Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Prof. Wacław Sobieski: „Polityka żydów w Polsce i wobec Polski” / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-05-04

Przedwojenne zdjęcie Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, Warszawa. Fot. za fzp.net.pl

Od Redakcji PCO:

Prezentujemy kolejne dwa wykłady na I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienia prof. Wacława Sobieskiego pt. „Polityka żydów w Polsce i wobec Polski” i mec. Czesława Brzezinskiego pt. „Żydzi w samorządach i administracji państwowej. Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO 

*        *        *

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część II pamiętnika, str. 25  – 32.)

 

Przeczytaj:      Część I.

 

Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

2. „Polityka żydów w Polsce i wobec Polski“, — prof. Wacław Sobieski.

Naród, co tyle przeszedł: niewolę egipską, assyryjską, babilońską, grecką, rzymską, średniowieczną i tak wędrując od narodu do narodu, nosił jarzmo, ten naród chyba na obcego monarchę patrzył, jako na tyrana, którego trzeba obalić. Obalać trony — to było marzenie żyda, który był w niewoli. Tego tyrana trzeba obalić, ściąć mu głowę, jak Judyta Holofernesowi, czy tym monarchą był Faraon, czy Nabuchodonozor, czy Cezar, czy król hiszpański.

Nic dziwnego, że taki naród przesiąkł rewolucyjnością do szpiku kości. Kto bowiem jest Mojżesz? To jest patrjota i powstaniec, który wyrwał naród swój z egipskiej niewoli, wyrwał skarb Egipcjanom i wyprowadził do innego kraju. Kim jest Machabeusz? – to jest rewolucjonista, który podniósł powstanie przeciwko wrogom, swoim nieprzyjaciołom. Kto jest sławny Bar Kochba, jak,nie rewolucjonista, który wystąpił przeciw Rzymowi. Żyd wy­daje się w dziejach jakby Samson, rozwalający w niewoli kolumny obcych państw, aby się wyzwolić.

Niewola wykarmiła w sercu żydów nienawiść do obcych narodów, ekskluzywność, anty-goizm, owo już przez Tacyta dostrzeżone nadversus omnes alios hostile odium“ (zaciekłą nienawiść do wszystkich innych). A jakaż zaborczość brzmi w tych słowach Starego Zakonu!

„Pożresz wszystkie narody, które Pan Bóg twój da tobie. Nie sfolguje im oko twoje, ani będziesz służył bogom ich, abyć nie byli ku upadkowi twemu. Jeślibyś rzekł w sercu twoim:Więcej jest narodów tych, niżeli mnie, jakoż je będę mógł wygłodzić? – Nie bój się, ale pomnij, co uczynił Pan twój Faraonowi i wszystkim Egipcjanom “. (Deuter. VII, 16).

Taki głos słyszał Izrael i „pożerał“ obce narody, koczując i wędrując. Wkroczył do Palestyny i pochłonął tamtejszych mieszkańców. Na północ od Palestyny mieszkał lud Chettytów z wcale wysokorozwiniętą cywilizacją. W księdze Jozuego (I, 4) słyszymy rozkaz, że „cały kraj Chettytów “ ma być zagarnięty i — wnet nie było z niego śladu. A Chettyci to był lud mówiący językiem aryjskim (niektóre słowa jego brzmią dziwnie swojsko naszym uszom: np. „daludaaszti“ znaczyło „długość“).

Lud żydowski, lud malutki, ale ruchliwy, nosił się i nosi z planem niebotycznym, planem Mesjaszowym, planem pożarcia — wszystkich narodów świata. Mesjasz, to mocarz całego świata, który podbija świat cały dla żydów. To jest plan imperjalizmu największego na świecie. Taki imperjalizm to jest panjudaizm. Dziś żydzi, jako złota międzynarodówka, przez wszystkie kraje państwa podają sobie ręce, aby wytworzyć judaistyczne mocarstwo. I czerwona międzynarodówka jest w ich rękach. Z hasłem walki klas, socjalizmu, boiszewizmu — mogą rozsadzać obce państwa, szczególnie słabsze. Przykładem Rosja. Śród ruin wykwita ta jemioła, która umie rosnąć na obcem drzewie, umie żyć na karku słabszych narodów.

W tej robocie jest napozór dziwna niekonsekwencja, a właściwie konsekwencja.

Śród obcych narodów szerzy żyd — hasła rewolucyjne, natomiast czci jako świętość tradycje swego narodu, śród obcych szerzy liberalizm, śród swoich konserwatyzm, śród obcych agituje za socjalizmem, opiekuje się jednak żydowskim kapitalizmem i żydowską burżuazją, żąda się od obcych wiar tolerancji, ale jego wiara może być jak najbardziej ekskluzywna, żyd bezwyznaniowiec walczy z klerykalizmem, ale tylko klerykalizmem obcych wiar, walczy z Kościołem, ale nie tknie Starego Zakonu, ani rabinów. Żydzi swój naród wzywają do solidarności pod hasłem sjonizmu, obce narody denacjonalizują, swoją gwiazdę pięcioramienną ubóstwiają, a „białą gęś“ oplwać gotowi.

Dla kraju, w którym goszczą, mają serce zimne jak głaz.

Żydzi — wieczni tułacze — ci „Luft-mensclien“, „Beduini kultury“, jak się zwą sami — ludzie bez ziemi i stałego terenu — nie czują sentymentu do kraju, przez który przechodzą. Tam ich ojczyzna, gdzie dobrze. Niech się państwo rozsypie w gruzy, oni w yjdą z tego kraju, byle tylko uciułane skarby z niego wynieść. Są oni cyganami narodów. Adam Mickiewicz w „Księgach Narodu i Pielgrzymstwa“ woła: „Słyszycie, iż mówią żydzi i cyganie, i ludzie z duszą żydowską i cygańską: tam ojczyzna, gdzie dobrze, a Polska powiada narodom: tam ojczyzna, gdzie źle“.

Żydowski naród odwykłszy od posiadania własnego państwa, w obcem państwie widział nienawistne jarzmo, stąd żydzi — nie przyzwyczaili się być dobrymi obywatelami.

Jan Nordmann w roku 1860 napisał, że żydzi tak należą do państwa, którego są obywatelami, jak tasiemiec jest obywatelem pacjenta.

Żydzi chcą być w państwie naszem raz obywatelami, a raz gośćmi — zależnie od interesu. Jeżeli chodzi o obowiązek służby wojskowej, to są gośćmi i dezertują, jak niedawno w czasie walki z bolszewikami na Górny Śląsk.

Jeżeli chodzi o stanowiska i to decydujące, pierwszorzędne, to są gospodarzami, tubylcami, mieszkającymi w naszej ziemi od niepamiętnych wieków.

W rzeczywistości przybyli do naszego kraju w liczniejszych masach dopiero w XV w., a rzekome przywileje ich dawnych czasów sięgające — jak pisał już kardynał Zbigniew Oleśnicki — zmyślone. Głównie rozrośli się w Polsce w czasie naszego oślepienia — w czasie rozbiorów. Car wepchał Litwaków do Królestwa Polskiego za naszych czasów. Jak swego czasu Cyrus król perski osadzał żydów w Palestynie, aby nimi trzymać w szachu Syryjczyków i ich denacjonalizować, jak Rzymianie osadzali w tym celu żydów śród miast greckich, tak też i car osadzał Litwaków w Królestwie Polskiem, gdyż oni kraj rusyfikowali.

Rozbiór Polski — to był znakomity interes polskiego żydostwa. W czasie rozbiorów oni to głównie się rozrośli i rozmnożyli. — W Poznańskiem stali się Niemcami. W interesie sępów było, aby Prometeusz był przybity do skały, gdy dziś Prometeusza rozkuto, niechże lecą na wschód słońca — do wymarzonego przez nich raju bolszewji.

Niestety nie myślą odlecieć, owszem z innych sąsiednich krajów nadciągają do kraju naszego coraz liczniejszemi gromadami, wr naszym kraju budują Judeę. Jest ich coraz więcej.

Gdy w XVI w. było ich w Polsce 3 1/2 procent, dziś jest ich 11 proc. Gdy za czasów Rzptej Polskiej pobyt w Warszawie był im zakazany, dziś stolica Polski liczy ich 40%, w Lublinie dziś 51%, a są miasteczka liczące 97%.

Świeże, młode drzewko naszego państwa już ma na sobie tę jemiołę o koronie olbrzymiej. We Wschodniej Małopolsce już w roku 1912 jeden z posłów socjalistycznych rzekł do Polaków „Policzmy się, kto u kogo mieszka, policzmy, ile żydzi mają ziemi na wsi, ile gruntów i kamienic w miastach, a w tedy zobaczymy: my u was, czy wy u nas” („Rzpta“ 1912).

W chwili szczerości Apolinary Hartglas, działacz żydowski, porównał nasze żydostwo do owego wilka z bajki rycerza Miinchhauseria, — wilka, który się tak wżarł z tyłu w konia, że aż pozostał w końskiej skórze i poniósł na sobie rycerza *).

„Pożresz wszystkie narody…“

*) Zasady naszego programu, Warszawa 1918.

 

*      *      *

 

 3. „Żydzi w samorządach i administracji pań­stwowej“, wygłosił mec. Czesław Brzeziński.

Polska przed laty paru była zajęta przez 3-ch okupantów. Tu, w Warszawie, mieliśmy okupantów rosyjskich, potem niemieckich. Upłynęło lat zaledwie parę od ich wyjścia, a już po nich nie zostało prawie żadnego śladu, za lat kilkanaście młodsze pokolenie wierzyć nie będzie chciało, że tu wszystkie placówki państwowe zajęte były kiedyś przez Rosję, że w szkołach nie wolno było mówić po polsku, że polskość sekretami państwowemi skazaną była na zagładę. Śląsk, który był przez setki lat we władaniu Niemców, częściowo jest już polskim. Zacierają się również ślady deprawacji polityków galicyjskich. Dzisiaj jednak, kiedy wpływy trzech okupantów, po latach stu kilkunastu panowania ich nad Polską, zacierają się coraz bardziej, wyraźniej i silniej zato zarysowuje się do niedawna nieuchwytne jeszcze opanowanie Polski przez 4-go okupanta, który pozornie był słabszy od nich wszystkich, który przyszedł bez miecza, bez broni, który nas nie zwyciężył w żadnej bitwie, który jednak tkwi w Polsce tak gruntownie, że będzie potrzeba całego szeregu lat, dziesiątków lat, pracy dokładnie zorganizowanej, wielkiego wysiłku narodu we wszystkich kierunkach, aby się go można było pozbyć.

Niedawno jeszcze, za naszej pamięci, łudziliśmy się, że żydzi dadzą się zasymilować, że są to ludzie, którzy pod wpływem polskiej kultury staną się Polakami. Przechodziliśmy wszyscy te złudzenia, które były nawiane przez naszych szlachetnych idealistów, naszych powieściopisarzy, jak Orzeszkowa, Kraszewski, w dawnej swej działalności Świętochowski, oraz tych wszystkich, którzy, nie rozumiejąc dokładnie istoty charakteru żydowskiego, łudzili się, że nastąpi spokojna współpraca z żydami. Złudzenie to rozwiało się. W latach 90-ch przekonaliśmy się, że prasa żydowska, prowadzi stałą nagankę przeciwko Polakom, artykuły Żabotinskiego, fala emigracyjna żydów do Polski, przekonały nas dokładnie, że żydzi myślą nawet o rusyfikacji Polski.

Dopiero w tedy ocknęła się myśl narodowa polska, wtedy dopiero zrozumiano nareszcie, że mamy poza okupantami jeszcze inne niebezpieczeństwo w kraju. Zrozumieli Polacy nareszcie potrzebę podjęcia akcji w celu przeciwdziałania zakusom żydowskim. Rozpoczęły się, minimalne zresztą, przedwstępne posunięcia i bardzo źle wykonywany bojkot ekonomiczny. To dolało do ognia oliwy i wykazało całą perfidję i dążenia żydów. Poczuli się żydzi dotknięci i oburzeni tem, że Polacy ośmielają się myśleć o własnym handlu, o w łasnym przemyśle; było to pierwsze pryśnięcie złudzenia.

Żydzi oddawna i celowo ogarniali wszelkie placówki ekonomiczne. Polacy nie uważali wprawdzie handlu za grzech, ale było to pewnego rodzaju nieprzyzwoitością i mało kto chciał się temu poświęcić.

Dopiero, gdy wskutek wzrostu ludności i usuwania od posad zaczęła się bieda, wzięto się do handlu i rzemiosła. Obudziło to gniew żydów, szczególnie podczas ostatniej wojny. Rozpoczęła się walka i naganka na Polskę. W Hadze, w Londynie, a szczególnie w New-Yorku t. zw. Ajencja Berensztejna prowadziła stałą nagankę na zmartwychwstającą Polskę.

Żydzi nie chcieli dopuścić, by Polska stała się państwem samodzielnem, bo wtedy musiałyby prysnąć ich nadzieje co do opanowania Polski.

Zrozumieli, że Polska zajmie się sama swoim handlem i przemysłem i postanowili do tego nie dopuścić. A ponieważ żydzi posiadają 3/4 pieniędzy całego świata i są zorganizowani w t. zw. mocarstwo anonimowe, przeto walka z żydostwem jest bardzo ciężka i długa.

Na zachodzie, żydzi działają w formie kapitalistycznej, na wschodzie w formie bolszewickiej; na zachodzie zdobywają władzę przez pieniądz, na wschodzie za po­ średnictwem rewolucji. Oba te dążenia koncentrują się na terenie polskim, i z zachodu i ze wschodu idzie praca, która się stara państwowość polską zniszczyć w samym zarodku.

Jak reagują na to Polacy? Słabo, a nawet w dalszym ciągu postępują lekkomyślnie. Bo jeżeli dopuszczamy żydów do wszystkich stanowisk w państwie, to popełniamy wielkie przestępstwo. Jest tajemnicą publiczną (aczkolwiek statystyka urzędowa o tem milczy), że na wszelkiego rodzaju stanowiskach i placówkach mamy żydów, i tak na placówkach zagranicznych, w administracji, w wojsku, w policji, sądownictwie, szkolnictwie i t.p. W adwokaturze odsetek żydów przewyższa 50%, a jeżeli chodzi o Galicję, odsetek tam dochodzi do 75%. W lwowskiej Radzie adwrokackiej jeden tylko przewodniczący jest Polakiem, pozostałych 12 członków to sami żydzi. Tak samo jest w Krakowie oraz innych miastach Małopolski. W Warszawie mamy 50% adwokatów żydów. Niema dziś w Polsce urzędów wolnych od żydów.

Czy państwo takie, w którem wszelkie tajemnice państwowe będą dostępne dla wrogów, może istnieć, to jest rzeczą problematyczną.

Powinniśmy pamiętać także, że jesteśmy władcami kraju, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co się u nas dzieje, i że takie powierzanie stano­wisk obcym jest rzeczą zbrodniczą.

Jeżeli na urzędach będziemy mieli żydów, to wszystkie przestępstwa, w których żydzi celują, będą tolerowane. Wiemy, że jedną z największych wad żydów jest ta, że nigdy nie widzą przestępstwa w swoim rodaku. Jeżeli Niemiec, Anglik, Polak, Francuz, potępi z równą bezwzględnością każdy czyn nieuczciwy swrego rodaka, nie krępując się żadnymi innymi względami, to żyd w przestępcy żydzie nie widzi przestępcy, lecz tylko człowieka nieszczęśliwego.

O ile zatem na urzędach stać będą żydzi, wszelkie przestępstwa będą tolerowane. Czy można sobie wyobrazić, żeby żyd, sądząc sprawę pomiędzy żydem i Polakiem, mógł osądzić ją bezstronnie i sprawiedliwie?

Jeżeli Polak sądzi, gotów raczej wydać wyrok surowszy względem Polaka niż cudzoziemca; żyd postąpi odwrotnie. Dlatego uważam, że stawiać żydów na stanowiskach decydujących jest rzeczą wyprost, szkodliwą dla państwa.

A jednak są w państwie Polskiem takie miejscowości, gdzie żydów niema. Będąc na Pomorzu, widziałem małe, schludne, zaopatrzone we wszystkie urządzenia nowoczesne, miasteczko, gdzie ludzie prowadzą handel, warsztaty, kupują, sprzedają i obywrają się doskonale bez pośrednictwa żydów. Nie będę podawał nazwy tego miasteczka, nawet w tak poufnem gronie, żeby nie sprowadzić tam inwazji. Okazuje się, że Polacy potrafią wszystkie czynności ekonomiczne i państwowe sprawować samodzielnie, bez żądnego współdziałania. Należy pragnąć, aby to się stało w całem państwie.

Jak już wspomniano, żydowskie niebezpieczeństwo nie jest sprawą tylko ściśle polską, lecz sprawą ogólnoeuropejską, a nawet wszechświatową. Są narody, które ulegają tak samo manjom, jak pojedyncze jednostki.

Niedawno widzieliśmy manję niemiecką, polegającą na tem, że Niemcy chcieli panować nad całym światem Obecnie to szaleństwo przechodzą żydzi; dążą oni do panowania nad światem. Całe szczęście, że sprawa ta dość wyraźnie się wyjaśniła. Manję tę przechodzili już i dawniej, tylko przy bliższem zetknięciu z rasą europejską iluzje ich musiały zawsze pierzchnąć.

Wiadomo, jaką manję mieli żydzi w epoce wszechwładztwa Rzymu, jednak przy starciu z mocniejszymi, z Rzymianami, ulegli przemocy. Sądzę, że i ta teraźniejsza manja żydowska rychło doczeka się uspokojenia.

*     *     *

Kolejne wystąpienie „Bolszewizm a żydzi“ — red. Antoniego Sadzewicza opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

 

Na zdjęciu tytułowym:   Przedwojenne zdjęcie Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, Warszawa. Fot. za fzp.net.pl .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.05.03

 

Reklamy

Komentarze 2 to “Prof. Wacław Sobieski: „Polityka żydów w Polsce i wobec Polski” / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)”

  1. krzysiek4 said

    Życiorys abpa Gocłowskiego [Goltzmana]

    W 1922 roku, jako imigranci z USA przybywaja do Polski rodzice, obecnego abp Tadeusza Goclowskiego – panstwo Goltzmanowie. Przyjezdzaja do Ostroleki, gdzie tez kupuja sklep. Nastepnie w 1926 roku, we wsi Piaski kupuja palacyk, w którym rodzi sie syn Tadeusz, pózniejszy abp. W czasie okupacji niemieckiej i eksterminacji Zydów gina panstwo Goltzmanowie, rodzice Tadeusza, a w czasie powstania w gettcie warszawskim jego dwóch starszych braci. Najmlodszy Tadeusz, zostaje przemycony i ukryty a pózniej wychowywany u sióstr zakonnych, gdzie zostaje zmienione jego nazwisko na Goclowski. I juz jako katolik, po ukonczeniu szkoly sredniej zostaje skierowany do Seminarium Duchownego.

    Region gdanski, kolebka solidarnosci i obszar wybitnie nieposluszny wladzy komunistycznej stal sie przeznaczeniem wlasnie, dla biskupa Tadeusza Goclowskiego. W miedzyczasie tzn. w okresie stanu wojennego (1982 r.) w miejscowosci Cedry Wielkie (wracajacy z bierzmowania), dobrze zapowiadajacy sie biskup pomocniczy Archidiecezji Gdanskiej – Kazimierz Klus, ginie w wypadku samochodowym. Rzeczoznawca, który dokonywal ogledzin samochodu po wypadku, jednoznacznie stwierdzil (z tym, ze oficjalnie taki komunikat sie nie ukazal), ze byly poprzecinane przewody hamulcowe. Po smierci bp Kazimierza Klusa, na jego miejsce zostaje powolany bp Tadeusz Goclowski. Nastepnie w 1984 r. w szpitalu wojskowym umiera ówczesny ordynariusz gdanski, bp Lech Kaczmarek.

    I tak oto w niespelna dwa lata od mianowania na biskupa pomocniczego, bp. Goclowski zostaje ordynariuszem archidiecezji gdanskiej. Po tym nastepuje sukcesywne podporzadkowywanie Archidiecezji wytycznym wladz zydokomunistycznych a z kolei niepokorni kaplani usuwani, przenoszeni do innych diecezji. Po tym oczyszczeniu zostaje w gdanskiej diecezji, jedyny niepokorny ksiadz, Pralat Henryk Jankowski. Zaczyna sie powolne niszczenie ks. Jankowskiego i próba wyrzucenia go z parafii sw. Brigidy.

    Od samego poczatku biskupstwa w Gdansku, czynnie wspólpracowal z komunistycznym aparatem bezpieczenstwa, co szczególnie nasililo sie w 1987 roku, przed przyjazdem papieza (JPII) do Polski i Gdanska. Za ustepstwa w rodzaju pozwolenia na kilka budowli o charakterze sakralnym na Przymorzu, godzil sie na eliminowanie osoby ksiedza Jankowskiego, wówczas jeszcze kanonika, deprecjonujac jego osobe i poczynania, a jednoczesnie obiecujac – swoim prowadzacym – pozbawienie go w niedalekiej przyszlosci funkcji proboszcza. Chetnie uczynil by to – natychmiast, ale obawial sie reakcji robotników, zwlaszcza stoczniowców i ewentualnych reperkusji w Watykanie.

    Niemniej, w rozmowie w dniu 2.04.1987 z wojewoda gdanskim w obecnosci I sekretarza Bejgera oraz generalów Andrzejwskiego i Cygana zapewnil i zareczyl slowem, ze uczyni wszystko, aby ksiadz Jankowski nie byl przeszkoda w relacjach pomiedzy kuria a wladza, a w przypadku nie zastosowania sie do jego polecen, ksiadz Jankowski poniesie konsekwencje lacznie z oddelegowaniem Go do innej poslugi duszpasterskiej.

    Jak wiadomo powyzsze zrealizowal w listopadzie 2004 r., gdy mial zupelna pewnosc, ze nikt nie jest w stanie temu przeszkodzic, a sam Wojtyla nie ma juz i tak nic do powiedzenia.

    W pamietnym roku 1987 Goclowski umozliwial ponadto i udostepnial pomieszczenia Kurii gdanskiej do kontaktów operacyjnych pomiedzy funkcjonariuszami SB a agentami tzw. Tajnymi Wspólpracownikami, którymi byli ksieza i pracownicy kurii o pseudonimach: Szejk – ks. Wieslaw Lauer, kanclerz kurii; “Julian” – ks. Michal Kuhnbaum; “Ludwik” – ks. Ludwik Grochowina.

    Dokladny wykaz i opis tejze zgodnej wspólpracy pomiedzy bp. Goclowskim a komunistami znajduje sie w publikacji dr. Petera Rainy “(…) Agenci SB w Kurii Gdanskiej”. W 1989 r., bp. Goclowski wchodzi w sklad tzw. wielkiej siódemki do rozmów w Magdalence wraz z gen. Wojciechem Jaruzelskim, gen. Czeslawem Kiszczakiem, Sekretarzem PZPR Mieczyslawem Rakowskim, Lechem Walesa, Bronislawem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim, gdzie zostaje ustalany nowy zlodziejski porzadek w Polsce zwany III RP.

    Z uwagi za swe zaslugi, nie ponosi odpowiedzialnosci za swa mafijna dzialalnosc w Fundacji Stella Maris. Fundacji pod patronatem Kurii Biskupiej w Gdansku na której czele stal wlasnie bp Goclowski.

    Nalezy pamietac ze sprawa zwiazana z afera Stella Maris, to malwersacje przekraczajace sume stu milionów zlotych i zadluzenie Kosciola gdanskiego, które zaistnialo na skutek naduzyc i lichwy za zgoda samego Goclowskiego. Na pokrycie czesci… dlugów, bezpodstawnie i bezprawnie sprzedal meble z kurii, samochody, a nade wszystko grunty (ok. 80 ha), jakie pralat Jankowski podarowal diecezji po spadku po swojej ciotce. A zatem nie byla to wlasnosc Goclowskiego tylko diecezji.

    Równolegle ze sprawa afery wysuwane byly zadania usuniecia pralata; jak tylko Goclowski sie wahal, natychmiast media przypominaly mu afere i sugerowaly poniesienie konsekwencji; jak ustepowal i obiecywal usuniecie pralata, media wyciszaly sprawe z zadluzeniem. Sprawa ucichla w listopadzie 2004 roku, gdy Goclowski odwolal pralata z funkcji proboszcza.

    Jest oczywistym, ze Goclowski od samego poczatku mial za zadanie zdlawic Solidarnosc – te prawdziwa z sierpnia ´80, która wymknela sie zydom spod kontroli. Robil wszystko, aby “przetransformowac” zwiazek w Solidarnosc “okraglostolowa”, tj. nie majaca nic wspólnego z idealami patriotycznymi, katolickimi, czy wreszcie polskimi, a jedynie z profilem neoliberalnym vel zydowskim [takim, gdzie Polak goj bedzie osobnikiem drugiej kategorii, zwyklym wyrobnikiem podporzadkowanym kascie “Wybranych”]. Stad tez jego widoczny na kazdyn kroku filosemityzm, jak chocby ten, kiedy bral udzial w otwarciu koszernej stolówki i zapewnial, ze raduje sie z otwarcia w niedlugim czasie centralnej synagogi w Gdansku (1998).

    Przykladów mozna mnozyc, wystarczyloby ich na niejedna publikacje.

    Staje sie on równiez postacia medialna wraz z bp Tadeuszem Pieronkiem i abp Józefem Zycinskim. Staja sie tzw. autorytetami koscielnymi w Polsce sowicie naglasniani przez media bedace pod calkowita kontrola zydo-komunistyczna z Adamem Michnikiem i Gazeta Wyborcza na czele.

    Próbuje on równiez doprowadzic do ugody miedzy PiS i PO po wyborach w 2005 r. (oczywiscie w celu obrony ukladów pookraglostolowych).

    Henryk Kwiatkowski
    Patriotyczny Ruch Polski. Nr174

    ——————————

  2. Smutne lecz prawdziwe said

    ad.1
    Stella Maris…. czyli niezła pralnia pieniędzy …..
    Sąd Rejonowy w Gdańsku nie zgodził się na dobrowolne poddanie się karze przez dwóch głównych oskarżonych w aferze kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Oznacza to, że o winie byłego kapelana metropolity gdańskiego abp. Tadeusza Gocłowskiego, ks. Zbigniewa B., kierującego wydawnictwem oraz pełnomocnika firmy Tomasza W., zdecyduje sąd. Obaj są oskarżeni o pranie pieniędzy, przywłaszczenie mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych.

    Ks. Zbigniew B. i Tomasz W. wystąpili do sądu o dobrowolne poddanie się karze. W uzgodnieniu z prokuraturą zaproponowali dla siebie ks. B. cztery lata więzienia w zawieszeniu na 9 lat oraz 100 tys. zł grzywny, Tomasz W. cztery lata więzienia w zawieszeniu na 8 lat i 150 tys. zł grzywny.
    Na takie kary nie zgodziła się będąca w upadłości firma SMC SA spod Koszalina, reprezentowana przez syndyka. Syndyk występujący jako oskarżyciel posiłkowy uzależniał zgodę od wyrównania przez oskarżonych strat wyrządzonych w majątku spółki, wycenionych na 16 mln zł. Na osobnym posiedzeniu sąd rozpatrywał wniosek o dobrowolne poddanie się karze byłego głównego księgowego Józefa A., który wnioskował dla siebie o dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz 5 tys. zł grzywny. Prokuratura ustaliła, że poprzez firmy konsultingowe zlecające fikcyjne usługi prano kasę przelewaną najpierw na konta zleceniodawców, a później kościelnego wydawnictwa.
    Stella Maris pobierała kilka procent prowizji, a następnie przelewała pieniądze na konta przedsiębiorstw, które fikcyjne zlecenia wystawiały. Proceder był możliwy dzięki zwolnieniu z podatku wydawnictwa będącego własnością archidiecezji gdańskiej. Stella Maris nie odprowadzała podatku dochodowego od osób prawnych, wpisując w deklaracje, że kasa idzie na cele statutowe Kościoła. Nielegalną działalność prowadzono od 1997 do 2001 r.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: