Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Andrzej Kumor: Wojenne dreszcze.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-05-27

Grają surmy bojowe. Wojenne dreszcze chodzą po ciele Europy; były szef NATO twierdzi, że w ciągu roku może dojść do nuklearnego konfliktu NATO z Rosją, analitycy amerykańskich think-tanków ostrzegają przed deeskalacyjnymi uderzeniami jądrowymi rosyjskiej armii…

Co takiego zmieniło się, że USA zaczynają nam nad głowami wymachiwać tomahawkami?

Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda globalny układ sił?

Jaka w nim jest pozycja Polski?

Żyjemy w czasach wielkiej dezinformacji. Mimo dobrodziejstw Internetu i – wydawałoby się – szerokiego dostępu do wiadomości, większość z nas na co dzień posługuje się aktualnym matriksem wdrukowanym przez medialne operacje. Nieważne, czy wewnętrznie sprzecznym, czy nie; nieważne, czy zgodnym z lansowanym przed rokiem – pamięć „społeczna” i tak jest krótka, sięga najwyżej kilku tygodni…

Jeszcze kilka lat temu Putin, był pragmatykiem, z którym mogliśmy robi interesy, a obecny „król Europy” Donald Tusk przybijał sobie z nim „żółwika” nad trupem prezydenta Polski. Dzisiaj byłoby to nie do pomyślenia; dzisiaj obowiązuje narracja pod tytułem „umacnianie wschodniej flanki NATO” i dzisiaj jest poważna rozmowa o stacjonowania amerykańskich atombomb na polskim terenie. Co się stało?

W punktach i po kolei świat wygląda tak:

Projekt globalizacyjny  realizowany przez elity Zachodu („związki tajne i bezpłciowe”) nabrał przyspieszenia. Budowa jednego światowego porządku i „świetlistego miasta na wzgórzu” została proklamowana oficjalnie przez Reagana i Busha I w momencie zwycięstwa USA – mocarstwa będącego głównym narzędziem tych elit – nad „imperium zła”. Rozpad Sowietów i „urynkowienie” gospodarki Chin sprawiły, że elity te zaczęły mieć nadzieję na szybką realizację  ogólnoplanetarnego projektu.

Zataczająca się i zoligarchizowana przez żydowskich pokomunistycznych biznesmenów jelcynowa Rosja oraz Chiny grzecznie łykające amerykańskie weksle wpisywały się doskonale w ten plan. Wydawało się, że poza zgrzytami w postaci konfliktów peryferyjnych i ciągłego parcia Izraela do przebudowy Bliskiego Wschodu wszystko idzie jak z płatka…

Nowe, świeżo wzbogacone elity rosyjskie i chińskie miały doszlusować do globalnych klubów i zapewnić sprawne zarządzanie regionalnymi submocarstwami. Odbudowa podmiotowości Kremla, jaka nastąpiła za sprawą rewolty narodowego, rosyjskiego aparatu KGB (Putina), i wzrost gospodarczy Chin połączony z coraz wyraźniejszym kreśleniem ambicji geopolitycznych Pekinu zmusiły USA do rewizji.

Chiny i Rosja mimo ponawianych ofert i licznych negocjacji nie przystąpiły do amerykańskiego planu globalizacji.

Najważniejsze znaczenie mają tu Chiny. To one ze swym potencjałem produkcyjnym, ludnościowym, a coraz częściej technologicznym i militarnym zagrażają pozycji amerykańskiego hegemona. Chińczycy owinęli Amerykanów siecią uzależnień tak dokładnie, że prowadzenie z nimi wojny staje się coraz bardziej kosztowne i trudne.

W 2011 roku kierownictwo ChRL ogłosiło oficjalnie przygotowywany od lat projekt strategiczny Nowego Jedwabnego Szlaku – zjednoczenia Eurazji, przy pomocy integracji gospodarczej i  połączeń komunikacyjnych; scalenie w jedno europejskich (czytaj: niemieckich) technologii, rosyjskich zasobów surowcowych i chińskiego potencjału produkcyjnego. Takie mocarstwo oznaczałoby kres hegemonii amerykańskiej na wszystkich frontach i zepchnięcie USA (głównego narzędzia globalizacyjnego elit Zachodu) do roli regionalnej. Byłoby też niezależne od kontrolowanych przez marynarkę USA szlaków morskich w Azji.

Stany Zjednoczone walczą z tą inicjatywą na wielu frontach, również poprzez destabilizację Europy.

Wywołany przez Amerykę exodus imigrantów z obozów na Bliskim Wschodzie, pogrążenie w chaosie Libii, która zagrażała amerykańskim interesom w Afryce i blokowała wędrówkę ludów przez Morze Śródziemne; presja na Angelę Merkel, której dossier prawdopodobnie znalazło się w aktach Stasi przekazanych przez szefa enerdowskiego wywiadu Marcusa Wolfa CIA w Berlinie Zachodnim, połączone z destabilizacją wschodu Europy przy pomocy sfinansowanego kosztem 5 miliardów dolarów przewrotu na Ukrainie i wyparcia z władz kraju frakcji rosyjskiej, wszystko to stanowi elementy nowego układu, powstrzymania wypierania USA z Europy oraz podbijania stawki negocjacji z Rosją (liczba wizyt  dyplomatów USA na Kremlu nie ma w minionych miesiącach precedensu).

Bez Rosji w antychińskiej koalicji, ograniczenie ambicji Państwa Środka tak na drodze pokojowej, jak i militarnej nie jest możliwe.

Nad naszymi głowami  toczy się więc agresywna gra z Rosją i na stole są wszystkie karty, wszystkie atuty i elementy nacisku, w ostateczności również w postaci militarnej – ograniczonej wojny NATO (a raczej Polski i Ukrainy) z Rosją, która znacznie podroży koszt polityki realizowanej przez Putina i być może pozwoli na wymianę jego ekipy.

Podobnie jak stratedzy ZSRS w czasach płk. Kuklińskiego zakładali możliwość wojny nuklearnej na terenie Polski bez wywołania wymiany nuklearnej przy pomocy rakiet strategicznych i zagłady planety, tak dzisiaj to samo zakładają amerykańscy planiści. Nasz problem polega na tym, że niezależnie od efektu, Polska poniesie olbrzymie straty, w rezultacie których będzie miała znikome szanse na odrodzenie jakiejkolwiek regionalnej podmiotowości; zostanie wyeliminowana.

Obecne  władze w Warszawie, które są wykonawcami tego planu na polskim odcinku, prawdopodobnie nie mają wielkiego pola manewru. Amerykanie są w stanie osadzić nad Wisłą dowolny rząd, polska „demokracja” (jak w wielu innych krajach) to fikcja, i to wcale nie z tych powodów, o jakich krzyczą odspawani od koryta skorumpowani beneficjenci poprzedniego rozdania, dając przy okazji do ręki zagranicy narzędzie do kontroli obecnego rządu. Kompromitowanie poprzedniego, a tym samym utorowanie drogi bardziej narodowemu, antyrosyjskiemu układowi (afery podsłuchowe), odbyło się przy udziale służb amerykańskich i żydowskich.

Po co zmiana w Warszawie? Do wojennej, antyrosyjskiej mobilizacji społeczeństwa. Poprzedni, złodziejski i do cna skorumpowany rząd do tego się nie nadawał. Czy mobilizacja będzie potrzebna? Nie wiadomo. Piłka jest wciąż w grze, ale patrząc na zaangażowane środki, USA tym razem nie blefują. Wojna na terenie polskim, białoruskim i ukraińskim jest w kartach.

Być może obecny polski rząd (środowisko obecnej władzy) sądzi, że w takim konflikcie (którego wybuch i tak pozostaje poza naszą kontrolą) Polska będzie w stanie ugrać coś dla siebie; że towarzyszące mu osłabienie Niemiec i Rosji pozwoli rozewrzeć tradycyjne antypolskie szczęki, sojusz niemiecko-rosyjski, i otworzy Warszawie drogę do prawdziwej regionalnej podmiotowości…

Być może tak jest, bo o tym właśnie, jesienią ubiegłego roku, mówił w wywiadzie dla „Gońca” obecny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz: Koncepcja Jedwabnego Szlaku, ekspansji Chin itd. jest częścią całościowej koncepcji porozumienia Europy Zachodniej z Rosją i z Chinami i wyeliminowania z obszaru eurazjatyckiego wpływów Stanów Zjednoczonych oraz zlikwidowania jako niepodległego podmiotu Polski. Bo to Polska, jako największy kraj na styku między wpływami rosyjsko-chińskimi i niemieckimi, jest jedynym potencjalnym krajem mogącym zorganizować alternatywę wobec takiej eurazjatyckiej superpotęgi.

Polska budująca alternatywę dla eurazjatyckiej superpotęgi? „Jedna atomowa, druga wodorowa i wrócimy znów do Lwowa”? Po ciele idą dreszcze…

Andrzej Kumor

Opublikowano w  Andrzej Kumor

Odpowiedzi: 11 to “Andrzej Kumor: Wojenne dreszcze.”

  1. JanM said

    W tej bardzo wnikliwej i trafnej analizie brakuje tylko (last but not least) udziału zydowskiego interesu (..jest interes do zrobienia..) w osłabianiu Polski na drodze do jej całkowitego i oficjalnego przejęcia.
    Chyba, że autor traktuje go domyślnie jako „amerykański”.

  2. Mol said

    Duzo rzeczy z ktorymi sie zgadzam, z tym ze jakos nie wygląda, by rzad/panujacy w USA wspierali rzad nadwislanski. No chyba że a) chcą go utrzymac w ryzach, by zawsze zabiegał o łaskę, b) chcą przy okazji, niezaleznie od napuszczania na Rosje, zalatwic sprawy roszczeń ż., i rząd by uzyskać laskawe spojrzsnie USA zrobi wszystko, by ich zadowolić – szczegolnie ze uleganie zachcainkom ż, ma ten rząd raczej we krwi. Jednak trochę to naciągane, a na pewno ryzykowne ze strony US, ze atakuje się rząd nad Wislą, moze ciut mniej niz Niemcy – ktory chce się wykorzystac do wojny.

  3. Rob said

    Bardzo dobra analiza!
    @ Mol
    Amerykański „atak” na rząd nad Wisłą polega jego osłabianiu w wyniku czego staje się bardziej sterowalny z zewnątrz.
    Po prostu kundlowi skraca się smycz.

  4. Mol said

    Ad 3 Rob. Przecieź napisalem a)i b) o dyscyplinowaniu, czyli skracaniu smyczy, a potem wyrazilem przypuszczenie, ze to moze zbyt ryzykowne takie traktowanie, o ile ten rząd -tj. bez jego zmiany- ma się popchnąć do wojny/walki.

    A Ty nie napisales, ze sie np. zgadzasz z pierwszą częścią, a z drugą nie; innymi slowy nie odniosles się do moich wątpliwosci, które mnie nurtują, tylko „pouczyleś” mnie, przytaczając tezę którą przedstawil Autor notki ( a ja teź w pierwszej części mego wpisu) bez próby uzasadnienia.
    Dziękuję bardzo, ale juź ją wyczytalem u Autora, czyli -sorry Batory – Twoj wpis jest „pouczający” i niezasadnie protekcjonalny, a nie jest dyskusją, czy chocby próbą rozjasnienia moich wątpliwości ( oczywiście tezy StM o „drugiej wojnie o inwestyturę” doskonake znam). A rozumiem, ze tu rozmawiamy, a nie walimy cepem jak np. na on-cie

  5. Trwa WOJNA O PIENIĄDZ,którą opisał Song Hongbing ze sztuką wywoływania kryzysów aby na nich zarabiać.Stąd WOJNY SPRAWIEDLIWE dla obrony DEMOKRACJI.
    Po jednej stronie koalicja PETRODOLAROWA,a po drugiej ANTYDOLAROWA,bazująca na powiększających się zasobach chińskiego złota.EURO zabiega o powiększenie wpływów gospodarczych,przez pryzmat gospodarki niemieckiej.
    Jak w każdej wojnie trzeba mieć strategię,a jaka jest i jaka powinna być POLSKA?!
    Teza : Polska jest podporządkowana ŻYDOWSKIEJ EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANEJ STRATEGII GRUPOWEJ.

  6. Gazda said

    Ad 2:
    Panie Mol, miej Pan choć tę odrobinę odwagi cywilnej aby dokańczać owe tak polityczbie niepoprawne słowa zaczynające się od litery “ż”.

  7. Mol said

    Ad4 Dygresja: Nie jestem zwolennikiem amerykanizacji źycia w kaźdym aspekcie, ze np wszyscy sobie walą na ty, ale mówienie sobie per Pan na forach internetowych uwaźam za lekką przesadę.
    Ad rem. Zapewne czasem to nienajlepiej wygląda. Moze postaram się. Niemniej czasami nie będę dokończal jednak tego slowa z kilku powodów:
    1. Z ostroźnosci procesowej i braku odwagi cywilnej:))))), ale wolę taki brak, niź niezauwaźanie tego faktu i przypisywanie wszelkich dzialan negatywnych „lewakom”, Ruskim, banksterom (bez określonej etnicznosci). Czasem piszę cos w trakcie jakichś spotkań/przygotowań do spotkań „za gramanicą” i powściągam język.
    2. Nie przepadam za tym słowem.
    3. Na niektórych portalach dziala cenzura, wyłapująca takie słowa.

  8. Andrzej Kumor said

    re Mieczysław Sylwester Kazimierzak Wojna o pieniądz jest tylko częścią całego konfliktu, Wojna z Chinami prawdopodobnie też w jakiejś postaci skazuje amerykański dług w Chinach – no bo czemu nie? 😉 Oczywiście jedna waluta rezerwowa emitowana przez centralny bank zarządzany przez elitę elit jest koniecznym elementem globalizacji.

  9. isia said

    Re: 7 p. Mol … cyt. ” ( … ) uważam za lekka przesadę „. Tu chodzi o grzeczność, żeby nie powiedzieć o kulturę … pozdrawiam Pana.

  10. Mol said

    Re 9 Dziękuję za „wyjasnienie ” rzeczy oczywistej co do sposobu myślenia niektórych. A ja napisalem, ze na forach normą, wcale nieoznaczającą braku kultury, jest pisanie sobie per ty, bo brak kultury to wyzywanie sie, a czasem „pouczanie”z pozycji nieuprawnionej „wyźszości”. Powiedzialbym, ze uzywanie „per Pan” na forach znamionuje raczej brak obycia, w szczegolnosci z internetem Mówimy per pan w tramwaju, sklepie i w ogole wśród osób nieznajomych, rzadziej jesli jestesmy w gronie osoh zainteresowajych jednakowych tematem, np w kółku milośników pszczól czy na spotkaniu żeglarzy – o ile jest to spotkanie w jakimś celu, a nie przypadkowe spotkanie na pomoście – no a na forach internetowych raczej w ogóle. No ale nie zamierzam zmieniac zwyczajow, tylko wyrazam opinię: tradycjonalizm, takze formalistyczny – tak, w zyciu spotkan personalnych to norma; tradycjonalizm w formach na forach internetowych–wygląda sztucznie. itd itp

  11. isia said

    Re: 10 p. Mol … przedstawiłam tylko mój punkt widzenia … cyt. pańskie słowa: „mówimy per pan ( … ) w ogóle wśród osób nieznajomych …” słusznie … ja bym uzupełniła … także wśród nieznajomych wypowiadających się na forach internetowych … grzeczność, moim zdaniem, nie jest, jak Pan to ujął,” formalistycznym tradycjonalizmem” …

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: