Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Traktacik o chlapaniu, czyli o co chodzi w chlapnięciach Jandy, Maleńczuka, Saramonowicza i Stuhrów.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-04-25

Pierwszym i najbardziej zasłużonym w cierpieniu chlapaczem kombatantem jest Zbigniew Hołdys, artysta od lat wygasły, przez co znany obecnie wyłącznie z chlapania i kombatanctwa.
Najnowszą modą w Polsce jest odnoszenie się do różnego rodzaju chlapnięć ludzi kultury, a w zasadzie rozrywki.

Fot. YouTube

Nie ma dnia, żeby ktoś się nie odniósł do kolejnego chlapnięcia Macieja i Jerzego Stuhrów, Krystyny Jandy, Macieja Maleńczuka, Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Saramonowicza, Jacka Poniedziałka, Krzysztofa Kowalewskiego czy Xawerego Żuławskiego (chlapiących znanych wyłącznie z Pudelka pozwolę sobie przemilczeć). Można powiedzieć, że sam się do tego odnoszę, czyli ulegam modzie, i pewnie coś w tym jest, ale podstawowym moim celem jest krótka dekonstrukcja chlapactwa. Chodzi o chlapnięcia, mimo że one się pojawiają z premedytacją, a często są precyzyjnie zaplanowane, a termin „chlapanie” kojarzy się z czymś, co się wymknęło spod kontroli. Podstawową cechą i funkcją chlapnięć jest jednak wywoływanie ekscytacji i przyciąganie uwagi. Dlatego chlapnięcia należą do świata rozrywki, choć chlapnąć zdarza się także zasłużonym ludziom kultury. Ale chlapanie to przede wszystkim specjalność takich ludzi jak muzyk i śpiewak Maciej Maleńczuk. U niego (i wielu innych) chlapanie jest dopowiadaniem tego, czego nie wyśpiewał (zagrał, napisał) albo pokazaniem, że nadal chlapie, czyli istnieje poza światem rozrywki, jeśli np. stworzy coś, co bezpośrednio nie nadaje się na chlapacki temat.

Zasadniczo chlapnięcia są formą promocji, często ludzi niezadowolonych z gaśnięcia ich popularności czy zawirowań kariery. Wtedy nie trzeba napisać nowej książki, nagrać nowej płyty, zagrać nowego spektaklu, zrobić nowego filmu, bo to trudne i męczące, a wystarczy tylko chlapnąć. Najlepiej regularnie, bo wtedy powstaje wrażenie, że nigdy się nie wypadło z obiegu. Nic dziwnego, że sporo chlapnięć to najzwyczajniejsze pod słońcem ustawki. Chlapanie jest też oczywiście pomocne w wylansowaniu własnej produkcji: roli, piosenki, filmu, książki, płyty etc. Chlapanie nadaje im aury wyjątkowości, choć najczęściej nic wyjątkowego w tych dziełach nie ma, więc trzeba je wspierać właśnie chlapaniem. Odbiorca odnosi się wtedy bowiem przede wszystkim do chlapania, z natury kontrowersyjnego. I ta cecha ma przejść na produkcję (produkt), a zatem zainteresować odbiorcę. Mamy więc do czynienia z jedną z klasycznych strategii promocji, czyli „na skandal”. Maciej Maleńczuk w zasadzie od lat nie stosuje innej strategii, co oczywiście rzuca ciekawe światło na jego spontaniczność i niekomercyjność, gdy używa czegoś, co jest absolutnie wyrachowane i komercyjne. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że także Krystyna Janda, czyli aktora naprawdę wybitna, coraz częściej promuje swoje dwa teatry (Teatr Polonia i Och-Teatr) metodą „na skandal”. I robi to także coraz częściej zasłużony Jerzy Stuhr. Co przy okazji dużo mówi o samoocenie i aktualnym statusie przedsięwzięć Krystyny Jandy oraz Jerzego Stuhra.

Chlapanie przede wszystkim jest jednak oznaką przynależności. Kiedy znowu coś chlapnie Maciej Stuhr, Maciej Maleńczuk czy nawet Krystyna Janda i Jerzy Stuhr, komunikują oni, że należą do określonego towarzystwa i swoim chlapnięciem to przypieczętowują. Często w poczuciu bohaterstwa, bo chlapanie zwykle jest kontrowersyjne, naraża na kontrchlapnięcia, a nawet bluzgi, więc potem chlapiący może się obnosić ze swoją odwagą i symbolicznymi ranami. Wyjątkowo długo z takimi ranami zwykle obnosi się Maciej Stuhr, choć i Krystyna Janda ma obecnie niezłe osiągnięcia. A nic tak nie wiąże z jakąś grupą czy wspólnotą jak rany symboliczne. Przez tę grupę czy wspólnotę jest to odbierane jako poświęcenie chlapiących, więc po odegraniu swoich ról wszyscy mają poczucie dobrze wykonanej roboty i wzmocnienia grupy (wspólnoty). Tworzy się nawet coś w rodzaju poczucia kombatanctwa. A chyba pierwszym i najbardziej zasłużonym w cierpieniu chlapaczem kombatantem jest Zbigniew Hołdys, artysta od lat wygasły, przez co znany obecnie wyłącznie z chlapania i kombatanctwa. A po piętach depcze mu gasnący scenarzysta i reżyser Andrzej Saramonowicz.

Zabawną i zarazem przewrotną cechą chlapania jest potrzeba nonkonformizmu. A właściwie potrzeba odgrywania nonkonformizmu. Chlapiący uważają, że są nonkonformistami, gdy dowalą PiS, prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezydentowi Andrzejowi Dudzie czy Agacie Kornhauser-Dudzie. Szczególnie chlapanie na Jarosława Kaczyńskiego stało się czymś rytualnym, jakimś rodzajem voodoo z jego rytuałami opętania i z przeniesionymi z amerykańskiej popkultury laleczkami voodoo, w które wciąż trzeba wbijać nowe szpilki, żeby przez cały czas cierpiały. Chlapiący nie widzą innego sposobu pomniejszania i zwalczania prezesa Kaczyńskiego, dlatego z zapamiętaniem wbijają szpilki w symboliczną laleczkę voodoo, która go zastępuje. Problemem jest to, że atakowanie akurat kogoś takiego jest od dawna szczytem konformizmu, banałem i czymś wyjątkowo trywialnym. W skrócie: jest to najbardziej konformistyczny z nonkonformizmów, bo chlapiący niczym nie ryzykują, są w swoim środowisku bohaterami, otrzymują nagrody oraz nie tracą specjalnego statusu i wyjątkowej pozycji w hierarchii. Ich cierpienia są więc czystymi urojeniami, a poświęcenie – zerowe.

Aspekt urojeniowy w wypadku chlapania i chlapiących jest ważny, bowiem nie tylko świadczy o swego rodzaju schizofrenii chlapaczy, ale także dotyczy to odbiorców ich chlapackiej produkcji. Od czasu do czasu chlapaczom, szczególnie Maleńczukowi i w mniejszym stopniu Stuhrowi juniorowi zdarza się chlapnąć coś, co podchwytuje audytorium odległe od ich tradycyjnych odbiorców. Zwykle jest to zresztą tak wykoncypowane, żeby chlapacz nie uchodził za monotematycznego i przewidywalnego, lecz spontanicznego, a przez to zaskakującego. I wtedy chlapacz bywa chwalony przez tych, którzy wcześniej po nim „jeździli”. Robi to pewne zamieszanie, tworzy aurę nonkonformizmu i pozwala obozowi zwykle ochlapywanemu poczuć się w odwrotnej roli. Jest to oczywiście złudne, koniunkturalne i zwyczajnie śmieszne, ale dość powszechne i psychologicznie zrozumiałe. Ale warto pamiętać, że tkwi w tym oczywista premedytacja, bo chlapiący zwyczajnie chcą mieć jakieś bezpieczniki, gdyby zmieniła się zewnętrzna sytuacja i ich środowisko straciło swoją moc nagradzania, zapewniania prestiżu i ważności w hierarchii. Wtedy można przypomnieć swoje „anarchiczne” i „antysystemowe” chlapnięcia oraz powołać się na to, że były one rozpowszechniane i komentowane przez drugą stronę. Te bezpieczniki to czysty oportunizm, tylko niebyt nachalnie rzucający się w oczy, bo rzadko stosowany.

Nie aspiruję do napisania traktatu o chlapaniu i chlapaczach, choć to interesujący problem. Powyższe uwagi co najwyżej uznałbym za prolegomena do kwestii chlapania lub wstęp do fenomenologii chlapactwa. To oczywiście żart (zastrzegam, bo z czytaniem ironii ostatnio w narodzie jest bardzo kiepsko), ale chlapanie jest ciekawe choćby z tego powodu, że jest pułapką. Chlapiący mogą się zagubić w konwencji taniej i powtarzalnej prowokacji, która zwyczajne nudzi. Z kolei ich odbiorcy ryzykują, że są przez chlapiących zwyczajnie robieni w konia (choćby przez zmianę ochlapywanego obiektu). Bo chlapanie poza promocją ma silny rys narcystyczny. A narcyz przede wszystkie dba o własne ego i swoje interesy, zaś odbiorcami tylko manipuluje. To, że często barwnie, niczego tu nie zmienia.

wpolityce.pl

Advertisements

komentarzy 8 to “Traktacik o chlapaniu, czyli o co chodzi w chlapnięciach Jandy, Maleńczuka, Saramonowicza i Stuhrów.”

  1. Magdalena said

    „Najnowszą modą w Polsce jest odnoszenie się do różnego rodzaju chlapnięć ludzi kultury, a w zasadzie rozrywki.”

    Myślę, że do tekstu Szanownego Autora wkradła się literówka miało być ” ludzi chałtury”
    z kulturą w/w nazwiska niewiele mają wspólnego 😦

  2. Maryla Danuta said

    Pani Magdaleno w pełni się z Panią zgadzam. To nie ludzie kultury. To niestety zwykła hołota, której kiedyś udało się dostać między ludzi kultury, ale tak bywa – jak jakieś nic czyli zero uzna, że już coś znaczy, a następnie – upada bardzo, bardzo nisko. Wstyd i żenada !! Przykro patrzeć na tych szmatławych zdrajców – hańbą jest – jak ta zgraja – kolaborantów, sprzedawczyków – się zachowuje – z powodu utraty pełnego – choć nienależne im – koryta
    Naród wybrał Pana Kaczyńskiego, PIS i Pana Prezydenta – jako swoich przedstawicieli do rządzenia Ojczyzną !!
    Czy dla tych kanalii to za mało ?? Występują przeciwko Polsce i Polakom !! Szkoda, że nie można tych Judaszów skazać na banicję – to pozwoliłoby nam raz na zawsze oczyścić Ojczyznę ze wszystkich takich „artystów” i innych szkodników.

  3. Stary Warszawiak said

    To są w pewnym sensie ludzie opętani manią „swojej wielkości”. Znam osoby (już nie żyjące), które pod koniec swej „kariery”
    wielokrotnie nastawiamy magnetofon (nagrań video jeszcze wtedy nie było) i odsłuchiwały natężenie „oklasków” po swoich
    występach.

  4. Stary Warszawiak said

    Ad 2.
    Pani Maryla Danuta.
    Nie mówimy o banicji tylko o dobrowolnym opuszczeniu Polski. Jeżeli ktoś od „głębokich korzeni” jest Żydem, a urodził się
    w Polsce i mu się tutaj nie podoba to przecież ma swój kraj i „żegnaj na wieki”.
    Tylko, tylko, tylko. Nie wiem czy obecnie jest to aktualne, ale pod koniec lat 50- siątych ubiegłego wieku wisiały w portach
    izraelskich transparenty w języku polskim z informacją dla wszystkich Żydów przybywających z Polski do Izraela o treści;
    „TU NIE BĘDZIESZ RZĄDZIĆ – TUTAJ TRZEBA PRACOWAĆ”.
    A ten Naród pracy, a szczególnie fizycznej nie cierpi.

  5. alfredoni said

    Skończą chlapać jak im rząd przepchnie ustawę która zablokuje wszelkie dofinansowanie teatrów i filmów !
    To patologia że nie ma na leczenie dzieci a są pieniądze na tych pasożytów aktorków.

  6. K.C. said

    Dlaczego wciąż dyskutujemy o „trzodzie chlewnej”???

  7. NC said

    Re 4: Słyszałem od spotkanego po latach Żyda w wersji „Tutaj już nie bedziesz najmądrzejszy”

  8. pugnus said

    Co tam wyrobnicy antykultury , u nich chlapanie to normalka. Ale sazniscie chlapnal sobie ostatnio Tusek ,wywolujac na hol. portalach pelne obelg w stosunku do Polakow reakcje!W piatek w Turcji zostala aresztowana hol. dziennikarka tureckiego pochodzenia ,ktora wyrazala sie na Twitterze niezbyt sympatycznie o Erdoganie. Hol. dyplomacja zakrecila sie na najwyzszych obrotach a przez hol. portale przeleciala fala oburzenia. W dzien pozniej w Ankarze zjawil sie Tusek ,ze swoja mecenaska Makrela ,zeby dogadac zawarte porozumienie o uchodzcach.Traf chcial,ze Tusek postanowil sie popisac,ale dalej zostawiam relacje Holendrom.:
    (podgladniete na hol.portalu:)
    ” Timmerfrans, Tusk i Merkel przebywali w ostatnia sobote w Turcji celem omówienia wczesniej zawartego porozumienia dotyczacego kwot uchodźcow. Przy tym Tusk sie wyrazil , że… nikt nie ma prawa pouczac Turcji, jak ma postepowac!Okazalo sie przy tym ,ze to lizusowskie oswiadczenie zostalo pominiete na oficjalnej stronie internetowej UE!”
    Tyle hol. portal.
    Od siebie dodam ,ze na prozno byloby oczekiwac podobnego stanowiska tego wnuka zolnierza Wehrmachtu w kwestii mieszania sie UE w wewen. sprawy Polski!
    P.S.”Timmerfrans” …. tak przesmiewczo hol. internauci nazywaja Fransa Timmermansa, b. min.spr.zagr.Holandii , a teraz „kapciowego” genseka Junckera.

    A na koniec prosze posluchac jak Tusek ,bez mydla wlazi Turkom tam ,gdzie slonce nie dochodzi !

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: