No, ale jednak Bronisław Komorowski i jego wybitny sztab wyborczy ostatecznie zakonnicę przejechali na pasach. Symbolicznie rzecz jasna. Choć może nie do końca był to tylko symbol. Kampanijne wiece „Bredzisława” przebijały przecież najbardziej pijackie wynurzenia bohaterów Charlesa Bukowskiego. Kuriozalne medialne wystąpienia głowy państwa były zaś bardziej odjechane niż wizjonerstwo Gilliama, ekranizującego podlane rumem przygody Huntera S. Thomsona.

A kto był zakonnicą na pasach? Ano każdy Polak zniechęcony butą Platformy Obywatelskiej. Butą, której symbolem stał się perorujący o kredytach i zmianie pracy Komorowski. Polacy i pijana zakonnica? Czyż to nie przesadne porównanie? No, przecież pasuje do klerykalno-faszystkowsko- kaczystowskiego kraju, jakim jest Polska.

**A więc mija rok od kiedy wybitne przemówienia Bronisława Komorowskiego zapewniły mu miejsce w panteonie największych politycznych obciachowców III RP. Miejsce o tyle zaszczytne, że uzyskane dzięki upadkowi z piętra, na którym poparcie dla prezydenta sięgało około 70%. Czy jednak można się dziwić upadkowi, oglądając bezlitosnego YouTube’a?