Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

List otwarty Stanisława Michalkiewicza do senatora A. Pocieja ws. TK

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-05-30

trybunal_konstytucyjnyPublikujemy list otwarty, wysłany dn. 29 maja do senatora Aleksandra Pocieja przez publicystę Stanisława Michalkiewicza. 

Do Wielce Czcigodnego Pana Senatora Aleksandra Pocieja

List Otwarty

Szanowny Panie Senatorze!

Przysłuchując się Pańskiej dyskusji z panem senatorem Janem Marią Jackowskim zwróciłem uwagę na zdumiewający brak Pańskiej spostrzegawczości. Dyskutując z senatorem Jackowskim, a przy okazji – z panią redaktor Danutą Cholecką, co jest osobliwością charakterystyczną dla tak zwanych niezależnych mediów głównego nurtu – zupełnie nie zauważył Pan słonia w menażerii. Chodzi mi o to, że tzw. „nadprogramowi” sędziowie, wybrani przez ustępujący Sejm, z udziałem Pańskich politycznych kolegów, są wybitnymi prawnikami – a w każdym razie byli – nieważne, czy słusznie, czy niesłusznie – przez polityków Platformy Obywatelskiej tak właśnie rekomendowani. Jako wybitni prawnicy nie mogli nie zdawać sobie sprawy, w jaki sposób, w jakim trybie i w jakim celu zostali wybrani do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli nie zdawaliby sobie sprawy ani ze sposobu, ani z trybu, ani z celu, w jakim zostali wybrani, to znaczy, że albo nie są wybitnymi prawnikami – bo nawet zwyczajny prawnik, nie mówiąc już o wybitnym – jak na przykład Wielce Czcigodny Pan Senator – natychmiast spenetrowałby prawdę zarówno co do sposobu, trybu, jak i celu takiego wyboru, albo – jeśli nadal mamy uważać ich za wybitnych prawników, którzy zdawali sobie z tego wszystkiego sprawę, a mimo to wyrazili zgodę na taki wybór – to nie ma innego wyjścia, jak uznać ich za szubrawców, którzy zaakceptowali ten wybór z pełną świadomością jego bezprawności.

W takiej sytuacji konieczne jest postawienie pytania, czy każdy z tych „nadliczbowych” sędziów TK, spełnia ustawowy warunek piastowania funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Rzecz w tym, że – o czym Pan Mecenas nie może nie wiedzieć – ustawa o TK wprowadza warunek, że sędzia TK powinien spełniać wymagania stawiane sędziom Sądu Najwyższego. Wśród tych wymagań – precyzowanych przez ustawę o Sądzie Najwyższym – a konkretnie przez art. 22 paragraf 1 punkt 2 – sędzia Sądu Najwyższego musi być „nieskazitelnego charakteru”.

Czy osobnika legitymującego się wybitną wiedzą prawniczą i spostrzegawczością przynajmniej na przeciętnym poziomie, który pozwala wybrać się do Trybunału Konstytucyjnego w sposób przeprowadzony przez Sejm poprzedniej kadencji, można uznać za człowieka „nieskazitelnego charakteru”, czy też raczej za szubrawca, gotowego na każde łajdactwo w zamian za apanaże przysługujące sędziom TK?

Jest to oczywiście pytanie retoryczne, ale w takim razie, czy Prezydent Rzeczypospolitej powinien być zmuszany do zaprzysięgania takiego szubrawca, a tym samym – do uczestniczenia w akcie krzywoprzysięstwa? Wreszcie – czy prezes Trybunału Konstytucyjnego, pan prof. Andrzej Rzepliński, który niewątpliwie był świadom tego, co się dzieje – bo jeśli nie był świadom, to znaczy, że był w tym momencie niepoczytalny, a więc jako niepoczytalny, nie powinien piastować stanowiska prezesa Trybunału Konstytucyjnego – przynajmniej biernie nie uczestniczył w tym akcie bezprawia, a w takim razie – czy od tego momentu nadal może być traktowany jako osoba „nieskazitelnego charakteru”, czy też od tego momentu trzeba uznać, iż jego charakter doznał nieusuwalnej skazy, która dyskwalifikuje go nie tylko jako Prezesa, ale nawet jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego?

Jestem zdumiony, że dyskutując z panem senatorem Jackowskim w ogóle nie zwrócił Pan uwagi na te istotne okoliczności. Nie zamierzam wnikać, czy dlatego, że jest Pan z natury mało spostrzegawczy, czy też ze względu na lojalność wobec partii, dzięki której został Pan senatorem Rzeczypospolitej – bo Pańska osoba jest w tej sprawie – podobnie jak w wielu innych – pozbawiona wszelkiego znaczenia, niemniej jednak taki brak spostrzegawczości u senatora Rzeczypospolitej, którego głos może zdecydować na przykład o wojnie lub pokoju, jest szalenie niepokojący.

Czy w związku z tym można uprzejmie prosić Wielce Czcigodnego Pana Senatora o łaskawe wyciągnięcie wniosków z tej sytuacji, bo wiadomo, że nie ma ludzi niezastąpionych, chociaż wielu lokatorów cmentarzy do ostatniej chwili uważało inaczej?

Stanisław Michalkiewicz, Prawy.pl

Advertisements

komentarzy 7 to “List otwarty Stanisława Michalkiewicza do senatora A. Pocieja ws. TK”

  1. o matko said

    Pan Stanisław jak zwykle bezkompromisowy i w formie,cytując klasyka zza oceanu mówi jak jest”dziękuję

  2. Antoni Nadstazik, Melbourne. said

    Nie moge sie doczekac odpowiedzi od wielce szanownego senatora.
    jesli go po tym liscie nie trafi tzw. „szlag”, jak to bodajze nazywaja sasiedzi zza Odry.
    Pan Stanislaw zas, jak widze nadal w dobrej formie.
    Cieszy mnie to.

  3. JAM said

    Nie liczę na odpowiedź bo szubrawcy mają to do siebie, że po nich prawda spływa jak woda po kaczce.

  4. WYBITNY PRAWNIK w ramach procesu kiedy kończyło się RYCERSTWO,a zaczynało PRAWNICTWO.
    Ma to prawnictwo swoich wojowników w ramach kolejnej UTOPII kreującej WOJNY SPRAWIEDLIWE w imię obrony DEMOKRACJI.

  5. Adam said

    W końcu ktoś napisał z sensem. Bardzo mądrze i logicznie.

  6. OSTOJA said

    Odpowiedzi nie należy się spodziewać od szubrawca.

  7. pugnus said

    Wiekszy efekt odnioslby ten list ,gdyby Michalkiewicz wyslal go na…. Berdyczow!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: