Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Fundacja ICPPC: Wizyta angielskiego rolnika

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-04-12

Zdrowa żywnośćByliśmy na angielskiej wsi. Odwiedził nas dalszy sąsiad Juliana – rolnik, który ma około 400 ha i od kilku lat uprawia tylko zboża. Poul, tak ma na imię ten rolnik, przyszedł nam powiedzieć, że sprzedaje gospodarstwo z całym obejściem, ponieważ nie widzi już żadnej możliwości przetrwania na rynku. Gospodarstwo odziedziczył po rodzicach – było w jego rodzinie ponad 50 lat, ale przeszło ogromną transformację. Transformację napędzaną przez korporacje, politykę UE i banki. Kiedyś to było piękne gospodarstwo o różnorodnej produkcji; teraz jest monokultura, wszystko bazuje na chemii i kontraktowanych usługach. Jak powiedział Poul: „Nie mogę patrzeć na tę martwą ziemię polewaną co roku ogromną ilością agrochemii.”

Poul, który kiedyś był w Polsce, dalej mówił: „Oni (korporacje, UE, banki) was też tak zniszczą, jak zniszczyli angielskich rolników, jeśli nie wyrzucicie ich ze swojego kraju! To dramat dla rolnika patrzeć jak ziemia umiera, a on uzależniony od banków nic nie może zrobić tylko dalej ją polewać tą chemią, aby zebrać jakieś plony. Nasze gospodarstwo przynosiło najlepsze dochody w czasach, gdy miało różnorodny profil produkcji i proporcjonalnie do obszaru niską liczbę krów. Kiedyś 40 krów to było dużo, później 100, teraz nawet przy 500 krowach trudno zarobić na życie. W naszej okolicy przetrwało tylko jedno gospodarstwo mleczne, które ma 700 krów. Moje dzieci nie są zainteresowane przejęciem gospodarstwa, bo to oznacza dla nich tylko dużo pracy i stresu, i nie widać żadnych lepszych perspektyw.”
Żegnając się, Poul powiedział: „Jeśli nie chcecie stracić swoich gospodarstw, tak jak ja i wielu moich kolegów, to nie słuchacie doradców. Zostańcie przy różnorodnej produkcji i szanujcie ziemię. TYLKO GOSPODARSTWA O RÓŻNORODNEJ PRODUKCJI PRZETRWAJĄ.”

Kochani rolnicy zapamiętajcie sobie to, co powiedział angielski rolnik. Pamiętajcie o tym, że on miał pełne(!) dotacje UE i dużo(!) doświadczenia na międzynarodowych rynkach…

Pozdrawiam Was serdecznie,
Jadwiga Łopata
==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

Advertisements

Odpowiedzi: 3 to “Fundacja ICPPC: Wizyta angielskiego rolnika”

  1. Antoni Nadstazik, Melbourne. said

    Pytanie do Autorki.

    Czy ta wiadomosc zostala podana tylko na tej stronie?
    Jezeli tak, to jak sie maja o tym dowiedziec rolnicy tak zacharowani,
    ze nie maja czasu surfowac po necie?
    Lacze wyrazy szacunku i pozdrawiam z Australii.

  2. Dobrzynianka said

    Szanowny Panie Antoni. Zaharowani rolnicy już nie istnieją. Mieszkam teraz na mazowieckiej wsi. W okolicy tylko jedno obejście ma kury. Nikt nie trzyma żadnych zwierząt, oprócz psów. W pobliskiej podstawówce tylko jeden chłopczyk podniósł rączkę, kiedy padło w czasie lekcji pytanie, czy ktoś widział konia (sic!) Moi sąsiedzi, miejscowi chłopi, zabijają czas pijąc piwo i grając w piłkę na boisku 3-4 razy w tygodniu. Oczywiście, pola są obsiane, kilka traktorów i innych maszyn rolniczych kręci się w okolicy, bo bez obsiania nie dostaną nasi chłopi dopłat. Poza dopłatami, utrzymują się z różnych prac, za które pobierają wynagrodzenie gotówką i nie wystawiają faktur, a tym bardziej nie wypełniają zeznań podatkowych. Składek do ZUS nie muszą płacić. Większość mieszkańców jest bezrobotna i oficjalnie nie ma z czego żyć, ale w ostatnich 12 latach tylko w mojej (bo tu teraz mieszkam, więc się z nią utożsamiam) wsi powstało ponad 10 nowych domów. OK, są budowane nie z cegły, ani nawet z drewna, ale z pustaków i dość tandetnie wykańczane. Niemniej zbudowanie nawet takiego domu to koszt kilkudziesięciu, a pewnie i ponad 100 tysięcy złotych. I ci biedni bezrobotni mieszkańcy i robiący bokami rolnicy, między meczami piłki nożnej jakoś potrafią zdobyć na te nowe domostwa środki. Największym jednak problemem polskiej wsi jest jej brzydota, naśladowanie podmiejskiej estetyki z iglaczkami i trawnikami, a także problem śmieci. Za śmieci jest pogłówne w wysokości 10 zł miesięcznie (od czasu wprowadzenia tego mechanizmu opłat ubyło oficjalnie mieszkańców), ale i tak mnóstwo śmieci trafia do okolicznych lasów, chyba tak z przyzwyczajenia.

  3. Antoni Nadstazik, Melbourne. said

    Male sa szanse, ze Pani znowu tu zajrzy, ale mysle ze sprobuje jednak odpowiedziec.
    Ma pani niestety duzo racji, ale to byly wszystko dzialania celowe.
    Wszystko to mialo jeden cel dlugofalowy.
    Zniszczyc twardego kiedys chlopa z ktorym nawet komuna nie mogla sobie poradzic.
    Pracowali jednak nad nim od Bismarka, a polskie „jelity” sobie odpuscily.
    Rozpili, przyzwyczaili do darmochy, racja.
    Durny, chlop uwierzyl, ze ktos jemu cos da za darmo.
    Gdzie byli wtedy ci co sie uwarzaja za madrzejszych?
    Pany (PSL?) kombinowaly tylko jak z nich najwiecej wydusic, jak sie do nich podlaczyc,
    jak najwiecej wydoic dla siebie.
    Jakie elity, takie dzialania.
    Na polska ziemie jest ogromne zapotrzebowanie nie tylko w eurokolchozie,
    ale najwieksze jest z kibucu.
    Jeszcze kilka lat i zapedza chlopstwo do nich.
    Reszte dobiora sobie z lumpenproletariatu ktory juz jest bez pracy.
    Widze to czarno, wszystkie ruchy spoleczne bez zaplecza ze wsi,
    nie maja zadnych szans na powodzenie.
    Diabelska robota.
    Pozdrawiam.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: