Nawiązując do zmniejszenia dotacji na jej teatr, Janda twierdzi, że pieniędzy nie dostali „potencjalni kontestatorzy”, a dostali je „wszyscy ci, którzy mają wykonać plan – czynić sztukę narodową”.

Co to jest sztuka narodowa, patriotyczna i polska? Ja nie wiem

— przyznaje Janda.

Słyszałam, że pieniądze z Ministerstwa Kultury dostała kościelna sala koncertowa, której jeszcze nie ma, ale ma powstać. I mają się tam odbywać koncerty patriotyczne, narodowe

— stwierdza z oburzeniem.

Kultura idzie w tę stronę, patriotycznych koncertów i narodowych rekonstrukcji. Za chwilę rekonstrukcja pomyli im się ze sztuką

— dodaje.

Janda przyznaje, że popiera KOD i uczestniczyła w jednej z manifestacji organizowanych przez Mateusza Kijowskiego. Na marsze KOD chodzi też jej rodzina. Do aktorki z trudem dociera, że ktoś może myśleć inaczej, a ludzie, którzy popierają dobrą zmianę w kraju to nie „ciemnogród”.

Mam dwóch synów studentów. Rozmawiam z ich kolegami, znam ich. Młodzi przyszli scenarzyści, prawnicy, lekarze, socjologowie, fizycy, operatorzy filmowi, filozofowie. U jednego z nich na wydziale wszyscy są sympatykami PiS. Wszyscy!

— opowiada.

Janda dzieli się z „Wyborczą” swoim szokiem poznawczym. Znamienne też, że artystka, która nie wie, co to sztuka narodowa i patriotyczna, wypowiada się z wyższością o inicjatywach, które nie wpisują się w jej pojmowanie kultury.

 

JUB/”GW