Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Wybieraj – emigracja albo zawodowy bezrobotny.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-05-23

Zacznijmy od faktów.

W poszukiwaniu pracy wyemigrowały 2-3 miliony Polaków [Niektóre żródła podają liczbę 8 miljonów. Admin WP], głównie młodych, zdolnych, aktywnych, energicznych. By uchwycić skalę zjawiska powiem, że wielkość ta odpowiada dziesięcioletniemu przyrostowi naturalnemu w Polsce. To tak, jakby w ciągu dekady Polacy nie rodzili się, a wyłącznie wymierali.

bezrobotni 2

Według ostatnio przeprowadzonych badań około półtora miliona dorosłych Polaków jest zdecydowanych wyemigrować w poszukiwaniu pracy. Co gorsza, w sumie około cztery miliony naszych rodaków poważnie rozważa emigrację za pracą. Główne powody i motywy ich decyzji to zarobki i lepszy standard życia. Najliczniejszą grupę potencjalnych emigrantów stanowią ludzie młodzi do 35 roku życia (ponad 60%), mieszkańcy województw wschodnich i południowych ze wsi i małych miasteczek. Co ciekawe, za próg wynagrodzenia powyżej którego gotowi byliby zostać i pracować w Polsce uznają kwotę około 2,5 tysiąca złotych netto. Dodajmy, że według oficjalnych statystyk zarejestrowanych bezrobotnych w Polsce jest około półtora miliona.

Zjawiskiem nowym, o wysokiej dynamice, którego lekceważyć nie należy jest imigracja zarobkowa do Polski około jednego miliona Ukraińców. Gdzie znajdują zatrudnienie? Przede wszystkim w rolnictwie, budownictwie, usługach, handlu. Wykonują prace ciężkie, niskopłatne, bez przestrzegania kodeksu pracy, respektowania norm zdrowotnych i ekologicznych.

Pora wyciągnąć wnioski.

Pierwszy z nich: błędna polityka wysokiego opodatkowania niskich płac doprowadziła do wyrugowania części Polaków z wykonywania zawodów przejętych następnie przez Ukraińców. Gdyby jednocześnie Polacy znajdowali zatrudnienie w zawodach wyżej płatnych, cieszących się większym szacunkiem bądź prestiżem moglibyśmy powiedzieć, że nic złego się nie dzieje. Ale tak nie jest, czego dowodem właśnie chęć emigracji około półtora miliona Polaków o niskim wykształceniu. A zatem polityka kolejnych rządów polega na kreowaniu mechanizmów ekonomicznych, rugowania Polaków z rynku pracy i rozszerzania tego rynku dla Ukraińców. W konsekwencji polityka ta wymusza na młodych Polakach emigrację zarobkową. To jest prawda, której nikt głośno nie ma odwagi powiedzieć.

Wniosek drugi: wysokie opodatkowanie niskich dochodów stoi w całkowitej sprzeczności z próbą wprowadzenia polityki prokreacyjnej poprzez ustawę 500+. Tam, gdzie zmusza się do emigracji, utrudnia zakładanie i samowystarczalność materialną rodzin nie należy liczyć na wysoki przyrost naturalny.

Wniosek trzeci: znaczna część Ukraińców pracuje na szaro bądź czarno czyli nie płaci w Polsce podatków. Ile z tego tytułu wynoszą straty budżetu? Warto spytać ministra finansów. Co więcej, Ukraińcy starają się zarobione pieniądze zaoszczędzić, czyli ograniczają własną konsumpcję, zmniejszają popyt ku utrapieniu producentów i handlowców w Polsce. Ci ostatni przecież nie sprzedawszy i nie zarobiwszy zapłacą mniejsze podatki. Ukraińcy zaoszczędzone złotówki wymieniają na dolary i wywożą z Polski, czym pogarszają bilans płatniczy, ograniczają obieg pieniądza a w sumie rozmiary inwestycji i wynikającego stąd przyrostu zatrudnienia w Polsce. Według moich szacunków skala wywozu dewiz z Polski przez Ukraińców wynosi od trzech do pięciu miliardów złotych.

Wniosek czwarty: pod znakiem zapytania postawić należy działalność urzędów pracy i całego systemu „kojarzenia” pracodawców z pracownikami. Jaki sens mają szkolenia, przekwalifikowania, kursy i tym podobne przedsięwzięcia dla młodych ludzi bez kwalifikacji, jeśli pracy dla nich nie będzie, bo Ukraińcy podejmą ją za niższą płacę. Mamy do czynienia z grą pozorów, gdzie urzędy pracy udają, że troszczą się o bezrobotnych a bezrobotni udają, że szukają pracy. Wychowaliśmy dzięki złemu prawu pracy i prawu podatkowemu zastępy, o których  bard Warszawy Stanisław Grzesiuk śpiewał, że każdy z nich „jest chłop morowy i bezrobotny jest zawodowy”.

Zastanówmy się nad przewidywanym rozwojem wypadków. Należy obawiać się pogarszania sytuacji ekonomicznej i politycznej na Ukrainie. Destabilizacja w tym kraju, która może nastąpić niebawem, wywoła zwiększony napływ imigrantów zarobkowych do Polski. Rozszerzy to strefę pracy na szaro i czarno, ale co ważniejsze może wzmóc presję na spadek realnych wynagrodzeń tam, gdzie Ukraińcy znajdują zatrudnienie. W konsekwencji pogorszy się pozycja polskich pracowników, zmniejszą możliwości znalezienia pracy, wzmocnią motywacje do emigracji z Polski. O konsekwencjach powyższych zjawisk dla budżetu państwa pisałem powyżej.

bezrobotni 3

Co zatem należy zrobić?

Za najważniejsze uważam szybkie i radykalne uporządkowanie systemu wynagradzania i opodatkowania najniższych wynagrodzeń poprzez zwiększenie kwoty wolnej od podatku do poziomu właśnie 2-2,5 tysiąca złotych miesięcznie, czyli poziomu postulowanego przez potencjalnych emigrantów. Porównajmy – środki przeznaczone na ustawę 500+ pozwoliłyby zatrudnić dwa miliony bezrobotnych i powiększyć ich wynagrodzenie o około tysiąc złotych z obecnego minimum wynoszącego 1355 złotych netto. A to przecież oznacza, że potencjalni emigranci zdecydowaliby się na pozostanie w Polsce, tu konsumowali i płacili podatki, tu zakładali rodziny i mieli dzieci. Należy także obniżyć narzuty na płace (ZUS) dla najniżej płatnych zawodów. Przedsiębiorców zaś należy premiować ulgami inwestycyjnymi, przyspieszonym i zwiększonym odpisem amortyzacyjnym.

Naiwnością jest mniemać, że napływ Ukraińców do Polski uda się ograniczyć bądź zlikwidować metodami administracyjnymi. Jest już za późno. Są firmy, branże, które całą kalkulację oparły na tanim robotniku ukraińskim. Byłoby głupotą je niszczyć. Należy zatem zalegalizować pracę Ukraińców w Polsce w taki sposób, by przestało się opłacać zatrudniać ich nielegalnie, a ich samych zniechęcić do takiej pracy. Służyć do tego może podatek ryczałtowy.

Należy także przeciwdziałać aprecjacji złotówki względem dolara, dążyć do osłabienia jej kursu, a zatem nie naśladować bezwolnie polityki Europejskiego Banku Centralnego kierowanego pod dyktando i w interesie Niemiec. Polityka mocnego złotego ma swoje konsekwencje na rynku zatrudnienia w Polsce, szczególnie w zawodach niskopłatnych. Zwiększa napływ imigrantów zarobkowych z Ukrainy, a Polaków „wypycha” na emigrację. I jednym i drugim się to opłaca, ale Polska traci pod każdym względem.

Należy także odebrać Ukraińcom prawo do ubiegania się o 500 złotych na dziecko, co zostało wpisane w tak rozreklamowaną przez rząd ustawę. Szacować można, że około 100 tysięcy Ukraińców skorzysta z takiej dopłaty. Pytam o co chodzi rządowi? Czy o tworzenie dodatkowych zachęt dla imigrantów zarobkowych z Ukrainy? Przecież to rząd deklarował, że zależy mu na przyroście naturalnym Polaków, a nic nie wspominał o Ukraińcach.

bezrobotni     Uważam, że program zmian w polityce społecznej i socjalnej obiecany wyborcom przez rządzących, nie zweryfikowany i nie podporządkowany mądremu programowi ekonomicznemu, w którym na czołowym miejscu postawiony zostanie los i interes małego i średniego polskiego przedsiębiorcy może zakończyć się porażką polityczną. Realne koszty poniosą pracownicy i polskie rodziny. 

Dr Dariusz Maciej Grabowski

Autor jest Prezesem Zarządu Stowarzyszenia „Klub Inteligencji Polskiej”

klubinteligencjipolskiej.plhttp://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/wybieraj-emigracja-albo-zawodowy-bezrobotny/

Reklamy

komentarzy 7 to “Wybieraj – emigracja albo zawodowy bezrobotny.”

  1. Sofija said

    Wygnać okupantów.

  2. Tolek said

    TAK JEST sofija wygnac okupantow.A przynajmnie przeszkadzac im w panoszeniu sie na naszych ziemiach.KONTROLOWAC MUSIMY LUDZI KTORZY PORUSZAJA SIE PO POLSCE drogimi samochodami.KONFISKOWAC TAKIE SAMOCHODY.A klientow ktorzy siedza w nich BACZNIE OBESRWOWAC GDYZ MOGA MIEC BRON.

  3. o matko said

    Dobra diagnoza,niepoprawna politycznie,ten tekst nie ma szans na ukazanie się np. Wpolityce

  4. Alina said

    Warta zbadania przez polskich dziennikarzy śledczych oraz UOP jest sprawa nabycia na własność (przez kupno lub dziedziczenie przez żonę Ukrainkę po mężu Polaku) nieruchomości w Przemyślu, Sanoku, Krośnie, Lesku i okolicach.
    Ciekawe jaki procent gruntów jest już w niepolskich rękach? Młodzi Polacy z tamtych okolic są wyrobnikami starej angielskiej królowej – ich podatki płyną do jej kasy, albo francuskich i niemieckich zboków,

  5. Jeszcze Polska nie zginęła.... said

    Lech Jęczmyk – Jeździec bez głowy, czyli o „polskiej” polityce zagranicznej – wykład

  6. gość said

    Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców chce sprowadzić do Polski 5 milionów Ukraińców!

    Pomysły sprowadzenia do Polski 5 milionów imigrantów nie są nowe. Już 4 lata temu taki program zarysowało Centrum Stosunków Międzynarodowych, a konkretnie prof. Krystyna Iglicka-Okólska (obecnie wiceprzewodnicząca w partii Gowina):
    – Polska się wyludnia. W 2050 r. będzie nas już nie 37, ale 31 mln, wzrośnie średnia wieku. Nie da się walczyć z tym trendem tylko polityką prorodzinną – mówiła w rozmowie z Rzeczpospolitą Iglicka.
    Iglickiej wtórował Narodowy Bank Polski, pod szefostwem Marka Belki, który wyliczył, że do roku 2060 musi się w Polsce osiedlić 5,2 mln obcokrajowców.

    4 lata później dokładnie to samo mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców:
    – Jeżeli w Polsce nie zacznie rodzić się więcej dzieci i zmieni się sytuacja demograficzna, to aby utrzymać dotychczasowy poziom usług publicznych (emerytury, opieka zdrowotna, jakość straży pożarnej, policji etc.), należy sprowadzić 5 milionów imigrantów. Obecna sytuacja na Ukrainie jest pewnym wyjątkowym „okienkiem”, które będzie trwało krótko, ale to szansa dla Polski.

    Ta szansa polega na tym, że to właśnie w tej chwili, na skutek toczącej się wojny i kryzysu jaki objął Ukrainę po rewolucji na Majdanie, młodzi Ukraińcy chcą emigrować ze swojego kraju. Jak zauważył prowadzący rozmowę z prezesem ZPP, Arkady Saulski, według danych ukraińskiego ośrodka badawczego dwie trzecie Ukraińców w wieku od 14 do 35 roku życia chce opuścić kraj w celach zarobkowych.

    Prezes Kaźmierczak chce więc przyspieszenia sprowadzenia owych 5 milionów obcokrajowców w stosunku do tego co proponowało CSM i NBP. Założenia wcześniejsze były bowiem, aby rocznie w Polsce osiedlało się łącznie 100 tys. Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan. Ale do pracy w Polsce chcą przyjeżdżać głównie ci pierwsi. A ponieważ owo „okienko” na Ukrainie będzie trwało krótko, więc jasnym się staje, że trzeba je wykorzystać ową szansę i jak najszybciej ściągnąć jak największą liczbę taniej siły roboczej z Ukrainy, bowiem ja stwierdza sam Kaźmierczak większość, bo 70-80 proc., pozwoleń na pracę dla Ukraińców jest wydawana właśnie dla pracowników nisko wykwalifikowanych, konkretnie dla „robotnika rolnego”.

    Cezary Kaźmierczak mówi tym samym głosem co takie tuzy jak Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz, Jerzy Buzek, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Andrzej Olechowski, Zdzisław Najder, Wojciech Sadurski czy Hanna Suchocka. Bo to właśnie oni w roku 2012, kiedy zarysował się program „konieczności” sprowadzenia do Polski obcokrajowców, zasiadali w radzie programowej Centrum Stosunków Międzynarodowych. Kaźmierczak mówi więc głosem tych samych „elit” III RP, które zawsze oglądały się nie na interes Polski, ale na to jakie sygnały idą z Waszyngtonu, Berlina, Brukseli.

    Źródło: wGospodarce.pl
    http://www.dzienniknarodowy.pl/560/prezes-zwiazku-przedsiebiorcow-i-pracodawcow-chce-/

  7. asia said

    Jak UK wyjdzie z UE możemy się spodziewać kilkuset tysięcy polskich re-emigrantów z tego kraju.Sytuacja polityczna we Francji też może zaowocować powrotami Polaków tak jak teraz wracają nasi z Norwegii.
    Może się w ciągu 2-3 lat zrobić ok.1-1.5 mln powracających i co wtedy?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: