żabotyńskiego i dokładne informacje o jego poglądach, z których wynika jasno, że – wg własnych deklaracji samego żyda Żabotyńskiego – jakakolwiek koegzystencja żydów z nieżydami na miejscu osadnictwa żydowskiego nie może mieć miejsca!

„Nie jest zaspokojeniem jakichkolwiek aspiracji żydowskich nawet przywództwo polityczne żydowskie w takiej mieszanej wspólnocie, a musi to być teren czysty od nieżydów”.

To znaczy ma być wg bliskiego Żabotyńskiemu powiedzeniu:  

Nieżydzi muszą być wytrzebieni, a ta resztka, która  zostanie na obrzeżach żydowskich granic,  będzie „żyć jak psy” – (Moshe Dajan).

Podkreślamy:

Źabotyński uważa, że nie jest dla żydów rze­czą wystarczającą zapewnienie im równych praw (!!!!!) z ludnością tubylczą w krajach wygnania, a zwłaszcza w Polsce.

http://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/834-giertycscz-2

Jak widzimy, ludobójstwo na Polakach, czego przykładem są Palestyńczycy, jest nie tylko realne, choć trudne nawet dla żydów. Nawet przy szybko postępującym wyludnieniu Polski z Polaków sytuacja okupacji Polski przez żydów napływających z Izraela nie może przebiegać tak jak w Palestynie, bo wciąż będzie to problem ilościowy. Aby jakoś zliberalizować problem konieczności otwartego ludobójstwa na Polakach, podjęto się właśnie zadania nie tyle nawrócenia Polaków na żydów, bo w judaizmie jest twardo postawiony zakaz prozelityzmu, lecz podjęto próbę „judaizm light” lub „judaizm for idiot”. Czyli coś, co widzieliśmy w Markowej przy okazji otwarcia świątyni żydzizmu, którą za 9 milionów złotych polskie bydlęta (tzn. goje) ufundowały żydom. Gdzie polska młodzież będzie przybywała z wycieczkami i uczyła się tam składania żydom ofiar z samej siebie.

Dodatkowo lub przy okazji, w ramach tych właśnie problemów bytu żydowskiego w Polsce, występuje trudne zagadnienie bezpieczeństwa Izraela pozostawionego na łasce losu przez uciekających żydów. A także jego logistyczne utrzymanie w ruchu jako państwa i społeczności.  Jest oczywiste, że żydzi opuszczą Izrael i przeniosą się do Europy, ale Izrael jako państwowość ma być utrzymany, a nawet rozwinięty. Będzie tam zbudowana III Świątynia, w której będzie zasiadał mesjos, a który już nawet się urodził i mieszka w Nowym Yorku. Ochronę Izraela opróżnionego z żydów będą sprawowali Polacy – polskie goje konsekrowane- jak donosiliśmy, oni już tam są i pilnują bezpieczeństwa żydów przed palestyńskimi atakami.

Drugim wielkim problem jest wspomniany trójkąt: Diaspora – Syjonizm – Izraelici.

Opisalimy to już poprzednio w http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/700-putin-smolenski

I cytujemy:

Izrael coraz dramatyczniej miota się między wizją wielkiego Izraela, Izraela liberalnego, bezpaństwowego oraz nawet Izraela zlikwidowanego – tak jak 2000 lat temu.

Izrael jako państwo jest niewątpliwie wielką ością niezgody wśród żydów i źródłem konfliktów miedzy nimi. Nie jest to nic nowego, bo tzw. syjonizm powstał dość niedawno i nigdy nie był zaakceptowany przez całość czy większość żydowskiej diaspory. Żydzi zawsze niechętni Izraelowi nie bez triumfu ukazują to państwo żydowskie jako zupełnie nieudane pod względem politycznym, a psującym  światowym żydom lukratywne interesy, bo to, co robi Izrael w stosunku do Palestyńczyków, wywołuje niechęć do wszystkich żydów w świecie, a co utrudnia koszerowi interesy. Czują oni też ciężar podatków, które są na nich nałożone, a to po to, aby łożyć na Izrael, odczuwają też na własnej skórze upadek państw i narodów, w których przez stulecia żyli w dobrobycie, a co właśnie się skończyło  – i tak jest bardzo wyraźnie widoczne w USA, ale nie tylko. Oczywiście wszyscy robią dobrą minę do złej gry, ale nawet i to się kończy. Bywa, że Izrael werbuje młodzież żydowską w diasporze i bez wiedzy i zgody rodziców wywozi młodych żydów do Izraela. Stamtąd ci młodociani fantaści syjonizmu telefonują do rodziców w Stanach czy Niemczech, aby ich poinformować, że przerywają naukę w szkołach po to, aby pracować w kibucu, bo Izrael potrzebuje pomocy.  Jeśliby tak jakoś zmierzyć, to okazałoby się, że w lokalnym świecie największa nienawiść do Izraela panuje wśród żydów, a nie u nieżydów.

 Aby powstrzymać opcje likwidacji państw – jako ucieczkę w lepsze obietnice – tzw. syjoniści próbują poszerzyć granice państwa, co formalnie możliwe, bo Izrael nie ma konstytucji, a więc jest nieokreślony co do granic. Też syjoniści, ale innego odłamu, dążą do odbudowy świątyni, ale do tego muszą przedtem zburzyć meczet Al.- Aqsa, bo on stoi na jej ruinach.

Zburzenie Al-Aqsa nie jest możliwe w otwarty sposób, bo tzw. „syjoniści” nie mają  na to przyzwolenia od światowego żydostwa – co  prawda na razie. Trzeba było zatem użyć fortelu do zniszczenia tej muzułmańskiej budowli.

Tym fortelem jest planowany przez żydów atak Iranu na Izrael, który rykoszetem zburzy Al-Aqsa. W zeszłym roku było to zaplanowane, ale coś nie wyszło. Żydzi już nawet poustawiali wokół meczetu kosze na śmieci, które są przecież w Izraelu zakazane jako potencjalne miejsce podłożenia bomby. Ale wtedy coś musiało się żydom odmienić, bo to plemię kapryśne jest.  A  było już tak, że równocześnie Nathaniahu ogłosił, że Iran będzie miał gotowy ładunek nuklearny za trzy tygodnie, dając do zrozumienia, że Izrael uderzy zapobiegawczo np. dzień wcześniej. Zaraz potem  – równie planowo – duża grupa członków Knesetu uciekła z Izraela do Polski – i rozpoczęła obrady Knesetu  – jako parlamentu  w Polsce – przy okazji i pod pretekstem obchodów rocznicy wyzwolenia obozu.

Coś jednak nie wyszło!!!  +++ Panu Bogu niech będą dzięki, że nas przed tym piekłem uchronił +++   Iran nie zaatakował Izraela tak, że Al – Aqsa zostałaby zdmuchnięta z powierzchni ziemi, Izrael nie mógł zatem  zbombardować Iranu, jak ogłaszał Nathaniahu, a „polskie” F16 nie były potrzebne do walki  po stronie Izraela w tej wojnie, która jakimś  cudem nie wybuchła. A co najważniejsze: – do Polski nie zjechały miliony zapłakanych żydowskich pogorzelców z Izraela.

 

+

Na tym właśnie tle tego żydowskiego szamotania się między Izraelem a europejskością i wyrosłym na tym tle problemie Rotshildów jakim jest Al -Aqsa, a który to meczet musi być zburzony, wyrasta problem wzrostu populacji Palestyńczyków w Izraelu, który zamyka ten skomplikowany wachlarz żydowskiej egzystencji w Palestynie, a co wszytko złożyło się na katastrofę smoleńską.

Żadnej katastrofy nie było, lecz porwanie Delegacji w Warszawie, a to celem powtórzenie WTC 9/11, ale w Europie i na większą skalę, niż w USA. Sprawstwo Izraela na WTC jest niewątpliwe, a główną sprężyną był to obecny premier Nathanyahu.

W Warszawie chciano powtórzyć tamten fajerwerk na większą skalę, bo zamach bombowy na żałobników w postaci władców innych państw przybyłych na ten pogrzeb dałby żydom wiele korzyści. Np. obecna fala uchodźców nastąpiłaby znacznie wcześniej i nie napotkałby już żadnego oporu, bo zabicie wieli liderów politycznych w Warszawie uczyniłoby Europę jeszcze bardziej słabą niż obecnie oraz dużo bardziej zastraszoną i posłusznie słuchającą Brukseli. Z całą pewnością w trakcie tego chaosu Izrael zmanipulowałby rzekomy atak Iranu na Jerozolimę i w ramach obrony własnej dokonałby nuklearnego ataku na Teheran oraz irańskie elektrownie jądrowe w budowie. Jest całkowicie możliwe i to, że wysadzenie w powietrze pogrzebu Lecha Kaczyńskiego otworzyłoby nawet otwartą wojnę Polski z Rosją i ten Donbas mielibyśmy w Polsce z dużo gorszymi skutkami dla Polski niż Donbas dla Ukrainy.

Kto wie, z perspektywy czasowej sześciu lat można się porwać na konkluzje, że Smoleńsk był przygotowaniem do uderzenia na Rosję. To ona mogłaby być głównym motywem „katastrofy smoleńskiej”, bo jeśli przyjrzeć się rozwojowi konfliktów w świecie w ciągu tych sześciu lat, to widać wyraźnie, że celem tych wydarzeń jest osłabienie pozycji Rosji w świecie, a nawet i w regionie. Filozofia porwań samolotów w Rosji czy też rozgrywanie polityki światowej za pomocą wypadków lotniczych, począwszy od Korean Air Lines Flight 007KDL, Mathiasa Rusta aż po Tupolewa opisaliśmy dość szczegółowo np. w zawiadomieniu do Prokuratury Generalnej. Trzeba dodać – dla całości obrazu katastrofy smoleńskiej, wspomniany wyżej wypadek kapitana Wrony, morderstwo architektów w Asturias.

Seria wypadków lotniczych po 10 kwietnia 2010 roku: MH17 Malaysia plane crash, zaginiony Flight MH370, Germanwings flight 9525, Airbus 321 na Synaju oraz wcześniejszy mord na kadrze lotniczej w samolocie CASA na Mirosławcu  dają dużo do myślenia nawet wielu sceptykom krytycznym wobec „teorii konspiracji”

http://gazetawarszawska.com/zamach/2670-prowokacja-zestrzelenia-s-24-a-przeniesienie-synaju-do-warszawy

Co ciekawe, a w zasadzie przygnębiające, wydarzenia „lotnicze” w światowej polityce nie pobudzają do szerszej refleksji rodzin ofiar smoleńskich. W przeddzień szóstej rocznicy „katastrofy” TVP info przeprowadziło wywiady – dyskusje z dwoma wdowami i wdowcem po zabitych. Osoby te nie zdradzały jakikolwiek formy refleksji czy podejrzliwości wobec głównego nurtu „śledztwa” – a obecnie śledztwa pod dozorem Antoniego Macierewicza jako członka rządu Beaty Szydło.

Przecież zwykła metoda porównawcza – nawet najbardziej prymitywna czy niespójna -powinna zasiać w żałobnikach refleksje co do epidemii wydarzeń lotniczych politycznych i Rosja ani Polska nie należą do grona głównych podejrzanych -co oczywiste. Rosja nie miała nic wspólnego z WTC, zaginięciem MH17 czy Germanwings.

Rodziny skarżą się na brak wraku, a przecież wrak przechowywany w Rosji jest na rękę władzom w Warszawie, gdyż jego pobieżne nawet badania wykażą to, że jego uszkodzenia nie pochodzą od uderzenia w ziemię czy eksplozji w powietrzu, lecz od wysadzania go w powietrze na ziemi. To wrak powie z całą pewnością! Wrak ujawni również i to, że podrzucone kawałki kadłuba nie posiadały wyposażenia wnętrz, czyli samolot ten został pobrany albo z rozpoczętego remontu kapitalnego, albo ze złomowiska.

+

To brutalne wobec rodzin, co musimy tu poniżej napisać, ale problem weryfikacji faktów odlotu Delegacji z Okęcia leży całkowicie w rękach rodzin i przez sześć lat można było poświęcić tylko jeden dzień na wspólne posiedzenie bliskich i ułożenie grafika ostatnich godzin widzeń rodzin z delegatami. Tak aby każda rodzina poddała do publicznej wiadomości czas i miejsce ostatniego kontaktu z bliskim, który zginął w katastrofie! Miałoby to kapitalne znaczenie, bo ujawniłoby to fakt braku wiarygodnych dowodów na odlot delacji z Okęcia.

Jest chyba logiczne to, że skoro nie było odlotu, to nie mogło być i katastrofy.

Rodziny tego nie zrobiły, bo są aktywną częścią tego oszustwa katastrofy smoleńskiej, która była faktycznie nie katastrofą, ale zamachem warszawskim.

Skrajną zaś bezczelnością są aktywne działania oszustw portalu Pomniksmoleński, który publikuje fałszywe zdjęcia dotyczące rzekomego odlotu. Sprawcy tych fałszerstw zostali – jak donosi prasa – nagradzani posadami rządowymi, a to mimo braku kompetencji.

To niewątpliwe, że bliscy ofiar dają przyzwolenie na te oszustwa, które są wymierzone nie tylko w pamięć o ofiarach, ale głównie w Polskę. Wynika to z motywacji solidarności plemiennej żydowskiej. Bo wielu bliskich ofiar jest pochodzenia żydowskiego i w tej sytuacji u żydów bardziej się liczy solidarność plemienna niż Polska czy godność ofiar – u żydów jest to typowe.

 

+

 

10 kwietnia 2016 odbędzie się wiele demonstracji „smoleńskich”.

Kończąc dajmy parę uwag:

Wrak nie wróci do Polski, bo to postawiłoby każdy rząd warszawski w sytuacji nie do zniesienia. I gdyby rzeczywiście do tego doszło, to oznaczałoby, że wojna między Rosją i żydami poszła już na noże, a przyciśnięty Putin nie ma wyjścia i zaczyna ujawniać prawdę o zamachu. A prawda ta doprowadzi do upadku EU, katastrofę polityczną w USA i możliwe, że ujawni jakieś okoliczność wskazujecie na rolę Niemiec, co biorąc pod uwagę lądowanie Rusta na Placu Czerwonym czyni rolę Niemiec dość prawdopodobną również i w Smoleńsku. Oddany wrak przede wszystkim wskaże na Izrael jako sprawcę i ujawni jego powiązania w Polsce.

Porwanie delegacji udało się żydom gładko, ale cała reszta już niezbyt. Nawet „wypadek”  CASA był mniej udany. Sprawcy są całkowicie bezkarni i bezczelni, a wypadek w Asturias jest już szczytem wszelkiej bezczelności i co ciekawe, tam rodziny też siedzą cicho.

Znamiennym jest to, że sytuacja z trzymaniem wraku nie może trwać wiecznie. I w związku z tym zachodzi pytanie: co dalej?

Otóż od samego początku śledztwa było widać to, że jest to tylko gra na czas. Że Polska nie jest w stanie zamknąć tego śledztwa akceptując raport Anodyny, który swą niedorzecznością był swoistą formą powiedzenia prawdy:

Próby lądowania w Smoleńsku nie było, to wszystko, co jest w raporcie jest kłamstwem, Polacy martwcie się sami!

Anodina była najuczciwsza ze wszystkich.

 

Na co zatem żydzi liczą?

Odpowiedz jest prosta: liczą oni na to, że Polska jako państwo ulegnie rozpadowi i nie będzie w Polsce formalnego organu administracyjnego będącego w stanie prowadzić śledztwo. Lub mówiąc dosłownie: w Polsce nie będzie żadnego organu, który byłby potencjalnym adresatem skarg w sprawie tego śledztwa – Polska ma zniknąć, a więc nie będzie Polskich instytucji.

I wszystko wskazuje na to, że rozpad państwa – tj. groźba skutkiem żydowskiej inwazji lub jej przygotowania – może się rozpocząć już w tym roku, a ma to związek z pilną koniecznością tak zburzenia Al –Aqsa, jak i masowym wypędzeniem Palestyńczyków z Izraela lub ich eksterminacji za pomocą broni masowego rażenia. Bo populacja Palestyńczyków ma być zredukowana do połowy.

Żydzi uciekną z Izraela i na takim opuszczonym terenie będzie użyta broń masowej zagłady lub groźba czy pozoracja jej użycia. Będzie to miało na celu wypędzanie kilku milionów Palestyńczyków do krajów sąsiednich, bo ich przyrost naturalny sprawia, że żydzi izraelscy będą wkrótce mniejszością wobec zdesperowanych przeludnieniem gett Palestyńczyków. Netanyahu podał nawet kalkulacje i stwierdził: „…chwilowo, Palestyńczycy zmuszą jeden milion żydów do opuszczenia swoich trenów”.

Jeden milion żydów przyjedzie do Polski jako uciekinierzy, a kolejne miliony jako łączenie rodzin.

Polska jest na to przygotowana, bo 500+ i renty dla byłych więźniów obozów niemieckich to właśnie wyprawka dla żydów.

500+ to gotówka wypłacana przez rząd samorządom, a przecież kahały, które przyjadą do Polski, też są samorządami i im rząd będzie wypłacał wielkie sumy, które są „prawnie należne” samorządom. To właśnie z myślą o żydach rząd podjął się tego głupiego i kosztownego planu ręcznej, niekontrolowalnej centralnie dystrybucji gotówki. Bo inaczej można było ten system bardzo prosto i tanio podłączyć pod system deklaracji podatkowych. Bo tam wszystko już jest gotowe: i rodziny, i dzieci, dochody czy adresy. To było łatwe dla administracji, ale trudne dla miliona żydów, których trzeba by wpisać w centralny system komputerowy, co byłoby skomplikowane i długotrwałe.  Jest nawet możliwe i to, że żydzi sami sobie wypłacą to 500+, a potem jedynie dadzą rządowi papiery do spłacania długu, jaki Polska zaciągnęła u żydów, którzy do niej się zwalili.

Działania rządu Szydło, wypowiedzi w Izraelu, „marsz żywych” w maju, nowe brednie dr Berczyńskiego o wybuchach: „awaria instalacji paliwowej”, świadczą o dużym chaosie, a nawet i desperacji.

Przechwałki Kaczyńskiego o zbliżaniu się do prawdy nie są poparte żadnymi faktami w sprawie, ani też podjęciem jakichkolwiek specjalnych kroków przez nowe władze. To zwykle mydlenie oczu i jakieś niepotrzebne zwoływanie ludzi na demonstracje, a co jest obecnie bardzo niebezpiecznym kuszeniem losu.

Inwazja żydów jest planowana prawdopodobnie na ten rok i może być połączona z zamachem na Bergoglio w Polsce, którego już chcą się pozbyć, bo jest on skrajnie skompromitowany i coraz mniej skuteczny w zbiegowiskach masowych.

Inwazja Knesetu na 69 rocznice wyzwolenia Obozu nie udała się, nie wiemy dlaczego. Możliwe, że Pan Bóg czuwał nad nami, nad Polską!

 

Oby i teraz Opatrzność Boża ochroniła i Polskę i Polaków przed żydami!

 

In Christo

Krzysztof Cierpisz

10-04-2016

+++

 

http://www.gazetawarszawska.com/zamach/874-zawiadomienie-o-przestepstwie-lotu-lo016-boeing-b-767-300

http://gazetawarszawska.com/zamach/318-zawiadomienie-o-przestepstwie-asturias

http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/700-putin-smolenski

http://gazetawarszawska.com/pugnae/232-lachy-pomoga-putinowi-ale-tylko-w-chrystusie

http://gazetawarszawska.com/pugnae/238-cud-jaroslawa-i-zestrzelenie-na-ukrainie

http://gazetawarszawska.com/zamach/2991-zydzi-rozpoczeli-zamach-na-polske

http://gazetawarszawska.com/pugnae/2992-zawiadomienie-o-przestepstwie-oswiecim

http://gazetawarszawska.com/zamach/zamach-warszawski/521-zawiadomienie-katynia

 

Uzup 1-

10-04-2010, 15.30

ZAMACH WARSZAWSKI Super User 1 year 6 months ago Odsłony: 1402 0 Comments Share

Drukuj

E-mail

Przedruk: http://zamach.eu/

____________________________________________________________________

Data publikacji: 2010-04-16

Korekcja językowa: 2012-10-17

I. http://zamach.eu/100419%20Samo…

Tytuł: Samolot Bliźniak.

_________________________

20100416

+++

Prezydent Kaczyński i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku – jak to pokazano całemu światu, ale w innym miejscu.

W Smoleńsku rozbił się samolot – bliźniak. Bliźniak ten był pusty – bez pasażerów i załogi.

Przypuszczalnie chciano mieć absolutną pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez strącenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić o ile ktoś by przeżył.

W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot – bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W TV widać było rozbity samolot, ale ciał ofiar nikt nie widział.

Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np. polski kamerzysta telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bahr, stwierdzili zgodnie, że nie widzieli ciał ani zabitych, ani rannych. Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był na Kabatach i widział, jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuż po zderzeniu samolotu z ziemią.

Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali ze zdumieniem i pełną świadomościową niezwykłość tego faktu.

Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta, ani następni operatorzy , którzy filmowali strażaków polewających wrak wodą. Ani jeden raz kamera nie pokazała czegoś co mogło przypominać ciało jakiejś ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież znajdować się w samolocie oraz obok niego.

Samolot ten leciał z niską prędkością, a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemię. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie, co powinno umniejszyć efekt ew. rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie bliźniaku byli ludzie, to widać by było też ciała ofiar tego wypadku.

Kamery nie pokazały także, ani plandek lub koców , które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew. ciał.

Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka, nie przybył nikt z personelu medycznego.

Pokazano trumny przy wwożeniu ich na miejsce wypadku jak i przy wywożeniu ich do Moskwy.Co było w trumnach nikt nie widział. Pakowanie skrwawionych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego, jak i na sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladów krwi, ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.

Władze Smoleńska – groteskowo wręcz- od razu podały , że wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet ilu było zabitych – nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą było: wszyscy zabici.W przypadku takiej katastrofy podaje się, ilu ciał doliczono się wśród zabitych, a ile ciał możne brakować – są to ew. zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.

Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano , że wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami – w tle takich właśnie komentarzy -wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub – w części środkowej – leżąc na ziemi wyglądał na będący w bardzo dobrym stanie!

Leżąc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze,które wyglądało na dobrze zachowane choć wskazujące na ślady braku tak foteli, jak półek bagażowych itp. Wyglądało to tak, jakby nastąpił tam wybuch , który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Coś tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.

Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak, jakby część cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki. Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie – też jak skorupka jajka – co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także podobne do rury lub łuski pocisku , które zostały rozerwane silą wybuchu od środka, a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemię.

Film pokazujący tak zniszczoną konstrukcję zaginął i może nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli ktoś nagrywał te sceny w domu, powinien kopię tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie.

Co charakterystyczne, ogon części kadłubowej – pokazany na innym filmie -ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny.

Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje jeżeli założymy , że kadłub cylindryczny jest jednolity, a część ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubową.

Przygotowując konstrukcje do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemię jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczną konstrukcję części cylindrycznej. Stąd ta różnica. Fakt, że konstrukcja ogonowa została celowo osłabiona jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej , podczas kiedy – u bliźniaka – nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem , że wrak zachowa się w całości i trudniej będzie ukryć fakt braku ciał.

Bliźniak był tak właśnie przygotowany – konstrukcja osłabiona – do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków na rozleglej przestrzeni. Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki – „prawdziwy” – miał paliwo na całą drogę powrotną i przy takim właśnie uderzeniu “plunąłby” ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw , że eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwilę przed zderzeniem się z ziemią – co podważy wersję o błędzie pilota.

KC100416

+++

_____________________________

Dodatek: Data publikacji:2010-04-29

_____________________________

20100429

+++

W załączeniu przesyłam odtworzony z pamięci

obraz oderwania części kadłuba TU-154 w katastrofie smoleńskiej.

Patrz : Szkic symboliczny przerwania kadłuba Tu-154. Kadłub tak przepołowiony – znikł bez śladu.

Obraz taki pokazywała TVP.Info w sobotę 10 kwietnia 2010 – godziny przedpołudniowe.

Odległość od kamery jakieś 100-200 metrów.

Reporter stojąc przed kamerami miał w tle taki właśnie widok kadłuba rozbitego Tupolewa.

Widok ten przemykał się miedzy osłaniającymi go drzewami po lewej, jak i po prawej stronie kadłuba.

W rzeczywistości kadłub samolotu wyglądał podobnie jak na szkicu czyli :

– 1.Leżał dość równo na ziemi ukazując geometrię urwania ( w przekroju kołowym) w prawie 100%

– 2.Os wzdłużna kadłuba padała jakieś 60-70 stopni do osi obiektywu kamery.

– 3.Można było dojrzeć zacienione wnętrze kadłuba.

– 4.W kadłubie – poszycie było właśnie tak postrzępione, jak to pokazano na szkicu, co podkreślam.

ad1. Z takiego widoku można było wyciągnąć wniosek , że kadłub tej pokazywanej części był lepiej niż dobrze zachowany w swej pierwotnej geometrii.

Co jawnie przeczy rozgłaszanej informacji o tym, że kadłub rozpadł się całkowicie i że choćby ze względu na to, nikt nie mógł przeżyć.

ad3. Dzięki temu można było coś powiedzieć zarówno o wnętrzu kadłuba jak i bardzo niecodziennym oderwaniu pokazywanego kadłuba od jego pozostałej części.

Otóż wnętrze kadłuba ukazywało brak jakichkolwiek elementów wewnętrznych kabiny:

– brak foteli

– brak półek bagażowych

– przypuszczalnie brak poszycia wewnętrznego (dekoracyjnego kabin pasażerskich)

ad4. Poszycie nośne kadłuba było postrzępione właśnie tak bardzo regularnie jak to widać na szkicu.

Wynika to oczywiście z konstrukcyjnego rozplanowania ułożenia blach poszycia kadłuba i to nie jest dziwne.

Dziwne zaś jest to , że nie było widać tam tzw podłużnic, czyli elementów nośnych kadłuba,

które poprzez nity są konstrukcją niejako zintegrowaną z poszyciem nośnym.

Oznacza to , że przy zniszczeniu kadłuba – jak na obrazie – powinny być także widoczne te elementy podłużne (podłużnice) również proporcjonalnie zniszczone – tak jak poszycie.

Co zatem możne oznaczać brak podłużnic na zdjęciach?

– To, że zostały bądź usunięte bądź uszkodzone przed lotem.

W jakim celu?

– Aby osłabić konstrukcję.

W jakim celu?

– Aby samolot łatwo rozleciał się na drobne kawałki przy kontakcie z ziemią.

W jakim celu ?

Po to, aby ukryć fakt braku ofiar na pokładzie samolotu – który w takim wypadku musiał być bliźniakiem. Ten odstęp czasowy ok 20 minut – powyżej normalnego czasu lotu – jest zbyt krótki na to aby:

– opróżnić samolot z pasażerów i załogi – żywych , martwych lub odurzonych narkotykiem,

– wynieść ok 120 foteli.

– uszkodzić strukturę kadłuba tak, aby łatwo rozpadła się na wiele fragmentów przy tak zaaranżowanej katastrofie.

Nasuwa się też pytanie : dlaczego miało tam nie być foteli?

Odpowiedz jest przypuszczalnie prosta. Aby umożliwić gwarantowany rozpad kadłuba przy zderzeniu z ziemią użyto ładunków wybuchowych , których efekt byłby osłabiony przez cale rzędy i szeregi foteli.

W ten sposób – bez foteli – fala uderzeniowa obciążyła kadłub bardzo równomiernie , co dało duży efekt destrukcji samolotu przy małym ładunku detonacyjnym , co mniej rzuca się w oczy ew. zaocznym świadkom wypadku.

Taki mniejszy ładunek, z równomiernie rozprowadzoną falą uderzeniową, zostawia także mniejsze lokalne ślady deformacyjne na konstrukcji kadłuba.

KC100429

+++

http://zamach.eu/100419%20Samo…

 

Advertisements

komentarzy 13 to “VI Rocznica Smoleńska – w obliczu inwazji Izraela na Polskę. r.1,2”

  1. Siostra oddziałowa. said

    Tabletki się skończyli ???

  2. TOS_72 said

    @Siostro oddziałowa! Zapewne, bo celem jest odczucie mąki w głowie! O Panie do Ciebie! Intronizacja Chrystusa! Anioł Polski w orędziach powiedział, że po tym prawidłowo przeprowadzonym akcie czekają błogosławieństwa dla narodu polskiego, jakich nie przeczuwacie ( moja interpretacja słów Anioła) W Polsce Żydzi – talmudowcy w światle Intronizacji się nie ostoją!

  3. Minus said

    Jakiś czas temu zaprenumerowałem Gazetę Warszawską osobie starszej, niekorzystającej z internetu, jako alternatywne źródło informacji. Po kolejnej publikacji Pana Cierpisza jestem zaniepokojony.

  4. Stary Warszawiak said

    Po okupacji niemieckiej bodajże w 1946 i 1947 roku w zniszczonej Warszawie zaczął się rozwijać ruch wydawniczy i co tydzień
    wychodziło takie piśmidło „Co tydzień powieść”. Jako młody chłopak zaczytywałem się najbardziej niesamowitymi wydarzeniami.
    Uważam, że obecnie jak by Pan Krzysztof Cierpisz zaczął coś takiego wydawać to mógł by zbić niezłą kasę.

  5. j said

    Hmmm…jak ktos odsloni jakis malenki rabek tej naszej podstawionej rzeczywistosci, jakis mikroskopijny wycinek – wszystkie lemingi az przysiadaja na ogonach z przerazenia. A co by bylo jakbysmy mieli poznac cala prawde? Strach pomyslec 🙂

  6. gość said

    @ 3 Minus

    Pan myli zaprenumerowaną Warszawską Gazetę z Gazetą Warszawską gdzie pisze pan Cierpisz.

    Proszę wejść pod wskazane poniżej linki:

    http://warszawskagazeta.pl/

    http://www.gazetawarszawska.com/

  7. Minus said

    @5 Pan/i J
    Profesor danej dziedziny wiedzy powinien umieć w przystępny sposób wytłumaczyć 5 latkowi czym się zajmuje. W przeciwnym razie taka naukowość budzi podejrzenia. Pan Cierpisz jest dziennikarzem, tak? Pan przeczytał tekst od początku do końca? Kogo z nazywa Pan/i lemingiem?

  8. Minus said

    @6 Gość,
    tak, ma Pan rację. Ta pomyłka, ze względu na wspomnianą osobę, cieszy.

  9. gość said

    Zamach Smoleński w ocenie Anioła Stróża Polski

    Fragment kazania z dnia 08.04.2016 r. z cyklu „Intronizacja, może się zegną” cz. 34 Materiał pochodzi ze strony http://christusvincit-tv.pl/articles….
    Książka: Adam Człowiek „Anioł Stróż Polski” Orędzia dla Polski i Polaków ( 2009 – 2014 )

  10. gość said

    Tylko u nas! Grzegorz Braun mocno o Smoleńsku: Głośniej nad tymi trumnami!

    Szósta już rocznica zamachu „warszawsko-smoleńskiego” skłania do niewesołych podsumowań. Oto bowiem za parę dni kończy się bezowocnie kolejny „sezon” ekshumacji, które prokuratura zarządza zwyczajowo pomiędzy 15 października a 15 kwietnia.

    Trumny podwójnie zapieczętowane – dosłownie: zaspawane jeszcze w Moskwie, a potem obłożone dodatkowo politycznym embargiem tu, w Warszawie – pozostają przecież jednymi z kluczowych dowodów niewątpliwej zbrodni. Ich otwarcie to akurat przy całej swej drastyczności najprostsza czynność, jaka niewątpliwie mogłaby nas przybliżyć do wyjaśnienia tajemnicy tych wydarzeń, których kulminantą był zamach stanu 10 kwietnia 2010 r. Mogłaby – ale jakoś nie przybliża. A przecież wszelkie urojone bariery urzędowe i całkiem realne polityczne blokady – od ubiegłorocznej jesieni nie powinny już przecież nikomu przeszkadzać. Od miesięcy trwać powinny wytężone prace anatomopatologów, medyków sądowych, śledczych i prokuratorów, oni winni pilnie inicjować i bacznie nadzorować wydobycie z ziemi i otwarcie tych trumien, które nie zostały od razu spopielone. I powinno to nastąpić z urzędu – ponieważ w każdym przypadku zachodzi podejrzenie popełnienia zbrodni – a także innych groźnych i ohydnych przestępstw. Podejrzenie graniczące z pewnością – zważywszy szokujące wyniki tych zaledwie kilku ekshumacji, które ujawniły zamianę i bezczeszczenie zwłok m.in. śp. Anny Walentynowicz. A jednak do tej przerażającej prawdy, jaką kryją pozostałe rosyjskie trumny złożone na kilkudziesięciu polskich cmentarzach nikomu jakoś się nie spieszy.

    Trumny nie są zresztą jedynym tematem, nad którym zapadła pełna fałszywej hipokryzji cisza. Od lat, niemal od samego początku „smoleńskich śledztw” nie brak zagadek, na których szybkim rozwiązaniu najwyraźniej nikomu z wysoko postawionych graczy tak naprawdę nie zależy. Nic dziwnego, że nie zależało urzędnikom, funkcjonariuszom i kolaborantom z poprzedniego rozdania – niewątpliwie współodpowiedzialnym za jedno z trojga: samą zbrodnię lub stworzenie sytuacji dogodnej dla zamachowców, albo przynajmniej za tuszowanie, matactwa i zaniechania (również zbrodnicze, bo chodzi tu przecież w ogóle o zbrodnię stanu). Ale że wcale niespieszno również i tym z nowego układu, aktywistom i rzecznikom „obozu patriotycznego” – tym, którzy przecież przez całe lata robili takie wrażenie, jakby nie było dla nich ważniejszej sprawy – to z każdym tygodniem staje się coraz bardziej fascynujące. Czyżby zdawało im się, że mają resztę długiego życia na spokojne dochodzenie prawdy?

    Owszem, to dzięki działalności Konferencji Smoleńskich i zespołu parlamentarnego ostatecznie skompromitowane zostały pierwotne wersje oficjalne – te wyprodukowane w Moskwie, a następnie „na bezczelnego” reprodukowane przez Warszawę poprzedniego reżimu Tuska, Kopacz, Arabskiego i Komorowskiego – wersje Anodiny, Millera, Laska et consortes – obfitujące w wewnętrzne sprzeczności i niewytrzymujące konfrontacji z podstawową wiedzą o prawach fizyki i realiach ruchu lotniczego. Ich kłamstw i matactw nikt i nic już nie obroni i nie usprawiedliwi przed sądem historii. Ale zło do zła dołożyli ci spośród niezależnych badaczy i niepokornych dziennikarzy, którzy zamiast poprzestać na negatywnej weryfikacji tamtych wersji urzędowych – sami budują własną narrację, która niestety również ma charakter w znacznym stopniu nienaukowy, a raczej propagandowy. Wersja o dwóch wybuchach okazuje się niestety równie nie do obrony, jak wersja o błędzie pilota i pancernej brzozie – jedna i druga zachowuje spójność tylko pod warunkiem, że zignorujemy wszelkie dowody sprzeczne ze z góry założoną tezą i skrzętnie pominiemy niepasujące do nich elementy.

    Z każdym rokiem coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że ukonstytuował się nawet pewien niepisany sojusz ponad podziałami – czego znamiennym świadectwem jest zgodne przemilczanie kluczowych warszawsko-smoleńskich zagadek przez polityków i publicystów ze zgoła przeciwnych, w innych sprawach zajadle zwalczających się obozów. Imponująca jest liczba i kaliber faktów zgodnie przemilczanych i pytań nigdy niezadanych ani przez „Gazetę Wyborczą”, ani przez „Gazetę Polską”. Jedni i drudzy wolą miesiącami uprawiać swego rodzaju polityczny „wrestling” – ale przecież ani jedni, ani drudzy nie zadają podstawowych pytań, np. o wojskowe Okęcie, o wyburzony tam hangar nr 21, o miejsca zbiórki i ostatnią drogę wszystkich pasażerów, o godziny wyjścia z domu i ostatnie telefony, o wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Wilnie (9 kwietnia) czy o wizytę generała Petraeusa w Warszawie (7–9 kwietnia 2010), etc., etc. A wątpliwości dotyczą spraw zupełnie zasadniczych – takich jak faktyczna lista obecności, liczba i godziny startów samolotów czy tożsamość szczątków z pobojowiska na Siewiernym z tym płatowcem, który rankiem 10 kwietnia wystartować miał z Warszawy. Wszak niechętnie, ale jednak przyznają to wszyscy poczciwi i skądinąd zasłużeni weterani Konferencji Smoleńskich, że to jest tylko ich założenie wyjściowe – ale w żadnym wypadku nie potwierdzony naukowo fakt. A jednak opierając się na takiej, nieweryfikowalnej jak dotąd przesłance, potrafią oni latami wyliczać trajektorie lotu szczątków wraku w ostatnich sekundach lotu – uparcie ignorują np. ustalenie swego kolegi, profesora Cieszewskiego, który już w roku 2012 wskazał kapitalną zbieżność plam „ostatniego śniegu” widocznych na zdjęciu satelitarnym z 5 kwietnia z położeniem dużych szczątków wraku widocznych na zdjęciach wykonanych już po „katastrofie”. Prof. Cieszewski z ostrożności warsztatowej nie zechciał posunąć się dalej w konkluzjach – ale w 2013 r. skorygował jeszcze własne ustalenie, stwierdzając, że to, co pierwotnie wziął za „śnieg”, jest w istocie czymś „ludzką ręką uczynionym”. Jego szacowni koledzy, zamiast ustosunkować się jakoś do tego fenomenu, wolą zajmować się budowaniem kolejnych abstrakcyjnych konstrukcji opartych na pierwotnych „założeniach” i z uporem godnym lepszej sprawy starają się zabetonować wersję o kolejnych „wybuchach” na podejściu prezydenckiego tupolewa do Siewiernego.

    Polscy państwowcy nie powinni akceptować „prawdy selektywnej” o zamachu warszawsko-smoleńskim 2010 r.; nie powinni brać za dobrą monetę wersji propagandowych – niezależnie od tego, czy są one propagowane przez „obóz zdrady” czy przez „obóz patriotyczny”. Nie wolno w tej – ani zresztą w żadnej innej sprawie – przyjmować fałszywej logiki i wykrzywionej etyki, która zamiast prawdy każe kontentować się gorszymi od kłamstwa półprawdami zgodnymi z aktualną „mądrością etapu”. Nad smoleńskimi trumnami niechaj więc nigdy nie zapada cisza – bez względu na to, jak drastyczną w szczegółach i jak po diabelsku zawikłaną rzeczywistość mogą nam odsłonić.

    Komentarz ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa!

    Wspierajcie nas! Nie przelewajcie żądnych pieniędzy! Po prostu kupcie nasz tygodnik!

    e-wydanie: https://wogoole.pl/kwiecien/219-polska-niepodlegla-142016.html

    http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/6452-tylko-u-nas-grzegorz-braun-mocno-o-smolensku-glosniej-nad-tymi-trumnami

  11. TU brzoza, TU brzoza! said

  12. Analityk said

    Konspiracja chazarska która rządzi światem – tekst po polsku.

  13. ADAS said

    Czy sa juzy tacy w POLSCE Ktorzy chca wymierzyc sprawiedliwosc tej bandzie,?.Kara moze byc tylko jedna ;;;;;;;;;;;KS

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: