Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Big Cycki, Ruchanna i spadanie poziome.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-05-31

Piszę te słowa z wahaniem – bo wielokrotnie powstrzymywałem się przed pokusą, by nawet przez papierek nie dotykać niektórych produktów przemysłu rozrywkowego w postaci rozmaitych odmian piosenkarki Ruchanny, czy nowojorskiej celebrytki o bodajże ormiańskich korzeniach, znanej z tego, że prezentuje zdumionemu światu dupę wielką, jak wierzeje stodoły – ale nie mogłem już wytrzymać na wieść, że Wojskowe Służby Informacyjne na potrzeby walki o demokrację i praworządność w naszym nieszczęśliwym kraju zmobilizowały najgłębsze rezerwy – również w postaci zespołu „Big Cyc” pana Krzysztofa Skiby, który nie tylko „nakłada opozycyjne barwy”, ale w dodatku próbuje „wdrapać się na barykady”.

.
Big Cycki, Ruchanna i spadanie poziome.

Jak poucza poeta w słynnym „Alfabecie” – „Cycki”, to nazwisko na „cki”. Ale tak może było przed wojną, bo teraz nastała moda na demokrację, w związku z czym i nazwiska też się zdemokratyzowały, podobnie jak teksty tak zwanych „przebojów”. Na przykład za moich czasów w kołach wojskowych furorę robiła piosenka anonimowego autora, trochę podobna w nastroju do słynnego przeboju zespołu „Wilki”, w którym śpiewak daje wyraz swemu zaniepokojeniu, czy szampański wieczór nie będzie aby miał medycznych konsekwencji: „Byłem z nią parę chwil, było tak namiętnie, a teraz jestem tu, ludzi tłum, a myśli takie dziwne, nie wiem czy sam tego chcę, lecz nikt tu nie jest winny. Myślę, że nie stało się nic”. Nietrudno się domyślić, że chodzi o rozterkę, czy podczas tych „paru chwil” nie doszło aby do zarażenia syfilisem. Nawiasem mówiąc, za moich czasów nawet w takich tekstach panowała większa finezja: „Pijanego szypra kutra raz dręczyła myśl okrutna; facet myślał, że ma trypra, a to była zwykła kiła!” Podobnie w utworze zwracającym uwagę na nabierający dzisiaj coraz większej aktualności problem roli kobiet w Kościele: „Przeoryszy pytał papież…” no, mniejsza z tym.

Wracając tedy do piosenki popularnej za moich czasów w kolach wojskowych, to wprawdzie składała się ona z wielu tak zwanych brzydkich słów, ale sens był identyczny, co w cytowanym przeboju zespołu „Wilki”, w dodatku obfitujący w tak zwane „gorzkie wyrzuty”. Najwyraźniej w ostatnich 50 latach zainteresowania autorów piosenek zredukowały się do rejonu, o którym wspomina poeta Tadeusz Różewicz. Powiada, że za dawnych czasów bywało jeszcze „solidne dno”, aż „pewna panienka z Paryża” zrozumiała, że „nie ma dna i napisała wypracowanie o spółkowaniu”, gdzie „wszystko rozgrywa się w znajomej i niezbyt wielkiej okolicy między regio genus anterior, regio pubice i regio oralis, a to, co było niegdyś przedsionkiem piekła, zostało przez modną literatkę zamienione w vestibulum vaginae”. Oczywiście ubolewa i konkluduje, że o ile dawniej też się spadało – ale pionowo, to teraz spada się poziomo, w związku z czym większość spadających nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że spada. Myśli, że wcale nie spada, tylko się przesuwa – z jednej strony Mocy na drugą – kierując się nieomylnym tropizmem do kochanych pieniędzy. Ciekawe, co by napisał teraz, po przeczytaniu nagrodzonego przez żydowską gazetę dla Polaków utworu pani Masłowskiej, która nie pisze już o żadnym „spółkowaniu”, tylko zwyczajnie – o pierdoleniu?

Piszę te słowa z wahaniem – bo wielokrotnie powstrzymywałem się przed pokusą, by nawet przez papierek nie dotykać niektórych produktów przemysłu rozrywkowego w postaci rozmaitych odmian piosenkarki Ruchanny, czy nowojorskiej celebrytki o bodajże ormiańskich korzeniach, znanej z tego, że prezentuje zdumionemu światu dupę wielką, jak wierzeje stodoły – ale nie mogłem już wytrzymać na wieść, że Wojskowe Służby Informacyjne na potrzeby walki o demokrację i praworządność w naszym nieszczęśliwym kraju zmobilizowały najgłębsze rezerwy – również w postaci zespołu „Big Cyc” pana Krzysztofa Skiby, który nie tylko „nakłada opozycyjne barwy”, ale w dodatku próbuje „wdrapać się na barykady”. Jakie tam znowu „barykady”, kiedy wszystko wyjaśnia lizusowska deklaracja Krzysztofa Skiby, że „na Błękitnym Marszu KOD odżył duch starego Jarocina” – oczywiście pod dyrekcją pana generała Marka Dukaczewskiego, no bo jakże by inaczej? Co za degrengolada! Czy nie byłoby lepiej, a w każdym razie – przyzwoiciej – bo każdy powinien dochowywać wierności swemu powołaniu – gdyby pan Krzysztof Skiba, wzorem Kuby Wojewódzkiego, „odkorkowywał” kolejne „wodzianki”, czy inne, spragnione rozgłosu panienki, a potem „lansował” je przynajmniej przez dwie godziny – zamiast wdrapywać się na „barykady” wzniesione przez oficerów WSI – naturalnie za pośrednictwem swoich politycznych ekspozytur, no i oczywiście – konfidentów? „Nonkonformista” kicający pod batutą RAZWIEDUPR-a – co za żałosny widok! Co za ześlizg, co za wstyd!

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Reklamy

Komentarzy 7 to “Stanisław Michalkiewicz: Big Cycki, Ruchanna i spadanie poziome.”

  1. gość said

    Skiba vs Buzek

  2. o matko said

    Tak, skiba się błazni ,na co mu to?

  3. Uważny Obserwator said

    Pan Stanisław dostrzegł jakiś ześlizg amoralnego śmieciucha, no chyba nie za dobrze z tą spostrzegawczością, gdyż ten Skiba jest pospolitą bladzią od kiedy pamięcią sięgam.
    Jeśli kiedykolwiek było z tym delikwentem inaczej, w co wątpię, to było to tylko złudzenie wynikające z faktu braku potrzeby odsłaniania swego prawdziwego oblicza.
    Takich „nagłych ześlizgów” obserwujemy i będziemy obserwowali coraz więcej.

  4. zydozerca said

    SKIBA,STASZCZYK,MALEŃCZUK,WAGLEWSKI,TURNAU,CZESŁAW ŚPIEWA/K/,…=
    OBLEŚNE KREATURY, SYMBOL UPADKU KULTURY,
    GŁĄBY,CWELE,JEŁOPY,SZPETNE ,SPRZEDAJNE CHŁOPY,
    FAŁSZUJĄCE POKRAKI,SEPLENIĄCE BURAKI,
    CIOTY-RECYDYWIŚCI,DEBILNI PUBLICYŚCI-
    WRAZ Z GRONEM POLITYKÓW, PRESSTYTUTEK,AKTORÓW
    SPECE W POLEROWANIU DU..Ą ŻYDOWSKICH BUCIORÓW !!!!

  5. Tom said

    Miałem szacunek do gościa za jego twórczość, ale … jak widać każdy kto dość wysoko się wespnie w końcu się ZESZMACI

  6. zydozerca said

    Minister Zbigniew Ziobro chce dopaść Romana Polańskiego. Ziobro uważa, że Polański popełnił odrażające przestępstwo i nie powinien uniknąć kary. Zatem powinien zostać wydany amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

    Popieram.
    Degeneraci z żydo- Hollywood szczycą się udziałem w tylu orgiach i pedofilskich przyjęciach włącznie z delektowaniem się produkcją arcydzieł typu Salo czyli 120 dni Gomory P.P.Passoliniego,że ich wszystkich należałoby wyłapać i dowieźć tanimi liniami lotniczymi do przepełnionych burdeli w Izraelu na zasłużoną emeryturę.

  7. zydozerca said

    Roman Polański zmuszał żonę do grupowych orgii, narkotyków i aborcji? „Była pod jego urokiem”
    WJ 07.01.2016 10:20 plotek.pl /oraz inne publikacje potwierdzające zarzuty/

    Roman Polański miał zmuszać żonę, Sharon Tate do zażywania narkotyków, udziału w amatorskich filmach porno, a gdy zaszła w ciążę – do aborcji. Taki szokujący obraz małżeństwa znanej pary wyłania się z najnowszej biografii tragicznie zmarłej aktorki.
    Roman Polański stracił swoją żonę Sharon Tate, gdy ta była w 8. miesiącu ciąży. Aktorka została zamordowana w ich domu przez członków sekty Charlesa Mansona.
    Teraz ukazała się nowa książka na temat aktorki. „Sharon Tate: A Life” autorstwa Eda Sandersa rzuca całkowicie inne światło na małżeństwo Polańskiego i Tate. Autor, powołując się na niepublikowane dotąd wypowiedzi osób z bliskiego otoczenia aktorki, pisze o trudnym do wyobrażenia dramacie, jaki miał się rozgrywać w życiu Tate. Polański podobno wciągnął ją w narkotyki i zmuszał do grupowego seksu. Mało tego – wszystko filmował.
    Polański nagrywał orgie w ich domu i pokazywał je na imprezach. To były sadomasochistyczne filmy porno, w których dało się rozpoznać wiele znanych twarzy Hollywood – pisze Sanders.
    Tate nie odważyła się protestować. Nie miała szczęścia do mężczyzn, a jej uległy charakter ukształtowało traumatyczne wydarzenie z młodości.
    Jako 17-latka została zgwałcona przez żołnierza we Włoszech – ujawnia Sanders.

    Paradoksalnie, największym przekleństwem Tate była jej niespotykana uroda, która uczyniła ją obiektem pożądania wielu mężczyzn.

    Ludzie fantazjowali na jej temat. Nadali jej miano „królowej piękności”, wyobrażali sobie w roli żony, marzyli o pieszczotach z nią. Większość ludzi ma fantazje, ale to Polańskiemu udało się je zrealizować.

    Według relacji Joanny Pettet, przyjaciółki zmarłej, reżyser decydował o każdej dziedzinie życia żony:

    Mówił jej jak ma się ubierać, jaki makijaż lubił, a jakiego nie. Wolał ją w ogóle bez makijażu. Kierował jej życiem od momentu, kiedy się poznali.
    To wszystko doprowadziło do tego, że Tate była przez męża całkowicie onieśmielona.
    Kiedy pokazywała się z nim publicznie, nigdy nie czuła się upoważniona, żeby zabrać głos. Mogła z nim rozmawiać tylko, kiedy byli sami.
    Po tym jak Tate zaszła w ciążę, przyszły dalsze upokorzenia. Polański ponoć nie chciał być ojcem, a Sharon wiedząc o tym, postanowiła mu nie mówić od razu o dziecku.
    Kiedy Tate dowiedziała się, że jest w ciąży, zadzwoniła do byłego narzeczonego, żeby prosić o radę: mówić o tym Polańskiemu czy nie? Odpowiedział jej żeby wstrzymała się do momentu, aż ciąża będzie zbyt zaawansowana, żeby ją usunąć – czytamy w książce Sandersa.
    Najgorsze obawy aktorki miały się sprawdzić.
    Powiedziałam mu, że spodziewam się jego dziecka, a on odpowiedział, że nie chce być ojcem – Sharon miała powiedzieć przyjacielowi Shahrokhowi Hatamiemu.
    Reżyser namawiał żonę do aborcji w Brazylii, a kiedy odmówiła, wyjechał do Londynu, gdzie kręcił akurat film. Tam wdał się w romans z piosenkarką Michelle Phillips.
    Był znudzony ciążą Sharon i nie chciał się już z nią kochać. Traktował ją jak niepotrzebny bagaż. Był wobec niej okrutny, nawet w towarzystwie znajomych, nazywając ją „grubą wiedźmą” i krytykując każdą jej opinię. Mimo tego jak ją traktował, ona pozostawała pod jego urokiem.
    Czara goryczy przelała się, gdy Tate znalazła kasetę z filmem, na którym Polański kochał się z inną kobietą w ich łóżku. Domyślała się też, że mąż ma romans w Londynie i postanowiła się z nim rozwieść po urodzeniu dziecka. Nie zdążyła. 9 sierpnia 1969 roku, dwa tygodnie przed porodem, została zamordowana. Zadano jej 16 ran kłutych nożem, Polański był wówczas w Londynie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: