Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Robert Grünholz: Kupuj chłam, ino często!

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-06-01

Bezwarunkowy dochód podstawowy (zwany także dywidendą socjalną i narodową) jest postulatem podnoszonym przez wiele środowisk, w głównej mierze lewicowych i chrześcijańskich. Oznacza on stałą kwotę pieniędzy, którą państwo wypłaca wszystkim obywatelom bez względu na wykonywaną przez nich pracę lub też jej brak.

Idea ta wydawać się może szczytna, jednak jak w wielu tego typu przypadkach bywa, same intencje nie wystarczą, by taki postulat zrealizować i żeby przyniósł on jedynie pozytywne skutki.

Stała kwota pieniędzy wypłacana obywatelom pochodzić musi z budżetu państwa, a ten w Polsce nie opiera się na zyskach przedsiębiorstw państwowych. Większa część naszego budżetu bierze się z podatków, zatem idea zabierania ludziom pieniędzy, by je potem sprawiedliwie podzielić i rozdać, jest zgoła idiotyczna.

Zupełnie inaczej miałaby się sytuacja, gdyby oprzeć nasz budżet o wydobycie i sprzedaż surowców, lecz jest to dzisiaj idea niemożliwa w Polsce do zrealizowania i wydaje się być także krótkowzroczna; widzimy przecież ile problemów powoduje taki filar opierający budżet wszędzie tam, gdzie główne zyski państwa pochodzą ze sprzedaży ropy czy gazu. Jest to zatem nie tylko krótkowzroczne (ze względu na ograniczoną ilość surowców) ale jest też słabością, którą łatwo może wykorzystać każdy wróg zewnętrzny.

Zatem o ile niektórym państwom ten fakt nie stoi na przeszkodzie, mogą oprzeć bezwarunkowy dochód podstawowy o zyski ze sprzedaży surowców. W naszych warunkach idea ta pozostaje jedynie mrzonką i nic dziwnego, że wykorzystują ją populiści w celu zdobycia poparcia społeczeństwa. Włożyć to można między bajki o Urzędach Pracy, które miały skutecznie likwidować bezrobocie, a między szlachetne idee zasiłków dla bezrobotnych, wykorzystywanych w głównej mierze nie przez ludzi potrzebujących, a krętaczy, cwaniaków i zawodowych obiboków.

Jednym z kluczowych argumentów zwolenników bezwarunkowego dochodu podstawowego jest postępująca robotyzacja przemysłu. Rzecz w tym, że roboty nie są w stanie zastąpić ludzi we wszystkich wykonywanych przez nich czynnościach, a jedynie w pracy wymagającej powtarzalnych ruchów. Ponad to Polska zalicza się do krajów o zacofanym przemyśle i jego robotyzacja nie jest obecnie celem zagranicznych inwestorów, budujących na terytorium naszego kraju prymitywne montownie podzespołów i gdzie 70% personelu wymienia się co parę miesięcy, ze względu na skrajne lenistwo i niekompetencje wynikającą z braku nakładów na kształcenia zawodowe i nieludzko niskie zarobki, skutecznie odstraszające od efektywnej pracy.

Ponad to warto zauważyć, że w miarę zanikania niektórych zawodów pojawiają się też nowe. Dotyczy to w szczególności sektora usług, co tylko świadczy o kompletnie błędnym kierunku w jakim zmierzają światowe gospodarki. Nie twierdzę, że nowoczesny kraj winien opierać się na pracy szewców, krawców i introligatorów, lecz oni (w porównaniu do znacznej części osób pracujących w sektorze usług), wykonywali konkretne zawody i efekty ich pracy były namacalne.

Prawdziwa gospodarka opiera się na uczciwej pracy ludzi, a jej efektem są towary i usługi o konkretnej wartości, które na jakiś sposób są potrzebne społeczeństwu. Nie jest nią natomiast pośrednictwo (jak monopol na wykup węgla z kopalń i jego dalsza odsprzedaż), hurtownictwo czy telemarketing. Niestety, w tym właśnie kierunku zmierza cały świat: chce zastąpić odwieczny proces tworzenia czegoś ludzkimi rękoma, poprzez tworzenie popytu na bezwartościowe towary i na zarabianiu pieniędzy poprzez wykradanie danych osobowych i odsprzedaży ich firmom marketingowym.

Choć pojawiają się pomysły, by korporacje miały dostęp do danych osobowych internautów i żeby dzieliły się z nimi zyskami w zależności od tego jak ,,wartościowa” jest ich aktywność w sieci i ilość znajomych, to jest to zaledwie groteska, sztuczna kończyna, która nigdy nie zastąpi zdrowej części ciała i której istnienie wynika z faktu, że już wcześniej coś poszło nie tak.

Jest to ten sam model gospodarczy, który zakłada, że dorośli powinni być jak dzieci i kupować wszystko pod wpływem impulsu, nie zastanawiając się nad dalszymi konsekwencjami tegoż i nie biorąc za nic odpowiedzialności. Efektem jest skrajnie zidiociała cywilizacja bezmyślnych konsumentów, wymieniających co rok plastikowy szajs na nowszy model i wyrzucających ,,staroć”, nie zastanawiając się, że trafi ona (niezgodnie z prawem) do biednych wiosek w Nigerii. Po czym może też wrócić, w nowym już opakowaniu i rzecz jasna z wbudowaną od początku wadą produkcyjną.

Nic nie przysłużyło się temu bardziej, niż pojawienie się kart kredytowych i mobilnych aplikacji płatniczych. Udowodniono naukowo, że człowiek odczuwa coś w rodzaju bólu, gdy wydaje gotówkę i na własne oczy widzi jak ubywa mu pieniędzy. Nic zatem dziwnego, że coraz częściej słyszymy postulaty kompletnej likwidacji gotówki z obiegu.

Przysłużyłoby się to z całą pewnością trzem grupom: w pierwszej mierze sprzedawcom, którzy wiedzą, że klient nieposługujący się gotówką wydaje więcej pieniędzy, robi to chętniej i częściej, bankierom dla których byłaby to dodatkowa forma zarobku i emisji wirtualnego pieniądza, a także polityków i stojących za nimi lobby, wprost marzących o kompletnej kontroli naszych wydatków i poczynań.

Te wszystkie sprawy są z pozoru różne, lecz opierają się na tym samym fundamencie: na stworzeniu z ludzi bezmyślnej i zadłużającej się w nieskończoność masy, przekonanej, że do szczęścia potrzebne jest wszystko co się świeci, wydaje dźwięki i ma dwie kreseczki symbolizujące jakąś znaną markę.

Co ma wspólnego z tym bezwarunkowy dochód podstawowy? Jego zwolennicy przekonują, że roboty wkrótce zastąpią ludzi w wielu innych czynnościach, że zawodów będzie raczej mniej niż więcej i że państwo może ludziom zapewnić pieniądze, dzięki czemu oni będą poświęcać swój czas rozmaitym zainteresowaniom i samorozwojowi.

Patrząc na tych, którzy są obecnie bezrobotni i jakimś cudem ich na to bezrobocie stać, szczerze wątpię. Za to jestem pewien, że redystrybucja pieniędzy pochodzących z podatków jest błędnym kołem i że obecny model gospodarczy zmierza raczej w tym kierunku, by pieniądze były przez ludzi wydawane na idiotyczne i niepotrzebne im w najmniejszym stopniu towary.

Może zatem przemysłowcy faktycznie dojdą do wniosku, że bardziej opłaca się zastąpić ludzi maszynami, a na państwo zrzucić obowiązek zapewnienia im dochodu, który oczywiście obywatele przeznaczą na konsumpcję produkowanych przez nich łajen w złotych pazłotkach.

Robert Grünholz

Jedna odpowiedź to “Robert Grünholz: Kupuj chłam, ino często!”

  1. Kozietulski said

    POLACY USUNCIE wadze. A rozwiazanie przyjdzie SAME.Destrukcja POLSKI jest system ktory tworza ;;;;;;politycy wszystkich opcji;;;;;;;;;szczegulnie tej prozachodnio=zydowskiej. Z tad te podatki wysoke zadluzenie calego spoleczenstwa.Wadza ot caly problem……….I bycie w eurokolchozie zydowskim. Wplywa na rozwoj POLSKI bardzo negatywnie.Firmy powstaja w POLSCE ale te zachodnie.A ty polaku charuj za psie pieniadze.One sie wyniosa Wiecie kiedy?
    Kiedy wszyscy POLACY Tlumnie przestana pracowac .Polacy na stadiony TLUMNIE CHODZICIE I SIE ORGANIZUJECIE BY POMACHAC CHORAGIEWKA czy pokrzyczec.I W TAKI SPOSOB TRZEBA ZROBIC Z FIRMAMI zachodnimi .
    ;;;;;;;;;;;BOJKOT TYCH FIRM ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;NIE PRACOWAC DLA NICH …….CHOCBY CI PLACILI NIE WIEM ILE.Tu jest pies pogrzebany…………NASZ PRYMITYWIZM ZACHLANNOSC NA PIENIADZE NA BLICHTR .ok Stajemy sie fachowcami itd. NO ALE COZ Z TEGO JAK JESTES DZIADEM KTOREGO NIE STAC NA PRZYZWOITY SAMOCHOD.I TO ZA GOTOWKIE……….Musisz wziac kredyt dlug.I wlasnie oto chodzi
    tym KRWIOPIJCOM……………GDYZ MASZ MENTALNOSC ……………..NIEWOLNIKA.
    BYLE MICHA BYLA WODA I ZAGRYCHA.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: